Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryan Butler. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ryan Butler. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział XXIX

~ Justin ~



Minął miesiąc odkąd leżałem w klinice. Tydzień temu skończyłem chemioterapię. Gdy Selena odwiedziła mnie pierwszy raz w szpitalu byłem bardzo szczęśliwy. Tak bardzo tęskniłem za tą dziewczyną. Miałem nadzieję, że Mark w końcu przestał nękać moją ukochaną. W końcu od czasu tego incydentu na korytarzu szkolnym nie miałem więcej informacji, żeby próbował się zbliżyć do mojej księżniczki.

Jednak przy każdej wizycie Selena była dziwnie przybita. Nie miałem pojęcia, co działo się z moją dziewczyną. Cały czas mnie unikała. A raczej unikała każdego mojego nagłego ruchu. Byłem ciekaw, co takiego spowodowało, że moja ukochana nie chciała mnie nawet przytulać.

Od rana leżałem w łóżku szpitalnym. Próbowałem dodzwonić się do Seleny. Niestety za każdym razem moja miłość odrzucała moje połączenia. Nagle do sali weszła moja lekarka. Była to piękna kobieta zaraz po studiach. Miała szczupłe długie nogi i ciemne kruczoczarne włosy sięgające pasa. Na jej małym, zgrabnym nosku osadzone były wąskie okulary w białych oprawkach. Swoje ciemne oczy koloru gorzkiej czekolady zawsze podkreślała zieloną kredką. Była szczupłą kobietą, ale nie była za specjalnie wychudzona.

Lekarka stanęła przy moim łóżku. Wzięła w swoje drobne dłonie moją kartę pacjenta i długo wpatrywała w wyniki badań. Chwilę później spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem na twarzy. Jej uśmiech przypominał mi o mojej dziewczynie. Selena uśmiechała się w podobny sposób.

- Wychodzi na to, że dziś się pożegnamy Justin. Tylko pamiętaj o diecie i badaniach kontrolnych, co dwa tygodnie – powiedziała odkładając moją kartę z powrotem na miejsce.

Nie mogłem ukryć swoich emocji. Gdy tylko lekarka wyszła z mojego pokoju zacząłem skakać po pokoju i krzyczeć ze szczęścia. Po chwili podszedłem do swojego łóżka. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Była godzina 6:23. Jeśli bym się pospieszył, zdążyłbym jeszcze dojechać do szkoły na lekcje. Nie zastanawiając się długo wybrałem numer swojego taty. Opowiedziałem mu o relacji mojej lekarki, a on obiecał, że za chwilę zjawi się w szpitalu.

Wiedziałem, że mój ojciec dotrzyma danego słowa, więc szybko zacząłem pakować swoje rzeczy. Czułem się znacznie lepiej, niż przed pobytem w klinice. Jednak nadmierny wysiłek fizyczny nadal powodował u mnie wielkie zmęczenie. Zeszyty szkolne od razu schowałem do plecaka, bo chciałem spędzić dzisiejszy dzień na zajęciach w szkole.

To może się wszystkim wydawać dziwne, ale naprawdę tęskniłem za siedzeniem w szkolnej ławce. Brakowało mi przyjaciół. Poza tym miałem nadzieję, że któryś z nich wiedział, co działo się z moją dziewczyną.

Kolejny raz tego dnia próbowałem dodzwonić się do Seleny. Oczywiście nie przyniosło to żadnych skutków, bo moja ukochana znów odrzuciła. Wtedy do pomieszczenia wszedł mój tata z wypisem. Widząc dokument w jego dłoni uśmiechnąłem się szeroko. Ubrałem na siebie kurtkę, a mój ojciec pomógł mi zabrać wszystkie rzeczy. Każda chwila, która przybliżała mnie do powrotu do domu powodowała, że byłem coraz bardziej podekscytowany.

Gdy dotarłem na miejsce od razu pobiegłem do swojego pokoju. Tam wyciągnąłem z szafki czyste ubrania i poszedłem pod prysznic. Przez tyle czasu leżałem w szpitalu, że zaczęło brakować mi nawet własnej łazienki. Kiedy skończyłem się myć, wróciłem na dół. Mama przywitała mnie szerokim uśmiechem. Nagle usłyszałem pisk swojej młodszej siostry dobiegający z kuchni. Bez zastanowienia poszedłem sprawdzić, co Jazmyn znów zrobiła.

Stojąc w drzwiach kuchennych widziałem, jak moja siostrzyczka prowadzi wojnę na płatki z młodszym bratem. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Widząc, że nie prędko zakończy się ta bitwa postanowiłem przerwać ich zabawę. Podszedłem do dwójki dzieci, które nadal nie zwracały uwagi na moją obecność.

- Jazmyn nie grzecznie jest tak rzucać jedzeniem – powiedziałem z uśmiechem. Oparłem się o blat szafki kuchennej i czekałem na reakcję swojej siostry.

Dziewczynka słysząc mój głos odłożyła swoje płatki na stół. Nim się zorientowałem stała już przy mnie i wyciągała do mnie swoje ręce. Czego się spodziewałem? Przecież od małego nauczyłem Jazy bycia w moich ramionach. Głośno westchnąłem, jednak wziąłem swoją siostrę na ręce.

- Kiedy wróciłeś? - spytała z radością w swoim piskliwym głosie.

Powolnym krokiem skierowałem się do salonu. Jaxon oczywiście chcąc słyszeć moje relacje ze szpitala ruszył za nami biegiem. Gdy usiadłem na kanapie, moje rodzeństwo od razu mnie otoczyło. Młodszy brat od razu usiadł na moich kolanach, a siostra wtulała się w mój bok.

- Wróciłem przed chwilą i od razu słyszałem wasze piski – odparłem łaskocząc dwójkę niesfornych dzieci.

Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Nadszedł czas, abym w końcu po długiej przerwie odwiedził swoją szkołę. Wstałem z wygodnej kanapy. Poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać sobie lunch do szkoły według zaleceń lekarza. Wyciągnąłem z szafki dżem truskawkowy, którym posmarowałem kromki chleba. Gotowe drugie śniadanie schowałem do swojego plecaka.

Sprawdziłem jeszcze raz, czy wszystko spakowałem. Gdy byłem już gotowy do wyjścia podałem mamie listę dotyczącą mojej diety. Z szuflady wyjąłem kluczyki i dokumenty od samochodu. Pożegnałem się z bliskimi i ruszyłem w stronę szkoły.

Wchodząc do wielkiego starego budynku byłem w wielkim szoku. W środku nic, dosłownie nic się nie zmieniło. Podchodząc do swojej szafki zauważyłem Selenę. Szła w stronę sali z matematyki. Przy boku mojej dziewczyny niespokojnie kroczyła Caitlin. Ciągle odwracała się w tył, jakby sprawdzała, czy nikt ich nie śledził. Włożyłem niepotrzebne książki do swojej szafki i od razu udałem się na lekcje.

Klasa matematyczna wyglądała normalnie. Prawie normalnie. Odkąd byłem z Seleną to ja siedziałem z nią w ławce. Teraz moje miejsce zajmowała najlepsza przyjaciółka mojej księżniczki. Dziewczyny chyba jeszcze nie zauważyły mojego przybycia. Postanowiłem to wykorzystać. Stanąłem przy ławce i lekko szturchnąłem Cait w ramię. Ukochana mojego przyjaciela od razu podniosła na mnie swój wzrok.

- To chyba moje miejsce, prawda? - spytałem retorycznie. Wiedziałem, że podczas mojej nieobecności w szkole coś się zmieniło. Jednak nie miałem pojęcia, co się stało.

- Justin przykro mi. Nie dzisiaj. Usiądź z Chazem lub Ryanem – powiedziała unikając mojego spojrzenia.

Spojrzałem pytająco na swoją dziewczynę. Ta tylko wzruszyła ramionami a w jej pięknych oczach pojawiły się łzy. Stałem w miejscu czekając na jakieś wyjaśnienia ze strony Seleny, ale wszystko na marne. Moja ukochana oparła swoją głowę na ramieniu Caitlin i nie odezwała się do mnie ani słowem. W tym samym momencie do klasy weszli moi przyjaciele. Ryan widząc, co się dzieje od razu zabrał mnie do swojej ławki. Nie rozumiałem nic z tego, co działo się wokół mnie.

Już miałem spytać się Ryana, co takiego wydarzyło się podczas mojej nieobecności, ale zadzwonił dzwonek oznaczający początek lekcji, a nauczyciel od razu wszedł do sali. Dyrektor zaczął sprawdzać obecność.

- Bieber – usłyszałem swoje nazwisko z jego ust.

- Jestem – odpowiedziałem niepewnie.

Mężczyzna podniósł na mnie swój wzrok. Był widocznie zaskoczony moją obecnością. Chwilę wpatrywał się we mnie, ale powrócił do sprawdzania obecności. Gdy skończył podyktował nam temat lekcji i zaczął prowadzić zajęcia. Przez cały czas spoglądałem na swoją dziewczynę, ale ona ciągle swój wzrok miała wbity w zeszyt. Sam starałem się prowadzić jakieś notatki, ale bez skutecznie. Byłem tak pogrążony myślami, że nie nadążałem przepisywać rozwiązań z tablicy. W końcu uratował mnie dzwonek na przerwę. Miałem nadzieję, że w końcu wyrwę się z tego pomieszczenia i na spokojnie porozmawiam ze swoją dziewczyną.

Właśnie tylko miałem taką nadzieję, bo nasz nauczyciel postanowił ze mną porozmawiać. Myślałem, że może on powie mi coś na temat Seleny. Niestety pomyliłem się po raz kolejny tego dnia. Dyrektor zadawał mi pytania dotyczące mojego samopoczucia. Pytał, jak zniosłem chemioterapię. Chciał się dowiedzieć, czy w końcu wyzdrowiałem. W końcu odpowiedziałem na wszystkie jego pytania. Przez otwarte drzwi zobaczyłem, jak moja dziewczyna szła razem ze swoją przyjaciółką na następną lekcję. Musiałem po prostu zadać to pytanie naszemu nauczycielowi. Z całego grona pedagogicznego tylko on mógł znać prawdę na temat dziwnego zachowania Seleny.

- Wie pan, co się stało Selenie? Od kilku dni dziwnie się zachowuje. W szpitalu nie pozwalała mi się nawet dotknąć, a teraz nie chce ze mną rozmawiać. Naprawdę martwię się o nią, ale nikt mi nie chce nic powiedzieć – powiedziałem przygnębiony.

Dyrektor długo mi się przyglądał, jakby analizował moje słowa. Jego wyraz twarzy stał się bardziej zatroskany. Wtedy już wiedziałem, że wydarzyło się coś złego.

- Przykro mi Justin. Nie mogę Ci nic powiedzieć. Jeśli Selena zechce sama Tobie wszystko opowie – odparł wstając z krzesła i zabierając dziennik.

Wiedziałem, że już nic więcej nie dowiem się od niego. Wyszedłem z klasy i zastanawiałem się, co takiego stało się mojej dziewczynie. Musiałem jakoś dowiedzieć się prawdy. Tylko jak to zrobić?

Zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy. Niechętnie udałem się w stronę swojej klasy. Zająłem swoje miejsce obok Chaza. Mój przyjaciel uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Widziałem w jego oczach, że znał prawdę dotyczącą dziwnego zachowania Seleny. Już miałem zadać mu pytanie, ale do sali wszedł nauczyciel. Dlaczego tak po prostu nie mogłem się dowiedzieć, co działo się z moją dziewczyną?

Lekcja dłużyła mi się w nieskończoność. Chciałem już wyjść z tej sali. Chciałem porozmawiać z Chazem lub swoją ukochaną. Chciałem po prostu poznać prawdę. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy Selena nie przestała mnie kochać. Szybko odrzuciłem od siebie ten pomysł. Gdyby to była prawda, pierwszy dowiedziałbym się o tym.

Byłem tak pochłonięty rozmyśleniami na temat swojego związku, że nie zauważyłem, kiedy zadzwonił dzwonek. Szybko pozbierałem swoje rzeczy. Wyszedłem z klasy zanim ktokolwiek zdążył mnie zawołać. Niestety przez pośpiech zderzyłem się z jakąś osobą. Powoli zacząłem podnosić swój wzrok. Przede mną stała ona. Moja piękna dziewczyna stała z wbitym w podłogę wzrokiem. Delikatnie uniosłem podbródek Seleny, aby spojrzała w moje oczy. Jednak ona unikała mojego spojrzenia.

Staliśmy na środku korytarza. Wokół nas chodziło pełno uczniów i nauczycieli. Nikt nie zwracał uwagi na naszą dwójkę, jakby nas tam w ogóle nie było. Delikatnie przesunąłem swoją dłoń wzdłuż karku swojej wybranki, poprawiając przy tym włosy Seleny.

- Powiesz mi, co się dzieje? Odkąd zaczęłaś odwiedzać mnie w szpitalu jesteś dla mnie niedostępna. Dzisiaj ciągle mnie unikasz i nie chcesz ze mną rozmawiać. Chyba zasługuję na jakieś wyjaśnienia – mówiłem przejętym tonem głosu.

Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok. W jej pięknych brązowych oczach błyszczały łzy. Twarz Seleny wyrażała ból i smutek. Bardzo dużo smutku. Wtedy już wiedziałem, że to nie wróżyło nic dobrego.

- Chcesz znać prawdę? Zostałam zgwałcona! Lepiej!? - powiedziała łamiącym się tonem. Odeszła zapłakana. A raczej pobiegła w stronę łazienki.

Chciałem pójść za swoją ukochaną, niestety nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Stałem, jak zamurowany na środku korytarza. W uszach ciągle słyszałem słowa swojej dziewczyny. „Zostałam zgwałcona!” - rozbrzmiewało echem w mojej głowie. Kto mógł zrobić takie świństwo mojej księżniczce?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj




Czy Selena powiedziała prawdę Justinowi?
Jeśli tak to kto skrzywdził dziewczynę?
Czy Justin pozna całą prawdę?
Czy Justin naprawdę już wyzdrowiał?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział XXVIII

~ Selena ~



Justin od kilku dni był już w klinice. Lekarze nie chcieli mnie do niego wpuścić. Twierdzili, że tylko rodzina może go odwiedzać. Cały czas byłam w kontakcie ze swoim chłopakiem.

Martwiłam się stanem zdrowia swojego chłopaka. Chciałam, aby jak najszybciej wyzdrowiał. Chciałam mieć, go już przy sobie. Wiem, może wtedy myślałam egoistycznie, ale dla mnie każdy dzień bez niego powodował w moim sercu coraz większą pustkę.

Kolejny dzień. Kolejnych kilkanaście godzin bez mojego ukochanego. Kolejnych kilkaset minut cierpienia z powodu braku mojego ukochanego przy moim boku.

Wstałam z łóżka i po raz kolejny w tym tygodniu. Bez entuzjazmu udałam się w stronę łazienki zabierając z szafy pierwsze lepsze ubrania. Zabierając swoją torbę z biurka od razu podniosłam swój telefon. Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz. Okazało się, że mam nieodebrane połączenie od swojego chłopaka. Nie zastanawiając się długo wybrałam jego numer telefonu.

- Cześć kochanie – usłyszałam słaby głos Justina.

- Cześć Justin. Dobrze się czujesz? - Spytałam zmartwiona.

- Tak kochanie. Nie martw się. To tylko skutek uboczny chemioterapii, ale lekarze mówią, że jest coraz lepiej i gdy tylko skończę dostawać kroplówki z chemią będziesz mogła mnie odwiedzić – powiedział pełen entuzjazmu.

Słysząc to szeroko się uśmiechnęłam. Ten dzień zaczął się naprawdę pięknie. Miałam nadzieję, że cały będzie taki radosny.

- Wiesz już kiedy, przestaniesz dostawać te kroplówki? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Jeszcze nie maleńka, ale mam nadzieję, że to już niedługo – odparł pogodnym tonem – kochanie, nie zatrzymuję Cię dłużej, bo musisz iść do szkoły – powiedział zmartwiony.

Pożegnałam się ze swoim ukochanym i szczęśliwa zbiegłam na dół. W kuchni przyrządziłam sobie śniadanie do szkoły. Schowałam jedzenie do torebki, po czym wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu.

Gdy dojechałam do szkoły od razu udałam się do sali z matematyki. Przy mojej ławce już siedziała Cait, a Chaz z Ryanem tuż przed nią. Wiedziałam, że Ryan cierpi, bo jego dziewczyna wyjechała na Florydę z rodziną. Trochę dziwiłam się rodzicom Ashley, że zdecydowali się przeprowadzić na dwa miesiące przed maturą ich córki. Czyżby tak bardzo im zależało na szczęściu ich jedynego dziecka?

Wiedziałam, co czuje przyjaciel mojego chłopaka. W końcu czułam się tak samo teraz, gdy Justin leży w klinice, a ja nie mogę odwiedzić swojego ukochanego.

Caitlin widząc moje przygnębienie od razu do mnie podbiegła i mocno przytuliła się do mnie. Nim się obejrzałam z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez. Dlaczego tak ciężko mi było bez chłopaka, którego jeszcze kilka tygodni temu unikałam?

- Selena wiesz, co się dzieje z Justine? Od waszej wycieczki z Nowego Jorku nie ma go w szkole. Pokłóciliście się? Przeziębił się? - Ryan zasypywał mnie pytaniami.

Usiadłam na krześle i powoli zaczęłam wyciągać książki z torby. Po chwili spojrzałam na Chaza i Cait. Po ich minach widziałam, że też czekają na moją odpowiedź. Od kilku dni unikałam już tego tematu. Jednak nasi przyjaciele mieli prawo poznać prawdę o chorobie mojego chłopaka.

- Justin leży w klinice. Jest chory na białaczkę. Bierze chemioterapię i nikt poza rodziną na razie nie może go odwiedzać, dopóki jego odporność się nie zwiększy – powiedziałam smutna.

Wiedziałam, że chłopcy mają jeszcze mnóstwo pytań dotyczących stanu zdrowia Justina. Jednak musieli się z tym wstrzymać, bo zadzwonił dzwonek i do klasy wszedł nauczyciel.

Dyrektor co chwilę spoglądał na mnie zmartwionym wzrokiem. Wiedziałam, że martwił się o mnie, zwłaszcza po moich przeżyciach, które miał udokumentowane w szkolnych aktach. Całą lekcję byłam mentalnie nieobecna, dlatego nawet nie mam pojęcia, jakim cudem w moim zeszycie znalazły się wszystkie notatki.

Gdy zadzwonił dzwonek, jak najszybciej uciekłam z sali. Nie chciałam, aby mnie ktokolwiek zatrzymywał. Nie chciał z nikim rozmawiać. Chciałam być sama. Chciałam być przy Justinie. Dlaczego lekarze nie pozwalają mi się z nim zobaczyć?

Niestety wychodząc przez drzwi z kimś się zderzyłam. Chciałam, jak najszybciej uciec z tego miejsca, ale na swoim ramieniu poczułam silną męską dłoń.

- Dokąd uciekasz księżniczko? - Usłyszałam ten parszywy i denerwujący głos.

Powoli odwróciłam się w stronę mężczyzny. Niechętnie i z wielką obawą podniosłam swój wzrok na towarzysza. Przede mną stał Mark. Ten sam Mark, który na imprezie u Chaza próbował mnie wykorzystać.

- Nie twój zasrany interes – syknęłam głosem pełnym jadu.

Chłopak od razu przyparł mnie do ściany odcinając mi powoli dostęp tlenu. Byłam przerażona. Nie wiedziałam, co on chce zrobić. Bałam się, że on może mi zrobić krzywdę na oczach całej szkoły i nikt na to nie zareaguje.

Twarz Marka wyrażała złość. Z każdą kolejną chwilą moje ciało było ogarnięte większym paraliżem. Ten chłopak był nie obliczalny. Miałam już okazję się przekonać o tym.

Nim się zorientowałam ktoś odciągnął mojego napastnika silnym szarpnięciem. Mark stracił pewny grunt pod nogami i upadł na podłogę, oddając mi przy tym normalny dopływ tlenu do mojego organizmu. Przestraszona podniosłam wzrok na swojego wybawcę. Lub raczej wybawców. Przede mną stali Chaz z Ryanem. Ryan pochylił się nad leżącym na ziemi Markiem i podniósł go za koszulkę. Przyparł chłopaka do ściany, przy której jeszcze przed chwilą sam mnie więził.

- To że Biebera nie ma w szkole, nie znaczy, że musisz przystawiać się do jego laski. Jeszcze raz zobaczę Cię przy Selenie a inaczej porozmawiamy, zrozumiano? - Wycedził z zaciśniętymi zębami.

Przyjaciel mojego chłopka puścił Marka i odszedł nie oglądając się za siebie. A ja dalej tkwiłam w tym samym miejscu zastanawiając się, co się dzieje. W tym samym momencie podeszła do mnie Cait. Dziewczyna od razu wyrwała mnie z zamyślenia. Szybko udałyśmy się na następną lekcję.

Chciałam, aby ten dzień się już skończył. Chyba nie mogło być już gorzej. Co jeszcze musiało się stać, aby Mark w końcu dał mi spokój?

Siedząc na lekcjach nie mogłam się skupić na słowach nauczyciela. Byłam za bardzo pochłonięta rozmyślaniem. Nie miałam pojęcia, czego Mark chciał ode mnie. Dlaczego tak bardzo mu zależało na tym, aby zniszczyć mi życie? A może miało to związek z Justinem?

Z każdą minutą byłam coraz bardziej skupiałam się na własnych myślach. Siedziałam patrząc w jeden punkt na ścianie. Nie docierało do mnie nic się do mnie mówiło. Zastanawiałam się, dlaczego ja zawsze muszę mieć pod górkę? Nie mogę być szczęśliwa, jak większość ludzi? Dlaczego moje życie musi być takie skomplikowane? Przecież nigdy nikogo nie skrzywdziłam umyślnie. Więc za co los mnie tak karze?

Po powrocie do domu od razu położyłam się na łóżku w swoim pokoju. Chciałam zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Nie mogłam się doczekać, aż Justin wyjdzie ze szpitala. Wiedziałam, że gdy mój chłopak będzie znów przy mnie moje życie wróci do normy.

Leżąc i myśląc o swoim chłopaku zasnęłam. Obudził mnie dopiero mój dzwoniący telefon. Miałam wrażenie, że to mi się tylko śni, ale dźwięk z każdą chwilą się nasilał.

Niechętnie podniosłam urządzenie ze swojego łóżka i przeciągnęłam palcem po ekranie, aby odebrać połączenie.

- Cześć księżniczko – usłyszałam pogodny ton Justina.

- Cześć Justin. Jak się czujesz kochanie? - Spytałam przeciągając się na łóżku.

Usłyszałam, jak mój chłopak zaczyna się śmiać. Momentalnie przed oczami stanął mi obraz szeroko uśmiechającego się chłopaka. Tęskniłam za nim i już nie mogłam się doczekać naszego ponownego spotkania.

- Czuję się znacznie lepiej. Kochanie słyszałem, że miałaś nie najlepszy dzień w szkole. Jak się czujesz po tym wszystkim? - Spytał zmartwionym tonem mój ukochany.

Niestety tym pytaniem spowodował, że znów wróciłam pamięcią do nieprzyjemnych chwil. Oczami wyobraźni po raz kolejny przeżyłam moment ataku Marka. Na samo wspomnienie tego zdarzenia moim ciałem wstrząsnęły dreszcze.

- Justin nie martw się. Uwierz jest dobrze – skłamałam.

Nie chciałam niepotrzebnie go martwić. On powinien zadbać teraz o własne zdrowie a nie przejmować się moim samopoczuciem. To takie dziwne. Jeszcze kilka tygodni temu nie przejmowałabym się chorobą Justina, ani on moim samopoczuciem. Czy to nie jest zaskakujące, jak łatwo wszystko się zmienia? Nawet ludzie z czasem się zmieniają. Jakby mi wtedy ktoś powiedział, że moją największą miłością zostanie Justin to chyba bym tą osobę wyśmiała prosto w twarz. A dziś? Dziś jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. Mam kochającego chłopaka, którego kocham nad życie.

- Mała nie kłam. Wiem, że nie jest dobrze. Przede mną tego nie ukryjesz – powiedział po chwili do telefonu.

Głośno westchnęłam. Cóż miał rację. Tyle razy widział moją reakcję na podobne zachowanie z jego strony, więc wiedział, jak się reaguję na w takich sytuacjach. Przed nim naprawdę nie mogłam niczego ukryć.

- Zgoda. Nie czuję się najlepiej. Najchętniej siedziałabym do matury w domu. Nie chcę znów widzieć Marka. Boję się, co on może mi zrobić. Nawet nie masz pojęcia, jak się cieszę, że Chaz i Ryan go wtedy powstrzymali. Nie wiem, jak by się to skończyło, gdyby nie oni – odparłam starając się ukryć smutek.

Rozmawialiśmy jeszcze z dobrą godzinę. Justin próbował mnie pocieszać. Tłumaczył, że w końcu wszystko się ułoży. Mówił, że chłopcy nie dopuszczą do tego, aby Mark mi zagrażał. Jednak to nie rozwiało moich obaw. Naprawdę byłam przerażona myślą, że następnego dnia znów spotkam w szkole psychopatę, który chce mnie skrzywdzić.

Chciałam, aby Justin był przy mnie. Chciałam, aby to on mnie chronił przed Markiem. Chciałam móc się do niego przytulać w razie ogarniającej mnie fali smutków.

Mogłam wtedy rozmawiać z nim cały dzień, ale niestety ktoś nam przerwał. Usłyszałam w telefonie kobiecy głos, który kazał mojemu chłopakowi kończyć rozmowę, bo miał iść na badania.

Po zakończonej rozmowie udałam się pod prysznic. Gdy wróciłam do pokoju od razu poszłam spać.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj

Proszę komentujcie każdy przeczytany rozdział. Dla Was to tylko chwila. A dla mnie motywacja do dalszego i szybszego pisania dla Was rozdziałów.
W ostatnich komentarzach dostałam pytanie, czy pojawi się jeszcze jakaś wzmianka o Marku. Dlatego pojawia się taki a nie inny rozdział.
Początkowo miałam trochę inne plany, ale pisząc ten rozdział dostałam natchnienia na większe zamieszanie w życiu głównych bohaterów.
Jak pewnie zauważyliście rozdział jest nieco dłuższy, niż wszystkie dotychczasowe rozdziały. Będę się teraz starać pisać rozdziały mniej więcej zbliżone długością do tego.
Mam też do Was wielką prośbę.
Mianowicie – moja przyjaciółka wraca po długiej przerwie do pisania opowiadań (nie są to opowiadania o Justinie, ale powiem Wam szczerze są bardzo ciekawe, bo sama je czytam odkąd razem zaczęłyśmy przygodę z pisaniem), dlatego proszę Was abyście odwiedzili jej bloga i pomogli jej wrócić do najwyższej formy. Ona naprawdę bardzo dobrze pisze. Mam nadzieję, że Wam również spodobają się jej blogi tam bardzo, jak mi.

Czy Selena odwiedzi Justina w szpitalu?
Czy Mark da spokój Selenie?
Czy przyjaciele Justina dopilnują, aby jego dziewczynie nie stała się krzywda?

Kto poważnie namiesza w życiu Seleny i dlaczego?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział XX



~ Selena ~






Po kilku lekcjach nadeszła tak długo wyczekiwana przeze mnie długa przerwa. Zawsze w tym czasie miałam próby z zespołem cheerleaderek, ale odkąd zaczęłam skupiać na swojej karierze musiałam zrezygnować z tych zajęć.

Mimo tego dziennie chodziłam na ich próby, aby patrzeć, jak dziewczyny radzą sobie beze mnie. Teraz kapitanem drużyny była Caitlin, która zajęła moje miejsce w drużynie. Obie z moją przyjaciółką wiedziałyśmy, że ja mając teraz na głowie karierę, nie będę miała czasu na występy z drużyną, a Beadles idealnie się do tego nadawała, bo tańczyła w moim zespole odkąd zjawiła się w mieście.

Byłyśmy właśnie na sali gimnastycznej. Siedziałam na ławce z Somersem, kiedy nagle do pomieszczenia wbiegł Bieber, jak poparzony. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, żebym wstała. Naprawdę nie miałam pojęcia, o co mu chodzi.

- Selena wiedziałem, że Ciebie tu znajdę. Chodź musisz iść ze mną tylko na krótki moment. - Błagał chłopak.

Spojrzałam niepewnie na Cait i Chaza. Moja przyjaciółka zarządziła przerwę w ćwiczeniach, bo sama była ciekawa, co Justin znów wymyślił. Widziałam, że nawet mój przyjaciel nie miał pojęcia, do czego tym razem Bieber się posunął.

- No chodź Sel, proszę nie daj się dłużej namawiać. Chaz i cheerleaderki mogą iść z nami. - Powiedział, gdy zauważył, że bez swoich przyjaciół nigdzie się nie ruszę.

Długo rozważałam jego propozycję, ale w końcu moja ciekawość zwyciężyła. Gdy się zgodziłam chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia na zewnątrz. Nie miałam pojęcia, po co on ciągnie mnie na dwór. Przecież kurtkę zostawiłam w szafce. On chyba nie myśli logicznie.

- Poczekaj tutaj. - Powiedział Justin zostawiając mnie i naszych przyjaciół przy szklanych drzwiach, które pozwalały na wyjście ze szkoły.

Sam pobiegł na dwór. Chwilę kręcił się po podwórku szkolnym, wtedy podszedł ktoś do niego i coś mu wręczył. Po otrzymaniu tajemniczej paczki biegiem wrócił do szkoły. Naprawdę zaczęłam się trochę bać jego pomysłu. Gdy wszedł z powrotem do budynku złapał mnie za rękę i szybkim krokiem ruszył w stronę stołówki, gdzie zazwyczaj na tej przerwie przebywa cała szkoła.

Gdy w końcu doprowadził nas wszystkich na stołówkę, stanął na stole, przy którym zazwyczaj siedział z przyjaciółmi i wyciągnął rękę w moją stronę. Wszyscy uczniowie spojrzeli zainteresowani w naszą stronę. Chciałam, żeby w końcu skończył już te swoje wygłupy i powiedział, o co mu do jasnej cholery chodzi.

- Selena wiem, że zachowywałem się, jak dupek. Skrzywdziłem Ciebie swoim zachowaniem i to nie jeden raz, czego teraz bardzo żałuję. Ale proszę daj mi szansę naprawić to wszystko, więc uczyń mi ten zaszczyt i wybierz się ze mną na bal zimowy. - Mówił to wszystko z takim przekonaniem, że po prostu mu uległam.

Co ten chłopak miał w sobie, że mimo tylu krzywd nadal działał na mnie, jak magnez? Bieber zeskoczył ze stołu i podbiegł do mnie. Nim się obejrzałam, Justin trzymał mnie już w swoich ramionach i obracał się ze mną wokół własnej osi. Po chwili postawił mnie na ziemi i podał mi małą paczkę, którą wyciągnął z kieszeni spodni.

- Proszę otwórz to, gdy będziesz już sama. - Powiedział proszącym tonem.

W odpowiedzi skinęłam tylko głową na znak, że postaram się wykonać jego prośbę. Razem z Chazem i Caitlin wyszliśmy ze stołówki, aby moja przyjaciółka mogła dokończyć próbę cheerleaderek, ponieważ dzisiaj był ważny mecz. Ledwo weszliśmy na salę gimnastyczną a za nami wszedł Bieber z Ryanem i Ashley. Dziewczyna podeszła do nas i chwilę mi się przyglądała.

- Możemy się dosiąść i popatrzeć? Chcielibyśmy się dowiedzieć, dlaczego każdą długą przerwę spędzacie tutaj. - Powiedziała dziewczyna.

- Jasne siadajcie. - Odparłam wskazując an wolne ławki.

Bieber oczywiście zajął wolne miejsce między mną a Chazem. Przez całą próbę dziewczyn ciągle coś komentował i nie dawał mi się skoncentrować na ich układzie. Nagle podbiegła do mnie Cait. Pytając, czy coś jeszcze powinny dodać do tej choreografii.

- Szczerze? Ja bym na koniec dodała jeszcze piramidę. - Powiedziałam po chwili namysłu.

- Dziewczyny słyszałyście? Próbujemy z piramidą. - Zapiszczała szczęśliwa Caitlin.

Dziewczyny na nowo włączyły muzykę i powtórzymy cały układ dodając na koniec piramidę , na którą wskakiwały z salt.

- Selena możemy dziś zrezygnować z korków z maty? - Spytał Chaz. Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc. - Dzisiaj jest mecz naszej drużyny koszykarskiej a sama dobrze wiesz, że chłopaki są w drużynie i nie chciałbym przegapić ich meczu zwłaszcza, że Cait z dziewczynami będzie tańczyć w czasie przerwy. - Powiedział proszącym tonem mój przyjaciel, gdy szliśmy już do sali od języka angielskiego.

Wtedy wszystko stało się jasne. Wiedziałem, że Somers tak łatwo nie odpuści i za wszelką cenę będzie mnie męczył, żebym pozwoliła mu ten jeden raz opuścić zajęcia z matematyki. Nagle z pomocą przyszedł mu Justin.

- Selena przecież sama nie przegapiłaś żadnego naszego meczu, bo byłaś kapitanem drużyny cheerleaderek, więc proszę przyjdź z Chazem a matematyką możecie się zająć jutro. - Mówił błagalnym tonem.

Gdy obaj zaczęli mnie namawiać, wiedziałam, że dłużej już im nie ulegnę, dlatego w końcu dla świętego spokoju zgodziłam się na ten mecz.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Przypominam, że opowiadanie znajdziecie też na Wattpad :)

Kolejny rozdział, gdy pojawi się 15 komentarzy pod tym postem

Co znajduje się w paczce, którą Selena dostała od Justina?

Czy Selena pojawi się na meczu?

Co wydarzy się podczas spotkania?

Czy Selena będzie żałować decyzji o spędzeniu balu zimowego z Bieberem?



wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział XVII

~ Selena ~




Gdy razem z przyjaciółmi skończyłam rozpakowywać pudła ze swoimi rzeczami w nowym domu razem z Cait uznałyśmy, że już najwyższy czas, aby zacząć przygotowywać się do naszego występu.

Szczerze mówiąc bałam się trochę tego, co miało nastąpić tego dnia, bo nie zawsze prowokuje się chłopaka do zerwania na oczach całego świata.

Bałam się, że po tym wydarzeniu moja kariera rozpłynie się równie szybko, jak się zaczęła, a tego naprawdę bym nie chciała, bo od zawsze marzyłam, aby stanąć na scenie i śpiewać przed wielką publicznością.

A dzisiaj po osiemnastu latach mojego życia nareszcie mam szansę spełnić swoje największe marzenie. No dobra, może jedno z wielkich marzeń, bo drugie częściowo zaczyna się spełniać.

Już nie mogłam się doczekać momentu, aż stanę na scenie i spojrzę na ten tłum fanów czekających, aż zacznę śpiewać swoje piosenki. A najbardziej czekałam na moment, kiedy znów zobaczę Justina.

Razem z Cait i Chazem powtórzyliśmy jeszcze raz cały nasz plan, bo tylko oni wiedzieli, co zamierzam zrobić tego dnia, a do tego potrzebowałam pomocy Somersa.

Gdy mój przyjaciel opuścił mój dom, aby pomóc swojemu tacie wszystko wyszykować na miejscu koncertu, Caitlin pomogła mi wybrać strój, w którym miałam pojechać na arenę.

Z szafy wyciągnęła białe rurki w czarne pionowe paski, czarny top odsłaniający cały mój brzuch oraz czarną prześwitującą bluzkę, którą miałam założyć na top.

Wzięłam swoje ubrania i skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam gorący prysznic, aby zrelaksować się przed swoim występem. Następnie zaczęłam suszyć swoje włosy. Zrobiłam sobie delikatny makijaż a włosy lekko podkręciłam lokówką. Gdy wyszłam z łazienki mojej przyjaciółki już nie było w moim domu. Miałam pewność, że Cait też pojechała się wyszykować, aby wyglądać, jak bóstwo dla swojego chłopaka.

Przed wyjściem z domu założyłam czarne szpilki ze szpiczastymi czubkami palców oraz wzięłam małą czarną kopertówkę do której schowałam dokumenty, telefon i klucze.

Moja mama pojechała już wcześniej na miejsce koncertu a ja musiałam czekać na limuzynę, która miała po mnie przyjechać.

Próbowałam się kłócić z panem Somersem, że pojadę sama swoim samochodem, ale on był nieugięty i powiedział, że cały nasz zespół ma jechać limuzyną.

Cóż przynajmniej ostatni raz będę miała okazję porozmawiać z ekipą, z którą tak dobrze nagrywało mi się piosenki. Zastanawiałam się, co dalej planuje tata mojego przyjaciela, skoro miałam teraz rozpocząć karierę solową, to i tak będę potrzebować zespołu, który będzie grał na moich koncertach, ale cóż tym się na razie nie martwię, bo to zadanie chyba należy do mojego menadżera, aby zadbać o to.

Kilka minut później pod mój dom podjechała długa czarna limuzyna. Wyszłam ze swojego domu i zamknęłam drzwi na klucz. Wsiadłam do środka pojazdu, gdzie był już cały mój zespół. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy, lecz gdy dojechaliśmy na arenę to już nikomu z nas nie było tak wesoło. Wszyscy mieliśmy ogromną tremę. Mimo, że wiele razy występowałam w szkole publicznie to i tak nie mogło się równać z tym, że teraz zagram dla tysięcy obcych mi osób. W szkole to wszystkich znałam przynajmniej z widzenia, a tam na scenie zobaczę masę obcych mi twarzy. Bałam się, że nie poradzę sobie z tym wszystkim.

Pod tylnym wejściem na arenę czekał już na nas Chaz, który zaprowadził nas za kulisy i wskazał nam nasze garderoby. Tam już na mnie czekała stylistka i wizażystka. Pierwsza z nich zaczęła przeglądać wieszaki z ubraniami stojące w rogu garderoby, natomiast druga kazała mi usiąść na fotelu przed wielkim lustrem i zaczęła poprawiać mój makijaż, aby był wyraźniejszy.

Gdy jedna z kobiet skończyła mnie malować druga podała mi fioletowy kombinezon składający się z bluzki na długi rękaw i mocno krótkich spodenek. Wszystko było pokryte świecącymi cyrkoniami. W uszach miałam zapięte długie srebrne wiszące kolczyki zakończone małymi fioletowymi kulkami. Do tego stylistka podała mi wysokie buty na obcasie, które również były pokryte cyrkoniami a ich kolor był identyczny z moim kombinezonem.

Kiedy obie uznały, że jestem już gotowa pozwoliły mi pójść spotkać się z moimi przyjaciółmi, którzy czekali za kulisami, skąd mieli doskonały widok na całą scenę.

Z daleka ujrzałam Justina, ale nie dałam po sobie poznać tego, jak bardzo ucieszył mnie jego widok. Razem z Bieber stał Chaz z Cait oraz Ryan i jego dziewczyna Asheley Dennise.

O dziwo w ostatnim czasie, czyli od końca przerwy świątecznej Butler i jego dziewczyna zaczęli ze mną normalnie rozmawiać. Już mnie nie gnębili, tak jak jeszcze miesiąc temu.

- Cześć Sel. - Powiedział z uśmiechem Somers i przytulił mnie do siebie, a zaraz po nim jego gest powtórzyła Caitlin.

Bieber ze zdziwienia otworzył szeroko oczy. Nie sądziłam, że takim strojem mogę go, aż tak bardzo zszokować.

- Selena wyglądasz niesamowicie. - Usłyszałam nad uchem głos Grega.

Szybko odwróciłam się w jego stronę i mocno go przytuliłam. Do samego końca mieliśmy udawać, że coś nas łączy. Kątem oka widziałam, jak mięśnie twarzy Justina się spinają, a on sam zaciska swoje dłonie w pięści.

- Też wyglądasz oszałamiająco. - Powiedziałam z uśmiechem.

- Mała ja lecę na scenę z zespołem a Ty zaraz tam do nas dojdź, jak tylko pan Somers przyniesie Tobie nowy mikrofon. - Powiedział i musnął ustami mój policzek.

Gdy zniknął nam z oczu szeroko uśmiechnęłam się do Chaza. Tylko on wiedział w jaki sposób chcę sprawić, że się dzisiaj z Gregiem rozstanę.

- Jesteś z nim szczęśliwa? - Spytał beznamiętnym tonem Justin.

Wiedziałam, o kogo mu chodzi. A podobało mi się to, że Bieber był o mnie zazdrosny, bo wiedziałam w tajemnicy od Chaza, że Justin od pewnego czasu był we mnie zakochany, dlatego mu się nie podobało, że umawiam się z innym chłopakiem.

- Może jestem, a może i nie. A dlaczego Cię to tak nagle interesuje? - Spytałam zakładając ręce na piersi.

Nie spodziewałam się takiej reakcji Biebera, który bez słowa do mnie podszedł i wpił się w moje usta z delikatnym pocałunkiem.

Ten pocałunek był inny niż poprzednie pocałunki, w których próbował przekonać mnie do siebie. Tym razem to było tak, jakby próbował w ten jeden sposób przekazać mi swoje uczucia.

Nie ukrywam, ale ten słodki i delikatny Justin o wiele bardziej mi się podobał. Gdy odsunął się ode mnie spojrzałam na swoją przyjaciółkę.

- Cait przyniesiesz mi tabletki z mojej torebki? - Poprosiłam.

Moja przyjaciółka skinęła głową i zniknęła za drzwiami mojej garderoby. Wtedy zostałam sama z Chazem i jego przyjaciółmi. To dziwne, ale moja mama miała jednak rację. Ludzie mogą się zmienić, jeśli dasz im poznać samego siebie.

- Co to za tabletki? - Spytała Ashley.

Chaz i Justin głośno przełknęli ślinę, bo tylko oni razem z Cait wiedzieli o tych tabletkach. W końcu to ich dwójka Bieber i Somers nakryli mnie, gdy wyciągałam tabletki z torebki.

- Dalej je bierzesz? - Spytał niepewnie Somers.

W odpowiedzi skinęłam głową, ale wiedziałam, że niebawem przestanę je brać jeśli dalej będę się dobrze czuła.

Wtedy wróciła Cait i podała mi opakowanie leków antydepresyjnych oraz szklankę wody. Z pudełka wyciągnęłam dwie tabletki, które od razu połknęłam. Ashley i Ryan patrzyli się na opakowanie z szeroko otwartymi oczami.

- Jak długo je bierzesz? - Spytał Butler.

- Bieber i Somers wam wszystko opowiedzą, bo ja zaraz muszę iść na scenę.

Wtedy Ashley i Ryan jeszcze bardziej się zdziwili, że ich przyjaciele wiedzą o moich lekach. Wtedy nagle oboje coś sobie uświadomili.

- Selena dyrektor wie o Twoich lekach? - Spytał Ryan.

W odpowiedzi skinęłam głową i podwinęłam swoje rękawy bluzki, aby teraz mogli zobaczyć pozostałości po bliznach na moich nadgarstkach po mojej nieudanej próbie samobójczej z początku nauki w szkole prywatnej.

- Dlatego dyrektor pozwalał Ci wychodzić w czasie lekcji do łazienki i zabierałaś wtedy torbę, żeby nikt nie widział leków, prawda? - Spytała Ashley a ja w odpowiedzi znów skinęłam głową potwierdzając jej słowa. - Ale dlaczego wcześniej nie nikt nie widział tych blizn? - Dodała.

- Gdy były mocno widoczne wiecznie miałam rękawy naciągnięte na dłonie, na w-fie też ćwiczyłam w bluzie na długi rękaw, żeby zakryć nadgarstki. A teraz gdy blizny prawie się zagoiły to, gdybym wam ich nie pokazała to pewnie nikt z was by nie wiedział, że w ogóle je mam. - Powiedziałam z uśmiechem.

Wtedy podszedł do mnie tata mojego przyjaciela i podał mi mikrofon wysadzany kolorowymi cyrkoniami. Uśmiechnęłam się do Chaza i Cait.

- Pamiętasz, co masz zrobić? - Spytałam z uśmiechem.

Mój przyjaciel skinął głową i szeroko się do mnie uśmiechnął, czyli pamięta swoje zadanie.

Usłyszałam początkowy filmik do piosenki Whiplash, więc moja przyjaciółka od razu pobiegła na scenę. Gdy światła zgasły wyszłam na scenę i stanęłam na swoim miejscu oplatając nadgarstki czerwonymi linami. Chwilę później zaczęłam swoje show od piosenki Whiplash, później zaśpiewałam B.E.A.T., Bang a Drum, Hit The Lights, Bang Bang Bang, Come & Get It, Naturally, Who Says, Demon, Slow Down oraz Save The Day.

Na koniec odwróciłam się w stronę swojego zespołu i ostatni raz spojrzałam na Grega, który znał cały mój plan, po czym zwróciłam się do publiczności.

- Na sam koniec tego koncertu chciałabym wam przedstawić naszą nową piosenkę, która jutro wyjdzie ze studia. - Powiedziałam pogodnie.

Gdy usłyszałam dźwięki Nobody Does It Like You szeroko się uśmiechnęłam. Cait od razu poszła po krzesło, które postawiła na środku sceny, a Somers wprowadził na scenę Biebera, który był lekko zdezorientowany i nie miał pojęcia po co został wciągnięty na scenę. Kiedy Bieber usiadł na krześle zaczęłam chodzić po scenie i śpiewać słowa piosenki:



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)

Wtedy odwróciłam się w stronę Justina i zaczęłam do niego podchodzić, jak dziki kot śpiewając dalej kolejne wersy:



Your eyes your lips your touch 
(Twoje oczy, twoje usta, twój dotyk)
This toxic twisted rush 
(Ta pokręcona, toksyczna gorączka)
Your sexy king of swag 
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had 
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)

Nagle podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach bawiąc się przy tym jego włosami i muskając opuszkami palców jego twarz śpiewałam dalej kolejne zwrotki piosenki patrząc mu głęboko w oczy, bo tą piosenkę pisałam z myślą o nim i tym, jak bardzo ten jeden człowiek zmienił moje życie.



You're my bad boy fairytale
(Jesteś moim złym chłopcem z bajki)
My rebel with a halo
(Mój buntownik z aureolą)
You hit me a like a hurricane
(Uderzasz mnie, jak huragan)
And I can never say no
(I nigdy nie mogę powiedzieć "nie")



Your minde your hands your voice
(Twój umysł, twoje dłonie, twój głos)
The way you make me yours
(Sposób w jaki robisz mnie swoją)
Your sexy kind of swag
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



I wanna be your bad girl
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side
(Budzisz moją dziką stronę)


Gdy skończyłam śpiewać odsunęłam się od Justina i słodko się do niego uśmiechnęłam. Widziałam, po jego minie, że zrozumiał ukryty w niej przekaz, bo momentalnie przyciągnął mnie bliżej siebie i wpił się w moje usta z czułym pocałunkiem. Jego usta delikatnie muskały moje wargi a w moim brzuchu nagle poruszyło się stado motyli, które łaskotały mnie od środka, gdy on całował moje usta. Kiedy odsunął się ode mnie widziałam zdziwienie wypisane na twarzach wszystkich zebranych pod sceną.

Teraz czekała mnie najciekawsza część dzisiejszego koncertu a mianowicie "kłótnia" z Gregiem. Mój udawany chłopak podszedł do mnie z wielkim oburzeniem wypisanym na twarzy.

- Selena, co to kurwa miało być? Pierwszy nasz występ i Ty już liżesz się na scenie z jakimś obcym gościem? Myślałem, że jesteś inna! - Zaczął krzyczeć do mikrofonu.
- Greg Ty myślałeś, że ja zawsze będę tą grzeczną dziewczynką, którą poznałeś na samym początku? Jeśli tak to sorry. Poza tym nigdy jemu nie dorównasz. - Powiedziałam wskazując na Justina.

Wstałam z kolan Justina i podałam mu swoją dłoń pomagając mu wstać z krzesła na którym oboje siedzieliśmy.

- Sorry Greg, ale muszę to powiedzieć. To koniec. Nie pasujemy do siebie. - Odparłam triumfalnym tonem i wbiegłam za kulisy trzymając Justina za rękę.

Poszłam do swojej garderoby, gdzie przebrałam się we wcześniejsze ubrania. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi, więc szybko do nich podeszłam, aby je otworzyć. Ujrzałam za nimi Justina, wiedziałam, że ma wiele pytań dotyczących dzisiejszego występu, dlatego wpuściłam go do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytał Bieber.

Złapałam jego dłoń i poprowadziłam go na kanapę, gdzie kazałam mu usiąść, sama przysunęłam sobie krzesło i usiadłam tak, aby móc patrzeć w jego oczy.
________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Selena powie Justinowi prawdę?
Czy Justin i Selena będą razem?
Jaka niespodzianka jeszcze czeka Selenę tego dnia?


Czy kochanka jej ojca da spokój Selenie?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział VI



Rano wstałam w kiepskim humorze. Dziś znów spotkam Biebera i jego świtę. To się robi już naprawdę ciężkie.

Dlaczego on musi być takim kretynem i musiał się na mnie uwziąć? Z zamyśleń wyrwała mnie mama, która weszła do mojego pokoju.

− Kochanie dzwonił pan dyrektor prosił, żebyś zjawiła się dziś wcześniej w szkole, bo ma do Ciebie podobno, jakąś ważną sprawę. – Powiedziała siadając przy mnie na łóżku widząc, że jestem w nie najlepszym humorze. – Kochanie proszę nie załamuj się za kilka miesięcy i tak skończysz szkołę, wstań z łóżka, ubierz się i zejdź na śniadanie. – Poprosiła moja rodzicielka.

Niechętnie zwlekłam się z łóżka i podążyłam w stronę swojej łazienki. Wzięłam gorący prysznic, po czym wróciłam owinięta w ręcznik do swojego pokoju. Ubrałam na siebie:


Chwilę później zeszłam na dół do kuchni, gdzie na stole czekały na mnie naleśniki. Zjadłam swoje śniadanie i wsiadłam do samochodu udając się prosto do szkoły.

Od razu udałam się w stronę pokoju pana dyrektora, jednak sekretarka powiedziała mi, że znajdę go w sali od matematyki, gdzie mięliśmy mieć teraz lekcję.

Skierowałam w wyznaczonym kierunku. Gdy weszłam do klasy zobaczyłam jedynie naszego dyrektora. Podeszłam do swojej ławki, aby zostawić tam swoje rzeczy.

− Selena możesz do mnie podejść? – Spytał po chwili.

Odwróciłam się w jego stronę i podeszłam do jego biurka. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie łagodnie widząc moje zdenerwowanie.

− Selena chciałbym Cię prosić o małą przysługę. – Powiedział pan Braun. – Wiem, że masz wielki talent, który nie ogranicza się wyłącznie do tańca. Mogłabyś przygotować mały występ swoich umiejętności na dzień jasełek? Wystąpiłabyś zaraz po przedstawieniu. – Poprosił nasz dyrektor.

Wiedziałam, że on nie przyjmie odmowy, więc musiałam się zgodzić. Od razu wiedziałam, jaki pokaz swoich umiejętności przedstawię.

Usiadłam do swojej ławki i zaczęłam wypakowywać swoje rzeczy. W tym samym momencie do pomieszczenia zaczęli się schodzić inni uczniowie.

Chaz zajął swoje miejsce posyłając mi smutny uśmiech. Wiedziałam, że był niezadowolony po wczorajszej naszej rozmowie, ale przecież nie mogłam mu powiedzieć prawdy. Miałam szczęście, że dziś jestem wcześniej zwolniona z lekcji.

Gdy chciałam podejść do biurka dyrektora ze zwolnieniem z ostatnich lekcji drogę zagrodził mi Bieber z Butlerem i Ashley.

− Co już uciekasz z lekcji? Nie ładnie. Wczoraj Ciebie nie było. Dziś uciekasz. No nie myślałem, że nasza kujonka może być, aż tak niegrzeczna. – Powiedział zagradzając mi drogę.

Puściłam jego słowa koło uszu i po prostu przeszłam obok niego. Położyłam na biurku dyrektora moje zwolnienie od lekarza, bo tylko on wiedział w całej szkole, jak wygląda moja sytuacja zdrowotna.

− Selena na ilu lekcjach Ciebie dziś nie będzie? – Spytał, gdy podeszłam już do swojej ławki.

− Trzy. – Odpowiedziałam smutno uśmiechając się do niego.

Muszę porozmawiać z lekarzem, że potrzebuję innych leków, bo te przestają na mnie chyba już działać.

− Dobrze za chwilę Ci to wpisze do dziennika. – Dyrektor widząc moje zachowanie uśmiechnął się do mnie pocieszająco. – Nie chcesz iść do łazienki się uspokoić po tym, co się stało przed chwilą? – Spytał dając mi do zrozumienia, że wie, czego potrzebuję teraz, a wiedział, że nie zrobię tego przy całej klasie.

W odpowiedzi skinęłam głową i wzięłam swoją torebkę. Wyszłam z klasy i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz chłodną wodą i przez chwilę patrzyłam w lustro. Co ze mną jest nie tak, że cała klasa się na mnie uwzięła? A no tak wiem, moi rodzice nie są tak dziani, jak ich. Jednak mi to nie przeszkadza.

Z torebki wyciągnęłam butelkę wody oraz małe prostokątne pudełeczko, z którego wyjęłam białą pastylkę. Włożyłam do ust tabletkę popijając nią wodą.

Odetchnęłam kilka razy głęboko i wróciłam do klasy. Zajęłam swoje miejsce, a pan dyrektor rozpoczął zajęcia.

Dwie godziny później byłam w drodze na umówioną wizytę. Na ostatnim zakręcie skręciłam w lewo i podjechałam pod wielki budynek przychodni. Zaparkowałam samochód na parkingu i udałam się do środka budynku. Weszłam do windy i wcisnęłam guzik wskazujący, że pojadę na piąte piętro. Od razu skierowałam się do rejestracji, a recepcjonistka powiedziała, że doktor czeka już na mnie w swoim gabinecie.

Udałam się do pokoju 368, gdzie wciągu tych kilku lat byłam już nie jeden raz. Zapukałam do drzwi, a gdy usłyszałam ciche proszę weszłam do środka.

Przy biurku siedział mężczyzna w wieku trzydziestu lat. Był on dość widocznie rozbudowanej muskulatury. Miał brązowe oczy i kruczoczarne włosy postawione na żelu.

− Witaj Selena, usiądź proszę. – Powiedział uśmiechając się moją stronę.

Gdy zajęłam miejsce na fotelu naprzeciwko niego uśmiechnął się do mnie.

− Opowiesz mi, jak minął Tobie ostatni miesiąc od naszej ostatniej rozmowy? – Spytał mój psycholog.

Opowiedziałam mu o wszystkim, jak zaczęłam dawać korepetycje Somers’ owi wraz z tym, jak bardzo ten chłopak się zmienił przez te korepetycje. Powiedziałam mu o udziale w mistrzostwach tańca orientalnego oraz o moim ostatnim występie w szkole.

− Widzę, że dużo się dzieje w twoim życiu, ale widzę, że nadal jesteś taka przybita, coś się dzieje? – Spytał wyszukując w mojej twarzy jakiejkolwiek zmiany.

− Poza zmianą Chaza ciągle jest tak, jak było, a te leki przestały już działać. Naprawdę już nie wiem, jak mam sobie z tym wszystkim radzić.

− Spróbuj zwiększyć dawkę leków biorąc je tak, jak do tej pory, ale po dwie tabletki. Mam nadzieję, że to coś pomoże. – Powiedział pogodnie. – W takim razie widzimy się za miesiąc. – Odparł wypisując mi receptę na kolejne paczki tabletek oraz zwolnienie ze szkoły na następny miesiąc.

− Dziękuję i do zobaczenia za miesiąc. – Powiedziałam wysilając się na uśmiech do pana Collins’ a.

Wsiadłam z powrotem do samochodu i pojechałam najpierw do apteki wykupić leki, a następnie wróciłam do domu.


~ Justin ~




Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale dręczenie Seleny już mi nie daje takiej satysfakcji, jak kiedyś. Do tego mam wrażenie, że Somers się od nas odsuwa. Postanowiłem pojechać do niego do domu po szkole i z nim pogadać.

Ryan i Ashley znów poszli gdzieś na jakąś głupią randkę. Szczerze to mnie już trochę irytują. Wiecznie się tylko obściskują i już nie mają czasu dla nikogo z naszej paczki.

Wszedłem do domu Chaza bez pukania, jak mamy to w zwyczaju robić. Z daleka usłyszałem, jak mój przyjaciel gra na Play’ u od razu skierowałem się w stronę salonu. Nie myliłem się mój przyjaciel leżał na kanapie z głową skierowaną w dół i grał w NBA.

Podszedłem do niego i usiadłem tuż przy nim. Mój kumpel od razu usiadł normalnie i uśmiechnął się do mnie podając mi drugiego pada. Graliśmy już chyba z pół godziny, kiedy przypomniałem sobie, po co tak naprawdę zjawiłem się tutaj.

− Stary, co się z Tobą dzieje? Już nie nabijasz się z nami z Gomez. Martwimy się o Ciebie. Chory jesteś, czy co? – Spytałem żartobliwym tonem.

Jednak mój przyjaciel zacisnął usta w wąską linię, a ja wiedziałem, że wcale mu nie jest do śmiechu. Kurwa, co się z nim dzieje?

− Bieber nie jestem chory ani nic. Po prostu przez ten czas, co spędziłem z nią podczas tych korepetycji uświadomił mi, że źle nią oceniałem. Nie rozumiesz? Żaden z nas jej nie zna, a my się z niej nabijamy. Dzięki tym korkom zrozumiałem, że ona też ma uczucia i nie możemy się tak w stosunku do niej zachowywać, bo to jest nie fair. Ona nam niczym nie zawiniła. – Powiedział zirytowany.

Wow pierwszy raz go widziałem w takim stanie. Swoją drogą ciekawe, czemu tak nagle zmienił nastawienie, co do Gomez.

− Somers zakochałeś się w niej, że tak jej bronisz? – Zaśmiałem się, choć wcale nie było mi do śmiechu, bo gdyby to potwierdził to bym go chyba zabił.

− Chciałbyś. Po pierwsze zabujałem się w tej nowej z naszej klasy. Po drugie po prostu wydoroślałem. Poza tym ty chyba też powinieneś, bo uwierz takim zachowaniem nigdy nie zdobędziesz Seleny. Tak Bieber wiem, że się w niej zabujałeś, gdy tylko przyszła do naszej szkoły, dlatego tak po niej jeździsz, bo chcesz, żeby zwróciła na Ciebie uwagę, ale powiem Ci jedno, jeśli dalej będziesz się tak zachowywał w stosunku do niej to ona nigdy Ciebie nie zechce. – Powiedział zbyt poważnym tonem.

Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Chaz poszedł otworzyć, a ja nadal siedziałem i rozmyślałem nad tym, co powiedział mój przyjaciel.

Nagle do salonu wszedł Somers z Seleną. Muszę przyznać wyglądała całkiem inaczej niż w szkole. Była bardziej pogodna jednak, gdy mnie zobaczyła, znów zrobiła się spięta. Zdążyła się przebrać ze stroju, który miała na sobie w szkole i wyglądała naprawdę ślicznie. Miała na sobie:


Kurwa Bieber zamknij się, bo zaczynasz pieprzyć głupoty. Co z tego, że Somers zna twoją tajemnicę? Teraz musisz pilnować, żeby jej nie wygadał Selenie zanim nie wymyślisz, co dalej robić. – Upomniałem się w myślach.

− Nie przejmuj się nim, bo Justin już wychodzi. – Powiedział Chaz uśmiechając się w stronę dziewczyny, co było naprawdę dziwne. – Chcesz coś do picia? – Spytał.

− Wodę, jakbyś mógł mi przynieść. – Powiedziała speszona i zaczęła szukać czegoś w swojej torebce.

Ja w tym czasie posłałem groźne spojrzenie Chazowi mówiące „Nawet nie próbuj jej mnie wydać”. Mój przyjaciel skinął głową i zniknął w kuchni w tym czasie ja opuściłem jego dom.

Ciągle zastanawiając się nad jego słowami. Doszedłem do wniosku, że chyba jednak Somers ma rację i powinienem zmienić swoje zachowanie w stosunku tej dziewczyny, jeśli chcę się do niej zbliżyć.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej :)
No i jest kolejny rozdział :)
Przepraszam za opóźnienie, ale miałam dużo nauki a jeszcze miałam problemy z laptopem :(
Obiecuję, że niebawem rozdziały zaczną pojawiać się częściej.

Spodziewaliście się, że Selena chodzi do psychologa?
Czy Justin naprawdę się zmieni chcąc zbliżyć się do Seleny?
Czy Bieber naprawdę coś czuje do Seleny, czy chce się nią zabawić?
Czego Selena szukała w torebce?
Czy Selena powie Somers’ owi, że bierze leki?

wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział IV



Minęło kilka tygodni odkąd wróciłam po mistrzostwach. Na jednych z korepetycji postanowiłam, że dam Chazowi szansę. Może on naprawdę się zmieni, myślałam.

W ten sposób zaczęłam się przyjaźnić z Somersem. Teraz Chaz był dla mnie praktycznie, jak brat. Był początek grudnia, a w naszej szkole jutro miał odbyć się mój występ mikołajkowy. Somers wiedział, jaki układ zamierzam zademonstrować, jednak ciągle mnie przekonywał, że powinnam zatańczyć układ z mistrzostw.

Aktualnie byliśmy w jego przestronnym ogrodzie i leżeliśmy na śniegu po bitwie na śnieżki.

W szkole nikt nie wie o naszej przyjaźni i mam nadzieję, że tak zostanie już do końca szkoły. Jednak Chaz chciał to już na samym początku ujawnić, ale nie chcę, żeby o tym ktoś wiedział. Zwłaszcza, jego przyjaciele ze szkoły.

− Chaz jest jakaś dziewczyna, która Ci się podoba? – Spytałam z uśmiechem patrząc na swojego przyjaciela.

Somers lekko się zmieszał, jednak uśmiechnął się i odpowiedział na moje pytanie.

− Tak. Ta nowa, co przyszła do nas do szkoły. Wiesz, która mówiłaś, że razem chodzicie na tańce. – Powiedział nieśmiało.

No właśnie zapomniałam wspomnieć, że mamy nową uczennicę w szkole. Jej rodzice przeprowadzili się tutaj z Los Angeles, a razem ze mną chodzi na dancehall. Nazywa się Caitlin Beadles i zrobiła wielkie zamieszanie w naszej szkole.

− To czemu do niej nie zagadasz? – Spytałam pogodnie.

− Boję się, że wszystko spieprzę. A nie chcę, żeby mnie uważała za jakiegoś potwora, jak Ty na początku, choć wiem, że wtedy sobie na to zasłużyłem. – Powiedział smutny. – Chodź idziemy do środka na gorącą czekoladę. – Powiedział wstając ze śniegu i wyciągają do mnie rękę, aby pomóc mi wstać.

Gdy weszliśmy do budynku udałam się do salonu. Somers w tym czasie poszedł do kuchni i kilka minut później wrócił z dwoma kubkami gorącej czekolady z bitą śmietaną.

Chłopak usiadł bok mnie i podał mi kubek z gorącym napojem.

− A jest ktoś kto Tobie się podoba? – Spytał mój przyjaciel.

Odwróciłam od niego wzrok i wbiłam go w podłogę. Nie chciałam mu mówić, kto mi się podoba, bo to było zbyt bolesne.

− Chaz nie chcę o tym rozmawiać. – Powiedziałam wymijająco.

− Ej… Sel pamiętaj mi możesz powiedzieć o wszystkim. – Powiedział ujmując moją twarz w swoje dłonie sprawiając tym, że musiałam na niego spojrzeć.

Głośno westchnęłam. Miał rację. Jeśli chcę się z nim przyjaźnić nie mogę mieć przed nim sekretów.

− Podoba mi się Justin. Podobał mi się od pierwszego dnia, gdy weszłam do tej szkoły. Ale jego zachowanie przekreśla wszystko. Zachowuje się, jak jakiś dupek, a ja z kimś takim nie chcę być. – Powiedziałam unikając jego wzroku.

− Cóż wiem, że to mój przyjaciel, ale masz rację. Bieber zachowuje się jak dupek. Zwłaszcza w stosunku do Ciebie. Mam już dość patrzenia, jak cierpisz przez jego słowa. – Powiedział obejmując mnie ramieniem. – Sel, a jakie jest twoje największe marzenie? – Spytał mój przyjaciel.

− Hmm… - Zamyśliłam się na chwilę, ale wiedziałam, jaka będzie odpowiedź. – Moim marzeniem jest kiedyś stanąć na scenie przed milionami osób. Chcę zostać piosenkarką. – Powiedziałam odpływając w marzeniach.

− Zaśpiewaj mi coś. – Poprosił mój przyjaciel.

− Innym razem. Teraz już muszę się zbierać jest późno. Jutro widzimy się w szkole na moim występie. – Powiedziałam pogodnie.

Somers przytulił mnie na pożegnanie i ruszyłam w stronę swojego domu.

Po wejściu do budynku poszłam do kuchni, zjadłam kolację. Udałam się na górę. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę:
Po czym położyłam się spać. Rano wstałam wcześniej niż zwykle. Spakowałam strój. Zrobiłam makijaż w stylu orientalnym i ubrałam się w:


Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do szkoły, aby mieć czas się przygotować do występu.

Przebrałam się w strój do tańca brzucha ze skrzydłami ISIS:


Specjalnie na tą okazję zrobiłam sobie tatuaże z henny w stylu belly na rękach, boku oraz nogach.

Gdy byłam gotowa wyszłam z szatni i skierowałam swoje kroki na salę gimnastyczną. Tam podłączyłam muzykę i stałam zakryta skrzydłami czekając, aż cała szkoła się zejdzie. Miałam szczęście, że okna były pozasłaniane. Na scenę były ustawione tylko reflektory, tak jak prosiłam nauczycieli, a na ścianie była biała tablica wyświetlająca różne obrazy. Oświetleniem i filmami na ścianie zajmował się sam pan dyrektor.

Pierwszy na salę wszedł Chaz ze swoją ekipą. Zobaczyłam kpiący uśmiech Butlera i Ashley. Bieber spojrzał na mnie z obojętną miną. A Somers wzrokiem mógłby zabić Ryana.

Gdy cała szkoła zajęła swoje miejsca na sali. Jeden z nauczycie zgasił światło a na ścianie pojawił się wielki niebieski motyl. Chwilę później włączono muzykę i wyszłam na scenę. Zatańczyłam swój układ tańca brzucha. Później zatańczyłam kolejne kilka:

Przy następniej piosence zeszłam na chwilę ze sceny i wzięłam swój rekwizyt w postaci szpaty, z którą zatańczyłam kolejny taniec. Na sam koniec zatańczyłam.


Po przeczytaniu skomentuj

Hejka :)
Tak więc wiem znów zawaliłam, że tak mało pisze o Justinie, ale obiecuję, że w następnym rozdziale będzie go znacznie więcej : )

Co zrobi Bieber po zobaczeniu umiejętności panny Gomez?
Czy Chaz zbierze się na odwagę i powie Caitlin, co do niej czuje?
Czy Justin przestanie dogadywać Selenie?


Czy Sel spełni swoje marzenie i zostanie piosenkarką?