Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smutek. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2016

Epilog


~ Justin ~


To był dla mnie ciężki dzień. Rano obudziłem się w podłym nastroju. Wyjąłem z szafy pierwsze lepsze ubrania i przebrałem się najszybciej, jak potrafiłem. Zbiegłem na dół do kuchni. Wyjąłem z lodówki smażone piersi z kurczaka oraz sparzonego pomidora. Po chwili ściągnąłem z niego skórę. Gdy miałem już naszykowane wszystkie przedmioty, zacząłem robić sobie kanapki. W wolnym czasie zaparzyłem kawę.

Z gotowym śniadaniem udałem się do salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Oglądałem wiadomości, lecz przeraziłem się, kiedy spojrzałem na zegarek. Szybko się zebrałem i udałem się w stronę domu Chaza.

Chciałem pożegnać się ze swoją dziewczyną, zanim wyjedzie na rok w trasę z nie wiadomo jakimi ludźmi. Bałem się, że po takim czasie rozłąki, przestanie mnie kochać.

Wsiadłem do swojego Lamborghini i z piaskiem opon ruszyłem z miejsca. Gdy wchodziłem do domu przyjaciela, słyszałem śmiech swojej księżniczki. W salonie zastałem Chaza z Caitlin, która siedziała na jego kolanach. Selena stała pod oknem i rozmawiała z kimś przez telefon. Byłem zazdrosny, kiedy słyszałem, jak dziewczyna śmiała się dzięki innej osobie.

- Emma obaczymy się na lotnisku. Teraz chcę spędzić z kimś trochę czasu, zanim wyjadę na rok - powiedziała do telefonu, a ja byłem najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi, bo rozmawiała ze swoją tancerką. W tym momencie odetchnąłem z ulgą, a dziewczyna zakończyła rozmowę.

Selena wbiegła w moje ramiona i zaczęła płakać. Nie mogłem uwierzyć, że tak długo będę musiał żyć bez niej. Nie byłem pewien, czy potrafiłem poradzić z tym sobie po raz kolejny.

Najpierw straciłem dziewczynę przez Marka, ponieważ wyjechała bez żadnych wyjaśnień, zanim Selena pojawiła się w naszej szkole. Chciałem spotkać jeszcze Hailey na swojej drodze, bo niewiedza zabijała mnie od środka. Do tej pory, nie miałem pojęcia, co ten facet zrobił mojej ówczesnej dziewczynie, jednak to ja spotykałem się z późniejszymi konsekwencjami jego czynów.

To ja musiałem tłumaczyć się na policji z nagłego zniknięcia Hails, a on miał z tego wspaniały ubaw. Dlatego tak bardzo chciałem chronić Selenę przed nim. Niestety, moje starania poszły na marne. Mark wykorzystał moją nieobecność, aby wcielić swój szatański plan w życie. Nigdy nie wybaczę sobie, że nie mogłem być wtedy przy niej.

- Justin, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - spytała zirytowana dziewczyna.

- Przepraszam, kochanie. Zamyśliłem się - powiedziałem, przytulając kobietę do swojej piersi.

Selena głośno westchnęła i wtuliła się w moje ciało. Zaczęła malować dłonią wzory na moim brzuchu, a z jej oczu zaczęły płynąć łzy.

- Powinieneś już wracać, bo my musimy jechać na lotnisko. Będę za tobą cholernie tęsknić - mówiła zalana łzami. Starłem palcami słony płyn z jej twarzy i pożegnałem się z dziewczyną długim namiętnym pocałunkiem.

Wsiadłem do samochodu i wróciłem do domu. Zaparkowałem pojazd w garażu i wybrałem się na spacer. Poszedłem do parku, gdzie dawniej przesiadywałem ze swoją byłą dziewczyną. Udałem się do miejsca, o którego istnieniu wiedziało tylko kilka osób z mojego otoczenia.

Położyłem się na trawie z głową skierowaną w stronę nieba. Zacząłem rozmyślać na temat wyjazdu mojej księżniczki. Czy damy radę przetrwać taką rozłąkę? Czy nasza miłość jest wystarczająco silna?

Byłem tak pogrążony w myślach, że nie zauważyłem, kiedy zacząłem płakać. Zakryłem twarz dłońmi i dałem upust swoim emocjom. Leżałem w jednym miejscu przez pół dnia. Nagle usłyszałem zbliżające się w moją stronę kroki.

- Justin - usłyszałem za sobą tak dobrze znany mi głos.

Gwałtownie odwróciłem się w stronę zbliżającej się osoby. Stanąłem jak wryty. Miałem wrażenie, że widziałem ducha. Kiedy tajemnicza osoba padła w moje ramiona, byłem pewien, że to nie sen. Wtedy wiedziałem, że to będą najlepsze wakacje mojego życia.
_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :)

To już ostatni rozdział tego opowiadania.
Druga część pojawi się pod tytułem “No control”.
Przed opowiadaniem macie dodany zwiastun do drugiej części.
Prolog również znajdziecie już na blogu. Wystarczy, że klikniecie w wyżej podany tytuł.
W drugiej części odpowiem na następujące pytania:

Kogo Justin spotkał w parku?
Kto zagra jako support Seleny?
Czy związek Justina i Seleny ma szansę przetrwać?
Co stanie się z Markiem?
Co stanie się podczas trasy koncertowej?

piątek, 26 lutego 2016

Rozdział XXXI

~ Justin ~



Po ucieczce Seleny postanowiłem, że poszukam Chaza. Chodząc po szkolnych korytarzach, widziałem zdziwione spojrzenia innych uczniów. Fakt. Wiadomość o mojej chorobie rozeszła się szybko. Szczerze? Nie dziwiłem się ich reakcji. Jeszcze jakiś czas temu pewnie sam bym myślał, że z białaczki prowadzi długa droga do wyzdrowienia. Jednak w klinice lekarka wszystko mi wytłumaczyła. Wtedy dowiedziałem się, że jest kilka sposobów na wyleczenie tej odmiany raka. Moim szczęściem, że tak szybko mogłem wrócić do zdrowia, było szybkie zdiagnozowanie choroby. Nie potrzebowałem przeszczepu, tylko dlatego, że niewielka część szpiku była zainfekowana, dlatego udało się zwalczyć białaczkę już za pomocą pierwszej chemioterapii. Zwłaszcza że po badaniach przeprowadzonych na krwi, nie miałem predyspozycji do nawrotów. Choć lekarze mówili, że dobrze zniosłem leczenie, ja naprawdę kiepsko się czułem w czasie zmian kroplówek. Ciarki przechodziły mnie na samą myśl o bólu, jaki sprawiał potas w moim krwiobiegu.

Rozmyślając nad przebiegiem choroby, nie zauważyłem, kiedy zderzyłem się z przyjacielem, którego szukałem. Chłopak spojrzał na mnie z zaskoczeniem wypisanym na twarzy, ale po chwili dotarło do niego, że już kilka lekcji razem przesiedzieliśmy.

- Chaz wiesz, kto skrzywdził moją dziewczynę? - spytałem. Miałem nadzieję, że przynajmniej on będzie znał więcej szczegółów. W końcu to od jego korepetycji wszyscy powoli zmienialiśmy nastawienie do Seleny, a on zaprzyjaźnił się z moją ukochaną, którą traktował jak siostrę.

Mój przyjaciel przez pewien czas myślał nad odpowiedzią. Widziałem w jego oczach zmartwienie, zwłaszcza że ledwo stałem na nogach po powrocie z kliniki. Po chwili chłopak poprowadził mnie w stronę ławek. Gdy usiedliśmy, Chaz rozejrzał się, czy nikt nie stał w pobliżu. Kiedy był już pewien, że żaden uczeń nam nie przeszkodzi, ani nie podsłucha naszej rozmowy, spojrzał na mnie ze współczuciem wypisanym na twarzy.

- Obiecaj mi, że nie zrobisz nic głupiego. Znam Cię całe życie i widzę, że jesteś słaby po chorobie – powiedział zmartwiony, a ja tylko uspokajająco skinąłem głową. Byłem pewien, że po jego relacji zareaguję inaczej, ale musiałem wyciągnąć wszystko od przyjaciela. - Justin – zaczął niepewnie – to był Mark.

Poczułem, jak wzbiera we mnie złość. Od imprezy u Chaza robiłem wszystko, aby chronić swoją ukochaną przed tym mężczyzną. Nie przewidziałem tylko, że podczas pobytu w klinice, mógł dopiąć swego.

Wstałem wściekły z ławki. Nawet nie wiedziałem, jak udało mi się nie zachwiać po takim wyniszczeniu organizmu. Widocznie adrenalina zadziała na moją korzyść. Nie zwracając uwagi na krzyki przyjaciela, pobiegłem w stronę miejsca, gdzie lekcje miał oprawca Seleny. Z daleka widziałem, jak Mark stał oparty o ścianę. Gdy mnie zauważył, na jego twarzy pojawił się parszywy uśmiech. Chwilę później zobaczyłem, jak chłopak uderzył głową o ścianę. Dopiero wtedy zorientowałem się, że to od mojej pięści. Nagle poczułem mocny cios i lepką ciecz spływającą po mojej brodzie. Nie pozostałem mu dłużny i zaczęliśmy się bić. Słyszałem krzyki innych uczniów, ale to tylko motywowało mnie do działania. Z każdą chwilę czułem więcej krwi na swojej twarzy, ale to było nic w porównaniu z moim rywalem, który był cały opuchnięty i czerwony. W niektórych miejscach było widać fioletowo-zielone plamki od moich pięści. W tym momencie nie myślałem o konsekwencjach. Nie interesował mnie fakt, że kilka godzin wcześniej wróciłem z kliniki. Nagle ktoś odciągnął nas od siebie. Gdy spojrzałem w górę, ujrzałem nauczyciela języka francuskiego. Wysoki dobrze zbudowany mężczyzna stanął między nami, a ja nie wiedziałem, co się działo. Wszystkie emocje ze mnie opadły. Momentalnie poczułem wielkie osłabienie. Zachwiałem się na własnych nogach. Gdyby profesor Klein mnie nie przytrzymał, pewnie leżałbym na ziemi.

- Co się tutaj dzieje? Justin ledwo wróciłeś z kliniki, a już wdajesz się w bójki? Obaj do dyrektora – powiedział nauczyciel.

Nie miałem siły sprzeczać się z nim. Poszedłem za profesorem, ale ciągle trzymałem się ścian. Bałem się, że w każdej chwili mogłem upaść. Nie chciałem, aby cała szkoła widziała, w jakim byłem stanie. Gdy wchodziłem do gabinetu dyrektora, zakręciło mi się w głowie. Podtrzymałem się klamki, kiedy zamykałem drzwi i wziąłem kilka głębszych oddechów. Złe samopoczucie trochę ustąpiło. Podszedłem do biurka, za którym siedział nasz nauczyciel matematyki. Oparłem dłonie na krześle i spojrzałem na mężczyznę.

- Justin nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę cię tutaj. Myślałem, że po takiej chorobie na jakiś czas dasz sobie spokój z bójkami – powiedział dyrektor, gdy pan Klein opuścił jego gabinet.

- A pan by to tak zostawił, gdyby dowiedział się, kto skrzywdził najważniejszą dla pana osobę? Mimo swojego złego samopoczucia nie mogłem mu tego darować. On zgwałcił moją dziewczynę – zacząłem się bronić.

Wiedziałem, że mężczyzna stanie po mojej stronie. Przecież on zawsze wspierał Selenę. Jednak nauczyciel bardzo długo milczał i mnie obserwował. Jego oczy wyrażały głębokie zdziwienie. Kilka lekcji wcześniej próbowałem dowiedzieć się czegoś od niego, niestety on nie chciał mi pomóc. Jednak teraz widoczne zaciekawienie przeszło po jego twarzy.

- Czyli to prawda? Justin skąd o tym wiesz? - dopytywał dyrektor. Wiedziałem, że moja dziewczyna nie powiedziała mu całej prawdy, bo nie chciała robić nikomu problemów, ale w końcu ktoś musiał zająć się tym.

Głośno westchnąłem i opadłem na krzesło, o które ciągle się podpierałem. Podniosłem wzrok na profesora i przeczesałem niespokojnie dłonią włosy.

- Mam swoje źródła. Najpierw rozmawiałem z Seleną. Powiedziała mi, co stało się podczas mojej nieobecności, ale nie chciała mi nic więcej powiedzieć. Moi przyjaciele opowiedzieli mi wszystko. Nawet próbowali mnie powstrzymać, ale ja nie mogłem tego zostawić. Pan zostawiłby taką sprawę bez wynoszenia żadnych konsekwencji? - odparłem. Mój głos podczas wypowiadania ostatniego zdania zaczął się podnosić.

Mark do tej pory siedział cicho. W tym momencie uderzył pięścią o blat biurka, a następnie wstał ze swojego krzesła. Przemierzał gabinet z ironicznym uśmieszkiem przyklejonym do twarzy. Miałem wielką ochotę po raz kolejny mu przyłożyć, ale powstrzymałem się ze względu na nauczyciela, który uważnie mnie obserwował.

- Wiesz Bieber? Wcale nie żałuję, że to zrobiłem. Ta szmata powinna wiedzieć, gdzie jest jej miejsce – powiedział zadowolony z siebie.

Nie wytrzymałem. Wstałem ze swojego fotela i chciałem do niego podejść. Niestety nagły ruch spowodował u mnie zawroty głowy. Dyrektor w jednej chwili znalazł się przy mnie. Pomógł mi z powrotem usiąść, a sam podszedł do drzwi, które zamknął na klucz. Wrócił do biurka i chwycił telefon. Wybrał numer, a z rozmowy, jaką przeprowadził, mogłem sądzić, że chodziło o policję. Twarz chłopaka, stojącego przed oknem, momentalnie stała się biała. Czyżby dopiero teraz przestraszył się konsekwencji swojego czynu? Wcale nie było mi go żal. Powinien dostać to, na co zasłużył, czyli długie lata spędzone w areszcie. Przez cały czas starałem się ignorować jego głupie komentarze. Wiedziałem, że nie miałem jeszcze dość sił, aby ponownie się z nim pobić. Miesiąc chemioterapii strasznie wyniszczył mój organizm, więc moja regeneracja energii trwała znacznie dłużej.

Kwadrans później do pomieszczenia weszło dwóch policjantów. Najpierw przeprowadzili rozmowę z naszym dyrektorem, aby dokładnie opisał całą sytuację. Chwilę później Mark stał w kajdankach i odgrażał się, że jeszcze mu za wszystko zapłacę. Wtedy podjąłem decyzję, że nie będę dłużej krył tego człowieka. Nie mogłem pozwolić na to, aby po raz kolejny skrzywdził moją dziewczynę lub inną bliską mi osobę. Zbyt dużo kryłem jego wybryków. Teraz z tym koniec. Musiałem w końcu powiedzieć całą prawdę, choć bałem się, że mogłem za to ponieść poważne konsekwencje.

Jakiś czas rozmawiałem jeszcze z dyrektorem, a następnie on odprowadził mnie do szkolnej pielęgniarki. Starsza kobieta szeroko uśmiechnęła się do mnie, bo kiedyś byłem częstym gościem w jej gabinecie. Często, aby uniknąć lekcji, udawałem, że coś mi dolegało lub po prostu tak jak dzisiaj biłem się z innymi uczniami. Od razu usiadłem na kozetce, a rudowłosa zajęła się oczyszczeniem i opatrywaniem moich ran. Gdy woda utleniona pojawiła się na miejscu, skąd sączyła się krew, poczułem nieprzyjemne pieczenie. Jednak zignorowałem ten dyskomfort, ponieważ w klinice wytrzymywałem gorsze i bardziej bolesne momenty.

Gdy wszedłem z pomieszczenia, zobaczyłem, że dyrektor na mnie czekał. Dokładnie widziałem jego surowy wyraz twarzy. Wiedziałem, że to nie mogło wróżyć nic dobrego. Przez głowę przeleciała mi myśl, iż coś złego stało się mojej dziewczynie. Niepewnie podszedłem do mężczyzny. Bałem się tego, co mogło nastąpić lada moment.

- Justin tym razem daruję Ci tę bójkę. Nie poniesiesz żadnych konsekwencji. Nie tylko ze względu na Selenę. Głównie z tego powodu, że już dzisiaj dużo ucierpiałeś na własnym zdrowiu przez ten swój nieprzemyślany wybryk, choć powinieneś oszczędzać siły po takiej chorobie – powiedział nauczyciel, a ja odetchnąłem z ulgą, że moja ukochana była bezpieczna. Na jego ustach dostrzegłem ledwo widoczny uśmiech, który u niego był rzadkością.

Nie potrafiłem ukryć swojej radości. Gdybym miał na tyle siły, z całą pewnością skakałbym ze szczęścia w tym momencie. Wtedy coś sobie uświadomiłem. Moja mama zabiłaby mnie, gdybym tuż przed maturą został zawieszony w prawach ucznia. Podziękowałem profesorowi i udałem się na lekcje. Spojrzałem na zegarek w komórce. Zostały dwie minuty do dzwonka. Usiadłem na ławce pod salą, gdzie moja klasa miała właśnie zajęcia. Skierowałem swoją twarz w dół i wplotłem palce w swoje długie, lekko przerzedzające się włosy, które podczas leczenia zaczęły w nielicznych miejscach wypadać. Nie chciałem, aby ktokolwiek uczniów widział mnie w takim stanie.

Gdy skończyły się zajęcia, usłyszałem kroki zbliżające się w moją stronę. Nie podnosiłem wzroku, bo tak naprawdę nie chciałem wiedzieć, kto mnie szukał. Nagle poczułem drobną znajomą dłoń na swoim ramieniu. Gwałtownie podniosłem głowę w górę i ujrzałem swojego anioła. Selena stała nade mną ze zmartwieniem wypisanym na twarzy. Wtedy zdałem sobie sprawę, że musiałem bardzo kiepsko wyglądać.

- Justin, co się stało? - spytała.

Dziewczyna usiadła tuż przy mnie, a ja spuściłem wzrok. Jak miałem powiedzieć swojej ukochanej o przebiegu ostatniej godziny. Miała wystarczająco problemów, a ja nie chciałem dokładać jej kolejnych. W końcu w pewnym stopniu to przeze mnie stało się to wszystko. Nie mogłem obronić swojej księżniczki, bo byłem w szpitalu, a Mark wykorzystał okazję.

- Pobiłem się z Markiem – wyszeptałem, patrząc przed siebie.

Wszystkie emocje ze mnie wyparowały. Strach przed odrzuceniem przez Selenę już mi nie doskwierał. Teraz liczyło się tylko to, że chłopak odpowie za wszystkie swoje czyny. W końcu miałem okazję zemścić się na nim za wszystkie przykrości, jakie spotkały mnie przez niego.

- Dlaczego się z nim pobiłeś? - spytała retorycznie, jednak i tak postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie.

Nie pewnie podniosłem swój wzrok na Selenę. Nadal byłem zły sam na siebie, że nie było mnie wtedy przy dziewczynie. Powinienem być wtedy w pobliżu i uniemożliwić chłopakowi  jego diabelski plan. Chciałem zawsze chronić ukochaną przed przykrościami. Niestety nie mogłem tego zrobić, bo los za wszelką cenę chciał nas rozdzielić.

- Przyznał się, że to on ciebie skrzywdził. Nie mogłem inaczej postąpić. Musiałem stanąć w twojej obronie. Nie chcę, żebyś znów cierpiała – powiedziałem przejętym tonem.

Moja ukochana patrzyła na mnie w osłupieniu, jakby nie wierzyła w moje słowa. Czyżby moje ślady na twarzy nic nie mówiły o wydarzeniach sprzed godziny? A może szkolna pielęgniarka zdążyła pozbyć się wszelkich dowodów? Selena długo milczała. W końcu odezwała się i zaczęła opowiadać mi historię tego pechowego dnia. Miałem szczęście, że siedzieliśmy wtedy sami na korytarzu. Większość uczniów w tym czasie przebywała na stołówce, gdzie jedli lunch. W innym wypadku dziewczyna nie opowiedziałaby mi o tym przeżyciu. Uważnie słuchałem relacji swojej księżniczki, która ciągle płakała. Podczas jej opowieści moje mięśnie zaczęły się spinać. Miałem ochotę zabić Marka własnoręcznie, a to zrobił mojemu aniołowi.

Gdy skończyła mówić, długo siedziałem i zastanawiałem się, jak powinienem się zachować. Patrzyłem w pewien punkt przed sobą. Nie chciałem jej przestraszyć żadnym nagłym ruchem. W końcu zebrałem się na odwagę i bardzo powoli zacząłem zbliżać się do dziewczyny. Moja ukochana bacznie obserwowała moje ruchy, a w jej ślicznych oczach widziałem przerażenie, jednak nie protestowała. Chwilę później zamknąłem Selenę w szczelnym uścisku. Byłem zawiedziony, gdy dziewczyna nadal siedziała w bezruchu. Chwilę później jednak poczułem, jak oplata mnie swoimi ramionami. Wtedy wiedziałem już, że wszystko jakoś się ułoży. Mógłbym tak spędzić cały dzień. Niestety dzwonek miał dla nas inne plany. Niechętnie wstaliśmy z ławki i powolnym krokiem udaliśmy się na kolejną lekcję.

_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Mark będzie jeszcze w stanie zaszkodzić Justinie i Selenie?
Czy Justinowi uda się posłać Marka na długie lata do więzienia?
Czy Justin i Selena mogą liczyć teraz na spokojny związek?
Czy Selena przekona się w końcu, że Justin chce tylko jej szczęścia?
A może chłopak chce się zabawić tylko uczuciami dziewczyny?
W jaki sposób Justin chce się zemścić na Marku?
Co takiego Justin wycierpiał przez Marka?



wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział XXX

~ Selena ~



Minął tydzień. Chyba najcięższy tydzień w moim życiu. Odwiedzając Justina w klinice widziałam twarz innego chłopaka. Chłopaka, który miał satysfakcję z cierpienia innych osób. Spoglądając na swojego ukochanego widziałam w nim prześladowcę. Wiedziałam, że powinnam wspierać teraz Justina, ale wydarzenia sprzed kilku dni ciągle odbijały się na moim zachowaniu. Im więcej myślałam o tej sytuacji, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że już nic nie będzie takie, jak dawniej.

Pogrążona w swoich myślach weszłam z Caitlin do szkoły. Od czasu tego nieszczęśliwego zajścia, tylko ona się mną opiekowała. Przechodząc obok szafek byłam w szoku, gdy zobaczyłam swojego chłopaka. Przecież miał najwcześniej wyjść z kliniki za tydzień. Nie chciałam z nim teraz rozmawiać. Marzyłam, aby usiąść w ławce i choć na chwilę skupić się na czymś innym, niż przykre i bolesne wspomnienia.

Razem z przyjaciółką zajęłyśmy nasze miejsca. Niestety tego nie przemyślałam, że Justin będzie chciał znów siedzieć ze mną. Spuściłam swój wzrok na dół, aby nie mógł odczytać moich uczuć. Po tym wszystkim bałam się spojrzeć w jego oczy. Wiedziałam, że jak pozna prawdę będzie wściekły. Nie mogłam do tego dopuścić, aby teraz władały nim tak silne emocje. Musiał znać prawdę, ale nie w momencie, gdzie walczył z poważną chorobą. Na szczęście z opresji wyciągnęła mnie Cait. Wytłumaczyła Justinowi, że powinien znaleźć sobie inne miejsce. Niestety mój chłopak nie chciał odpuścić i wyszła z tego jedna wielka kłótnia. Nie chciałam tego słuchać. Miałam większe zmartwienia na głowie. Wtedy wszystko potoczyło się tak szybko.

Przyszedł Chaz i od razu zabrał Justina do swojej ławki. Mój ukochany nie miał nawet czasu zareagować. Wiedziałam, że on nie odpuści. Zawsze musiał postawić na swoim. Byłam pewna, że będzie mnie męczył tak długo, aż pozna prawdę.

Uratował mnie dzwonek na lekcje. Nauczyciel wszedł od razu do sali. Gdy sprawdzał obecność, był w szoku widząc, że Justin jest wśród nas. Cała szkoła od kilku tygodni nie mówiła o niczym innym, jak o chorobie mojego chłopaka. Dlatego nieobecność Justina była idealnym pretekstem dla osób, którym zależało na moim cierpieniu.

Przez całą lekcję czułam na sobie spojrzenie Jusa. Zaraz po dzwonku opuściłam salę. Nie chciałam się teraz tłumaczyć swojemu ukochanemu. Miałam szczęście, bo nasz dyrektor zatrzymał go po zajęciach, aby z nim porozmawiać. Bez zastanowienia udałam się na następną lekcję. Przez cały czas zastanawiałam się, jak wybrnąć z tego wszystkiego. Z jednej strony nie chciałam, aby mój chłopak martwił się o mnie. Z drugiej zaś chciałam, aby mnie w tym momencie wspierał, żeby podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Przecież kiedyś musi się wszystko ułożyć, prawda?

Rozmyślania tak mnie pochłonęły, że nie zauważyłam, że to już koniec lekcji. Wybiegłam z sali, jak oparzona. Niestety zderzyłam się z jakimś palantem. Stałam na środku korytarza i patrzyłam w podłogę. Bałam się podnieść wzrok. Miałam wrażenie, że z każdej strony czeka mnie niebezpieczeństwo. Wtedy poczułam męską dłoń na swoim podbródku. Od razu wiedziałam do kogo ona należała. Justin próbował skupić moje spojrzenie na sobie, jednak ja starałam się unikać jego wzroku. Mój chłopak przesunął dłonią wzdłuż mojego karku poprawiając zbłąkany kosmyk moich włosów. Tym samym wywołał u mnie falę zimnych dreszczy przebiegających wzdłuż mojego kręgosłupa. Już zapomniałam, jak kojąco ten dotyk działał na moje zmartwienia.


- Powiesz mi, co się dzieje? Odkąd zaczęłaś odwiedzać mnie w szpitalu jesteś dla mnie niedostępna. Dzisiaj ciągle mnie unikasz i nie chcesz ze mną rozmawiać. Chyba zasługuję na jakieś wyjaśnienia – powiedział przejętym tonem. Jego głos drżał od nadmiaru emocji. Wiedziałam, że zachowując się w ten sposób krzywdziłam bliską mi osobę, ale po takich przeżyciach nie potrafiłam inaczej. Czy mogłam po tym wszystkim zaufać jeszcze jakiemuś mężczyźnie? Czy Justin mógł zrozumieć, co przechodziłam w tym momencie?

Niepewnie podniosłam swój wzrok. Justin stał przede mną z troską wymalowaną na twarzy. Martwił się. Był bardziej przejęty mną niż własnym stanem zdrowia. Czy to możliwe, że chłopak dla którego dawniej liczyły się tylko pieniądze dziś patrzy inaczej na świat? Widząc, jak Justin zadręczał się przeze mnie, w moich oczach pojawiły się strumienie łez.


- Chcesz znać prawdę? Zostałam zgwałcona! Lepiej!? - odparłam łamiącym się tonem. Nie czekałam na jego reakcję. Zostawiłam mężczyznę samego na środku korytarza i pobiegłam do łazienki. Tam zamknęłam się w jednej z kabin. Musiałam dać upust swoim emocjom. Chwilę później po mojej twarzy zaczęły płynąć łzy. Słony płyn ciągle wpadał do moich ust. Miałam już dość takiego życia. Czy ja naprawdę nie mogę być w końcu szczęśliwa?

Usłyszałam czyjeś kroki. Podciągnęłam nogi bliżej klatki piersiowej. Nie chciałam, aby ktokolwiek mnie widział w takim stanie.


- Selena wyjdź. Wiem, że tutaj jesteś. Rozmawiałam z Justinem – powiedziała moja przyjaciółka.

Powoli otworzyłam drzwi. Caitlin od razu odwróciła się w moją stronę. Nie mówiąc nic wyciągnęła ręce w moją stronę. Nie myśląc długo przytuliłam się do dziewczyny, a moje łzy wezbrały na sile. Cait czekała, aż uspokoję się. W końcu udało mi się opanować emocje. Podeszłam do lustra. Byłam cała czerwona od płaczu. Oczy miałam podkrążone i opuchnięte. Przepłukałam twarz zimną wodą. Chwilę później siedziałyśmy już w sali.

Byłam w szoku. Nie widziałam Justina. Zaczęłam zastanawiać się, co się stało z moim chłopakiem. Przez całą lekcję nie potrafiłam skoncentrować się na słowach nauczyciela. Miałam złe przeczucie. Wiedziałam, że stało się coś złego. Niestety moje przypuszczenia potwierdziły się wcześniej niż bym się tego spodziewała. Gdy skończyły się zajęcia, zobaczyłam Justina siedzącego pod klasą. Głowę miał skierowaną ku ziemi. W swoje włosy wplótł palce. Wiedziałam, że nie bez powodu zachowywał się tak a nie inaczej.

Niepewnie podeszłam do chłopaka. Powoli położyłam swoją rękę na jego ramieniu. Nadal bałam się do niego zbliżać. W końcu nadal byłam w nim zakochana. Owszem bałam się każdego jego nagłego ruchu. Jednak tylko przy nim czułam się bezpiecznie. Justin odruchowo gwałtownie podniósł głowę w górę.

Wtedy zdałam sobie sprawę, dlaczego nie było go na lekcji. Miał opuchnięte oko, wokół którego robił się siniak. Na jego ustach było widać rozcięcia a na brodzie nadal szło ujrzeć ślady krwi. Widziałam w spojrzeniu chłopaka, że był zmęczony.


- Justin, co się stało? - spytałam zmartwiona.

Mężczyzna siedzący obok mnie spuścił swój wzrok w dół. Zdawałam sobie sprawę, że nie miał dla mnie żadnych dobrych wieści.


- Pobiłem się z Markiem – wyszeptał patrząc przed siebie.

Nie wierzyłam własnym uszom. On nie mógł tego zrobić. Starałam się oddalić tę myśl. Jednak ślady na jego twarzy mówiły same za siebie. Z jednej strony cieszyłam się, że to zrobił. Udowodnił mi tym, że zmienił się naprawdę i był gotów dla mnie poświęcić wszystko. Z drugiej strony byłam zaniepokojona. Mój chłopak przecież dopiero skończył walkę z poważną chorobą. A teraz co robił? Od razu pakował się w kłopoty. Martwiłam się o niego. Podczas tych wszystkich ostatnich przykrych momentów tylko on mnie wspierał. Przecież dzięki Justinowi poznałam prawdę o swoich biologicznych rodzicach. Odkąd byliśmy razem, zawsze robił wszystko, abym był szczęśliwa i nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo.

- Dlaczego się z nim pobiłeś? - spytałam retorycznie.

Mężczyzna niepewnie podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach widziałam ból. Wcale mu się nie dziwiłam. Właśnie tego starałam się uniknąć. Krzywdziłam go swoim zachowaniem, kiedy on potrzebował pocieszenia. Jednak miał prawo wiedzieć, co stało się podczas jego nieobecności.

- Przyznał się, że to on Ciebie skrzywdził. Nie mogłem inaczej postąpić. Musiałem stanąć w twojej obronie. Nie chcę, żebyś znów cierpiała – powiedział przejętym tonem.

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Czyżby mój prześladowca naprawdę ujawnił się przed Justinem? Wiedziałam, że w końcu pozna prawdę. Wtedy postanowiłam opowiedzieć o wszystkim swojemu chłopakowi. Po raz kolejny powróciłam pamięcią do tego pechowego dnia.



~Flashback~


Po ostatniej lekcji podeszłam do swojej szafki. Kolejny raz widziałam tam Marka. Chłopak nie mógł znieść myśli, że nie jestem nim zainteresowana. Robił wszystko, aby zwrócić na siebie moją uwagę. Jednak nie był wstanie zastąpić Justina. To przecież do niego należało moje serce. Włożyłam książki i zeszyty do szafki. Zabrałam tylko zeszyt do angielskiego. Miałam napisać esej na następny dzień. Schowałam notatki do torebki i skierowałam się do wyjścia.

Przy drzwiach czekał na mnie Chaz. Mieliśmy pójść do niego na korepetycje z matematyki. To było dziwne. Na początku nie chciałam słyszeć o spędzaniu czasu w jego towarzystwie. A teraz byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Dzięki niemu poznałam prawdę o uczuciach Justina. Pomógł mi wydać pierwszą płytę. A zaraz po zakończeniu szkoły miałam jechać w trasę koncertową. Czy to nie było zadziwiające, jak łatwo przejść od nienawiści do przyjaźni?

- Kochanie dokąd mi uciekasz? - usłyszałam za sobą głos Marka.

Starałam się go unikać. Przyspieszyłam kroku, aby szybciej dotrzeć do swojego przyjaciela. Niestety nie było mi to dane. Mój oprawca jednym szarpnięciem położył mnie na ziemi. Zaczął mnie ciągnąć w kierunku łazienki. Krzyczałam, ile sił miałam w płucach. Niestety wszystko poszło na marne. W budynku nie było już nikogo poza nami. Próbowałam z nim walczyć. Szarpałam się, drapałam go, kopałam. Niestety napastnik okazał się silniejszy.

Doprowadził mnie do łazienki siłą. Tam popchnął mnie na kabinę. Poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Straciłam równowagę i uderzyłam głową o klamkę. Poczułam ostry ból przeszywający moją głowę. Otoczyła mnie ciemność. Nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Czas zlewał się ze sobą. Sekundy stawały się minutami. Minuty godzinami, godziny dniami, dni latami. Trwałam w zawieszeniu. Nie miałam pojęcia, co działo się ze mną.

Nagle ocknęłam się. Jasne światło raziło moje oczy. Mark stał nade mną z parszywym uśmiechem na twarzy. Wtedy do pomieszczenia wbiegł Chaz. Mój napastnik zapiął swoje spodnie i zwycięsko zaśmiał się. Z moich oczu popłynęły strumienie łez. Wiedziałam, że mężczyzna dostał to, o czym marzył.

Mój przyjaciel widząc do rzucił się z pięściami na Marka. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Podciągnęłam kolana pod brodę i objęłam je swoimi rękoma. Łzy z moich oczu płynęły coraz bardziej z każdą chwilą. Chwilę później Chaz zjawił się tuż przy mnie. Powoli pomógł mi wstać z podłogi. Dopiero wtedy zobaczyłam swoje obrażenia. Moja sukienka była porwana. Nogi i ręce miałam podrapane. Każda część ciała mnie bolała. Chłopak nie czekał długo. Zabrał mnie do swojego samochodu i ruszył w stronę szpitala.

~End Flashback~


Justin uważnie słuchał moich relacji. Z każdą chwilą widziałam, jak jego mięśnie spinają się. Długo siedział i patrzył przed siebie. W końcu niepewnie zaczął zbliżać się do mnie. Bałam się tego, co mogło nastąpić. Jednak w jego oczach widziałam tylko troskę i miłość. Mój chłopak delikatnie przytulił mnie do siebie. Początkowo siedziałam i bałam się wykonać jakikolwiek ruch. W pewnym momencie przełamałam swoje lęki. Mocniej objęłam mężczyznę wtulając się w jego ciało. Z jedynej przyjemnej chwili od dłuższego czasu wyrwał mnie dźwięk dzwonka oznaczającego koniec przerwy. Niechętnie wstaliśmy z wygodnej ławki i udaliśmy na kolejne zajęcia.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy między Justinem a Seleną zacznie się znów układać?
Czy Selena poradzi sobie po tak traumatycznych przeżyciach?
Czy Justinowi coś grozi po pobiciu Marka?
Czy Mark zostawi w spokoju Selenę?

poniedziałek, 4 stycznia 2016

Rozdział XXIX

~ Justin ~



Minął miesiąc odkąd leżałem w klinice. Tydzień temu skończyłem chemioterapię. Gdy Selena odwiedziła mnie pierwszy raz w szpitalu byłem bardzo szczęśliwy. Tak bardzo tęskniłem za tą dziewczyną. Miałem nadzieję, że Mark w końcu przestał nękać moją ukochaną. W końcu od czasu tego incydentu na korytarzu szkolnym nie miałem więcej informacji, żeby próbował się zbliżyć do mojej księżniczki.

Jednak przy każdej wizycie Selena była dziwnie przybita. Nie miałem pojęcia, co działo się z moją dziewczyną. Cały czas mnie unikała. A raczej unikała każdego mojego nagłego ruchu. Byłem ciekaw, co takiego spowodowało, że moja ukochana nie chciała mnie nawet przytulać.

Od rana leżałem w łóżku szpitalnym. Próbowałem dodzwonić się do Seleny. Niestety za każdym razem moja miłość odrzucała moje połączenia. Nagle do sali weszła moja lekarka. Była to piękna kobieta zaraz po studiach. Miała szczupłe długie nogi i ciemne kruczoczarne włosy sięgające pasa. Na jej małym, zgrabnym nosku osadzone były wąskie okulary w białych oprawkach. Swoje ciemne oczy koloru gorzkiej czekolady zawsze podkreślała zieloną kredką. Była szczupłą kobietą, ale nie była za specjalnie wychudzona.

Lekarka stanęła przy moim łóżku. Wzięła w swoje drobne dłonie moją kartę pacjenta i długo wpatrywała w wyniki badań. Chwilę później spojrzała na mnie z szerokim uśmiechem na twarzy. Jej uśmiech przypominał mi o mojej dziewczynie. Selena uśmiechała się w podobny sposób.

- Wychodzi na to, że dziś się pożegnamy Justin. Tylko pamiętaj o diecie i badaniach kontrolnych, co dwa tygodnie – powiedziała odkładając moją kartę z powrotem na miejsce.

Nie mogłem ukryć swoich emocji. Gdy tylko lekarka wyszła z mojego pokoju zacząłem skakać po pokoju i krzyczeć ze szczęścia. Po chwili podszedłem do swojego łóżka. Spojrzałem na wyświetlacz telefonu. Była godzina 6:23. Jeśli bym się pospieszył, zdążyłbym jeszcze dojechać do szkoły na lekcje. Nie zastanawiając się długo wybrałem numer swojego taty. Opowiedziałem mu o relacji mojej lekarki, a on obiecał, że za chwilę zjawi się w szpitalu.

Wiedziałem, że mój ojciec dotrzyma danego słowa, więc szybko zacząłem pakować swoje rzeczy. Czułem się znacznie lepiej, niż przed pobytem w klinice. Jednak nadmierny wysiłek fizyczny nadal powodował u mnie wielkie zmęczenie. Zeszyty szkolne od razu schowałem do plecaka, bo chciałem spędzić dzisiejszy dzień na zajęciach w szkole.

To może się wszystkim wydawać dziwne, ale naprawdę tęskniłem za siedzeniem w szkolnej ławce. Brakowało mi przyjaciół. Poza tym miałem nadzieję, że któryś z nich wiedział, co działo się z moją dziewczyną.

Kolejny raz tego dnia próbowałem dodzwonić się do Seleny. Oczywiście nie przyniosło to żadnych skutków, bo moja ukochana znów odrzuciła. Wtedy do pomieszczenia wszedł mój tata z wypisem. Widząc dokument w jego dłoni uśmiechnąłem się szeroko. Ubrałem na siebie kurtkę, a mój ojciec pomógł mi zabrać wszystkie rzeczy. Każda chwila, która przybliżała mnie do powrotu do domu powodowała, że byłem coraz bardziej podekscytowany.

Gdy dotarłem na miejsce od razu pobiegłem do swojego pokoju. Tam wyciągnąłem z szafki czyste ubrania i poszedłem pod prysznic. Przez tyle czasu leżałem w szpitalu, że zaczęło brakować mi nawet własnej łazienki. Kiedy skończyłem się myć, wróciłem na dół. Mama przywitała mnie szerokim uśmiechem. Nagle usłyszałem pisk swojej młodszej siostry dobiegający z kuchni. Bez zastanowienia poszedłem sprawdzić, co Jazmyn znów zrobiła.

Stojąc w drzwiach kuchennych widziałem, jak moja siostrzyczka prowadzi wojnę na płatki z młodszym bratem. Mimowolnie uśmiechnąłem się. Widząc, że nie prędko zakończy się ta bitwa postanowiłem przerwać ich zabawę. Podszedłem do dwójki dzieci, które nadal nie zwracały uwagi na moją obecność.

- Jazmyn nie grzecznie jest tak rzucać jedzeniem – powiedziałem z uśmiechem. Oparłem się o blat szafki kuchennej i czekałem na reakcję swojej siostry.

Dziewczynka słysząc mój głos odłożyła swoje płatki na stół. Nim się zorientowałem stała już przy mnie i wyciągała do mnie swoje ręce. Czego się spodziewałem? Przecież od małego nauczyłem Jazy bycia w moich ramionach. Głośno westchnąłem, jednak wziąłem swoją siostrę na ręce.

- Kiedy wróciłeś? - spytała z radością w swoim piskliwym głosie.

Powolnym krokiem skierowałem się do salonu. Jaxon oczywiście chcąc słyszeć moje relacje ze szpitala ruszył za nami biegiem. Gdy usiadłem na kanapie, moje rodzeństwo od razu mnie otoczyło. Młodszy brat od razu usiadł na moich kolanach, a siostra wtulała się w mój bok.

- Wróciłem przed chwilą i od razu słyszałem wasze piski – odparłem łaskocząc dwójkę niesfornych dzieci.

Niestety wszystko, co dobre szybko się kończy. Nadszedł czas, abym w końcu po długiej przerwie odwiedził swoją szkołę. Wstałem z wygodnej kanapy. Poszedłem do kuchni i zacząłem przygotowywać sobie lunch do szkoły według zaleceń lekarza. Wyciągnąłem z szafki dżem truskawkowy, którym posmarowałem kromki chleba. Gotowe drugie śniadanie schowałem do swojego plecaka.

Sprawdziłem jeszcze raz, czy wszystko spakowałem. Gdy byłem już gotowy do wyjścia podałem mamie listę dotyczącą mojej diety. Z szuflady wyjąłem kluczyki i dokumenty od samochodu. Pożegnałem się z bliskimi i ruszyłem w stronę szkoły.

Wchodząc do wielkiego starego budynku byłem w wielkim szoku. W środku nic, dosłownie nic się nie zmieniło. Podchodząc do swojej szafki zauważyłem Selenę. Szła w stronę sali z matematyki. Przy boku mojej dziewczyny niespokojnie kroczyła Caitlin. Ciągle odwracała się w tył, jakby sprawdzała, czy nikt ich nie śledził. Włożyłem niepotrzebne książki do swojej szafki i od razu udałem się na lekcje.

Klasa matematyczna wyglądała normalnie. Prawie normalnie. Odkąd byłem z Seleną to ja siedziałem z nią w ławce. Teraz moje miejsce zajmowała najlepsza przyjaciółka mojej księżniczki. Dziewczyny chyba jeszcze nie zauważyły mojego przybycia. Postanowiłem to wykorzystać. Stanąłem przy ławce i lekko szturchnąłem Cait w ramię. Ukochana mojego przyjaciela od razu podniosła na mnie swój wzrok.

- To chyba moje miejsce, prawda? - spytałem retorycznie. Wiedziałem, że podczas mojej nieobecności w szkole coś się zmieniło. Jednak nie miałem pojęcia, co się stało.

- Justin przykro mi. Nie dzisiaj. Usiądź z Chazem lub Ryanem – powiedziała unikając mojego spojrzenia.

Spojrzałem pytająco na swoją dziewczynę. Ta tylko wzruszyła ramionami a w jej pięknych oczach pojawiły się łzy. Stałem w miejscu czekając na jakieś wyjaśnienia ze strony Seleny, ale wszystko na marne. Moja ukochana oparła swoją głowę na ramieniu Caitlin i nie odezwała się do mnie ani słowem. W tym samym momencie do klasy weszli moi przyjaciele. Ryan widząc, co się dzieje od razu zabrał mnie do swojej ławki. Nie rozumiałem nic z tego, co działo się wokół mnie.

Już miałem spytać się Ryana, co takiego wydarzyło się podczas mojej nieobecności, ale zadzwonił dzwonek oznaczający początek lekcji, a nauczyciel od razu wszedł do sali. Dyrektor zaczął sprawdzać obecność.

- Bieber – usłyszałem swoje nazwisko z jego ust.

- Jestem – odpowiedziałem niepewnie.

Mężczyzna podniósł na mnie swój wzrok. Był widocznie zaskoczony moją obecnością. Chwilę wpatrywał się we mnie, ale powrócił do sprawdzania obecności. Gdy skończył podyktował nam temat lekcji i zaczął prowadzić zajęcia. Przez cały czas spoglądałem na swoją dziewczynę, ale ona ciągle swój wzrok miała wbity w zeszyt. Sam starałem się prowadzić jakieś notatki, ale bez skutecznie. Byłem tak pogrążony myślami, że nie nadążałem przepisywać rozwiązań z tablicy. W końcu uratował mnie dzwonek na przerwę. Miałem nadzieję, że w końcu wyrwę się z tego pomieszczenia i na spokojnie porozmawiam ze swoją dziewczyną.

Właśnie tylko miałem taką nadzieję, bo nasz nauczyciel postanowił ze mną porozmawiać. Myślałem, że może on powie mi coś na temat Seleny. Niestety pomyliłem się po raz kolejny tego dnia. Dyrektor zadawał mi pytania dotyczące mojego samopoczucia. Pytał, jak zniosłem chemioterapię. Chciał się dowiedzieć, czy w końcu wyzdrowiałem. W końcu odpowiedziałem na wszystkie jego pytania. Przez otwarte drzwi zobaczyłem, jak moja dziewczyna szła razem ze swoją przyjaciółką na następną lekcję. Musiałem po prostu zadać to pytanie naszemu nauczycielowi. Z całego grona pedagogicznego tylko on mógł znać prawdę na temat dziwnego zachowania Seleny.

- Wie pan, co się stało Selenie? Od kilku dni dziwnie się zachowuje. W szpitalu nie pozwalała mi się nawet dotknąć, a teraz nie chce ze mną rozmawiać. Naprawdę martwię się o nią, ale nikt mi nie chce nic powiedzieć – powiedziałem przygnębiony.

Dyrektor długo mi się przyglądał, jakby analizował moje słowa. Jego wyraz twarzy stał się bardziej zatroskany. Wtedy już wiedziałem, że wydarzyło się coś złego.

- Przykro mi Justin. Nie mogę Ci nic powiedzieć. Jeśli Selena zechce sama Tobie wszystko opowie – odparł wstając z krzesła i zabierając dziennik.

Wiedziałem, że już nic więcej nie dowiem się od niego. Wyszedłem z klasy i zastanawiałem się, co takiego stało się mojej dziewczynie. Musiałem jakoś dowiedzieć się prawdy. Tylko jak to zrobić?

Zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy. Niechętnie udałem się w stronę swojej klasy. Zająłem swoje miejsce obok Chaza. Mój przyjaciel uśmiechnął się do mnie pocieszająco. Widziałem w jego oczach, że znał prawdę dotyczącą dziwnego zachowania Seleny. Już miałem zadać mu pytanie, ale do sali wszedł nauczyciel. Dlaczego tak po prostu nie mogłem się dowiedzieć, co działo się z moją dziewczyną?

Lekcja dłużyła mi się w nieskończoność. Chciałem już wyjść z tej sali. Chciałem porozmawiać z Chazem lub swoją ukochaną. Chciałem po prostu poznać prawdę. W pewnym momencie zacząłem się zastanawiać, czy Selena nie przestała mnie kochać. Szybko odrzuciłem od siebie ten pomysł. Gdyby to była prawda, pierwszy dowiedziałbym się o tym.

Byłem tak pochłonięty rozmyśleniami na temat swojego związku, że nie zauważyłem, kiedy zadzwonił dzwonek. Szybko pozbierałem swoje rzeczy. Wyszedłem z klasy zanim ktokolwiek zdążył mnie zawołać. Niestety przez pośpiech zderzyłem się z jakąś osobą. Powoli zacząłem podnosić swój wzrok. Przede mną stała ona. Moja piękna dziewczyna stała z wbitym w podłogę wzrokiem. Delikatnie uniosłem podbródek Seleny, aby spojrzała w moje oczy. Jednak ona unikała mojego spojrzenia.

Staliśmy na środku korytarza. Wokół nas chodziło pełno uczniów i nauczycieli. Nikt nie zwracał uwagi na naszą dwójkę, jakby nas tam w ogóle nie było. Delikatnie przesunąłem swoją dłoń wzdłuż karku swojej wybranki, poprawiając przy tym włosy Seleny.

- Powiesz mi, co się dzieje? Odkąd zaczęłaś odwiedzać mnie w szpitalu jesteś dla mnie niedostępna. Dzisiaj ciągle mnie unikasz i nie chcesz ze mną rozmawiać. Chyba zasługuję na jakieś wyjaśnienia – mówiłem przejętym tonem głosu.

Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok. W jej pięknych brązowych oczach błyszczały łzy. Twarz Seleny wyrażała ból i smutek. Bardzo dużo smutku. Wtedy już wiedziałem, że to nie wróżyło nic dobrego.

- Chcesz znać prawdę? Zostałam zgwałcona! Lepiej!? - powiedziała łamiącym się tonem. Odeszła zapłakana. A raczej pobiegła w stronę łazienki.

Chciałem pójść za swoją ukochaną, niestety nogi odmówiły mi posłuszeństwa. Stałem, jak zamurowany na środku korytarza. W uszach ciągle słyszałem słowa swojej dziewczyny. „Zostałam zgwałcona!” - rozbrzmiewało echem w mojej głowie. Kto mógł zrobić takie świństwo mojej księżniczce?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj




Czy Selena powiedziała prawdę Justinowi?
Jeśli tak to kto skrzywdził dziewczynę?
Czy Justin pozna całą prawdę?
Czy Justin naprawdę już wyzdrowiał?

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział XXVII

~ Selena ~


Całą noc rozmyślałam nad tym, co dzieje się z moim chłopakiem. Martwiłam się jego stanem zdrowia. Wiem, że nie chciał mnie martwić, bo miałam wystarczająco zmartwień, ale nie mogłam przejść obojętnie obok jego cierpienia.

Rano nie mogłam już dłużej wytrzymać tej niepewności. Musiałam dowiedzieć się, co jest Justinowi. Ubrałam na siebie szlafrok i wyszłam ze swojego pokoju. Miałam nadzieję, że mój ukochany już nie śpi.

Zapukałam do jego drzwi. Od razu usłyszałam stłumione „proszę”. Bez zastanowienia weszłam do środka. Chłopak stał tyłem do wejścia i szukał czegoś w swojej torbie. Mój ukochany ledwo trzymał się na nogach, a ja nadal nie miałam pojęcia, jaka jest tego przyczyna.

Mężczyzna wyciągnął opakowanie tabletek. Usiadł na łóżku i zażył pastylkę popijając lek szklanką wody. Gdy odłożył kubek na szafkę mocno wtuliłam się do jego ciała. Byłam naprawdę ciekawa, co dolega Justinowi.

- Kochanie powiesz mi, co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak – powiedziałam zmartwionym tonem.

Chłopak odsunął się ode mnie. Spojrzał w moją stronę z bólem wypisanym na twarzy. Widziałam, że bardzo się czymś martwił.

- Selena to jest trudne do wytłumaczenia. Nie wiem, jak mam Ci to wszystko powiedzieć. Dopiero między nami zaczęło się układać, a teraz mogę stracić to wszystko – powiedział spoglądając na swoje dłonie.

Nadal nic nie rozumiałam. Spojrzałam na mężczyznę i złączyłam nasze ręce. Czekałam, aż podniesie swój wzrok na mnie. Gdy spojrzał w moje oczy, zauważyłam, że jego piękne brązowe tęczówki są wypełnione łzami. Co do cholery go doprowadziło do takiego stanu?

- Jestem chory. Mam białaczkę. Od poniedziałku zaczynam chemioterapię – odparł ledwo słyszalnym głosem.

Nie mogłam uwierzyć, w to co powiedział. Jednak nagle wszystko zaczęło składać się w całość.

Podczas mojej miesięcznej nieobecności w szkole, Justin przez prawie dwa tygodnie mnie nie odwiedzał. Na początku myślałam, że nie miał czasu, aby mnie dziennie odwiedzać. Teraz zrozumiałam już wszystko.

Mocno przytuliłam swojego chłopaka. Bałam się, że mogę go stracić, a tego bym nie przeżyła. Nie mogłam stracić kolejnej osoby, na której mi zależy. Za dużo już w życiu przeszłam, aby móc pożegnać się na zawsze z Justinem.

- A co mówią lekarze? - Spytałam z nadzieją.

- Mówią, że bardzo szybko u mnie to wykryli, a rak nie jest złośliwy i sama chemioterapia powinna pomóc. Niestety najbliższy miesiąc muszę spędzić w szpitalu. Rodzice rozmawiali z nauczycielami i przez całe leczenie, będę miał lekcje w szpitalu. Wrócę przed samą maturą i będę strasznie tęsknił, gdy będziesz daleko ode mnie. Mam nadzieję, że będziesz mnie odwiedzać, bo inaczej zwariuję bez Ciebie – odparł mocno mnie przytulając. 


~ Justin ~


Cieszyłem się, że miałem już rozmowę z Seleną za sobą. Mieliśmy się szykować na spotkanie z biologiczną babcią mojej dziewczyny, kiedy zadzwoniła moja mama. Wiedziałem, że odkąd dowiedziała się o mojej chorobie, nie mogła przestać zamartwiać się moim stanem zdrowia. Jednak czegoś takiego nie spodziewałem się usłyszeć.

- Justin wiem, że zaplanowałeś sobie cały weekend z Seleną, ale dzwonili z kliniki. Znalazło się miejsce i jeszcze dziś wieczorem możesz zacząć leczenie – powiedziała od razu, gdy odebrałem połączenie.

Byłem w szoku. Nie sądziłem, że to może potoczyć się tak szybko. Z jednej strony bałem się, że podczas leczenia coś pójdzie nie tak. Z drugiej wiedziałem, że im szybciej zacznę chemioterapię, tym szybciej będę mógł wrócić do normalnego życia.

- Dobrze. Przekaż im, że dziś wieczorem będę na miejscu – usłyszałem, jak moja mama wzdycha z ulgą po drugiej stronie słuchawki.

Po skończonej rozmowie z mamą, szeroko uśmiechnąłem się do swojej dziewczyny. Selena nie miała pojęcia, co się właściwie przed chwilą stało, więc postanowiłem ją uświadomić w całej sytuacji.

- Musimy wrócić wcześniej do Atlanty. Wieczorem mam się zgłosić w klinice, bo znalazło się miejsce i wcześniej mogę zacząć leczenie – odparłem przyciągając dziewczynę do siebie.

Moja księżniczka zapiszczała z radości. Wiedziałem, że to nie ze względu na szybszy powrót do domu. Selena tak jak ja zdawała sobie sprawę, że dzięki szybszemu leczeniu, szybciej będziemy mogli spędzać czas, jak normalna para nastolatków.

Dziewczyna szybko opuściła mój pokój i poszła się pakować. Bez zastanowienia wybrałem numer od babci Seleny, aby jej przekazać, że odwiedziemy ją innym razem. Kobieta była zawiedziona, że nie pozna bliżej swojej wnuczki. Gdy usłyszała z jakiego powodu szybciej wracamy do domu, sama doszła do wniosku, że lepiej będzie, jak wcześniej rozpocznę leczenie.

Kilka minut później udałem się do łazienki pod prysznic. Po powrocie do pokoju, zacząłem się ubierać, po czym spakowałem swoją torbę. Nagle znów usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Od razu wiedziałem, że przyszła moja księżniczka. Zabrałem swój bagaż i opuściłem pomieszczenie. Zeszliśmy na dół do restauracji, gdzie zjedliśmy obfite śniadanie. Później wróciliśmy do recepcji. Oddaliśmy klucze z naszych pokoi i wymeldowaliśmy się z hotelu.

Selena wzięła kluczyki od samochodu. Z daleka otworzyła bagażnik, gdzie od razu włożyliśmy nasze torby. Nie czułem się najlepiej, więc pozwoliłem, aby moja dziewczyna zawiozła nas na lotnisko.

Po dotarciu na miejsce od razu zajęliśmy się prze-bookowaniem biletów, aby jeszcze dziś wrócić do domu. Na szczęście udało nam się dokonać formalności. Mieliśmy lecieć najbliższym samolotem, który miał być za dwie godziny. W tym czasie oddaliśmy samochód do wypożyczalni znajdującej się tuż przy lotnisku.

Następnie wróciliśmy na lotnisko, gdzie przeszliśmy przez odprawę. Przypomniałem sobie, że obiecałem Jazmyn prezent z Nowego Jorku. Razem z Seleną zaraz po odprawie weszliśmy do sklepu bezcłowego. Długo chodziliśmy między regałami i szukaliśmy odpowiednich zabawek dla mojego rodzeństwa.

Moja księżniczka nagle stanęła przy dziale z misiami. Wiedziałem, o czym myślała. Podszedłem do swojej dziewczyny i razem wybraliśmy dwa misie. Po udanych zakupach w końcu mogliśmy wejść na pokład samolotu, który niebawem miał startować.

Podczas lotu byłem bardzo zdenerwowany. Dopiero teraz zacząłem się martwić pobytem w klinice. Dzieliło mnie tylko kilka godzin od rozpoczęcia leczenia, a ja byłem coraz zaniepokojony. Bałem się, że leczenie może pójść nie tak, albo źle zniosę chemioterapię. A ja przecież byłem zbyt młody, aby móc teraz odejść.

Selena oparła swoją głowę na moim ramieniu, a ja mocno przytuliłem nią do siebie. Nie chciałem rozstawać ze swoją księżniczką. Zbyt długo walczyłem o jej uczucie, aby móc to wszystko stracić.

- Justin nie martw się. Wszystko się ułoży. Wyzdrowiejesz i wszystko będzie dobrze, a ja dziennie będę Ciebie odwiedzać – powiedziała całując moje usta.

Jej słowa trochę mnie uspokoiły, ale nadal bałem się pobytu w szpitalu. Nie wiedziałem, jak mój organizm przyjmie leczenie, ale naprawdę nie chciałem jeszcze umierać.

Po kilku godzinach lotu wylądowaliśmy w Atlancie. Od razu zabraliśmy nasze bagaże i na podziemnym parkingu odnaleźliśmy mój samochód. Odwiozłem dziewczynę, po czym udałem się do swojego domu.

Musiałem przygotować się na wizytę w klinice. Bałem się tego coraz bardziej. Nie wiedziałem, co czeka mnie w szpitalu.

Ledwo otworzyłem drzwi, a moja siostra skoczyła na mnie. Straciłem równowagę, żeby nie dać Jazzy poznać, że coś się ze mną dzieje oparłem się plecami o futrynę. Dziewczynka mocno mnie przytuliła i zapiszczała z radości, że znów jestem w domu. Gdy w końcu stanęła na ziemi, ja wyciągnąłem z torby misia dla swojej siostrzyczki. Kiedy weszliśmy do salonu drugą maskotkę podałem swojemu brat.

Moja mama spojrzała na mnie zmartwionym wzrokiem i smutno uśmiechnęła się w moją stronę. Wiedziałem, że bała się tak samo jak ja. Jednak żadne z nas nie było w stanie tego zmienić. Musiałem przejść przez chemioterapię, aby móc żyć, jak każdy normalny nastolatek w moim wieku.

- Justin o 18:00 mamy być w klinice. Masz już spakowane wszystko, co lekarz kazał zabrać – powiedziała smutnym tonem.

Nic nie odpowiedziałem. Podszedłem do swojej rodzicielki. Usiadłem obok niej na kanapie i mocno przytuliłem kobietę. Chwilę później na swoim ramieniu poczułem łzy. Łzy należące do mojej mamy. Wiedziałem, że cierpiała z powodu mojej choroby, ale w końcu musieliśmy być dobrej myśli. Musieliśmy wierzyć, że leczenie pójdzie zgodnie z planem.

- Mamo nie martw się. Wszystko się ułoży. Wyzdrowieję, zobaczysz – odparłem pocieszając kobietę.

Moja mama uspokoiła się, ale nadal była przygnębiona. Sam nie byłem uradowany myślą, że mogę umrzeć podczas leczenia.
________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam, że rozdział jest tak późno, ale miałam próbne matury, próbny egzamin zawodowy i nie miałam czasu usiąść i napisać dla Was rozdziału.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie te małe opóźnienie.
Na pewno podczas przerwy świątecznej coś się pokaże na blogu.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba i mam nadzieję, że udało mi się Was zaskoczyć biegiem historii.

Spodziewaliście się, że może chodzić o tak poważną chorobę?
Czy Justin przeżyje leczenie?
Czy Selena będzie z Justinem przez cały ten czas?
Czy Justin wyzdrowieje?
Co jeszcze spotka Justina i Selenę?


piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział XXII

~ Justin ~



Nie spałem całą noc. Razem z Chazem siedzieliśmy w salonie w domu Seleny i obmyślaliśmy plan, jak zniechęcić Marka do tej cudownej dziewczyny. Miałem nadzieję, że szybko uda nam się go pozbyć. Nie mogłem pozwolić na to, aby ten chłopak skrzywdził moją księżniczkę. Wiedziałem, że on zrobi wszystko, aby zaciągnąć Selenę do łóżka.

Przecież to było już widać nawet na imprezie u mojego przyjaciela. On musiał jej czegoś dosypać. Nikt, dosłownie nikt nie mdleje po kilku łykach drinka. Nawet jeśli ta osoba w ogóle nie pije alkoholu.

Wiedziałem, że Mark znalazł w Selenie swój kolejny cel do zaliczenia. Ktoś musiał mu w tym przeszkodzić, a tą osobą będę ja. Nie pozwolę na to, aby mojej ukochanej stała się krzywda.

- Mark musiał coś dosypać Selenie. Czuje to. Ona nigdy wcześniej się tak nie zachowywała – powiedziałem przecierając twarz swoimi dłońmi.

- Wiem stary, dla mnie to też jest dziwne. Musimy coś z tym zrobić, żeby ten dupek nie skrzywdził Seleny – odparł mój przyjaciel,

Przesiedzieliśmy całą noc i snuliśmy plany. Próbowaliśmy wymyślić coś sensownego, aby odciągnąć Marka od dziewczyny, którą kochałem.

Nagle usłyszałem, jak ktoś schodzi po schodach. To nie mogła być Caitlin, bo przecież siedziała z nami. W takim razie była tylko jedna możliwość. W wejściu do salonu stanęła Selena.

Wyglądała tak uroczo, gdy była zaspana. Mimowolnie się uśmiechnąłem na ten widok. Chociaż miała włosy rozrzucone po twarzy i tak była najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu spotkałem.

~ Selena ~



Rano usłyszałam dziwne odgłosy z salonu. Wiedziałam, że nie należą do mojej mamy, bo była na szkoleniu.

Najdziwniejsze jest to, że nawet nie pamiętałam, jak dostałam się do domu. Pamiętam tylko, że byłam na imprezie u Chaza po meczu koszykówki.

Weszłam do salonu. Byłam w dużym szoku, gdy zobaczyłam swoich przyjaciół oraz Justina siedzących na kanapie.

- Co tutaj robicie? - Spytałam nic nie rozumiejąc.

Caitlin szybko wstała z kanapy i zabrała mnie do kuchni. Dziewczyna widziała, że nie cieszy mnie widok Biebera w moim domu. Tam usiadłyśmy przy stoliku, a moja przyjaciółka zaczęła mi opowiadać historię z wczorajszej imprezy. Nie potrafiłam sobie poskładać tego wszystkiego w całość.

- Dalej nie rozumiem, co tutaj robi Bieber – powiedziałam, gdy Beadles skończyła mi opowiadać swoją historię.

- Justin z Chazem po prostu chcieli mieć pewność, że nic Ci się nie stanie w nocy. Oni by sobie nie wybaczyli, gdyby Mark tu w nocy przyszedł i coś Ci zrobił. Kochana myślę, że powinnaś dać szansę Bieberowi. On Cię naprawdę kocha.

- Caitlin ja nie potrafię zapomnieć tego, że zniszczył mi życie w szkole. Przecież te leki antydepresyjne biorę przez niego.

Nie chciałam się już dłużej tłumaczyć swojej przyjaciółce. Wyszłam z kuchni i udałam się do swojego pokoju. Tam z szafki wyciągnęłam ubrania i udałam się pod prysznic. Założyłam na siebie czarne legginsy, czarną tunikę na ramiączkach, siwy wełniany sweter zapinany na guziki oraz czarne kozaki sięgające połowy uda na szpilce.

Wszyscy dalej siedzieli w salonie, gdy w końcu wróciłam na dół. Usiadłam na kanapie, która znajdowała się najdalej od Justina. Nagle przypomniałam sobie, że muszę znaleźć receptę.

Zaczęłam przeszukiwać szuflady w salonie. Przeszukałam wszystkie szafki z dokumentami, ale nigdzie nie znalazłam tego, czego szukałam. Wtedy w ręce wpadła mi jakaś dziwna kartka, który był schowany na dnie szafki.

- Selena, czego szukasz? - Spytał Chaz, który przytulał swoją dziewczynę.

- Szukam recepty, bo muszę dzisiaj wykupić leki – odparłam bez przekonania.

Usiadłam na podłodze i zaczęłam czytać dokument w mojej ręce. Nie mogłam uwierzyć w to, co tam było napisane. Rzuciłam kartkę na ziemię i zalałam się łzami. To nie mogła być prawda.

Justin podszedł do mnie i podniósł z podłogi papier. Gdy czytał akt adopcyjny, przez łzy widziałam, jak przez jego twarz przebiegło jakieś uczucie. Niestety nie byłam w stanie go zidentyfikować.

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego moi biologiczni rodzice mnie oddali. Wtedy uświadomiłam sobie coś istotnego.

- Justin twój tata jest detektywem, prawda? - Spytałam retorycznie, a chłopak tylko skinął głową na znak, że się ze mną zgadza. - Mógłbyś z nim porozmawiać, żeby pomógł mi odnaleźć moich biologicznych rodziców? Chciałabym wiedzieć, dlaczego oddali mnie do adopcji.

- Kochanie dla Ciebie zrobię wszystko – powiedział przytulając mnie.

Nie miałam już siły, aby go unikać. Po prostu wtuliłam się w jego ciało i dałam upust swoim emocjom. Wtedy przestałam przejmować się wszystkimi przykrymi momentami, które przeżyłam przez niego od początku naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam, że mogę czuć się tak dobrze przy Bieberze. W tej chwili nie potrzebowałam niczego innego do życia.

Od najmłodszych lat żyłam w kłamstwie. Jak oni mogli mnie tak potraktować. Przecież mam prawo wiedzieć, że w jakimś miejscu na ziemi są moi biologiczni rodzice.

~ Justin ~



Widziałem, jak w jednej chwili Selenie zawalił się cały świat. Jeszcze dobrze nie pozbierała się po śmierci ojca, a teraz dowiedziała się, że wszystko było tylko bajką. Nie mogłem tak po prostu patrzeć na cierpienie tej dziewczyny. Mocno nią przytuliłem do siebie i czekałem, aż się uspokoi.

Byłem w szoku, gdy tym razem Gomez mnie nie odtrąciła. Zacząłem wierzyć w to, że mogę mieć jeszcze jakąś szansę na zbliżenie się do Seleny. Gdy w końcu się uspokoiła postanowiłem zabrać nią na spacer, aby mogła pozbierać swoje myśli.

- Selena pójdziesz ze mną na spacer? - Spytałem w pewnym momencie.

Ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna szybko się zgodziła i poszła do łazienki. Po chwili wróciła w delikatnym makijażu. Chaz i Caitlin chwilę wcześniej opuścili dom Seleny. Gomez była w szoku, gdy nie zobaczyła w salonie naszych przyjaciół.

- Beadles i Somers musieli już iść do domu, bo Cait ma przypilnować młodszego brata – powiedziałem zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.

Selena założyła kurtkę na siebie i czekała na mnie. Szybko znalazłem się u boku dziewczyny i wyszliśmy z domu. Zabrałem Selenę do swojego ulubionego parku, gdzie usiedliśmy na ławce.

Byłem w wielkim szoku, gdy Selena wtuliła się w moje ciało. Delikatnie objąłem kobietę swoimi ramionami, a ona uniosła swoją twarz w górę. Jej piękne oczy zabłyszczały, jak nigdy przedtem w mojej obecności. Nie mogłem uwierzyć, że trzymam w ramionach cały swój świat. Zdecydowanie wolałem przytulać ją przytulać, iż dokuczać tej słodkiej dziewczynie.

- Justin przepraszam – usłyszałem cichy głos Seleny.

- Za co kochanie? - Niczego nie rozumiałem.

To przecież ja powinienem błagać nią o wybaczenie. Przecież nikt nie skrzywdził tej kobiety, tak jak ja zrobiłem to przez ostatnie trzy lata.

- Przepraszam, że ostatnio się tak zachowywałam wobec Ciebie. Po prostu nie wierzyłam, że możesz się zmienić. Jednak teraz widzę, że popełniłam błąd. Cait mi opowiedziała, jak wczoraj stanąłeś po mojej stronie. Do tego dzisiaj mogę polegać tylko na tobie. Przepraszam, że byłam taka oschła dla Ciebie – odparła mocniej mnie przytulając.

- Kochanie nie masz za co mnie przepraszać. To ja przez tyle lat zachowywałem się, jak dupek. Dlatego wiem, że mi nie ufałaś. Naprawdę Cię kocham i zrobię wszystko, żebyś zawsze była szczęśliwa.

Nim skończyłem mówić Selena wpiła się w moje usta. Od razu przyciągnąłem dziewczynę do siebie, tak aby usiadła na moich kolanach. Wtedy usłyszałem tak dobrze znany mi śmiech Somersa.

Delikatnie odsunąłem od siebie swoją ukochaną, a mój przyjaciel od razu do nas podszedł. Byłem w szoku, że Beadles puściła Chaza samego.

- Wiedzę gołąbki, że między wami już wszystko w porządku – zaśmiał się mój przyjaciel.

- Zamknij się. Tylko ja zostałem przy niej, gdy potrzebowała waszego wsparcia. A teraz spadaj, bo chcemy pobyć sami – powiedziałem przytulając mocniej dziewczynę.

Ku mojemu zdziwieniu Somers odszedł od nas bez zbędnych protestów. Poczekałem, aż oddali się na bezpieczną odległość. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynę i spojrzałem Selenie głęboko w oczy.

- Kochanie, co teraz będzie między nami? Dasz nam szansę? - Spytałem muskając opuszkami palców policzek swojej ukochanej.

Kobieta nachyliła się nade mną i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach. Nim zdążyłem odpowiedzieć na ten gest Gomez odsunęła się ode mnie i tajemniczo uśmiechnęła się w moją stronę.

- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - Spytała ukazując swoje śnieżnobiałe ząbki w uśmiechu.

W odpowiedzi skinąłem głową i mocno nią wtuliłem w siebie. Byłem szczęśliwy, że dziewczyna w końcu dała mi szansę. Teraz mogłem naprawić wszystko, co do tej pory zepsułem. Wiedziałem od czego mam zacząć, aby uszczęśliwić moją miłość.

Chciałem z pomocą taty odnaleźć biologiczną rodzinę Seleny. Przecież mój tata, jako detektyw znał różne sposoby na rozwiązanie takich zagadek. Zwłaszcza, że na akcie adopcji były dane osobowe matki i ojca mojej królewny.

Miałem wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. W ciągu jednej chwili, gdy relacje między nami się zmieniły, świat zaczął mi się wydawać piękniejszy.

To chore, że w zaledwie po paru minutach nabieramy innego spojrzenia na rzeczywistość. Miłość jednak potrafi zdziałać cuda.

Nigdy nie sądziłem, że zmienię się z powodu dziewczyny. Tym bardziej z powodu dziewczyny pochodzącej z innego poziomu społecznego. Odkąd Selena pojawiła się w moim życiu, wszystko wywróciło się do góry nogami.

Mój umysł i serce szaleją, gdy zbyt długo nie mnie przy tej kobiecie. Wiem, że popełniłem wiele błędów od początku naszej znajomości.

Nigdy nie chciałem bliżej poznać Seleny, bo bałem się odtrącenia. Tak ja bogaty chłopak z pozycją w szkole bałem się, że dziewczyna może mnie odtrącić. Większość osób kręci się przy mnie głównie z powodu pieniędzy moich rodziców. Mówię większość, bo Ryana i Chaza znam od swoich najmłodszych lat. Po prostu wiem, że na tych dwóch facetach mogę zawsze polegać. Są dla mnie niczym bracia.

Gdy poznałem Selenę zacząłem się bać, że będzie starała się zbliżyć do mnie z powodu swojej sytuacji majątkowej. Jednak ona zawsze wolała trzymać się na uboczu naszej klasy, dlatego była świetnym celem do drwin.

Nie osądzajcie mnie źle. Nie jestem taki, jak sądzicie. Jestem wrażliwym chłopakiem z duszą romantyka, ale wiem, że życie jest brutalne. Nie wierzę w bajki z happy endem, dlatego przybieram arogancką postawę.

Boję się odrzucenia, więc odtrącam od siebie innych ludzi zanim oni to zrobią. Po prostu nie chcę cierpieć przez kogoś na kim zacznie mi zależeć.

Jednak z Seleną to jest inna historia. Im dłużej z niej drwiłem i widziałem, jak cierpi, tym dłużej ja byłem w rozsypce emocjonalnej. Zakochałem się w niej, gdy pierwszy raz przekroczyła próg naszej klasy, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać. Nie wiedziałem, jak na taką wiadomość zareagują moi przyjaciele. Przecież byliśmy dosłownymi przeciwieństwami siebie. A teraz? Teraz żałuję, że nie zebrałem się wcześniej na odwagę.

Tak to pewnie wszystko mogłoby się potoczyć całkiem inaczej. Jedak teraz najważniejszy jest fakt, że mam swoją wymarzoną dziewczynę przy sobie. Jestem chyba najszczęśliwszym mężczyzną na świecie.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was, że musieliście tyle czekać na rozdział. Niestety byłam chora i nie miałam siły, aby usiąść przy laptopie i cokolwiek napisać.
Teraz na szczęście jest już wszystko dobrze. Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Sądzę, że ten szablon lepiej wygląda od poprzedniego. Jednak chciałabym poznać wasze opinie na ten temat.
Chciałam Wam podziękować za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Kolejny rozdział pojawi się gdy będzie 25 komentarzy pod postem.

Czy Justin pomoże Selenie odnaleźć biologiczną rodzinę?
Dlaczego Selena została oddana do adopcji?
Czy Selena dobrze robi dając Justinowi szansę?
A może wszystkiego pożałuje?

Czy Mark da spokój Selenie?


poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział XVIII

~ Justin ~




Byłem w szoku występem Seleny. Wiedziałem, że jej związek z Gregiem był udawany. Jednak nigdy nie sądziłem, że Gomez zrobi coś takiego. Ta ostatnia piosenka dała mi dużo do myślenia, a później ta jej rozmowa z chłopakiem na scenie.

Przecież ta Selena to była całkiem inna dziewczyna, którą znałem ze szkoły. Tamta była cicha i zamknięta w sobie. A ta była wyzywająca, pewna siebie i stawiająca zawsze na swoim. Szczerze? Obie jej wersje mnie cholernie pociągają.

Po powrocie za kulisy dałem jej chwilę, żeby mogła się przebrać, lecz krótko po tym poszedłem do jej garderoby. Musiałem poznać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.

Zapukałem niepewnie do drzwi. Kilka sekund później Selena otworzyła je przede mną. Dziewczyna wpuściła mnie do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytałem.

Złapała moją dłoń i poprowadziła mnie na kanapę. Sama przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciwko mnie. Wtedy wiedziałem, że czeka nas długa i poważna rozmowa. Teraz już nie żadne z nas nie będzie miało odwrotu. A ja będę musiał się teraz do wszystkiego przyznać, choć znając mojego przyjaciela, to zrobił to już dawno za mnie.

- Po części tekst piosenki i to co mówiłam do Grega się zgadza. - Powiedziała sięgając po swoją torebkę.

Wiedziałem, co ona zamierzała teraz zrobić. A ja nie mogłem nic z tym zrobić. Widziałem, jak z torebki wyciąga pudełko leków antydepresyjnych.

- Dlaczego teraz bierzesz te leki? - Spytałem, choć tak naprawdę chyba znałem już odpowiedź.

- Justin, bo jeśli mamy poważnie porozmawiać, ja bez nich nie będę w stanie Ci tego powiedzieć. - Odparła.

- Selena, Chaz Ci wszystko powiedział, prawda? - Powiedziałem spoglądając w ziemię.

Dziewczyna skinęła głową i spojrzała w moją stronę. Chwilę oboje milczeliśmy, ale nagle dziewczyna zabrała głos.

- Masz rację. Somers mi powiedział o wszystkim, ale chciałabym to usłyszeć od Ciebie. - Powiedziała poważnym tonem i wstała ze swojego krzesła przemierzając garderobę wzdłuż i wszerz.

Kurwa. Ona wyglądała tak sexownie, gdy chodziła zdenerwowana. Jej biodra tak uroczo falowały, co dodawało jej wdzięku.

Wstałem z kanapy i podszedłem do Seleny. Złapałem nią za ramiona i długo wpatrywałem sie w jej piękne brązowe, hipnotyzujące oczy. Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok.

- Selena ja sie w Tobie zakochałem. Od pierwszego dnia, gdy pojawiłaś się w naszej szkole coś mnie do Ciebie ciągnęło. Próbowałem z tym walczyć, ale już dłużej tak nie umiem. Potrzebuję Cię. - Powiedziałem cichym, opanowanym tonem.

Dziewczyna długo. Bardzo długo stała i spoglądała w przestrzeń za moimi plecami. Sądziłem, że teraz mnie pocałuje, czy coś w tym stylu. Jednak strasznie się pomyliłem.

Selena odsunęła się ode mnie i usiadła na kanapie. Schowała twarz w swoje dłonie a ja momentalnie podszedłem do niej. Oparłem swoje dłonie na jej kolanach, a ona spojrzała na mnie ze łzami w oczach.

- Powiesz mi co się stało? - Spytałem zmartwiony.

- Justin serio uważasz, że powiesz mi, co czujesz do mnie i będzie po sprawie? Ty wiesz, ile wycierpiałam przez Ciebie i Twoich przyjaciół? Rozumiem, że starasz się zmienić tak, jak zrobił to Chaz. Ale to przez Ciebie i Ryana chciałam się zabić. - Wtedy moje oczy się rozszerzyły.

Nie wiedziałem o czym ona do mnie mówi. Przecież ona próbowała sie zabić przez te zdjęcia. Czy ona naprawdę myśli, że to była moja sprawka?

- O czym Ty mówisz? Dlaczego niby twoja próba samobójcza to miałaby być moja i Butlera? - Spytałem nic nie rozumiejąc.

- Bieber Ty naprawdę sądzisz, że te cholerne zdjęcia to był jedyny powód tego? - Spytała podciągając swoje rękawy, ukazując mi swoje blizny na nadgarstkach. - Justin to był tylko wierzchołek góry lodowej, którą Ty, Ryan i Ashley mi zgotowaliście. - Powiedziała a w jej pięknych oczach zebrały się łzy.

Nie mogłem na to patrzeć. Wiedziałem, ile cierpienia jej spowodowałem swoim głupim zachowaniem.

- Selena wiem. Skrzywdziłem Cię, ale uwierz mi chcę teraz naprawić swój błąd. Proszę daj mi szansę. - Powiedziałem ujmując jej dłoń w swoje.

- Justin wyjdź. Chcę zostać sama. - Powiedziała rozklejając się.

Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi. Wiedziałem, że będę musiał się teraz bardzo postarać, żeby zdobyć jej serce.

Gdy opuściłem garderobę Seleny od razu poszedłem poszukać Chaza. Wiedziałem, że tylko z nim mogę teraz porozmawiać. Nawet nie zauważyłem, kiedy na niego wpadłem i zderzyliśmy się ciałami.

- Bieber wszędzie Cię szukałem. Gdzie byłeś? - Powiedziała, po czym spojrzał na mnie. - Rozmawiałeś z nią, prawda? - Spytał retorycznie.

W odpowiedzi skinąłem głową i schowałam twarz w dłoniach. Oparłem się plecami,o ścianę i zjechałem po niej, tak aż w końcu usiadłem na ziemi.

- Kurwa Bieber co się stało między Wami? - Spytał zmartwiony Somers.

- Rozmawialiśmy. Powiedziałem, że ją kocham. A Selena? Ona na to, że za dużo przeze mnie wycierpiała, żeby móc teraz dać mi szansę. - Powiedziałem załamany.

Mój przyjaciel bardzo długo milczał, ale gdy się w końcu odezwał to wcale mnie nie pocieszył.

- Bieber, a dziwisz się? Przecież to, jak nią traktowaliśmy przez tyle czasu nie mogło nie pozostawić żadnego śladu na jej psychice. Stary teraz będziesz sie musiał bardziej postarać o zdobycie jej serca. - Odparł mój przyjaciel, choć ja to wiedziałem już od rozmowy z Seleną.

Nie miałem już ochoty dłużej siedzieć w tym miejscu. Chciałem wrócić do domu i pomyśleć trochę. Musiałem ustalić jakiś sposób, aby zbliżyć się do Gomez.

Pożegnałem się z przyjaciółmi i ruszyłem w stronę swojego domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu i kupiłem gorącą czekoladę, bitą śmietanę w sprayu oraz słodycze dla mojego młodszego rodzeństwa.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Justin przekona do siebie Selenę?
Czy Selena będzie w stanie mu wybaczyć wszystkie przykre momenty, których powodem był Justin?
Jakie los szykuje jeszcze plany dla Justina i Seleny?


Hej kilka ważnych ogłoszeń.


  1. Nie zapominajcie o zakładce “Informowani”. Każdemu kto się tam zgłosi będę na bieżąco pisać o nowych rozdziałach
  2. Każdy kto czyta te opowiadanie niech poświęci kilka chwil na wyrażenie swojej opinii o nowym rozdziale w komentarzu, bo trochę osób czyta te opowiadanie a komentuje tylko niewielka część. Chciałabym znać waszą opinię. Co mogę ewentualnie poprawić w następnych rozdziałach.
  3. Na Facebooku powstał wspólny fanpage dla moich wszystkich blogów. Każdego, kto czyta któreś z moich opowiadań proszę o polubienie strony: Fallen Angel - VougeTrisha Blogi tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. A ja na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.

wtorek, 10 marca 2015

Rozdział XIV

~ Selena ~




Minęło już kilka dni od pogrzebu mojego taty. Nadal nie mogłam się pogodzić z myślą, że już go nigdy więcej nie zobaczę. Wiedziałam, że będzie mi go brakować.

W końcu to on mnie zawsze wspierał i stawał po mojej stronie, gdy mama miała do mnie pretensje. Zawsze byłam oczkiem w jego głowie i nie bał się mi okazywać swoich uczniów, jak robią inni ojcowie.

Nie znałam porządniejszego człowieka, niż mój tata. Dla niego zawsze rodzina była na pierwszym miejscu, chociaż w ostatnim czasie rzadko bywał w domu, bo ciągle był gdzieś w delegacji. Jako jedyny z całej rodziny zawsze wspierał mój zapał do muzyki, ponieważ sam, kiedyś chciał zostać artystą, ale niestety mój dziadek wybił mu ten pomysł z głowy. Dlatego mój tata, gdy tylko zaczynałam śpiewać starał się mnie wspierać w tym wyborze i pomagał mi rozwijać pasję.

Z tego powodu na poddaszu zbudował mi mini studio nagraniowe, abym mogła sama nagrywać piosenki, które piszę.

Brakuje mi go bardzo, ale cieszę, że teraz mam przerwę świąteczną, więc mam czas dojść do siebie, po tym wszystkim, co się stało.

Od pogrzebu jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Mianowicie przyszła tam pewna kobieta, która przez cały czas stała z boku. Gdy wychodziliśmy razem z rodziną i przyjaciółmi ona dalej tam była. Nie miałam pojęcia kim ona była, może to jego koleżanka z pracy?

Rano mama weszła do mojego pokoju, aby mnie obudzić, gdy zobaczyła, że już nie śpię uśmiechnęła się do mnie.

- Kochanie ubieraj się, bo za dwie godziny musimy być u notariusza, który nam nas zapozna z testamentem taty. - Powiedziała wstając z mojego łóżka, a następnie wychodząc z pokoju, żebym mogła się w spokoju ubrać.

Tego dnia założyłam białą bluzkę, czarną narzutkę z frędzlami, czarne skórzane rurki, złoty wisiorek, który dostałam od taty oraz czarne wysokie buty z czerwoną szpilką i podeszwą. Do tego wyjęłam z szafy brązową skórzaną torebkę z frędzlami do której schowałam dokumenty oraz telefon.

Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół, zjadłam śniadanie przyrządzone przez moją mamę, czyli moje ulubione naleśniki z syropem klonowym. Po skończonym posiłku pobiegłam na górę, w łazience umyłam dokładnie zęby i zrobiłam sobie delikatny makijaż. Miałam oczy podkreślone szarymi cieniami do powiek oraz eyelinerem zrobione czarne długie kreski. Usta musnęłam swoją ulubioną pomadką o smaku arbuza i zbiegłam na dół zabierając torebkę.

Mama czekała już na mnie w przedpokoju. Gdy mnie zobaczyła założyła swój czarny płaszczyk sięgający biodra i wyszłyśmy z domu.

Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy w stronę kancelarii notarialnej. Weszłyśmy do wskazanego nam wcześniej pokoju. Wtedy znów zobaczyłam tą tajemniczą kobietę, która była na pogrzebie mojego taty.

Kurwa. Ja się pytam. Czemu ona tutaj jest? Przecież gdyby nic jej nie łączyło z moim ojcem nie byłoby jej tutaj.

- Panie Gomez? - Spytał notariusz siedzący przy biurku. Gdy obie skinęłyśmy głowami kazał nam zająć miejsca przy stole.

Z mamą usiadłyśmy obok siebie z daleka od tej nieznanej nam kobiety. Chwilę później mężczyzna wyciągnął jakąś teczkę i usiadł przy naszym stole.

- Jesteście państwo pewni, że mam przeczytać ostatnią wolę zmarłego? - Spytał mężczyzna.

Razem z mamą skinęłyśmy twierdząco głowami, a mężczyzna otworzył teczkę i wyciągnął z niej dokument, który zaczął nam czytać:

“Ja Martin Gomez urodzony 21.08.1974 roku. Syn Jorga i Emilly Gomez w pełni świadomy swoich czynów dnia 29.11.2014 roku spisuję swój testament.
Cały swój majątek przepisuję swojej młodszej córce Kristen Gomez oraz jej matce Marii Lopez. Zaś moja żona wraz z córką Seleną muszą jakoś sobie poradzić.”


Na koniec notariusz pokazał nam dokument z podpisem mojego ojca. Kurwa nie wierzę w to! Mój tata, którego zawsze uważałam za wspaniałego człowieka, który jako jedyny naprawdę mnie kocha i dba o moje i mamy dobro teraz okazał się czystym dupkiem.

Jak on mógł! Nie dość, że zdradził mamę to jeszcze ukrywał przed nami fakt, że ma drugie dziecko!? Nie mogłam tego dłużej słuchać.

W takim radzie, ta jędza, która była z nami w pomieszczeniu musiała być kochanką mojego ojca.

Byłam tak wściekła, że wstałam z krzesła, zabrałam ze sobą torbę, którą przerzuciłam przez ramię i wyszłam z pomieszczenia. Wyjęłam telefon z torebki i wybrałam numer Chaza. Mój przyjaciel odebrał od razu.

- Hej piękna, w czym mogę pomóc? - Spytał pogodnie mój przyjaciel.

- Hej po pierwsze te komplementy zachowaj dla Caitlin. Po drugie masz jakieś plany na dzisiaj, czy siedzisz w domu? - Spytałam smutnym tonem.

- Siedzę w domu, wieczorem chyba Bieber z resztą ekipy przyjdzie na maraton filmowy, wpadniesz? - Spytał z nadzieją w głosie.

- Chciałabym, ale mam na wieczór plany. - Skłamałam. - Możemy się wcześniej spotkać, muszę z kimś porozmawiać. - Powiedziałam starając się nie rozpłakać do słuchawki.

- Zgoda. Przyjedziesz do mnie? - Spytał z pogodnie.

- Tak, tylko mamę odwiozę do domu. - Powiedziałam żegnając się z przyjacielem.

W tym samym momencie z gabinetu wyszła ta żmija razem z moją mamą.

- Macie dwa tygodnie, żeby się wyprowadzić z mojego domu. - Powiedziała zadowolona z siebie i wyszła zostawiając nas samych.

Pierdolona lafirynda. Myśli, że jak przespała się z moim ojcem i ma z nim bachora, przez co on jej wszystko przepisał to teraz jest najważniejsza na świecie.

Razem z mamą wyszłyśmy z kancelarii i pojechałyśmy do domu.

- Kochanie a Ty nie wysiadasz? - Spytała widząc, że po dojechaniu na posesję ciągle siedzę w samochodzie.

- Nie jadę do Chaza, muszę z nim porozmawiać. - Powiedziałam.

Moja mama uśmiechnęła się, gdy wypowiedziałam jego imię. Sama nie mogę w to uwierzyć, ale jeszcze kilka miesięcy temu nienawidziłam go, bo wiecznie mi dokuczał, a teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.

Kilkanaście minut później byłam już pod domem Chaza. Chłopak chyba musiał mnie już w oknie, bo gdy podchodziłam do drzwi mój przyjaciel już je otwierał.

Od razu go mocno przytuliłam i zaczęłam płakać. Somrs zaprowadził mnie do salonu, gdzie razem usiedliśmy na kanapie. Chaz czekał, aż się uspokoję. Gdy w końcu się uspokoiłam spojrzałam na swojego przyjaciela.

- Selena powiesz mi, co się stało? - Spytał zatroskany Somers.

- Mój ojciec okazał się być dupkiem. Okazało się, że zdradził moją matkę, z jakąś lafiryndą, z którą ma bachora i przepisał jej cały majątek. Po wyjściu od notariusza ta dziwka nam powiedziała, że mamy miesiąc na opuszczenie jej domu. Rozumiesz to? - Powiedziałam znów zalewając się łzami.

- To musi być poważna sprawa, skoro pierwszy raz w życiu słyszę takie słowa z twoich ust. Zawsze grzeczna Selena nagle zrobiła się drapieżną kobietą. - Powiedział pogodnie, aby rozładować napięcie. - A jeśli chodzi o to, co mi powiedziałaś to uwierz, że już w tej chwili stać Cię na to, żeby kupić dom w naszej dzielnicy. Rano rozmawiałem z tatą i twoja piosenka, którą ostatnio nagrałaś w studiu, sprzedała się we wszystkich krajach na świecie i wszyscy chcą, żebyś szybko wydała płytę. Przez te kilka dni Twój zespół zarobił tyle, że po podzieleniu pieniędzy między wszystkich jego członków spokojnie kupisz tutaj dom. - Odparł mój przyjaciel przytulając mnie do siebie.

Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas i rozmawialiśmy, kiedy drzwi do jego domu otworzyły się, a do salonu wszedł Bieber ze swoją świtą.

Pożegnałam się z Somersem i wyszłam z jego domu. Chciałam porozmawiać z mamą na temat tego, co dowiedziałam się od Chaza. Jednak, gdy podchodziłam do swojego samochodu ktoś do mnie podszedł i mnie zatrzymał.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Kto zatrzymał Selenę?
Czego od niej chce?
Jak Selena zareaguje na tą tajemniczą osobę?
Jak skończy się sprawa z kochanką zmarłego ojca Seleny?