Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą śmierć. Pokaż wszystkie posty

piątek, 6 listopada 2015

Rozdział XXVI

~ Justin ~



Skończyłem pakować swoją torbę. Zostawiłem bagaż w holu i pobiegłem na górę. Wszedłem do pokoju swojej młodszej siostry. Dziewczynka siedziała na puszystym białym dywanie i bawiła się lalkami. Powoli podszedłem do niej i nachyliłem się nad jej drobną posturą. Jazmyn podniosła na mnie swój wzrok. Widziałem, jak w jej słodkich oczkach zbierają się łzy.

- Nie kochasz mnie już. Jedziesz sobie beze mnie i już się nie chcesz ze mną bawić – powiedziała zdławionym głosem powstrzymując się od płaczu.

- Księżniczko to nie prawda. Kocham Cię mała, bo jesteś moją słodką siostrzyczką, ale muszę dzisiaj zabrać Selenę w jedno miejsce. W zamian obiecuję Ci Jazzy, że jak wrócę to zrobimy, coś razem, zgoda? - Spytałem z nadzieją w tonie.

Nie chciałem, aby moja siostra była na mnie zła z tego powodu, że zakochałem się w Selenie. Miałem nadzieję, że niedługo mała zrozumie wszystko i wszystko będzie tak jak dawniej. Dziewczynka zarzuciła mi swoje drobne rączki na szyję i smutno uśmiechnęła się w moją stronę.

- A przywieziesz mi coś? - Spytała ukazując swoje zęby.

- Nie martw się o to. Dostaniesz coś specjalnego ode mnie, jak tylko wrócę – powiedziałem przytulając dziecko do swojego ciała.

Pożegnałem się z rodziną i wyszedłem z domu zabierając swoją torbę. Wsiadłem do samochodu i pojechałem po swoją dziewczynę. Po kilku minutach Selena siedziała już w moim aucie.

Na lotnisko dojechaliśmy godzinę przed naszym lotem. Niestety w kolejce do odprawy staliśmy dobre czterdzieści minut. Nagle podbiegły do nas jakieś dziewczyny. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Myślałem, że przez depresję mojej dziewczyny wszyscy zapomnieli o jej karierze. Jak widać byłem w bardzo wielkim błędzie. Dziesięć dziewczyn nas otoczyło i nie pozwalało nam przejść dalej. Jedna przez drugą się przekrzykiwały. Hałas z każdą kolejną chwilą stawał się nie do wytrzymania. Nie szło zrozumieć, co mówią w takiej głośnej atmosferze.


- Cisza! - Krzyknąłem najgłośniej, jak byłem w stanie. Nie wytrzymałem już tego, bo od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.

Moja ukochana spojrzała na mnie z uśmiechem i delikatnie musnęła moje usta. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie tylko ja cierpiałem z powodu tych krzyków. Widziałem, że Selena też nie była zadowolona z tego faktu, ale cóż życie w świetle reflektorów nie jest takie łatwe, jak wszystkim się wydaje.

- A teraz spokojnie powiedzcie, jak możemy wam pomóc – spytałem opanowanym tonem, choć przychodziło mi to z trudem.


- Mogłybyśmy prosić o zdjęcie z Seleną? Byłyśmy na twoim koncercie i masz naprawdę wielki talent muzyczny – powiedziała jedna z nich.

Moja dziewczyna zgodziła się na zdjęcie grupowe, bo wiedziała, że goni nas czas. Wziąłem telefon jednej z dziewczyn i zrobiłem fotkę mojej księżniczce i jej fankom. Po wszystkim grzecznie się pożegnaliśmy i udaliśmy się w stronę wejścia do samolotu, który lada moment miał odlecieć.

Gdy w końcu wsiedliśmy do samolotu byłem szczęśliwy, że w Nowym Jorku spędzimy trochę czasu sam na sam. Wiedziałem, że właśnie tego oboje potrzebujemy. Ten krótki wyjazd pomoże nam rozwiązać wiele problemów z przeszłości. Byłem tego pewien. Jednak bałem się. Bałem się, że coś pójdzie nie tak. Bałem się, że jak zwykle coś zniszczę i na zawsze stracę swoją ukochaną Selenkę.

Im bliżej byliśmy celu tym więcej myślałem, a moje obawy były coraz większe. Nie uszło to oczywiście uwadze mojej księżniczki. Dziewczyna od razu mocno wtuliła się w moje ciało i spojrzała głęboko w moje oczy.

- Justin powiesz mi, co się dzieje? - Spytała łagodnym tonem delikatnie uśmiechając się w moją stronę.

Jej wzrok był taki łagodny a przy tym wyrażał samą troskę i zmartwienie. Nie mogłem pozwolić na to, aby w jej życiu jeszcze kiedykolwiek zapanował niepokój lub ból. Ona już zbyt wiele przeżyła, a ja nie mogłem dokładać jej kolejnych zmartwień. Nie teraz gdy w każdej chwili mogłem wszystko stracić. Wiedziałem, że każdym gwałtownym ruchem mogę zaprzepaścić wszystko, co wypracowałem, aby zdobyć jej zaufanie. Jak więc mogłem teraz to wszystko porzucić?

Bałem się tego wyjazdu. Bałem się, że nic nie wyjdzie po mojej myśli, ale co ja mogłem zrobić, żeby uszczęśliwić tak wspaniałą kobietę?

- Nic kochanie. Po prostu rozmyślam. Czeka nas naprawdę wyjątkowy i niezapomniany czas przez ten weekend – powiedziałem starając się wybrać jak najlepsze słowa, a zarazem takie, które nie dadzą mojej dziewczynie żadnej konkretnej odpowiedzi.

Wiedziałem, że czeka mnie jeszcze długa rozmowa z Seleną, nie miałem pojęcia, jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Wiedziałem, że to wszystko może zepsuć nasz związek, ale nie mogłem pozwolić odejść tak wspaniałej kobiecie.

Miałem pewność, że ten weekend będzie niezapomniany, bo przez te dwa dni mogłem zyskać tak wiele, albo stracić to wszystko za sprawą jednej konwersacji, której miałem się podjąć podczas tego weekendu.

- Uśmiechnij się skarbie, proszę – zaczęła mnie pocieszać.

Przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie i musnąłem delikatnie jej słodkie usta. Gdy skończyłem całować swoją wybrankę delikatnie uśmiechnąłem się do niej. Wtedy stewardessa ogłosiła, że podchodzimy do lądowanie. Zapięliśmy pasy, a samolot zaczął tracić swoją wysokość. Uwielbiam ten moment, gdy jestem coraz bliżej ziemi, bo wiem, że lada moment poczuję pewny grunt pod stopami.

Wychodząc z lotniska od razu wsiedliśmy do podstawionego samochodu. W pierwszej kolejności udaliśmy na cmentarz. Znałem tą okolicę bardzo dobrze, bo często jeździłem tam z rodzicami. Zaparkowałem pojazd przed bramą cmentarną i razem z miłością mojego życia udałem się na poszukiwania odpowiedniego nagrobka. Chciałem w pierwszej kolejności zająć się tym, po co tak naprawdę tutaj przyjechaliśmy.

Gdy doszliśmy w odpowiednie miejsce usiadłem na ławce przy grobie biologicznych rodziców Seleny. Czułem, że robi mi się słabo, dlatego wolałem chwilę posiedzieć, niż martwić swoim stanem najważniejszą dziewczynę w moim życiu. Spojrzałem na zdjęcie na płycie nagrobnej i delikatnie uśmiechnąłem się sam do siebie.


- Jesteś bardzo podobna do swojej mamy – powiedziałem spoglądając na dziewczynę.

Moja ukochana zaczerwieniła się i usiadła na ławce tuż przy mnie. Wtedy zobaczyłem, jak w naszą stronę zbliża się jakaś kobieta. Po chwili rozpoznałem tą osobę. Była to biologiczna babcia Seleny. Za każdym razem, jak z rodzicami byłem w tym miejscu to zawsze odwiedzaliśmy mamę zmarłego przyjaciela mojego taty, a zarazem ojca Seleny.

Kobieta widząc kogoś siedzącego przy grobie jej syna i synowej przyspieszyła kroku i szybko znalazła się przy nas. Gdy pani Maria mnie rozpoznała szeroko uśmiechnęła się w moją stronę. Powoli wstałem z ławki, aby nie stracić równowagi. Strasznie kręciło mi się w głowie i nie miałem ochoty tutaj przyjeżdżać. Jednak obietnicy trzeba dotrzymać. Gdyby nie fakt, że tak bardzo kocham Selenę to na pewno bym sobie odpuścił lot do Nowego Jorku.

Starsza pani mocno mnie przytuliła, gdy wstałem na równe nogi. Zachwiałem się lekko, gdy kobieta mnie puściła.

- Justin wszystko w porządku? - Spytała zmartwiona.

Tak. Jestem zmęczony podróżą i trochę źle się czuję. Do tego mamy pełno nauki przed maturą, ale obiecałem Selenie, że pokażę jej to miejsce – powiedziałem do Pani Marii.

Kobieta dopiero teraz zauważyła dziewczynę siedzącą na ławce. Po raz kolejny tego dnia zakręciło mi się w głowie, więc usiadłem z powrotem na ławce, aby niepotrzebnie nie martwić swojej dziewczyny. Starsza pani przyglądała się mojej ukochanej przez chwilę. Nagle w jej oczach pojawiły się łzy.

- Justin to córka mojego syna, prawda? - Spytała kobieta.

W odpowiedzi skinąłem głową. Objąłem swoją dziewczynę ramieniem i delikatnie musnąłem jej policzek. Wiedziałem, że dziewczyna nie jest w stanie zrozumieć tego, co się tutaj dzieje. Dlatego musiałem swojej księżniczce to wszystko wytłumaczyć.

- Kochanie pani Maria jest mamą twojego taty. Pamiętasz, jak opowiadałem Ci o tym wypadku, wtedy po rozmowie z moim tatą, jak znalazłaś te dokumenty? Mój tata bardzo przyjaźnił się z twoim tatą od dziecka. Gdy twoi rodzice zginęli w wypadku mój tata chciał Ciebie adoptować, ale ktoś go już ubiegł. Twoja babcia nie mogła tego zrobić, bo była poważnie chora i nikt nie wiedział, czy wygra walkę z chorobą. Mimo wszystko razem z tatą systematycznie odwiedzaliśmy panią Marię. Kiedy miesiąc temu zadałem mojemu tacie pytanie dotyczące twoich biologicznych rodziców, dowiedziałem się, że to byli Ci sami ludzie, o których mi opowiadał od dziecka. Wcześniej po prostu nie poskładałem tego wszystkiego w całość. Gdy mój tata dowiedział się o naszym planie odwiedzenie Nowego Jorku od razu skontaktował się z panią Marią. Ona szukała Cię odkąd zostałaś adoptowana księżniczko – powiedziałem łapiąc drobną dłoń Seleny w swoje ręce.

Starsza pani i moja dziewczyna uważnie słuchały moich relacji. Wiedziałem, że każda z nich chciała dowiedzieć się, jak najwięcej o tej drugiej. Jednak to nie był czas i miejsce na takie rozmowy. Pani Maria chyba szła moim tokiem rozumowania, bo od razu wpadła na ciekawy pomysł.

- Może wpadniecie jutro do mnie na obiad? Porozmawiamy, bliżej się poznamy? Bo to nie miejsce na rozmowy tego typu – odparła starsza kobieta.

- Zadzwonię do pani rano, bo prawdę mówiąc my w Nowym Jorku nie zabawimy zbyt długo. W poniedziałek musimy znów iść do szkoły – powiedziałem powoli wstając z ławki.

Nie chciałem wykonywać nagłych ruchów w takim stanie. Wiedziałem, że mogę czuć się tylko gorzej. Chciałem wrócić do hotelu i położyć się do łóżka. Bałem się, że cały ten wyjazd źle się dla mnie skończy. Razem z Seleną pożegnaliśmy się z panią Marią i udaliśmy się do hotelu. Tym razem poprosiłem swoją dziewczynę, aby to ona zawiozła nas na miejsce, bo ja nie byłem w stanie.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej :)
No i jest kolejny rozdział.
Trochę bardziej tajemniczy, niż poprzednie.
Mam nadzieję, że ostatnie rozdziały tego opowiadania przypadną wam do gustu.
Dla wiernych czytelników moich blogów szykuję pewną niespodziankę. Jednak na razie musicie uzbroić się w cierpliwość.
Przed opublikowaniem następnego rozdziału spróbujcie się zastanowić nad poniższymi pytaniami.

O czym Justin boi się powiedzieć Selenie?
Jaki to wpływ będzie miało na ich związek?
Czy Justin i Selena pojadą na obiad do pani Marii?
Czy problemy Seleny dobiegły końca?
Czemu Justin tak nagle źle się poczuł na cmentarzu?
Czy na pewno Justina złe samopoczucie zaczęło się na cmentarzu?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział XXIII

~ Justin ~



Następnego dnia w szkole wiedziałem, że ten dzień wyglądał całkiem inaczej niż do tej pory. Jednak bałem się rozmowy z Seleną. Wczoraj po powrocie do domu rozmawiałem tatą na temat odnalezienia biologicznej rodziny dziewczyny. Niestety nie miałem dla niej dobrych wieści. Bałem się, że tą nowiną zepsuje Selenie zabawę na balu zimowym.

Wchodząc do budynku szkoły od razu skierowałem się do swojej szafki. Zabrałem książkę z matematyki i udałem się do sali. Ku mojemu zaskoczeniu w środku była tylko Selena. Od razu udałem się do stolika, przy którym siedziała dziewczyna. Usiadłem na wolnym krześle obok niej.

Moja ukochana uśmiechnęła się na mój widok. Bałem się naszej rozmowy, bo wiedziałem, że to nie będzie dla niej przyjemne.

- Justin rozmawiałeś z tatą? - Spytała z nadzieją w głosie.

- Tak kochanie rozmawiałem, ale opowiem Ci wszystko po szkole – odparłem uśmiechając się do niej delikatnie.

Nadszedł czas, aby zadać Selenie pytanie, które męczyło mnie od wczoraj. Nie wiedziałem, jak ona na to zareaguje.

- Kochanie to, co działo się wczoraj? To oznacza, że teraz jesteśmy parą? - Spytałem niepewnie.

Dziewczyna zaśmiała się słodko i przysunęła się bliżej. Złapała moją dłoń splatając nasze palce razem.

- A chcesz tego? - Odpowiedziała mi pytaniem.

- O niczym innym nie marzę słońce – odparłem spoglądając w jej słodkie oczy.

- W takim razie zgadzam się – powiedziała z uśmiechem.

Byłem szczęśliwy. W końcu mogłem Selenę oficjalnie nazwać całym swoim światem. Nagle w drzwiach zobaczyłem Chaza i Caitlin. W mojej głowie zrodził się nowy plan.

Nasi przyjaciele podeszli do ławki Seleny. Cait czekała, aż zejdę z jej miejsca, na co ja się tylko uśmiechnąłem.

- Mam genialny plan. Zrobimy zamianę. Od dzisiaj Cait siedzisz z Chazem, a ja z Seleną – odparłem dumny ze swojego pomysłu.

- Czyli Chaz mówił prawdę? Jesteście razem? - Spytała dziewczyna mojego przyjaciela.

W odpowiedzi skinąłem głową i objąłem swoją ukochaną. To naprawdę była miła odmiana. Trzymanie Seleny w ramionach sprawiało mi więcej przyjemności, niż przypuszczałem na początku.

Chwilę później w sali pojawiła się reszta naszej klasy. Zaraz po dzwonku wszedł nasz dyrektor, który usiadł za swoim biurkiem. Wiedziałem, że jest w szoku widząc zmianę naszych miejsc. Przecież przez tyle czasu widział, jak traktowałem Selenę, a teraz jest świadkiem, jak nasze relacje całkiem się zmieniają.

Ku mojemu zdziwieniu dzisiejsza lekcja matematyki, jak i reszta przedmiotów minęła mi bardzo szybko. A wszystko z powodu dziewczyny, która cały czas była przy moim boku.

Zaraz po lekcjach musiałem jechać odebrać swoje rodzeństwo ze szkoły. Odprowadziłem swoją ukochaną do samochodu.

- Odwiozę tylko dzieciaki do domu i przyjadę do Ciebie. Powiem Ci wszystko, czego się wczoraj dowiedziałem – powiedziałem bawiąc się długimi włosami Seleny.

- Zgoda. Tylko nie każ mi zbyt długo na siebie czekać, bo już nie mogę się doczekać twoich relacji – odparła pogodnie.

Wiedziałem, że swoją opowieścią popsuję humor tej dziewczynie. Byłem pewien, że nawet jeśli nie będę chciał jej nic powiedzieć, to ona siłą wymusi na mnie prawdę. Pożegnałem się ze swoją ukochaną. Wsiadłem do swojego Lamborghini i ruszyłem w stronę szkoły swojego rodzeństwa. W drodze po Jazmyn i Jaxona znacznie przekroczyłem dozwoloną prędkość. Miałem to już w swojej naturze. Nigdy nie przejmowałem się żadnymi ograniczeniami. Zawsze robiłem to, co chciałem i nikt nie był w stanie mnie powstrzymać. Jednak teraz wiedziałem, że jeśli chcę stworzyć poważny związek z Seleną to muszę zmienić parę rzeczy.

Z piskiem opon wjechałem na teren szkoły mojego rodzeństwa. Dzieci jeszcze nie było w pobliżu. Wysiadłem z pojazdu i oparłem się o jego karoserię czekając, aż Jazzy i Jaxon łaskawie opuszczą mury budynku. Po dobrych dziesięciu minutach w końcu zobaczyłem dwie postacie biegnące w moją stronę.

- Justin! - Krzyknęli oboje rzucając się na mnie.

- Dość tych czułości. Wsiadać do auta, bo się trochę spieszę – powiedziałem poganiając ich.

Dzieci grzecznie wykonały polecenie i mogliśmy wrócić do domu. Gdy moje rodzeństwo opuściło samochód, od razu pojechałem do domu Seleny. Zapukałem do drzwi, które otworzyła przede mną mama mojej dziewczyny.

- Zastałem może Selenę? - Spytałem przeczesując dłonią swoją grzywkę.

- Siedzi w salonie – odparła kobieta wpuszczając mnie do środka.

Biegiem skierowałem się we wskazanym kierunku. Tam zastałem zapłakaną dziewczynę. Serce zaczęło mi pękać widząc to, co działo się z moją księżniczką. Powoli podszedłem do Seleny i delikatnie dotknąłem jej ramienia. Moja ukochana delikatnie podniosła swój wzrok na mnie. Zastanawiałem się, czy poznała już prawdę, czy będę musiał przysporzyć jej więcej cierpienia.

- Justin możemy pójść do mnie do pokoju? - Poprosiła.

Z chęcią się zgodziłem, bo cieszyła mnie każda możliwość spędzenia z nią czasu sam na sam. Podałem dziewczynie swoją dłoń, aby pomóc jej wstać z kanapy. Objąłem ją w pasie i skierowaliśmy się na górę. Tam oboje usiedliśmy na łóżku i długo milczeliśmy. Nie miałem pojęcia od czego mam zacząć.

- Powiesz mi w końcu, czego się dowiedziałeś? - Spytała zniecierpliwiona.

- Zgoda. Selena musisz się przygotować na to, że nie mam dla Ciebie dobrych wieści – odparłem ciężko wzdychając.

- Rozumiem. Jestem przygotowana na wszystko. Chcę tylko poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego oddali mnie do adopcji. Tylko ty możesz mi pomóc – powiedziała błagalnym tonem i złapała moją rękę.

Mimowolnie uśmiechnąłem się na jej gest. Nadal nie mogłem uwierzyć, że jeszcze kilka tygodni temu bałem się przyznać przed samym sobą, że kocham Selenę. A dzisiaj? Dzisiaj siedzimy tutaj jako para. Czy to nie jest zabawne, jak w jednej chwili nienawiść może przerodzić się w prawdziwe uczucie i na odwrót?

- Dobrze, tylko proszę wysłuchaj mnie do samego końca i mi nie przerywaj – poprosiłem.

Dziewczyna skinęła głową na znak porozumienia, a ja niespokojnie przeczesałem dłonią swoje włosy.

    *Flashback*



Po całym dniu spędzonym z Seleną wszedłem do swojego domu. Od progu zaatakowało mnie moje młodsze rodzeństwo. Dzieciaki ciągle kłóciły się z kim będę się teraz bawił. Jednak ja nie miałem wtedy na to najmniejszej ochoty. Chciałem po prostu, jak najszybciej porozmawiać z tatą na temat sprawy dziewczyny, którą kochałem nad życie.

Miałem szczęście, bo znalazłem go w gabinecie, który miał urządzony w przybudówce. Niepewnie wszedłem do środka. Nie miałem pojęcia, od czego mam zacząć tą rozmowę. Jednak wiedziałem jedno. Zrobię wszystko, aby pomóc Selenie poznać prawdę.

- Tato masz czas? Możemy chwilę porozmawiać? - Spytałem stojąc przy drzwiach.

- Jasne. Jeśli nie ma to nic wspólnego z tym, że coś przeskrobałeś. Nie mam zamiaru kolejny raz płacić za Ciebie mandatu, ani tłumaczyć się na policji – powiedział surowym tonem.

To prawda. Kiedyś dużo czasu spędzałem na policji za bójki z kolegami, jak również co tydzień przynosiłem tacie nowe mandaty do zapłaty. Jednak dłuższego czasu jestem czysty. Nic nie przeskrobałem. Policja mnie nie złapała i dziennie odbieram dzieci ze szkoły. Chyba należy mi się więcej zaufania.

- Nie tato. To nie ma z tym nic wspólnego. Chciałem z Tobą porozmawiać o Selenie Gomez, a raczej prosić Cię przysługę w jej imieniu. Pamiętasz, jak Ci opowiadałem, że staram się naprawić nasze relacje, bo się w niej zakochałem? - Spytałem.

Mój tata skinął głową na znak, że wie, o czym mówię. Mimo to nadal nie rozumiał, czego od niego chcę.

- No właśnie wczoraj na imprezie u Chaza jeden z chłopaków dosypał jej czegoś do napoju. Jednak tym się zajmiemy sami z chłopakami, ale coś się stało, jak zostaliśmy na noc u Seleny. Z Chazem i Cait pilnowaliśmy, żeby nic się jej nie stało. Niestety rano sprawy się skomplikowały. Gdy szukała recepty na wykupienie swoich lekarstw znalazł akt adopcyjny. Chciałbym, żebyś odnalazł biologicznych rodziców Seleny. To jest dla niej bardzo ważne, bo chciałaby wiedzieć, dlaczego wychowała ją inna rodzina – powiedziałem stojąc naprzeciwko biurka i opierając swoje dłonie na oparciu krzesła.

Mężczyzna siedzący przede mną długo rozmyślał moją prośbę. Jednak wiedział, że na żadnej innej kobiecie mi tak nie zależało W ostateczności zgodził się nam pomóc w poszukiwaniach.

- Widziałeś ten akt? Wiesz, gdzie się urodziła, i jak nazywają się biologiczni rodzice? - Spytał.

- Tak widziałem. Urodziła się w Nowym Jorku, a jej biologiczni rodzice rodzice nazywają się Adrian i Maria Cambell. Pomożesz nam ich odnaleźć, prawda? - Dodałem od razu.

Po mojej wypowiedzi twarz mojego ojca zbladła. Przez chwilę wyglądał, jakby zobaczył ducha. Nie miałem pojęcia, co wprawiło go w taki stan, ale zacząłem się martwić. Kilka sekund później otrząsnął się z osłupienia i spojrzał na mnie ponurym wzrokiem.

- Jesteś pewien? - Dociekał.

W odpowiedzi skinąłem głową. Wtedy mój tata przetarł twarz swoimi dłońmi i spojrzał na mnie po raz kolejny.

- W takim razie usiądź, bo nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości – powiedział mój tata, a ja wykonałem jego polecenie.

*End-flashback*



- Wtedy mi powiedział, że twoi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałaś zaledwie 3 miesiące. Tata mówi, że przyjaźnił się z nimi od dziecka, bo urodził się w Nowym Jorku i całe życie się przyjaźnili. Po ich śmierci razem z moją mamą i ze mną przenieśli się do Atlanty. Nigdy nie myślał, że kiedyś się spotkamy. Mój ojciec powiedział jeszcze, że jeśli będziesz chciała się czegoś o nich dowiedzieć to on z wielką przyjemnością Ci o nich opowie – powiedziałem na koniec swojej historii.

Widziałem, jak w jej oczach zbierają się łzy. Od razu mocno przytuliłem ją do siebie i ucałowałem czubek jej głowy. Dziewczyna od razu wybuchła głośnym płaczem. Pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramie. Wiedziałem, że teraz właśnie tego potrzebowała.

Nie chciałem sprawiać jej bólu tą opowieścią. Ona przecież w ostatnim czasie tyle przeszła. Czy cierpienie tej dziewczyny kiedyś się skończy? Mam nadzieję, że tak. Gdybym wcześniej znał jej historię, pewnie nigdy bym się nie zachował, jak dupek w stosunku do tej pięknej i utalentowanej dziewczyny.

Czasu cofnąć nie mogłem, aby naprawić to, co zepsułem. Mogłem jedynie teraz nie popełniać błędów z przeszłości i być dla niej wsparciem. W pewnym momencie Selena zasnęła wykończona wrażeniami. Delikatnie położyłem dziewczynę na łóżku i powoli uwolniłem się z jej objęć.

Moja ukochana potrzebowała teraz dużo odpoczynku, więc postanowiłem wrócić do domu. Na pożegnanie złożyłem czuły pocałunek na jej czole i opuściłem pokój swojej dziewczyny. Miałem tylko nadzieję, że Selena nie wymyśli nic głupiego, gdy się obudzi.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was za drobne opóźnienie, ale ciągle myślałam, jak udoskonalić ten rozdział. Mam nadzieję, że Wam się podoba ten wpis.
Rozsyłajcie adres bloga wśród znajomych. Niech dotrze do większego grona odbiorców.
Przypominam, że blog znajduje się również na Wattpadzie.
Każdy, kto czyta tego bloga niech polubi stronę na facebooku stworzoną specjalnie dla czytelników moich blogów. Link znajdziecie w notatce po prawej stronie szablonu. Tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, jak i również prywatne. Kto chce być informowany wpisuje się do zakładki „Informowani”.
Kolejny rozdział gdy pod tym postem pojawi się co najmniej 25 komentarzy.

Czy Selena otrząśnie się z szoku?
Czy Justin będzie w stanie pomóc Selenie pozbierać się po przykrych przeżyciach?
Czy Mark da spokój Selenie?
Czy kochanka jej zmarłego ojca da w końcu spokój Selenie?

Jakie jeszcze nieszczęścia spadną na główną bohaterkę?

wtorek, 10 marca 2015

Rozdział XIV

~ Selena ~




Minęło już kilka dni od pogrzebu mojego taty. Nadal nie mogłam się pogodzić z myślą, że już go nigdy więcej nie zobaczę. Wiedziałam, że będzie mi go brakować.

W końcu to on mnie zawsze wspierał i stawał po mojej stronie, gdy mama miała do mnie pretensje. Zawsze byłam oczkiem w jego głowie i nie bał się mi okazywać swoich uczniów, jak robią inni ojcowie.

Nie znałam porządniejszego człowieka, niż mój tata. Dla niego zawsze rodzina była na pierwszym miejscu, chociaż w ostatnim czasie rzadko bywał w domu, bo ciągle był gdzieś w delegacji. Jako jedyny z całej rodziny zawsze wspierał mój zapał do muzyki, ponieważ sam, kiedyś chciał zostać artystą, ale niestety mój dziadek wybił mu ten pomysł z głowy. Dlatego mój tata, gdy tylko zaczynałam śpiewać starał się mnie wspierać w tym wyborze i pomagał mi rozwijać pasję.

Z tego powodu na poddaszu zbudował mi mini studio nagraniowe, abym mogła sama nagrywać piosenki, które piszę.

Brakuje mi go bardzo, ale cieszę, że teraz mam przerwę świąteczną, więc mam czas dojść do siebie, po tym wszystkim, co się stało.

Od pogrzebu jedna rzecz nie dawała mi spokoju. Mianowicie przyszła tam pewna kobieta, która przez cały czas stała z boku. Gdy wychodziliśmy razem z rodziną i przyjaciółmi ona dalej tam była. Nie miałam pojęcia kim ona była, może to jego koleżanka z pracy?

Rano mama weszła do mojego pokoju, aby mnie obudzić, gdy zobaczyła, że już nie śpię uśmiechnęła się do mnie.

- Kochanie ubieraj się, bo za dwie godziny musimy być u notariusza, który nam nas zapozna z testamentem taty. - Powiedziała wstając z mojego łóżka, a następnie wychodząc z pokoju, żebym mogła się w spokoju ubrać.

Tego dnia założyłam białą bluzkę, czarną narzutkę z frędzlami, czarne skórzane rurki, złoty wisiorek, który dostałam od taty oraz czarne wysokie buty z czerwoną szpilką i podeszwą. Do tego wyjęłam z szafy brązową skórzaną torebkę z frędzlami do której schowałam dokumenty oraz telefon.

Gdy byłam już gotowa zeszłam na dół, zjadłam śniadanie przyrządzone przez moją mamę, czyli moje ulubione naleśniki z syropem klonowym. Po skończonym posiłku pobiegłam na górę, w łazience umyłam dokładnie zęby i zrobiłam sobie delikatny makijaż. Miałam oczy podkreślone szarymi cieniami do powiek oraz eyelinerem zrobione czarne długie kreski. Usta musnęłam swoją ulubioną pomadką o smaku arbuza i zbiegłam na dół zabierając torebkę.

Mama czekała już na mnie w przedpokoju. Gdy mnie zobaczyła założyła swój czarny płaszczyk sięgający biodra i wyszłyśmy z domu.

Wsiadłyśmy do mojego samochodu i ruszyłyśmy w stronę kancelarii notarialnej. Weszłyśmy do wskazanego nam wcześniej pokoju. Wtedy znów zobaczyłam tą tajemniczą kobietę, która była na pogrzebie mojego taty.

Kurwa. Ja się pytam. Czemu ona tutaj jest? Przecież gdyby nic jej nie łączyło z moim ojcem nie byłoby jej tutaj.

- Panie Gomez? - Spytał notariusz siedzący przy biurku. Gdy obie skinęłyśmy głowami kazał nam zająć miejsca przy stole.

Z mamą usiadłyśmy obok siebie z daleka od tej nieznanej nam kobiety. Chwilę później mężczyzna wyciągnął jakąś teczkę i usiadł przy naszym stole.

- Jesteście państwo pewni, że mam przeczytać ostatnią wolę zmarłego? - Spytał mężczyzna.

Razem z mamą skinęłyśmy twierdząco głowami, a mężczyzna otworzył teczkę i wyciągnął z niej dokument, który zaczął nam czytać:

“Ja Martin Gomez urodzony 21.08.1974 roku. Syn Jorga i Emilly Gomez w pełni świadomy swoich czynów dnia 29.11.2014 roku spisuję swój testament.
Cały swój majątek przepisuję swojej młodszej córce Kristen Gomez oraz jej matce Marii Lopez. Zaś moja żona wraz z córką Seleną muszą jakoś sobie poradzić.”


Na koniec notariusz pokazał nam dokument z podpisem mojego ojca. Kurwa nie wierzę w to! Mój tata, którego zawsze uważałam za wspaniałego człowieka, który jako jedyny naprawdę mnie kocha i dba o moje i mamy dobro teraz okazał się czystym dupkiem.

Jak on mógł! Nie dość, że zdradził mamę to jeszcze ukrywał przed nami fakt, że ma drugie dziecko!? Nie mogłam tego dłużej słuchać.

W takim radzie, ta jędza, która była z nami w pomieszczeniu musiała być kochanką mojego ojca.

Byłam tak wściekła, że wstałam z krzesła, zabrałam ze sobą torbę, którą przerzuciłam przez ramię i wyszłam z pomieszczenia. Wyjęłam telefon z torebki i wybrałam numer Chaza. Mój przyjaciel odebrał od razu.

- Hej piękna, w czym mogę pomóc? - Spytał pogodnie mój przyjaciel.

- Hej po pierwsze te komplementy zachowaj dla Caitlin. Po drugie masz jakieś plany na dzisiaj, czy siedzisz w domu? - Spytałam smutnym tonem.

- Siedzę w domu, wieczorem chyba Bieber z resztą ekipy przyjdzie na maraton filmowy, wpadniesz? - Spytał z nadzieją w głosie.

- Chciałabym, ale mam na wieczór plany. - Skłamałam. - Możemy się wcześniej spotkać, muszę z kimś porozmawiać. - Powiedziałam starając się nie rozpłakać do słuchawki.

- Zgoda. Przyjedziesz do mnie? - Spytał z pogodnie.

- Tak, tylko mamę odwiozę do domu. - Powiedziałam żegnając się z przyjacielem.

W tym samym momencie z gabinetu wyszła ta żmija razem z moją mamą.

- Macie dwa tygodnie, żeby się wyprowadzić z mojego domu. - Powiedziała zadowolona z siebie i wyszła zostawiając nas samych.

Pierdolona lafirynda. Myśli, że jak przespała się z moim ojcem i ma z nim bachora, przez co on jej wszystko przepisał to teraz jest najważniejsza na świecie.

Razem z mamą wyszłyśmy z kancelarii i pojechałyśmy do domu.

- Kochanie a Ty nie wysiadasz? - Spytała widząc, że po dojechaniu na posesję ciągle siedzę w samochodzie.

- Nie jadę do Chaza, muszę z nim porozmawiać. - Powiedziałam.

Moja mama uśmiechnęła się, gdy wypowiedziałam jego imię. Sama nie mogę w to uwierzyć, ale jeszcze kilka miesięcy temu nienawidziłam go, bo wiecznie mi dokuczał, a teraz jesteśmy najlepszymi przyjaciółmi.

Kilkanaście minut później byłam już pod domem Chaza. Chłopak chyba musiał mnie już w oknie, bo gdy podchodziłam do drzwi mój przyjaciel już je otwierał.

Od razu go mocno przytuliłam i zaczęłam płakać. Somrs zaprowadził mnie do salonu, gdzie razem usiedliśmy na kanapie. Chaz czekał, aż się uspokoję. Gdy w końcu się uspokoiłam spojrzałam na swojego przyjaciela.

- Selena powiesz mi, co się stało? - Spytał zatroskany Somers.

- Mój ojciec okazał się być dupkiem. Okazało się, że zdradził moją matkę, z jakąś lafiryndą, z którą ma bachora i przepisał jej cały majątek. Po wyjściu od notariusza ta dziwka nam powiedziała, że mamy miesiąc na opuszczenie jej domu. Rozumiesz to? - Powiedziałam znów zalewając się łzami.

- To musi być poważna sprawa, skoro pierwszy raz w życiu słyszę takie słowa z twoich ust. Zawsze grzeczna Selena nagle zrobiła się drapieżną kobietą. - Powiedział pogodnie, aby rozładować napięcie. - A jeśli chodzi o to, co mi powiedziałaś to uwierz, że już w tej chwili stać Cię na to, żeby kupić dom w naszej dzielnicy. Rano rozmawiałem z tatą i twoja piosenka, którą ostatnio nagrałaś w studiu, sprzedała się we wszystkich krajach na świecie i wszyscy chcą, żebyś szybko wydała płytę. Przez te kilka dni Twój zespół zarobił tyle, że po podzieleniu pieniędzy między wszystkich jego członków spokojnie kupisz tutaj dom. - Odparł mój przyjaciel przytulając mnie do siebie.

Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas i rozmawialiśmy, kiedy drzwi do jego domu otworzyły się, a do salonu wszedł Bieber ze swoją świtą.

Pożegnałam się z Somersem i wyszłam z jego domu. Chciałam porozmawiać z mamą na temat tego, co dowiedziałam się od Chaza. Jednak, gdy podchodziłam do swojego samochodu ktoś do mnie podszedł i mnie zatrzymał.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Kto zatrzymał Selenę?
Czego od niej chce?
Jak Selena zareaguje na tą tajemniczą osobę?
Jak skończy się sprawa z kochanką zmarłego ojca Seleny?

wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział XII

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Justin ~



Myślałem, że podrzucając Selenie kwiaty na ławkę w szkole chociaż trochę się do niej zbliżę, ale ona nie zwróciła na nie większej uwagi.

Dziewczyna siedziała przygnębiona w swojej łące. Wysłałem Chaza, aby dowiedział się, co wprawiło Selenę w taki nastrój. Wiedziałem, że w ostatnim czasie mój przyjaciel bardzo zbliżył się do panny Gomez. Somers nie protestował i poszedł porozmawiać z Seleną. Niestety nie słyszałem, o czym rozmawiali, bo mówili zbyt cicho.

Gdy mój przyjaciel wrócił do ławki nie mogłem się niczego dowiedzieć, ponieważ do sali wszedł nas nauczyciel matematyki. Podczas sprawdzania obecności zamienił kilka niezrozumiałych dla mnie słów. Nagle Selena wyszła z sali razem z Caitlin, a ja oparłem się o ścianę i wyczekująco czekałem na wyjaśnienia mojego przyjaciela.

- Stary, co się dzieje z Gomez? - Spytałem cicho.

Mój przyjaciel otworzył zeszyt na ostatniej stronie i ołówkiem zaczął coś pisać. Gdy podsunął mi swój zeszyt nie wierzyłem w to, co tam pisało. "Wczoraj tata Seleny zginął w wypadku samochodowym."

Teraz już rozumiałem strój dziewczyny i okulary przeciwsłoneczne, które miała na sobie od rana.

Chciałem jakoś dać Selenie do zrozumienia, że może na mnie liczyć, ale wiedziałem, że po tym wszystkim ona mi nie uwierzy. W jaki sposób miałem przekonać Gomez do siebie skoro nie chciała mi dać żadnej szansy?

~ Selena ~



Caitlin szybko się zgodziła pójść ze mną do łazienki. Gdy weszłyśmy do pomieszczenia zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i przeraziłam się widząc swoje odbicie w lustrze.

Miałam cały tusz rozmazany. Szybko zaczęłam zmywać swój makijaż. Gdy skończyłam założyłam z powrotem swoje przyciemniane okulary i usiadłam na kafelkach rozklejając się na dobre.

- Selena powiesz mi, co się dzieje? - Spytała zmartwionym tonem moja przyjaciółka.

W odpowiedzi westchnęłam i mocno przytuliłam się do dziewczyny znów zalewając się łzami.

- Mój tata wczoraj zginął w wypadku. - Powiedziałam z płaczem.

- Przykro mi Selena. Mogę Ci jakoś pomóc? - Spytała z nadzieją w głosie.

- Cait nikt nie jest w stanie mi pomóc. Możesz tylko zatrzymać z daleka ode mnie Justina. - Powiedziałam patrząc w jej oczy. - Przyjedziesz do mnie dzisiaj o 20:00? Muszę z Tobą porozmawiać. Porozmawiaj z rodzicami, żeby pozwolili Ci zostać u mnie na noc. - Odparłam z nadzieją.

- Zgoda Selena przyjadę do Ciebie i porozmawiamy na spokojnie. A teraz chodź wracamy do klasy.

Wszystkie lekcje bardzo szybko mi minęły. Gdy wróciłam do domu byłam w szoku, że zastałam swoją mamę. Siedziała w salonie i przeglądała dokumenty z ubezpieczalni.

- Mamo możemy chwilę porozmawiać? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Oczywiście słońce. Usiądź obok mnie i powiedz mi, co się dzieje. - Powiedziała moja mama odkładając dokumenty na bok.

Przez chwilę siedziałam i zastanawiałam się, w jaki sposób mam to wszystko przekazać mamie. W końce głęboko westchnęłam i spojrzałam na swoją rodzicielkę.

- Mamo, czy ja się nadaję na piosenkarkę? Tylko odpowiedz szczerze. - Odparłam patrząc kobiecie w oczy.

- Oczywiście kochanie, że się nadajesz. Przecież inaczej tata by nie zbudował na strychu studia nagrań dla Ciebie. - Powiedziała przytulając mnie do siebie. - A skąd takie pytanie kochanie? - Spytała przyglądając mi się uważnie.

- Wczoraj podczas mojego występu w szkole, podczas przerwy przyszedł do mnie tata Chaza z propozycją podpisania kontraktu z jego wytwórnią. Mogłabym wtedy wydać wszystkie swoje piosenki, które mam napisane. Tylko nie wiem, czy mogę się zgodzić na tą propozycję. - Powiedziałam przytulając się do mamy.

- Kochanie to wspaniała wiadomość. Oczywiście, że powinnaś sie zgodzić. Tata byłby z Ciebie dumny. - Odparła pogodnie kobieta.

Spojrzałam na zegarek. Tak się zagadałam z mamą, że nawet nie zauważyłam, kiedy nadeszła moja pora na wyjście z domu, żeby zdążyć na korepetycje do Chaza.

- Kochanie pogrzeb będzie jutro o 11:00. - Powiedziała mama, gdy widziała, że zbieram sie do wyjścia.

- Dobrze. - Odpowiedziałam i wyszłam z domu.

Kilkanaście minut później byłam już w domu mojego przyjaciela. Somers był w szoku, gdy mnie zobaczył, ale od razu wpuścił mnie do środka.

Mój przyjaciel odebrał ode mnie ciemny płaszczyk, który miałam na sobie i powiesił go na wieszaku w przedpokoju.

- Chaz twój tata jest w domu? - Spytałam odwracając sie w stronę Somersa.

- Tak. Chodź zaprowadzę Cię do niego. - Powiedział z uśmiechem mój przyjaciel.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej. No więc mamy kolejny rozdział.
Zamierzam wprowadzić trochę zamieszania w życiu Seleny, co już niebawem się pojawi.
Przypominam, że możecie polecać swoje blogi w zakładce "Wasze Blogi" oraz jeśli chcecie być informowani podawajcie swoje twittery w zakładce "Informowani".
Wiem, że dzisiaj jest krótszy rozdział, ale niebawem będą pojawiać się dłuższe, bo będzie więcej akcji związanej z pewnymi zmianami w życiu Seleny, ale dopiero za kilka rozdziałów dowiecie się, co tak naprawdę się stanie.

Jaką propozycję ma dla Seleny tata Chaza?
Czy Selena zgodzi się na propozycje pana Somersa?
Jak Justin zareaguje, gdy się o wszystkim dowie?
Jakie los ma jeszcze plany dla Seleny?

środa, 11 lutego 2015

Rozdział XI

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Selena ~



Gdy wróciłam do domu była godzina 22:45. O dziwo moja mama siedziała w salonie przy zapalonym świetle.Byłam w szoku, bo o tej godzinie zawsze już spała.

Weszłam do środka i przeraził mnie widok, który tam zastałam. Mama siedziała zapłakana na fotelu. To nie może dobrze wróżyć.

Usiadłam na ziemi przed fotelem, na którym siedziała moja mama, położyłam swoje dłonie na jej kolanach i spojrzałam w jej oczy.

- Mamo, co się stało? Czemu płaczesz? - Spytałam przestraszona.

- Twój tata miał wypadek, jak wracał z delegacji. Niestety lekarze przyjechali zbyt późno i zmarł na miejscu. - Powiedziała jeszcze bardziej zalewając się łzami.

Nie wierzyłam własnym uszom. Zaczęłam płakać, jak małe dziecko. Wybiegłam z salonu zalana łzami i pobiegłam do swojego pokoju. Trzaskając drzwiami położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Mój tata nie mógł umrzeć. To jakaś pomyłka.

Tak długo płakałam, że nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Gdy rano wstałam spojrzałam na telefon, który wskazywał godzinę 6:48. Za chwilę muszę się zbierać do szkoły, bo to ostatni dzień przed przerwą świąteczną. Niechętnie wyszłam z łóżka i skierowałam swoje kroki w stronę szafy z ubraniami. Wyjęłam z niej zestaw ubrań i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic, po porannej toalecie stanęłam przed lustrem ubrana w czarne rurki oraz czarną obcisłą bluzkę na długi rękaw z dużym dekoltem. Spojrzałam na siebie w lustrze i przeraziłam się swojego odbicia. Miałam czerwone i zapuchnięte oczy od płaczu. Musiałam choć trochę zakryć ślady płaczu, jeśli miałam pokazać się dzisiaj publicznie.

Nałożyłam na twarz niewielką ilość podkładu, po czym wszystko pokryłam pudrem. Na koniec oczy podkreśliłam cienką kreską czarnym eyelinerem, usta musnęłam różowym błyszczykiem z drobinkami brokatu o smaku arbuza, a na rzęsy nałożyłam tuszu pogrubiającego. Włosy tego dnia zostawiłam rozpuszczone, bo wiedziałam, że jeszcze nie raz będę płakać.

Gdy skończyłam swoje poranne zajęcia w łazience wyszłam z pomieszczenia. Do dużej torebki wykładanej ćwiekami włożyłam zeszyty. Z szuflady wyjęłam okulary przeciwsłoneczne, aby ukryć pod nimi ślady płaczu. Nogi wsunęłam w czarne kozaki na szpilce. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, gdy uznałam, że jestem gotowa złapałam za kluczyki od samochodu.

Po chwili byłam już w kuchni, gdzie przygotowałam dla siebie śniadanie do szkoły oraz upiekłam mamie naleśniki i zaparzyłam kawę. Ułożyłam wszystko na tacy i zaniosłam to do sypialni, którą jeszcze wczoraj uważałam za wspólną sypialnię rodziców.

Wokół łóżka leżało pełno chusteczek higienicznych. Wcale się temu nie dziwię, bo sama pół nocy przepłakałam.

- Mamo wstań musisz iść do pracy. - Powiedziałam stawiając na szafce nocnej śniadanie dla swojej rodzicielki.

- Selena za chwilę spóźnisz się do szkoły. - Powiedziała przekręcając się na łóżku, aby na mnie spojrzeć.

- Wiem, ale przygotowałam Ci śniadanie. Znając Ciebie dzisiaj nie byłabyś w stanie sobie nic przygotować. - Odparłam wychodząc z sypialni.

Zeszłam na dół i zabrałam swoją torebkę. Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam w stronę szkoły.

Wchodząc do szkoły zostałam mile zaskoczona. W sali matematycznej na mojej ławce leżał bukiet białych orchidei. Nie miałam pojęcia skąd ta osoba wiedziała, że uwielbiam te kwiaty, ale bardzo mi się to spodobało. Ku mojemu zaskoczeniu w sali siedział tylko Chaz i Justin, którzy siedzieli w jednej ławce.

Somers uśmiechnął się do mnie pogodnie, a ja położyłam ręce skrzyżowane na ławce i ułożyłam na nich swoją głowę. Usłyszałam odsuwane krzesło z ławki, gdzie siedział mój przyjaciel, po chwili ktoś usiadł obok mnie i szturchnął mnie w ramię, gdy podniosłam wzrok zobaczyłam Chaza siedzącego obok mnie.

- Ściągniesz okulary? - Spytał mój przyjaciel, a ja w odpowiedzi tylko przecząco pokiwałam głową. - Selena, co się dzieje? Dawno nie widziałem Ciebie takiej ponurej. - Powiedział zmartwiony.

- Chaz a z czego mam się cieszyć? Że mój tata wczoraj zginął w wypadku samochodowym? - Spytałam prawie zalewając się łzami.

Mój przyjaciel natychmiast mnie przytulił do siebie i czekał, aż chociaż trochę się uspokoję.

- Przykro mi Selena. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym Ci teraz jakoś pomóc w tej sytuacji. Pamiętaj, że możesz na mnie zawsze liczyć. - Powiedział gładząc mnie po plecach.

- Dzięki Chaz. - Wtedy do sali zaczęli się schodzić inni uczniowie. - Możesz już wrócić do swojej ławki? Muszę wziąć leki. - Poprosiłam.

Somers bez słowa wstał z krzesła, gdzie za chwilę miała usiąść Caitlin. Z torebki wyjęłam tabletki i od razu zażyłam jedną pastylkę popijając ją wodą.

Równo z dzwonkiem do sali wszedł nasz dyrektor, który rozpoczął sprawdzanie listy obecności. Gdy doszedł do mojego nazwiska zatrzymał się na chwilę.

- Selena w imieniu całego grona pedagogicznego chciałbym Ci złożyć serdeczne wyrazy współczucia. Twoja mama do mnie dzwoniła i o wszystkim mnie poinformowała. Przykro mi, że tak się stało. Wiem, że to dla Ciebie teraz jest trudne, ale musisz być silna. - Powiedział starając się mnie pocieszyć widząc moje okulary przeciwsłoneczne na twarzy.

- Dziękuję panu to dla mnie wiele znaczy. - Odpowiedziałam wysilając się na uśmiech w stronę nauczyciela.

- Sądziłem, że po takich przeżyciach będziesz wolała zostać w domu. - Odparł dyrektor.

- Nie. W domu za dużo bym myślała o tym wszystkim. Tutaj mogę nie myśleć tyle o wczorajszych wydarzeniach. - Powiedziałam starając się przybrać w miarę naturalny ton głosu. - Mogę wyjść na chwilę do łazienki? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Dobrze, a może chcesz, żeby ktoś poszedł z Tobą? - Spytał łagodnie.

Pochyliłam się nad przyjaciółką, która siedziała razem ze mną i szeptem spytałam, czy pójdzie razem ze mną._________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej jak obiecywałam wróciłam po półtoratygodniowej przerwie.
Chciałam Was poinformować, że rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu we wtorki lub środy.
Jakiś czas temu zostałam zapytana, czy można być informowanym o nowych rozdziałach, dlatego od dziś rusza zakładka "Informowani", gdzie możecie podawać swoje twittery lub aski, jeśli chcecie od razu wiedzieć o nowych rozdziałach.
Druga sprawa jest taka, że rusza również zakładka "Wasze Blogi" możecie tam polecać swoje blogi, które piszecie. Z przyjemnością w wolnej chwili na każdy z nich zajrzę.

Czy Caitlin pójdzie z Seleną?
Co stanie się w łazience?
Od kogo były te kwiaty?
Czy Justin dowie się, że tata Seleny nie żyje?
Jeśli tak to jak chłopak zareaguje i co zrobi?
Jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla Seleny?