Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zajęcia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zajęcia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział XX



~ Selena ~






Po kilku lekcjach nadeszła tak długo wyczekiwana przeze mnie długa przerwa. Zawsze w tym czasie miałam próby z zespołem cheerleaderek, ale odkąd zaczęłam skupiać na swojej karierze musiałam zrezygnować z tych zajęć.

Mimo tego dziennie chodziłam na ich próby, aby patrzeć, jak dziewczyny radzą sobie beze mnie. Teraz kapitanem drużyny była Caitlin, która zajęła moje miejsce w drużynie. Obie z moją przyjaciółką wiedziałyśmy, że ja mając teraz na głowie karierę, nie będę miała czasu na występy z drużyną, a Beadles idealnie się do tego nadawała, bo tańczyła w moim zespole odkąd zjawiła się w mieście.

Byłyśmy właśnie na sali gimnastycznej. Siedziałam na ławce z Somersem, kiedy nagle do pomieszczenia wbiegł Bieber, jak poparzony. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, żebym wstała. Naprawdę nie miałam pojęcia, o co mu chodzi.

- Selena wiedziałem, że Ciebie tu znajdę. Chodź musisz iść ze mną tylko na krótki moment. - Błagał chłopak.

Spojrzałam niepewnie na Cait i Chaza. Moja przyjaciółka zarządziła przerwę w ćwiczeniach, bo sama była ciekawa, co Justin znów wymyślił. Widziałam, że nawet mój przyjaciel nie miał pojęcia, do czego tym razem Bieber się posunął.

- No chodź Sel, proszę nie daj się dłużej namawiać. Chaz i cheerleaderki mogą iść z nami. - Powiedział, gdy zauważył, że bez swoich przyjaciół nigdzie się nie ruszę.

Długo rozważałam jego propozycję, ale w końcu moja ciekawość zwyciężyła. Gdy się zgodziłam chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia na zewnątrz. Nie miałam pojęcia, po co on ciągnie mnie na dwór. Przecież kurtkę zostawiłam w szafce. On chyba nie myśli logicznie.

- Poczekaj tutaj. - Powiedział Justin zostawiając mnie i naszych przyjaciół przy szklanych drzwiach, które pozwalały na wyjście ze szkoły.

Sam pobiegł na dwór. Chwilę kręcił się po podwórku szkolnym, wtedy podszedł ktoś do niego i coś mu wręczył. Po otrzymaniu tajemniczej paczki biegiem wrócił do szkoły. Naprawdę zaczęłam się trochę bać jego pomysłu. Gdy wszedł z powrotem do budynku złapał mnie za rękę i szybkim krokiem ruszył w stronę stołówki, gdzie zazwyczaj na tej przerwie przebywa cała szkoła.

Gdy w końcu doprowadził nas wszystkich na stołówkę, stanął na stole, przy którym zazwyczaj siedział z przyjaciółmi i wyciągnął rękę w moją stronę. Wszyscy uczniowie spojrzeli zainteresowani w naszą stronę. Chciałam, żeby w końcu skończył już te swoje wygłupy i powiedział, o co mu do jasnej cholery chodzi.

- Selena wiem, że zachowywałem się, jak dupek. Skrzywdziłem Ciebie swoim zachowaniem i to nie jeden raz, czego teraz bardzo żałuję. Ale proszę daj mi szansę naprawić to wszystko, więc uczyń mi ten zaszczyt i wybierz się ze mną na bal zimowy. - Mówił to wszystko z takim przekonaniem, że po prostu mu uległam.

Co ten chłopak miał w sobie, że mimo tylu krzywd nadal działał na mnie, jak magnez? Bieber zeskoczył ze stołu i podbiegł do mnie. Nim się obejrzałam, Justin trzymał mnie już w swoich ramionach i obracał się ze mną wokół własnej osi. Po chwili postawił mnie na ziemi i podał mi małą paczkę, którą wyciągnął z kieszeni spodni.

- Proszę otwórz to, gdy będziesz już sama. - Powiedział proszącym tonem.

W odpowiedzi skinęłam tylko głową na znak, że postaram się wykonać jego prośbę. Razem z Chazem i Caitlin wyszliśmy ze stołówki, aby moja przyjaciółka mogła dokończyć próbę cheerleaderek, ponieważ dzisiaj był ważny mecz. Ledwo weszliśmy na salę gimnastyczną a za nami wszedł Bieber z Ryanem i Ashley. Dziewczyna podeszła do nas i chwilę mi się przyglądała.

- Możemy się dosiąść i popatrzeć? Chcielibyśmy się dowiedzieć, dlaczego każdą długą przerwę spędzacie tutaj. - Powiedziała dziewczyna.

- Jasne siadajcie. - Odparłam wskazując an wolne ławki.

Bieber oczywiście zajął wolne miejsce między mną a Chazem. Przez całą próbę dziewczyn ciągle coś komentował i nie dawał mi się skoncentrować na ich układzie. Nagle podbiegła do mnie Cait. Pytając, czy coś jeszcze powinny dodać do tej choreografii.

- Szczerze? Ja bym na koniec dodała jeszcze piramidę. - Powiedziałam po chwili namysłu.

- Dziewczyny słyszałyście? Próbujemy z piramidą. - Zapiszczała szczęśliwa Caitlin.

Dziewczyny na nowo włączyły muzykę i powtórzymy cały układ dodając na koniec piramidę , na którą wskakiwały z salt.

- Selena możemy dziś zrezygnować z korków z maty? - Spytał Chaz. Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc. - Dzisiaj jest mecz naszej drużyny koszykarskiej a sama dobrze wiesz, że chłopaki są w drużynie i nie chciałbym przegapić ich meczu zwłaszcza, że Cait z dziewczynami będzie tańczyć w czasie przerwy. - Powiedział proszącym tonem mój przyjaciel, gdy szliśmy już do sali od języka angielskiego.

Wtedy wszystko stało się jasne. Wiedziałem, że Somers tak łatwo nie odpuści i za wszelką cenę będzie mnie męczył, żebym pozwoliła mu ten jeden raz opuścić zajęcia z matematyki. Nagle z pomocą przyszedł mu Justin.

- Selena przecież sama nie przegapiłaś żadnego naszego meczu, bo byłaś kapitanem drużyny cheerleaderek, więc proszę przyjdź z Chazem a matematyką możecie się zająć jutro. - Mówił błagalnym tonem.

Gdy obaj zaczęli mnie namawiać, wiedziałam, że dłużej już im nie ulegnę, dlatego w końcu dla świętego spokoju zgodziłam się na ten mecz.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Przypominam, że opowiadanie znajdziecie też na Wattpad :)

Kolejny rozdział, gdy pojawi się 15 komentarzy pod tym postem

Co znajduje się w paczce, którą Selena dostała od Justina?

Czy Selena pojawi się na meczu?

Co wydarzy się podczas spotkania?

Czy Selena będzie żałować decyzji o spędzeniu balu zimowego z Bieberem?



sobota, 4 lipca 2015

Rozdział XIX

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Selena ~





Po wyjściu Biebera z mojej garderoby usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach, aby uspokoić swoje myśli po całym zajściu.

Nie mam bladego pojęcia, jak długo siedziałam zamyślona, ale nagle usłyszałam, że drzwi do mojej garderoby się otwierają. Momentalnie obok mnie ktoś usiadł i poczułam, jak obejmuje mnie silna para męskich ramion.

- Wszystko w porządku? - Spytał Chaz. - Uspokój się i wyjdź z garderoby, bo jakaś kobieta czeka na Ciebie i chce z Tobą porozmawiać. - Odparł mój przyjaciel.

- Chaz, jak mam się czuć? Facet przez którego moje życie legło w gruzach che teraz ze mną być? Do tego kochanka mojego ojca zajęła dom, w którym się wychowywałam odkąd pamiętam. Chaz ja już nie mam na to siły. - Powiedziałam powstrzymując się od łez.

- Wiem mała, ale Bieber naprawdę się zmienił. A tak w ogóle to idziesz na bal zimowy w naszej szkole? - Spyta ł mój przyjaciel.

W odpowiedzi skinęłam głową, bo nie miałam siły już się odzywać. Razem z Somersem jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Mój przyjaciel starał się mnie pocieszyć i uspokoić, co w końcu mu się udało.

Po długich namowach mojego przyjaciela w końcu wyszłam z garderoby i udaliśmy się miejsca, gdzie czekała cała nasza ekipa. Nagle podeszła do mnie Maria Lopez - kochanka mojego ojca - ze swoją kilkunastu miesięczną córką na rękach.

Byłam oburzona. Jak ona po tym wszystkim miała czelność przychodzić do mnie? Czy do tej kobiety nie docierało, że nie chcę mieć z nią i jej bachorem nic wspólnego?

- Selena możemy porozmawiać? Spytała kobieta.

- Nie mamy o czym. Ja uważam sprawę za zamkniętą. Odebrała mi pani ojca. Teraz dom, którym się wychowywałam. Ale do mojego życia niech się pani nie miesza. - Powiedziałam wściekła.

- Ja właśnie przyszłam tutaj w sprawie tego domu. Chcę wiedzieć, co się stało ze strychem. - Powiedziała poważnym tonem.

Wtedy po prostu roześmiałam się w twarz. Ona naprawdę była taka głupia, czy tylko taką udawała?

- Sądziłaś, że zostawię twojemu bachorowi to, co mój tata stworzył specjalnie na moje potrzeby? Nie ma takiej opcji. Powiedziałam i od razu zawołałam swojego przyjaciela. - Chaz, pokażesz pani drogę do wyjścia? - Poprosiłam, a mój przyjaciel od razu wiedział, co mam na myśli.

Gdy mój przyjaciel poszedł odprowadzić kochankę mojego ojca ja wróciłam do garderoby. Pozbierałam resztę swoich rzeczy, po czym wyszłam tylnymi drzwiami wsiadając do limuzyny. Nim się zorientowałam Chaz i Caitlin siedzieli obok mnie.

Kierowca od razu odwiózł mnie do domu.


Po wejściu do swojej nowej willi mama od razu zaczęła się wypytywać o wrażenia po moim pierwszym występie przed tak dużą publicznością. Nie miałam siły na takie rozmowy, jednak z chęcią opowiedziałam mamie o całym dniu spędzonym na koncercie.

- Mamo, ale to nie wszystko. Nie uwierzysz. Przyszła ta lafirynda taty z ich bachorem i prawiła mi morały na temat rozwalonego studia na strychu. - Powiedziałam przecierając dłońmi twarz ze zmęczenia.

- Kochanie rozumiem twój ból, ale to w końcu twoja siostra. Może powinnaś dać jej szansę. Nie będę Cię już dłużej męczyć córuś. Idź umyj twarz z tego makijażu i połóż się spać, bo rano musisz iść do szkoły. - Odparła moja mama, gdy widziała, że zasypiam już na fotelu.

Zgodnie z jej propozycją wstałam z kanapy. Ucałowałam jej policzek na pożegnanie, po czym ruszyłam do swojego pokoju, a z szafki wyjęłam swoją piżamę. W końcu weszłam pod prysznic. Gdy skończyłam się myć, dokładnie osuszyłam swoje ciało i założyłam swoją piżamę składającą się z krótkich spodenek w białą panterkę oraz białej bluzki na krótki rękaw z sercem mającym identyczny motyw, jaki był na spodenkach.

Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Gdy spojrzałam na zegarek w telefonie okazało się, że za godzinę powinnam być w szkole. Wyszłam w ekspresowym tempie z łóżka i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki. Szybko wykonałam poranną toaletę i w ręczniku wróciłam do pokoju.

Grzebałam chwilę w szafie, aż wyciągnęłam różową bluzkę w białe paski, czarne legginsy oraz szary sweterek sięgający pępka. Z szafki obok wyjęłam czarne kozaki do kolana oraz czarną torebkę. Włożyłam do niej telefon, książki oraz dokumenty. Wychodząc z pokoju zabrałam kluczyki od samochodu.

Na stole miałam przygotowane śniadanie do szkoły, które również spakowałam do torby. Gdy wychodziłam z domu zamknęłam za sobą starannie drzwi, po czym wsiadłam do samochodu.

Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem na przerwę. Przy mojej szafce czekał już Chaz ze swoją dziewczyną Caitlin. Moja przyjaciółka od razu rzuciła się w moje ramiona i mocno mnie przytuliła.

- Jesteś teraz wielką gwiazdą. - Zaćwierkała mi do ucha.

Spojrzałam na nią zdezorientowana, dlatego w drodze do sali Cait razem z Somersem opowiadali mi o reakcji mediów i prasy na tak wielki tłum fanów podczas pierwszego koncertu.

- Oni chcą z Tobą przeprowadzić wywiad na temat twojego szokującego zerwania z Gregiem. - Dodał Chaz.

Gdy szliśmy przez korytarz, nagle cała szkoła zaczęła mnie inaczej traktować. To jest chore, że ludzie zmieniają swoje nastawienie do innych tylko przez sławę i pieniądze. Każdy chciał teraz ze mną rozmawiać, a wcześniej? Wcześniej mnie wyzywali lub traktowali jak powietrze.

Udało mi się dostać do mojej ławki, gdzie usiadłam razem z Caitlin. Nagle w ławce przed nami pojawił się Bieber z słodkim, małym białym misiem i czerwoną różą.

- Selena pójdziesz ze mną na bal zimowy? - Spytał pełen nadziei.

W reakcji na jego pytanie zaczęłam się śmiać. Dobra może i jestem w nim zakochana od pierwszego dnia przekroczenia progu tej szkoły, ale po tym co mi zrobił nie dam mu takiej satysfakcji.

- Bieber Ty chyba zwariowałeś. Po tym co mi zrobiłeś musisz wymyślić coś innego. Ze mną nie jest tak łatwo. - Powiedziałam lekko odpychając go, żeby nie wisiał tak nad moją ławką. W rezultacie Justin upadł plecami na krzesło stojące w ławce przede mną, a cała klasa zaczęła się z niego śmiać.

Nagle zadzwonił dzwonek i do sali wszedł nasz dyrektor, który uczył nas matematyki.

- Panie Bieber na randkę może się pan umawiać po lekcji, ale teraz niech pan zajmie swoje miejsce. Zanim zaczniemy lekcje chciałbym pogratulować występu naszej uczennicy Selenie Gomez, który odbył się wczoraj. Film z twojego występu szybko znalazł się na internecie i większość grona pedagogicznego już go widziała. - Powiedział nasz nauczyciel i zaczął sprawdzać listę obecności._________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Więc na początek kilka informacji:
1. Wiem: zaniedbałam bloga, ale miałam laptop w naprawie a siostra nie chciała mi użyczyć swojego. Na szczęście mój laptop w końcu wrócił z naprawy i mogę zacząć częściej dodawać rozdziały.
2. Nie wiem, dlaczego, ale coraz mniej osób komentuje to opowiadania a czyta je coraz więcej osób dlatego chyba muszę zmienić taktykę. Jeśli pojawi się 15 komentarzy pod tym rozdziałem (od różnych osób) to pojawi się nowy rozdział
3. Przypominam, że na facebooku powstała strona promująca moje blogi: Fallen Angel - VogeTrisha Blogi możecie tam zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. Na każde pytanie zadane przez Was postaram się odpowiedzieć.
4. Opowiadanie możecie też czytać od tej pory na Wattpadzie: Z czasem wszystko się zmienia - Nawet ludzie

Czy kochanka zmarłego ojca Seleny da jej już spokój?
Czy coś jeszcze jej rodzina przed nią zataiła?
Czy Justin naprawdę chce zabrać Selenę na bal, czy to kolejna jego zagrywka?
Co wymyśli Justin, aby przekonać Selenę, aby poszła z nim na mecz?


wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział XII

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Justin ~



Myślałem, że podrzucając Selenie kwiaty na ławkę w szkole chociaż trochę się do niej zbliżę, ale ona nie zwróciła na nie większej uwagi.

Dziewczyna siedziała przygnębiona w swojej łące. Wysłałem Chaza, aby dowiedział się, co wprawiło Selenę w taki nastrój. Wiedziałem, że w ostatnim czasie mój przyjaciel bardzo zbliżył się do panny Gomez. Somers nie protestował i poszedł porozmawiać z Seleną. Niestety nie słyszałem, o czym rozmawiali, bo mówili zbyt cicho.

Gdy mój przyjaciel wrócił do ławki nie mogłem się niczego dowiedzieć, ponieważ do sali wszedł nas nauczyciel matematyki. Podczas sprawdzania obecności zamienił kilka niezrozumiałych dla mnie słów. Nagle Selena wyszła z sali razem z Caitlin, a ja oparłem się o ścianę i wyczekująco czekałem na wyjaśnienia mojego przyjaciela.

- Stary, co się dzieje z Gomez? - Spytałem cicho.

Mój przyjaciel otworzył zeszyt na ostatniej stronie i ołówkiem zaczął coś pisać. Gdy podsunął mi swój zeszyt nie wierzyłem w to, co tam pisało. "Wczoraj tata Seleny zginął w wypadku samochodowym."

Teraz już rozumiałem strój dziewczyny i okulary przeciwsłoneczne, które miała na sobie od rana.

Chciałem jakoś dać Selenie do zrozumienia, że może na mnie liczyć, ale wiedziałem, że po tym wszystkim ona mi nie uwierzy. W jaki sposób miałem przekonać Gomez do siebie skoro nie chciała mi dać żadnej szansy?

~ Selena ~



Caitlin szybko się zgodziła pójść ze mną do łazienki. Gdy weszłyśmy do pomieszczenia zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i przeraziłam się widząc swoje odbicie w lustrze.

Miałam cały tusz rozmazany. Szybko zaczęłam zmywać swój makijaż. Gdy skończyłam założyłam z powrotem swoje przyciemniane okulary i usiadłam na kafelkach rozklejając się na dobre.

- Selena powiesz mi, co się dzieje? - Spytała zmartwionym tonem moja przyjaciółka.

W odpowiedzi westchnęłam i mocno przytuliłam się do dziewczyny znów zalewając się łzami.

- Mój tata wczoraj zginął w wypadku. - Powiedziałam z płaczem.

- Przykro mi Selena. Mogę Ci jakoś pomóc? - Spytała z nadzieją w głosie.

- Cait nikt nie jest w stanie mi pomóc. Możesz tylko zatrzymać z daleka ode mnie Justina. - Powiedziałam patrząc w jej oczy. - Przyjedziesz do mnie dzisiaj o 20:00? Muszę z Tobą porozmawiać. Porozmawiaj z rodzicami, żeby pozwolili Ci zostać u mnie na noc. - Odparłam z nadzieją.

- Zgoda Selena przyjadę do Ciebie i porozmawiamy na spokojnie. A teraz chodź wracamy do klasy.

Wszystkie lekcje bardzo szybko mi minęły. Gdy wróciłam do domu byłam w szoku, że zastałam swoją mamę. Siedziała w salonie i przeglądała dokumenty z ubezpieczalni.

- Mamo możemy chwilę porozmawiać? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Oczywiście słońce. Usiądź obok mnie i powiedz mi, co się dzieje. - Powiedziała moja mama odkładając dokumenty na bok.

Przez chwilę siedziałam i zastanawiałam się, w jaki sposób mam to wszystko przekazać mamie. W końce głęboko westchnęłam i spojrzałam na swoją rodzicielkę.

- Mamo, czy ja się nadaję na piosenkarkę? Tylko odpowiedz szczerze. - Odparłam patrząc kobiecie w oczy.

- Oczywiście kochanie, że się nadajesz. Przecież inaczej tata by nie zbudował na strychu studia nagrań dla Ciebie. - Powiedziała przytulając mnie do siebie. - A skąd takie pytanie kochanie? - Spytała przyglądając mi się uważnie.

- Wczoraj podczas mojego występu w szkole, podczas przerwy przyszedł do mnie tata Chaza z propozycją podpisania kontraktu z jego wytwórnią. Mogłabym wtedy wydać wszystkie swoje piosenki, które mam napisane. Tylko nie wiem, czy mogę się zgodzić na tą propozycję. - Powiedziałam przytulając się do mamy.

- Kochanie to wspaniała wiadomość. Oczywiście, że powinnaś sie zgodzić. Tata byłby z Ciebie dumny. - Odparła pogodnie kobieta.

Spojrzałam na zegarek. Tak się zagadałam z mamą, że nawet nie zauważyłam, kiedy nadeszła moja pora na wyjście z domu, żeby zdążyć na korepetycje do Chaza.

- Kochanie pogrzeb będzie jutro o 11:00. - Powiedziała mama, gdy widziała, że zbieram sie do wyjścia.

- Dobrze. - Odpowiedziałam i wyszłam z domu.

Kilkanaście minut później byłam już w domu mojego przyjaciela. Somers był w szoku, gdy mnie zobaczył, ale od razu wpuścił mnie do środka.

Mój przyjaciel odebrał ode mnie ciemny płaszczyk, który miałam na sobie i powiesił go na wieszaku w przedpokoju.

- Chaz twój tata jest w domu? - Spytałam odwracając sie w stronę Somersa.

- Tak. Chodź zaprowadzę Cię do niego. - Powiedział z uśmiechem mój przyjaciel.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej. No więc mamy kolejny rozdział.
Zamierzam wprowadzić trochę zamieszania w życiu Seleny, co już niebawem się pojawi.
Przypominam, że możecie polecać swoje blogi w zakładce "Wasze Blogi" oraz jeśli chcecie być informowani podawajcie swoje twittery w zakładce "Informowani".
Wiem, że dzisiaj jest krótszy rozdział, ale niebawem będą pojawiać się dłuższe, bo będzie więcej akcji związanej z pewnymi zmianami w życiu Seleny, ale dopiero za kilka rozdziałów dowiecie się, co tak naprawdę się stanie.

Jaką propozycję ma dla Seleny tata Chaza?
Czy Selena zgodzi się na propozycje pana Somersa?
Jak Justin zareaguje, gdy się o wszystkim dowie?
Jakie los ma jeszcze plany dla Seleny?

środa, 11 lutego 2015

Rozdział XI

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Selena ~



Gdy wróciłam do domu była godzina 22:45. O dziwo moja mama siedziała w salonie przy zapalonym świetle.Byłam w szoku, bo o tej godzinie zawsze już spała.

Weszłam do środka i przeraził mnie widok, który tam zastałam. Mama siedziała zapłakana na fotelu. To nie może dobrze wróżyć.

Usiadłam na ziemi przed fotelem, na którym siedziała moja mama, położyłam swoje dłonie na jej kolanach i spojrzałam w jej oczy.

- Mamo, co się stało? Czemu płaczesz? - Spytałam przestraszona.

- Twój tata miał wypadek, jak wracał z delegacji. Niestety lekarze przyjechali zbyt późno i zmarł na miejscu. - Powiedziała jeszcze bardziej zalewając się łzami.

Nie wierzyłam własnym uszom. Zaczęłam płakać, jak małe dziecko. Wybiegłam z salonu zalana łzami i pobiegłam do swojego pokoju. Trzaskając drzwiami położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Mój tata nie mógł umrzeć. To jakaś pomyłka.

Tak długo płakałam, że nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Gdy rano wstałam spojrzałam na telefon, który wskazywał godzinę 6:48. Za chwilę muszę się zbierać do szkoły, bo to ostatni dzień przed przerwą świąteczną. Niechętnie wyszłam z łóżka i skierowałam swoje kroki w stronę szafy z ubraniami. Wyjęłam z niej zestaw ubrań i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic, po porannej toalecie stanęłam przed lustrem ubrana w czarne rurki oraz czarną obcisłą bluzkę na długi rękaw z dużym dekoltem. Spojrzałam na siebie w lustrze i przeraziłam się swojego odbicia. Miałam czerwone i zapuchnięte oczy od płaczu. Musiałam choć trochę zakryć ślady płaczu, jeśli miałam pokazać się dzisiaj publicznie.

Nałożyłam na twarz niewielką ilość podkładu, po czym wszystko pokryłam pudrem. Na koniec oczy podkreśliłam cienką kreską czarnym eyelinerem, usta musnęłam różowym błyszczykiem z drobinkami brokatu o smaku arbuza, a na rzęsy nałożyłam tuszu pogrubiającego. Włosy tego dnia zostawiłam rozpuszczone, bo wiedziałam, że jeszcze nie raz będę płakać.

Gdy skończyłam swoje poranne zajęcia w łazience wyszłam z pomieszczenia. Do dużej torebki wykładanej ćwiekami włożyłam zeszyty. Z szuflady wyjęłam okulary przeciwsłoneczne, aby ukryć pod nimi ślady płaczu. Nogi wsunęłam w czarne kozaki na szpilce. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, gdy uznałam, że jestem gotowa złapałam za kluczyki od samochodu.

Po chwili byłam już w kuchni, gdzie przygotowałam dla siebie śniadanie do szkoły oraz upiekłam mamie naleśniki i zaparzyłam kawę. Ułożyłam wszystko na tacy i zaniosłam to do sypialni, którą jeszcze wczoraj uważałam za wspólną sypialnię rodziców.

Wokół łóżka leżało pełno chusteczek higienicznych. Wcale się temu nie dziwię, bo sama pół nocy przepłakałam.

- Mamo wstań musisz iść do pracy. - Powiedziałam stawiając na szafce nocnej śniadanie dla swojej rodzicielki.

- Selena za chwilę spóźnisz się do szkoły. - Powiedziała przekręcając się na łóżku, aby na mnie spojrzeć.

- Wiem, ale przygotowałam Ci śniadanie. Znając Ciebie dzisiaj nie byłabyś w stanie sobie nic przygotować. - Odparłam wychodząc z sypialni.

Zeszłam na dół i zabrałam swoją torebkę. Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam w stronę szkoły.

Wchodząc do szkoły zostałam mile zaskoczona. W sali matematycznej na mojej ławce leżał bukiet białych orchidei. Nie miałam pojęcia skąd ta osoba wiedziała, że uwielbiam te kwiaty, ale bardzo mi się to spodobało. Ku mojemu zaskoczeniu w sali siedział tylko Chaz i Justin, którzy siedzieli w jednej ławce.

Somers uśmiechnął się do mnie pogodnie, a ja położyłam ręce skrzyżowane na ławce i ułożyłam na nich swoją głowę. Usłyszałam odsuwane krzesło z ławki, gdzie siedział mój przyjaciel, po chwili ktoś usiadł obok mnie i szturchnął mnie w ramię, gdy podniosłam wzrok zobaczyłam Chaza siedzącego obok mnie.

- Ściągniesz okulary? - Spytał mój przyjaciel, a ja w odpowiedzi tylko przecząco pokiwałam głową. - Selena, co się dzieje? Dawno nie widziałem Ciebie takiej ponurej. - Powiedział zmartwiony.

- Chaz a z czego mam się cieszyć? Że mój tata wczoraj zginął w wypadku samochodowym? - Spytałam prawie zalewając się łzami.

Mój przyjaciel natychmiast mnie przytulił do siebie i czekał, aż chociaż trochę się uspokoję.

- Przykro mi Selena. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym Ci teraz jakoś pomóc w tej sytuacji. Pamiętaj, że możesz na mnie zawsze liczyć. - Powiedział gładząc mnie po plecach.

- Dzięki Chaz. - Wtedy do sali zaczęli się schodzić inni uczniowie. - Możesz już wrócić do swojej ławki? Muszę wziąć leki. - Poprosiłam.

Somers bez słowa wstał z krzesła, gdzie za chwilę miała usiąść Caitlin. Z torebki wyjęłam tabletki i od razu zażyłam jedną pastylkę popijając ją wodą.

Równo z dzwonkiem do sali wszedł nasz dyrektor, który rozpoczął sprawdzanie listy obecności. Gdy doszedł do mojego nazwiska zatrzymał się na chwilę.

- Selena w imieniu całego grona pedagogicznego chciałbym Ci złożyć serdeczne wyrazy współczucia. Twoja mama do mnie dzwoniła i o wszystkim mnie poinformowała. Przykro mi, że tak się stało. Wiem, że to dla Ciebie teraz jest trudne, ale musisz być silna. - Powiedział starając się mnie pocieszyć widząc moje okulary przeciwsłoneczne na twarzy.

- Dziękuję panu to dla mnie wiele znaczy. - Odpowiedziałam wysilając się na uśmiech w stronę nauczyciela.

- Sądziłem, że po takich przeżyciach będziesz wolała zostać w domu. - Odparł dyrektor.

- Nie. W domu za dużo bym myślała o tym wszystkim. Tutaj mogę nie myśleć tyle o wczorajszych wydarzeniach. - Powiedziałam starając się przybrać w miarę naturalny ton głosu. - Mogę wyjść na chwilę do łazienki? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Dobrze, a może chcesz, żeby ktoś poszedł z Tobą? - Spytał łagodnie.

Pochyliłam się nad przyjaciółką, która siedziała razem ze mną i szeptem spytałam, czy pójdzie razem ze mną._________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej jak obiecywałam wróciłam po półtoratygodniowej przerwie.
Chciałam Was poinformować, że rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu we wtorki lub środy.
Jakiś czas temu zostałam zapytana, czy można być informowanym o nowych rozdziałach, dlatego od dziś rusza zakładka "Informowani", gdzie możecie podawać swoje twittery lub aski, jeśli chcecie od razu wiedzieć o nowych rozdziałach.
Druga sprawa jest taka, że rusza również zakładka "Wasze Blogi" możecie tam polecać swoje blogi, które piszecie. Z przyjemnością w wolnej chwili na każdy z nich zajrzę.

Czy Caitlin pójdzie z Seleną?
Co stanie się w łazience?
Od kogo były te kwiaty?
Czy Justin dowie się, że tata Seleny nie żyje?
Jeśli tak to jak chłopak zareaguje i co zrobi?
Jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla Seleny?

sobota, 27 grudnia 2014

Rozdział VII



~ Selena ~




Gdy przyjechałam do Somersa zobaczyłam pod domem mojego przyjaciela znajomy mi pojazd.

Niepewnie podeszłam do drzwi i wcisnęłam dzwonek. Kilka chwil później otworzył mi Chaz, który widocznie rozpogodził się na mój widok. Uśmiechnęłam się do chłopaka i weszłam z nim do środka.

W salonie zastałam zamyślonego Justina. Przyznam to był niecodzienny widok, aby zobaczyć rozmyślającego Biebera.

- Nim się nie przejmuj, bo już wychodzi. – Odparł mój przyjaciel widząc moje lekkie zdenerwowanie. – Chcesz coś do picia? – Spytał.

- Wody. – Odparłam cicho i zaczęłam w torebce szukać swoich tabletek. Musiałam wziąć te pastylki tak, aby Somers niczego nie zauważył.

Bieber przed swoim wyjściem posłał Chazowi spojrzenie, którym mógłby zabić, po czym wyszedł, a mój przyjaciel zniknął w kuchni. W tym czasie z pudełka wyciągnęłam dwie tabletki, które od razu włożyłam do ust tak, aby Somers niczego nie widział. Gdy podał mi szklankę wody, natychmiast wzięłam kilka łyków, aby łatwiej połknąć lek i uśmiechnęłam się do swojego przyjaciela. Wtedy wpadłam na genialny pomysł.

- Chaz mam do Ciebie dwie prośby. – Powiedziałam słodkim tonem.

- Zamieniam się w słuch. – Powiedział pogodnie.

- Mógłbyś dla mnie nagrać filmik do piosenki, którą Ci zachwalę dam na płycie? – Spytałam robiąc maślane oczka.

- To będzie dla mnie zaszczyt. – Powiedział pogodnie. - A ta druga prośba?

- Pojedziesz dzisiaj ze mną na zajęcia taneczne? Cait na pewno się ucieszy, gdy Ciebie zobaczy. – Powiedziałam uśmiechając się w jego stronę.

- Zgoda. - Odparł posyłając mi słodki uśmiech.

Zabraliśmy się za matematykę i muszę przyznać, że Chaz szybko załapał, o co w tym wszystkim chodzi.

Kilka minut później byliśmy w drodze do szkoły tańca, gdzie miała próby moja ekipa taneczna. Po dojechaniu na miejsce weszłam do szatni i przebrałam się w:




Gdy weszłam na salkę z lustrami wszyscy już na mnie czekali. Od razu przytuliłam się do każdego z osobna na przywitanie, a z Caitlin przywitałyśmy się całusem w policzek. Moja przyjaciółka odciągnął mnie na chwilę na bok z groźną miną. Wiedziałam, że to nie wróży nic dobrego.

- Selena przecież Ci mówiłam, że on mi się podoba, jak mogłaś mi to zrobić i zacząć z nim chodzić. – Powiedziała z bólem.

- Cait wcale Ci nie odbiłam Somersa, to mój przyjaciel tak jak Ty. A zabrałam go tutaj ze względu na Ciebie. – Powiedziałam szturchając nią w ramię. - To co zaczynamy? – Spytałam głośniej całą ekipę.

Moi przyjaciele entuzjastycznie skinęli głowami. Zaczęliśmy od rozgrzewki w formie wygłupów przy muzyce, aby później przejść do bardziej skomplikowanych układów muzycznych.

Nie chciałam przy Chazie pokazywać tego, co chciałam wykonać podczas tegorocznych jasełek, dlatego zatańczyliśmy kilka innych układów.

- Pamiętajcie od jutra szykujemy układy na nasz występ w mojej szkole. – Powiedziałam żegnając się z przyjaciółmi, ale i tak wiedziałam, że Cait i Chaz mnie nie usłyszą, bo byli zbyt pochłonięci rozmową ze sobą.

Uśmiechnęłam się na ten widok i poszłam do szatni, aby przebrać się w poprzedni strój. Po chwili wróciłam na salkę, aby pożegnać się z Caitlin i Chazem.

Oboje byli w szoku widząc mnie już przebraną. Zaśmiałam się na ich zdezorientowanie i pożegnałam się z przyjaciółmi.

Wróciłam do domu, po czym wzięłam gorący prysznic i postanowiłam położyć się spać, bo jutro czekał mnie kolejny długi i męczący dzień w szkole.



~ Chaz ~






Muszę przyznać, że Caitlin nieźle się rusza. Może nie pokona w tym Seleny, ale niczego nie brakuje tej dziewczynie. Postanowiłem po zajęciach porozmawiać z przyjaciółką Gomez.

Podobała mi się od dnia, gdy przeszła po raz pierwszy do naszej szkoły, ale nigdy nie miałem odwagi tego dokonać.

- Cześć. - Powiedziałem niepewnie podchodząc do dziewczyny.

- Hej. – Odparła uśmiechając się zakładając kosmyk włosów za ucho.

- Wiesz, że świetnie tańczysz? – Powiedziałem zagadując Caitlin.

Beadles lekko się zarumieniła, po czym uśmiechnęła się do mnie szerzej.

- Dziękuje, ale chyba nikt z naszej grupy nie dorówna Selenie. – Zaśmiała się.

- Wiesz Gomez nie da się w niczym pokonać. – Odparłem również się śmiejąc. – Może dałabyś się wyciągnąć gdzieś do kina? – Spytałem z nadzieją w głosie.

- Z przyjemnością. – Odparła dziewczyna.

Wtedy podeszła do nas Selena, aby pożegnać się z nami. To już tak późno? Pożegnałem się z Cait biorąc jej numer telefonu i udałem się z powrotem do domu.

Postanowiłem przesłuchać piosenkę z płyty, którą dziś dała mi moja przyjaciółka. Muszę przyznać, że tekst piosenki mnie zatkał. Niestety nie miałem pojęcia, kto to śpiewa, bo nie znałem tej piosenkarki.

Jednak szybko do głowy wpadł mi pomysł filmiku do niej. Mimo, że była smutna wiedziałem szło w niej wyczuć też chwile nadziei. Postanowiłem zadzwonić do swojego przyjaciela, aby poprosić go o pomoc.

- Cześć Bieber. – Powiedziałem, gdy w końcu odebrał swój telefon.

- Siema, czego chcesz? – Powiedział zmęczony.

Nie miałem pojęcia, co wyprawiał, ale miałem wrażenie, że Jazzy i Jaxon dali mu dzisiaj nieźle w kość.

- Mam sprawę. Muszę nagrać film i potrzebuję twojej pomocy. Chcę, żebyś w nim wystąpił. I tak nikt nie będzie wiedział, że to Ty, bo ukaże się tylko cień. – Poprosiłem.

- Spoko, ale teraz sorry, bo idę spać. Dzieciaki dały mi popalić, gdy rodzice pojechali na jakiś bankiet. – Powiedział mój przyjaciel.

- To do zobaczenia w szkole. – Powiedziałem i się rozłączyłem.

Do Cait: „Może pójdziemy do tego kina podczas przerwy świątecznej po niedzieli? Bo teraz pewnie na ten występ to Sel będzie Was nieźle męczyć tym tańcem.”

Zablokowałem ekran swojego telefonu, jednak odpowiedź dostałem znacznie szybciej niż się spodziewałem.

Od Cait: „Masz rację. Selena nie da nam spokoju te układy nie będą idealne. Już nie mogę się doczekać naszego wyjścia.”

Uśmiechnąłem się na jej słowa, bo sam nie mogłem się doczekać tego dnia. Postanowiłem pójść pod prysznic, bo czym wróciłem do swojego pokoju i położyłem się spać. Jednak dość długo nie umiałem zasnąć i przez cały ten czas pisałem z Caitlin.



Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Justin wystąpi w filmiku Chaza?

Czy Bieber przestanie dręczyć Selenę?

Czy wyjdzie występ grupy tanecznej Seleny?

Czy Caitlin i Somers wybiorą się razem do kina?

Czy Chaz pozna prawdę o lekach Seleny?

Dlaczego Gomez musi brać leki antydepresyjne?