Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłótnia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kłótnia. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 lutego 2016

Rozdział XXXI

~ Justin ~



Po ucieczce Seleny postanowiłem, że poszukam Chaza. Chodząc po szkolnych korytarzach, widziałem zdziwione spojrzenia innych uczniów. Fakt. Wiadomość o mojej chorobie rozeszła się szybko. Szczerze? Nie dziwiłem się ich reakcji. Jeszcze jakiś czas temu pewnie sam bym myślał, że z białaczki prowadzi długa droga do wyzdrowienia. Jednak w klinice lekarka wszystko mi wytłumaczyła. Wtedy dowiedziałem się, że jest kilka sposobów na wyleczenie tej odmiany raka. Moim szczęściem, że tak szybko mogłem wrócić do zdrowia, było szybkie zdiagnozowanie choroby. Nie potrzebowałem przeszczepu, tylko dlatego, że niewielka część szpiku była zainfekowana, dlatego udało się zwalczyć białaczkę już za pomocą pierwszej chemioterapii. Zwłaszcza że po badaniach przeprowadzonych na krwi, nie miałem predyspozycji do nawrotów. Choć lekarze mówili, że dobrze zniosłem leczenie, ja naprawdę kiepsko się czułem w czasie zmian kroplówek. Ciarki przechodziły mnie na samą myśl o bólu, jaki sprawiał potas w moim krwiobiegu.

Rozmyślając nad przebiegiem choroby, nie zauważyłem, kiedy zderzyłem się z przyjacielem, którego szukałem. Chłopak spojrzał na mnie z zaskoczeniem wypisanym na twarzy, ale po chwili dotarło do niego, że już kilka lekcji razem przesiedzieliśmy.

- Chaz wiesz, kto skrzywdził moją dziewczynę? - spytałem. Miałem nadzieję, że przynajmniej on będzie znał więcej szczegółów. W końcu to od jego korepetycji wszyscy powoli zmienialiśmy nastawienie do Seleny, a on zaprzyjaźnił się z moją ukochaną, którą traktował jak siostrę.

Mój przyjaciel przez pewien czas myślał nad odpowiedzią. Widziałem w jego oczach zmartwienie, zwłaszcza że ledwo stałem na nogach po powrocie z kliniki. Po chwili chłopak poprowadził mnie w stronę ławek. Gdy usiedliśmy, Chaz rozejrzał się, czy nikt nie stał w pobliżu. Kiedy był już pewien, że żaden uczeń nam nie przeszkodzi, ani nie podsłucha naszej rozmowy, spojrzał na mnie ze współczuciem wypisanym na twarzy.

- Obiecaj mi, że nie zrobisz nic głupiego. Znam Cię całe życie i widzę, że jesteś słaby po chorobie – powiedział zmartwiony, a ja tylko uspokajająco skinąłem głową. Byłem pewien, że po jego relacji zareaguję inaczej, ale musiałem wyciągnąć wszystko od przyjaciela. - Justin – zaczął niepewnie – to był Mark.

Poczułem, jak wzbiera we mnie złość. Od imprezy u Chaza robiłem wszystko, aby chronić swoją ukochaną przed tym mężczyzną. Nie przewidziałem tylko, że podczas pobytu w klinice, mógł dopiąć swego.

Wstałem wściekły z ławki. Nawet nie wiedziałem, jak udało mi się nie zachwiać po takim wyniszczeniu organizmu. Widocznie adrenalina zadziała na moją korzyść. Nie zwracając uwagi na krzyki przyjaciela, pobiegłem w stronę miejsca, gdzie lekcje miał oprawca Seleny. Z daleka widziałem, jak Mark stał oparty o ścianę. Gdy mnie zauważył, na jego twarzy pojawił się parszywy uśmiech. Chwilę później zobaczyłem, jak chłopak uderzył głową o ścianę. Dopiero wtedy zorientowałem się, że to od mojej pięści. Nagle poczułem mocny cios i lepką ciecz spływającą po mojej brodzie. Nie pozostałem mu dłużny i zaczęliśmy się bić. Słyszałem krzyki innych uczniów, ale to tylko motywowało mnie do działania. Z każdą chwilę czułem więcej krwi na swojej twarzy, ale to było nic w porównaniu z moim rywalem, który był cały opuchnięty i czerwony. W niektórych miejscach było widać fioletowo-zielone plamki od moich pięści. W tym momencie nie myślałem o konsekwencjach. Nie interesował mnie fakt, że kilka godzin wcześniej wróciłem z kliniki. Nagle ktoś odciągnął nas od siebie. Gdy spojrzałem w górę, ujrzałem nauczyciela języka francuskiego. Wysoki dobrze zbudowany mężczyzna stanął między nami, a ja nie wiedziałem, co się działo. Wszystkie emocje ze mnie opadły. Momentalnie poczułem wielkie osłabienie. Zachwiałem się na własnych nogach. Gdyby profesor Klein mnie nie przytrzymał, pewnie leżałbym na ziemi.

- Co się tutaj dzieje? Justin ledwo wróciłeś z kliniki, a już wdajesz się w bójki? Obaj do dyrektora – powiedział nauczyciel.

Nie miałem siły sprzeczać się z nim. Poszedłem za profesorem, ale ciągle trzymałem się ścian. Bałem się, że w każdej chwili mogłem upaść. Nie chciałem, aby cała szkoła widziała, w jakim byłem stanie. Gdy wchodziłem do gabinetu dyrektora, zakręciło mi się w głowie. Podtrzymałem się klamki, kiedy zamykałem drzwi i wziąłem kilka głębszych oddechów. Złe samopoczucie trochę ustąpiło. Podszedłem do biurka, za którym siedział nasz nauczyciel matematyki. Oparłem dłonie na krześle i spojrzałem na mężczyznę.

- Justin nie spodziewałem się, że tak szybko zobaczę cię tutaj. Myślałem, że po takiej chorobie na jakiś czas dasz sobie spokój z bójkami – powiedział dyrektor, gdy pan Klein opuścił jego gabinet.

- A pan by to tak zostawił, gdyby dowiedział się, kto skrzywdził najważniejszą dla pana osobę? Mimo swojego złego samopoczucia nie mogłem mu tego darować. On zgwałcił moją dziewczynę – zacząłem się bronić.

Wiedziałem, że mężczyzna stanie po mojej stronie. Przecież on zawsze wspierał Selenę. Jednak nauczyciel bardzo długo milczał i mnie obserwował. Jego oczy wyrażały głębokie zdziwienie. Kilka lekcji wcześniej próbowałem dowiedzieć się czegoś od niego, niestety on nie chciał mi pomóc. Jednak teraz widoczne zaciekawienie przeszło po jego twarzy.

- Czyli to prawda? Justin skąd o tym wiesz? - dopytywał dyrektor. Wiedziałem, że moja dziewczyna nie powiedziała mu całej prawdy, bo nie chciała robić nikomu problemów, ale w końcu ktoś musiał zająć się tym.

Głośno westchnąłem i opadłem na krzesło, o które ciągle się podpierałem. Podniosłem wzrok na profesora i przeczesałem niespokojnie dłonią włosy.

- Mam swoje źródła. Najpierw rozmawiałem z Seleną. Powiedziała mi, co stało się podczas mojej nieobecności, ale nie chciała mi nic więcej powiedzieć. Moi przyjaciele opowiedzieli mi wszystko. Nawet próbowali mnie powstrzymać, ale ja nie mogłem tego zostawić. Pan zostawiłby taką sprawę bez wynoszenia żadnych konsekwencji? - odparłem. Mój głos podczas wypowiadania ostatniego zdania zaczął się podnosić.

Mark do tej pory siedział cicho. W tym momencie uderzył pięścią o blat biurka, a następnie wstał ze swojego krzesła. Przemierzał gabinet z ironicznym uśmieszkiem przyklejonym do twarzy. Miałem wielką ochotę po raz kolejny mu przyłożyć, ale powstrzymałem się ze względu na nauczyciela, który uważnie mnie obserwował.

- Wiesz Bieber? Wcale nie żałuję, że to zrobiłem. Ta szmata powinna wiedzieć, gdzie jest jej miejsce – powiedział zadowolony z siebie.

Nie wytrzymałem. Wstałem ze swojego fotela i chciałem do niego podejść. Niestety nagły ruch spowodował u mnie zawroty głowy. Dyrektor w jednej chwili znalazł się przy mnie. Pomógł mi z powrotem usiąść, a sam podszedł do drzwi, które zamknął na klucz. Wrócił do biurka i chwycił telefon. Wybrał numer, a z rozmowy, jaką przeprowadził, mogłem sądzić, że chodziło o policję. Twarz chłopaka, stojącego przed oknem, momentalnie stała się biała. Czyżby dopiero teraz przestraszył się konsekwencji swojego czynu? Wcale nie było mi go żal. Powinien dostać to, na co zasłużył, czyli długie lata spędzone w areszcie. Przez cały czas starałem się ignorować jego głupie komentarze. Wiedziałem, że nie miałem jeszcze dość sił, aby ponownie się z nim pobić. Miesiąc chemioterapii strasznie wyniszczył mój organizm, więc moja regeneracja energii trwała znacznie dłużej.

Kwadrans później do pomieszczenia weszło dwóch policjantów. Najpierw przeprowadzili rozmowę z naszym dyrektorem, aby dokładnie opisał całą sytuację. Chwilę później Mark stał w kajdankach i odgrażał się, że jeszcze mu za wszystko zapłacę. Wtedy podjąłem decyzję, że nie będę dłużej krył tego człowieka. Nie mogłem pozwolić na to, aby po raz kolejny skrzywdził moją dziewczynę lub inną bliską mi osobę. Zbyt dużo kryłem jego wybryków. Teraz z tym koniec. Musiałem w końcu powiedzieć całą prawdę, choć bałem się, że mogłem za to ponieść poważne konsekwencje.

Jakiś czas rozmawiałem jeszcze z dyrektorem, a następnie on odprowadził mnie do szkolnej pielęgniarki. Starsza kobieta szeroko uśmiechnęła się do mnie, bo kiedyś byłem częstym gościem w jej gabinecie. Często, aby uniknąć lekcji, udawałem, że coś mi dolegało lub po prostu tak jak dzisiaj biłem się z innymi uczniami. Od razu usiadłem na kozetce, a rudowłosa zajęła się oczyszczeniem i opatrywaniem moich ran. Gdy woda utleniona pojawiła się na miejscu, skąd sączyła się krew, poczułem nieprzyjemne pieczenie. Jednak zignorowałem ten dyskomfort, ponieważ w klinice wytrzymywałem gorsze i bardziej bolesne momenty.

Gdy wszedłem z pomieszczenia, zobaczyłem, że dyrektor na mnie czekał. Dokładnie widziałem jego surowy wyraz twarzy. Wiedziałem, że to nie mogło wróżyć nic dobrego. Przez głowę przeleciała mi myśl, iż coś złego stało się mojej dziewczynie. Niepewnie podszedłem do mężczyzny. Bałem się tego, co mogło nastąpić lada moment.

- Justin tym razem daruję Ci tę bójkę. Nie poniesiesz żadnych konsekwencji. Nie tylko ze względu na Selenę. Głównie z tego powodu, że już dzisiaj dużo ucierpiałeś na własnym zdrowiu przez ten swój nieprzemyślany wybryk, choć powinieneś oszczędzać siły po takiej chorobie – powiedział nauczyciel, a ja odetchnąłem z ulgą, że moja ukochana była bezpieczna. Na jego ustach dostrzegłem ledwo widoczny uśmiech, który u niego był rzadkością.

Nie potrafiłem ukryć swojej radości. Gdybym miał na tyle siły, z całą pewnością skakałbym ze szczęścia w tym momencie. Wtedy coś sobie uświadomiłem. Moja mama zabiłaby mnie, gdybym tuż przed maturą został zawieszony w prawach ucznia. Podziękowałem profesorowi i udałem się na lekcje. Spojrzałem na zegarek w komórce. Zostały dwie minuty do dzwonka. Usiadłem na ławce pod salą, gdzie moja klasa miała właśnie zajęcia. Skierowałem swoją twarz w dół i wplotłem palce w swoje długie, lekko przerzedzające się włosy, które podczas leczenia zaczęły w nielicznych miejscach wypadać. Nie chciałem, aby ktokolwiek uczniów widział mnie w takim stanie.

Gdy skończyły się zajęcia, usłyszałem kroki zbliżające się w moją stronę. Nie podnosiłem wzroku, bo tak naprawdę nie chciałem wiedzieć, kto mnie szukał. Nagle poczułem drobną znajomą dłoń na swoim ramieniu. Gwałtownie podniosłem głowę w górę i ujrzałem swojego anioła. Selena stała nade mną ze zmartwieniem wypisanym na twarzy. Wtedy zdałem sobie sprawę, że musiałem bardzo kiepsko wyglądać.

- Justin, co się stało? - spytała.

Dziewczyna usiadła tuż przy mnie, a ja spuściłem wzrok. Jak miałem powiedzieć swojej ukochanej o przebiegu ostatniej godziny. Miała wystarczająco problemów, a ja nie chciałem dokładać jej kolejnych. W końcu w pewnym stopniu to przeze mnie stało się to wszystko. Nie mogłem obronić swojej księżniczki, bo byłem w szpitalu, a Mark wykorzystał okazję.

- Pobiłem się z Markiem – wyszeptałem, patrząc przed siebie.

Wszystkie emocje ze mnie wyparowały. Strach przed odrzuceniem przez Selenę już mi nie doskwierał. Teraz liczyło się tylko to, że chłopak odpowie za wszystkie swoje czyny. W końcu miałem okazję zemścić się na nim za wszystkie przykrości, jakie spotkały mnie przez niego.

- Dlaczego się z nim pobiłeś? - spytała retorycznie, jednak i tak postanowiłem odpowiedzieć na to pytanie.

Nie pewnie podniosłem swój wzrok na Selenę. Nadal byłem zły sam na siebie, że nie było mnie wtedy przy dziewczynie. Powinienem być wtedy w pobliżu i uniemożliwić chłopakowi  jego diabelski plan. Chciałem zawsze chronić ukochaną przed przykrościami. Niestety nie mogłem tego zrobić, bo los za wszelką cenę chciał nas rozdzielić.

- Przyznał się, że to on ciebie skrzywdził. Nie mogłem inaczej postąpić. Musiałem stanąć w twojej obronie. Nie chcę, żebyś znów cierpiała – powiedziałem przejętym tonem.

Moja ukochana patrzyła na mnie w osłupieniu, jakby nie wierzyła w moje słowa. Czyżby moje ślady na twarzy nic nie mówiły o wydarzeniach sprzed godziny? A może szkolna pielęgniarka zdążyła pozbyć się wszelkich dowodów? Selena długo milczała. W końcu odezwała się i zaczęła opowiadać mi historię tego pechowego dnia. Miałem szczęście, że siedzieliśmy wtedy sami na korytarzu. Większość uczniów w tym czasie przebywała na stołówce, gdzie jedli lunch. W innym wypadku dziewczyna nie opowiedziałaby mi o tym przeżyciu. Uważnie słuchałem relacji swojej księżniczki, która ciągle płakała. Podczas jej opowieści moje mięśnie zaczęły się spinać. Miałem ochotę zabić Marka własnoręcznie, a to zrobił mojemu aniołowi.

Gdy skończyła mówić, długo siedziałem i zastanawiałem się, jak powinienem się zachować. Patrzyłem w pewien punkt przed sobą. Nie chciałem jej przestraszyć żadnym nagłym ruchem. W końcu zebrałem się na odwagę i bardzo powoli zacząłem zbliżać się do dziewczyny. Moja ukochana bacznie obserwowała moje ruchy, a w jej ślicznych oczach widziałem przerażenie, jednak nie protestowała. Chwilę później zamknąłem Selenę w szczelnym uścisku. Byłem zawiedziony, gdy dziewczyna nadal siedziała w bezruchu. Chwilę później jednak poczułem, jak oplata mnie swoimi ramionami. Wtedy wiedziałem już, że wszystko jakoś się ułoży. Mógłbym tak spędzić cały dzień. Niestety dzwonek miał dla nas inne plany. Niechętnie wstaliśmy z ławki i powolnym krokiem udaliśmy się na kolejną lekcję.

_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy Mark będzie jeszcze w stanie zaszkodzić Justinie i Selenie?
Czy Justinowi uda się posłać Marka na długie lata do więzienia?
Czy Justin i Selena mogą liczyć teraz na spokojny związek?
Czy Selena przekona się w końcu, że Justin chce tylko jej szczęścia?
A może chłopak chce się zabawić tylko uczuciami dziewczyny?
W jaki sposób Justin chce się zemścić na Marku?
Co takiego Justin wycierpiał przez Marka?



niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział XIX

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Selena ~





Po wyjściu Biebera z mojej garderoby usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach, aby uspokoić swoje myśli po całym zajściu.

Nie mam bladego pojęcia, jak długo siedziałam zamyślona, ale nagle usłyszałam, że drzwi do mojej garderoby się otwierają. Momentalnie obok mnie ktoś usiadł i poczułam, jak obejmuje mnie silna para męskich ramion.

- Wszystko w porządku? - Spytał Chaz. - Uspokój się i wyjdź z garderoby, bo jakaś kobieta czeka na Ciebie i chce z Tobą porozmawiać. - Odparł mój przyjaciel.

- Chaz, jak mam się czuć? Facet przez którego moje życie legło w gruzach che teraz ze mną być? Do tego kochanka mojego ojca zajęła dom, w którym się wychowywałam odkąd pamiętam. Chaz ja już nie mam na to siły. - Powiedziałam powstrzymując się od łez.

- Wiem mała, ale Bieber naprawdę się zmienił. A tak w ogóle to idziesz na bal zimowy w naszej szkole? - Spyta ł mój przyjaciel.

W odpowiedzi skinęłam głową, bo nie miałam siły już się odzywać. Razem z Somersem jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Mój przyjaciel starał się mnie pocieszyć i uspokoić, co w końcu mu się udało.

Po długich namowach mojego przyjaciela w końcu wyszłam z garderoby i udaliśmy się miejsca, gdzie czekała cała nasza ekipa. Nagle podeszła do mnie Maria Lopez - kochanka mojego ojca - ze swoją kilkunastu miesięczną córką na rękach.

Byłam oburzona. Jak ona po tym wszystkim miała czelność przychodzić do mnie? Czy do tej kobiety nie docierało, że nie chcę mieć z nią i jej bachorem nic wspólnego?

- Selena możemy porozmawiać? Spytała kobieta.

- Nie mamy o czym. Ja uważam sprawę za zamkniętą. Odebrała mi pani ojca. Teraz dom, którym się wychowywałam. Ale do mojego życia niech się pani nie miesza. - Powiedziałam wściekła.

- Ja właśnie przyszłam tutaj w sprawie tego domu. Chcę wiedzieć, co się stało ze strychem. - Powiedziała poważnym tonem.

Wtedy po prostu roześmiałam się w twarz. Ona naprawdę była taka głupia, czy tylko taką udawała?

- Sądziłaś, że zostawię twojemu bachorowi to, co mój tata stworzył specjalnie na moje potrzeby? Nie ma takiej opcji. Powiedziałam i od razu zawołałam swojego przyjaciela. - Chaz, pokażesz pani drogę do wyjścia? - Poprosiłam, a mój przyjaciel od razu wiedział, co mam na myśli.

Gdy mój przyjaciel poszedł odprowadzić kochankę mojego ojca ja wróciłam do garderoby. Pozbierałam resztę swoich rzeczy, po czym wyszłam tylnymi drzwiami wsiadając do limuzyny. Nim się zorientowałam Chaz i Caitlin siedzieli obok mnie.

Kierowca od razu odwiózł mnie do domu.


Po wejściu do swojej nowej willi mama od razu zaczęła się wypytywać o wrażenia po moim pierwszym występie przed tak dużą publicznością. Nie miałam siły na takie rozmowy, jednak z chęcią opowiedziałam mamie o całym dniu spędzonym na koncercie.

- Mamo, ale to nie wszystko. Nie uwierzysz. Przyszła ta lafirynda taty z ich bachorem i prawiła mi morały na temat rozwalonego studia na strychu. - Powiedziałam przecierając dłońmi twarz ze zmęczenia.

- Kochanie rozumiem twój ból, ale to w końcu twoja siostra. Może powinnaś dać jej szansę. Nie będę Cię już dłużej męczyć córuś. Idź umyj twarz z tego makijażu i połóż się spać, bo rano musisz iść do szkoły. - Odparła moja mama, gdy widziała, że zasypiam już na fotelu.

Zgodnie z jej propozycją wstałam z kanapy. Ucałowałam jej policzek na pożegnanie, po czym ruszyłam do swojego pokoju, a z szafki wyjęłam swoją piżamę. W końcu weszłam pod prysznic. Gdy skończyłam się myć, dokładnie osuszyłam swoje ciało i założyłam swoją piżamę składającą się z krótkich spodenek w białą panterkę oraz białej bluzki na krótki rękaw z sercem mającym identyczny motyw, jaki był na spodenkach.

Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Gdy spojrzałam na zegarek w telefonie okazało się, że za godzinę powinnam być w szkole. Wyszłam w ekspresowym tempie z łóżka i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki. Szybko wykonałam poranną toaletę i w ręczniku wróciłam do pokoju.

Grzebałam chwilę w szafie, aż wyciągnęłam różową bluzkę w białe paski, czarne legginsy oraz szary sweterek sięgający pępka. Z szafki obok wyjęłam czarne kozaki do kolana oraz czarną torebkę. Włożyłam do niej telefon, książki oraz dokumenty. Wychodząc z pokoju zabrałam kluczyki od samochodu.

Na stole miałam przygotowane śniadanie do szkoły, które również spakowałam do torby. Gdy wychodziłam z domu zamknęłam za sobą starannie drzwi, po czym wsiadłam do samochodu.

Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem na przerwę. Przy mojej szafce czekał już Chaz ze swoją dziewczyną Caitlin. Moja przyjaciółka od razu rzuciła się w moje ramiona i mocno mnie przytuliła.

- Jesteś teraz wielką gwiazdą. - Zaćwierkała mi do ucha.

Spojrzałam na nią zdezorientowana, dlatego w drodze do sali Cait razem z Somersem opowiadali mi o reakcji mediów i prasy na tak wielki tłum fanów podczas pierwszego koncertu.

- Oni chcą z Tobą przeprowadzić wywiad na temat twojego szokującego zerwania z Gregiem. - Dodał Chaz.

Gdy szliśmy przez korytarz, nagle cała szkoła zaczęła mnie inaczej traktować. To jest chore, że ludzie zmieniają swoje nastawienie do innych tylko przez sławę i pieniądze. Każdy chciał teraz ze mną rozmawiać, a wcześniej? Wcześniej mnie wyzywali lub traktowali jak powietrze.

Udało mi się dostać do mojej ławki, gdzie usiadłam razem z Caitlin. Nagle w ławce przed nami pojawił się Bieber z słodkim, małym białym misiem i czerwoną różą.

- Selena pójdziesz ze mną na bal zimowy? - Spytał pełen nadziei.

W reakcji na jego pytanie zaczęłam się śmiać. Dobra może i jestem w nim zakochana od pierwszego dnia przekroczenia progu tej szkoły, ale po tym co mi zrobił nie dam mu takiej satysfakcji.

- Bieber Ty chyba zwariowałeś. Po tym co mi zrobiłeś musisz wymyślić coś innego. Ze mną nie jest tak łatwo. - Powiedziałam lekko odpychając go, żeby nie wisiał tak nad moją ławką. W rezultacie Justin upadł plecami na krzesło stojące w ławce przede mną, a cała klasa zaczęła się z niego śmiać.

Nagle zadzwonił dzwonek i do sali wszedł nasz dyrektor, który uczył nas matematyki.

- Panie Bieber na randkę może się pan umawiać po lekcji, ale teraz niech pan zajmie swoje miejsce. Zanim zaczniemy lekcje chciałbym pogratulować występu naszej uczennicy Selenie Gomez, który odbył się wczoraj. Film z twojego występu szybko znalazł się na internecie i większość grona pedagogicznego już go widziała. - Powiedział nasz nauczyciel i zaczął sprawdzać listę obecności._________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Więc na początek kilka informacji:
1. Wiem: zaniedbałam bloga, ale miałam laptop w naprawie a siostra nie chciała mi użyczyć swojego. Na szczęście mój laptop w końcu wrócił z naprawy i mogę zacząć częściej dodawać rozdziały.
2. Nie wiem, dlaczego, ale coraz mniej osób komentuje to opowiadania a czyta je coraz więcej osób dlatego chyba muszę zmienić taktykę. Jeśli pojawi się 15 komentarzy pod tym rozdziałem (od różnych osób) to pojawi się nowy rozdział
3. Przypominam, że na facebooku powstała strona promująca moje blogi: Fallen Angel - VogeTrisha Blogi możecie tam zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. Na każde pytanie zadane przez Was postaram się odpowiedzieć.
4. Opowiadanie możecie też czytać od tej pory na Wattpadzie: Z czasem wszystko się zmienia - Nawet ludzie

Czy kochanka zmarłego ojca Seleny da jej już spokój?
Czy coś jeszcze jej rodzina przed nią zataiła?
Czy Justin naprawdę chce zabrać Selenę na bal, czy to kolejna jego zagrywka?
Co wymyśli Justin, aby przekonać Selenę, aby poszła z nim na mecz?


poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział XVIII

~ Justin ~




Byłem w szoku występem Seleny. Wiedziałem, że jej związek z Gregiem był udawany. Jednak nigdy nie sądziłem, że Gomez zrobi coś takiego. Ta ostatnia piosenka dała mi dużo do myślenia, a później ta jej rozmowa z chłopakiem na scenie.

Przecież ta Selena to była całkiem inna dziewczyna, którą znałem ze szkoły. Tamta była cicha i zamknięta w sobie. A ta była wyzywająca, pewna siebie i stawiająca zawsze na swoim. Szczerze? Obie jej wersje mnie cholernie pociągają.

Po powrocie za kulisy dałem jej chwilę, żeby mogła się przebrać, lecz krótko po tym poszedłem do jej garderoby. Musiałem poznać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.

Zapukałem niepewnie do drzwi. Kilka sekund później Selena otworzyła je przede mną. Dziewczyna wpuściła mnie do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytałem.

Złapała moją dłoń i poprowadziła mnie na kanapę. Sama przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciwko mnie. Wtedy wiedziałem, że czeka nas długa i poważna rozmowa. Teraz już nie żadne z nas nie będzie miało odwrotu. A ja będę musiał się teraz do wszystkiego przyznać, choć znając mojego przyjaciela, to zrobił to już dawno za mnie.

- Po części tekst piosenki i to co mówiłam do Grega się zgadza. - Powiedziała sięgając po swoją torebkę.

Wiedziałem, co ona zamierzała teraz zrobić. A ja nie mogłem nic z tym zrobić. Widziałem, jak z torebki wyciąga pudełko leków antydepresyjnych.

- Dlaczego teraz bierzesz te leki? - Spytałem, choć tak naprawdę chyba znałem już odpowiedź.

- Justin, bo jeśli mamy poważnie porozmawiać, ja bez nich nie będę w stanie Ci tego powiedzieć. - Odparła.

- Selena, Chaz Ci wszystko powiedział, prawda? - Powiedziałem spoglądając w ziemię.

Dziewczyna skinęła głową i spojrzała w moją stronę. Chwilę oboje milczeliśmy, ale nagle dziewczyna zabrała głos.

- Masz rację. Somers mi powiedział o wszystkim, ale chciałabym to usłyszeć od Ciebie. - Powiedziała poważnym tonem i wstała ze swojego krzesła przemierzając garderobę wzdłuż i wszerz.

Kurwa. Ona wyglądała tak sexownie, gdy chodziła zdenerwowana. Jej biodra tak uroczo falowały, co dodawało jej wdzięku.

Wstałem z kanapy i podszedłem do Seleny. Złapałem nią za ramiona i długo wpatrywałem sie w jej piękne brązowe, hipnotyzujące oczy. Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok.

- Selena ja sie w Tobie zakochałem. Od pierwszego dnia, gdy pojawiłaś się w naszej szkole coś mnie do Ciebie ciągnęło. Próbowałem z tym walczyć, ale już dłużej tak nie umiem. Potrzebuję Cię. - Powiedziałem cichym, opanowanym tonem.

Dziewczyna długo. Bardzo długo stała i spoglądała w przestrzeń za moimi plecami. Sądziłem, że teraz mnie pocałuje, czy coś w tym stylu. Jednak strasznie się pomyliłem.

Selena odsunęła się ode mnie i usiadła na kanapie. Schowała twarz w swoje dłonie a ja momentalnie podszedłem do niej. Oparłem swoje dłonie na jej kolanach, a ona spojrzała na mnie ze łzami w oczach.

- Powiesz mi co się stało? - Spytałem zmartwiony.

- Justin serio uważasz, że powiesz mi, co czujesz do mnie i będzie po sprawie? Ty wiesz, ile wycierpiałam przez Ciebie i Twoich przyjaciół? Rozumiem, że starasz się zmienić tak, jak zrobił to Chaz. Ale to przez Ciebie i Ryana chciałam się zabić. - Wtedy moje oczy się rozszerzyły.

Nie wiedziałem o czym ona do mnie mówi. Przecież ona próbowała sie zabić przez te zdjęcia. Czy ona naprawdę myśli, że to była moja sprawka?

- O czym Ty mówisz? Dlaczego niby twoja próba samobójcza to miałaby być moja i Butlera? - Spytałem nic nie rozumiejąc.

- Bieber Ty naprawdę sądzisz, że te cholerne zdjęcia to był jedyny powód tego? - Spytała podciągając swoje rękawy, ukazując mi swoje blizny na nadgarstkach. - Justin to był tylko wierzchołek góry lodowej, którą Ty, Ryan i Ashley mi zgotowaliście. - Powiedziała a w jej pięknych oczach zebrały się łzy.

Nie mogłem na to patrzeć. Wiedziałem, ile cierpienia jej spowodowałem swoim głupim zachowaniem.

- Selena wiem. Skrzywdziłem Cię, ale uwierz mi chcę teraz naprawić swój błąd. Proszę daj mi szansę. - Powiedziałem ujmując jej dłoń w swoje.

- Justin wyjdź. Chcę zostać sama. - Powiedziała rozklejając się.

Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi. Wiedziałem, że będę musiał się teraz bardzo postarać, żeby zdobyć jej serce.

Gdy opuściłem garderobę Seleny od razu poszedłem poszukać Chaza. Wiedziałem, że tylko z nim mogę teraz porozmawiać. Nawet nie zauważyłem, kiedy na niego wpadłem i zderzyliśmy się ciałami.

- Bieber wszędzie Cię szukałem. Gdzie byłeś? - Powiedziała, po czym spojrzał na mnie. - Rozmawiałeś z nią, prawda? - Spytał retorycznie.

W odpowiedzi skinąłem głową i schowałam twarz w dłoniach. Oparłem się plecami,o ścianę i zjechałem po niej, tak aż w końcu usiadłem na ziemi.

- Kurwa Bieber co się stało między Wami? - Spytał zmartwiony Somers.

- Rozmawialiśmy. Powiedziałem, że ją kocham. A Selena? Ona na to, że za dużo przeze mnie wycierpiała, żeby móc teraz dać mi szansę. - Powiedziałem załamany.

Mój przyjaciel bardzo długo milczał, ale gdy się w końcu odezwał to wcale mnie nie pocieszył.

- Bieber, a dziwisz się? Przecież to, jak nią traktowaliśmy przez tyle czasu nie mogło nie pozostawić żadnego śladu na jej psychice. Stary teraz będziesz sie musiał bardziej postarać o zdobycie jej serca. - Odparł mój przyjaciel, choć ja to wiedziałem już od rozmowy z Seleną.

Nie miałem już ochoty dłużej siedzieć w tym miejscu. Chciałem wrócić do domu i pomyśleć trochę. Musiałem ustalić jakiś sposób, aby zbliżyć się do Gomez.

Pożegnałem się z przyjaciółmi i ruszyłem w stronę swojego domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu i kupiłem gorącą czekoladę, bitą śmietanę w sprayu oraz słodycze dla mojego młodszego rodzeństwa.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Justin przekona do siebie Selenę?
Czy Selena będzie w stanie mu wybaczyć wszystkie przykre momenty, których powodem był Justin?
Jakie los szykuje jeszcze plany dla Justina i Seleny?


Hej kilka ważnych ogłoszeń.


  1. Nie zapominajcie o zakładce “Informowani”. Każdemu kto się tam zgłosi będę na bieżąco pisać o nowych rozdziałach
  2. Każdy kto czyta te opowiadanie niech poświęci kilka chwil na wyrażenie swojej opinii o nowym rozdziale w komentarzu, bo trochę osób czyta te opowiadanie a komentuje tylko niewielka część. Chciałabym znać waszą opinię. Co mogę ewentualnie poprawić w następnych rozdziałach.
  3. Na Facebooku powstał wspólny fanpage dla moich wszystkich blogów. Każdego, kto czyta któreś z moich opowiadań proszę o polubienie strony: Fallen Angel - VougeTrisha Blogi tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. A ja na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.

wtorek, 7 kwietnia 2015

Rozdział XVI

~ Selena ~




Minął miesiąc. Równy miesiąc od wizyty w kancelarii notarialnej, gdzie razem z mamą dowiedziałyśmy się, że mój chory psychicznie tatuś, który dawniej był dla mnie jedynym wsparciem, okazał się być największym dupkiem świata.

Pakujemy do ciężarówki ostatnie pudełka i na zawsze pożegnam się z tym miejscem. Przecież tutaj mieszkałam od zawsze. To tutaj nauczyłam się chodzić, mówić. Spędziłam tu całe swoje życie i mam tak po prostu opuścić to miejsce?

Nie mogłam od tak tego wszystkiego zostawić zwłaszcza, że na strychu było moje prywatne studio nagraniowe.

Wiedziałam, że nie zostawię tego temu bękartowi, którego mój ojciec sobie zrobił zdradzając moją matkę.

- Mamo idę jeszcze na górę, sprawdzić, czy nic nie zostawiłam w studiu. - Powiedziałam swojej rodzicielce, która siadała już do mojego auta, abyśmy mogły pojechać do naszego nowego domu.

Dwa tygodnie temu wydałam swoją pierwszą płytę, której nakład się świetnie sprzedaje, dlatego było mnie teraz stać na kupienie porządnego domu w dzielnicy, gdzie mieszka mój przyjaciel Chaz Somers.

Weszłam na poddasze, gdzie mieściło się moje domowe studio nagrań. Wzięłam młotek leżący na podłodze, który wcześniej tutaj przyniosłam i zaczęłam niszczyć wszystko to, co mój ojciec stworzył kiedyś na moje potrzeby. Nie pozwolę na to, aby ten bachor z tego korzystał.

Uderzyłam młotkiem w dźwiękoszczelną szybę, która rozleciała się na miliony malutkich cząsteczek. Następnie zaczęłam rozwalać sprzęt nagłaśniający i inne rzeczy znajdujące się w moim dawnym studiu.

Teraz nie było mi ono już do niczego potrzebne. Zaczęłam prawdziwą karierę, śpiewam w profesjonalnym studiu, a dzisiaj mam dać swój pierwszy koncert. Poza tym to będzie kluczowy dzień mojej kariery, bo to dzisiaj ma się zakończyć hucznie mój udawany związek Gregiem.

Już nawet mam plan, jak to zrobię, aby się udało i wszyscy zapamiętali ten dzień na zawsze.

Ostatnio Justin naprawdę dziwnie się zachowuje. Zarówno on, jak i Ryan z Ashley zmienili całkowicie swoje podejście do mnie. Nie rozumiem zachowania Biebera. Może Somers ma racje, może Justin naprawdę się we mnie zakochał?

Jeszcze nigdy nie czułam się tak przy żadnym innym chłopaku. Wczoraj w szkole Justin podszedł do mnie. Zdziwiłam się, gdy zaczął ze mną rozmawiać normalnie, bez żadnych wyzwisk, poniżania. To była naprawdę miła odmiana. Taki Justin o wiele bardziej mi się podobał.

Rozmyślając o Bieberze wyszłam z domu. Wtedy pod budynek podjechała ciężarówka z której wyszła kochanka mojego taty zabierając ze sobą małe dziecko na rękach. I to ma być ta druga córka mojego ojca, której przepisał cały nasz majątek!? Nie wierzę w to! W tym samym momencie podeszła do mnie ta paskudna kobieta. Nie mam bladego pojęcia, co mój ojciec w niej widział. Przecież moja mama była o wiele ładniejsza.

- Selena wiesz, że zawsze możesz nasz odwiedzać? Powinnaś chyba poznać swoją siostrę, prawda? - Powiedziała z niewinnym uśmiechem na twarzy.

Przykleiłam sztuczny uśmiech do swojej twarz ukazując jej przy tym swoje idealnie białe zęby.

- Obejdzie się. Aktualnie nie mam czasu na poznawanie bękarta mojego chorego psychicznie tatusia, bo mam ważniejsze sprawy na głowie. - Powiedziałam omijając ją.

Wsiadłam do swojego samochodu i zwycięsko uśmiechnęłam się do swojej mamy. Kobieta spojrzała na mnie z wyraźnym zaciekawieniem.

- Selena powiesz mi po co szłaś do swojego studia? Przecież dobrze wiem, że niczego tam nie zostawiłaś. - Powiedziała podejrzliwym tonem.

- Przecież nie mogłam pozwolić na to, żeby ten babsztyl i ten bachor korzystali z moich rzeczy, dlatego rozwaliłam studio. - Odparłam z uśmiechem i odpaliłam silnik swojego samochodu.

Chwilę później byłyśmy już w drodze do naszego nowego domu. Wjechałam na podjazd, gzie zaparkowałam samochód. Moim oczom ukazał się piękny budynek. Nie sądziłam, że gdy zostawię tę sprawę Somersowi, który sam zaproponował, że znajdzie dla mnie dom, to jego gust będzie, aż tak podobny do mojego. Dom był naprawdę piękny. Od razu weszłyśmy z mamą do środka, a panowie z ekipy remontowej zaczęli wnosić nasze kartony do nowego domu.

W tym czasie razem z moją rodzicielką postanowiłyśmy sie przejść po nowym domu. W pierwszej kolejności odwiedziłyśmy salon. Następnie przeszłyśmy stamtąd do kuchni, skąd drzwi prowadziły do jadalni.

Gdy wróciłyśmy do przestronnego przedpokoju weszłyśmy schodami na piętro. Od razu weszłyśmy do pokoju mojej mamy, a stamtąd drzwi prowadziły do jej prywatnej łazienki.

Po wyjściu z pokoju mojej mamy, przeszłyśmy na drugą stronę korytarza. Otworzyłam drzwi, a moim oczom ukazał się mój nowy pokój do pracy, gdzie mogłam siedzieć i pisać piosenki. Wszystkie moje instrumenty już wcześniej Chaz zabrał i przywiózł tutaj, dlatego stały ułożone teraz w tym pomieszczeniu. Z tego pomieszczenia specjalne drzwi prowadziły do mojej sypialni. Gdy otworzyłam następne drzwi w swoim pokoju, okazało się, że weszłam do swojej pięknej nowoczesnej łazienki.

Chwilę później usłyszałam dzwonek do drzwi. Zbiegłam na dół a tam zobaczyłam, jak moja mama wpuszcza do środka Chaza i Caitlin.

Mój przyjaciel od dwóch tygodni spotyka się z Cait, która dzisiaj, tak jak reszta mojej grupy tanecznej, wystąpi ze mną na moim pierwszym koncercie. Zabrałam przyjaciół na górę, a oni pomogli mi się rozpakować. Niestety z każdą chwilą przybliżającą mnie do występu miałam coraz większą tremę.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Jaki plan ma Selena na rozstanie się z Gregiem?
Jaki udział będzie miał w tym Bieber?
Czy Selena spotka jeszcze kochankę swojego ojca?

Co takiego stanie się na jej pierwszym koncercie?