Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złość. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą złość. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział XXX

~ Selena ~



Minął tydzień. Chyba najcięższy tydzień w moim życiu. Odwiedzając Justina w klinice widziałam twarz innego chłopaka. Chłopaka, który miał satysfakcję z cierpienia innych osób. Spoglądając na swojego ukochanego widziałam w nim prześladowcę. Wiedziałam, że powinnam wspierać teraz Justina, ale wydarzenia sprzed kilku dni ciągle odbijały się na moim zachowaniu. Im więcej myślałam o tej sytuacji, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że już nic nie będzie takie, jak dawniej.

Pogrążona w swoich myślach weszłam z Caitlin do szkoły. Od czasu tego nieszczęśliwego zajścia, tylko ona się mną opiekowała. Przechodząc obok szafek byłam w szoku, gdy zobaczyłam swojego chłopaka. Przecież miał najwcześniej wyjść z kliniki za tydzień. Nie chciałam z nim teraz rozmawiać. Marzyłam, aby usiąść w ławce i choć na chwilę skupić się na czymś innym, niż przykre i bolesne wspomnienia.

Razem z przyjaciółką zajęłyśmy nasze miejsca. Niestety tego nie przemyślałam, że Justin będzie chciał znów siedzieć ze mną. Spuściłam swój wzrok na dół, aby nie mógł odczytać moich uczuć. Po tym wszystkim bałam się spojrzeć w jego oczy. Wiedziałam, że jak pozna prawdę będzie wściekły. Nie mogłam do tego dopuścić, aby teraz władały nim tak silne emocje. Musiał znać prawdę, ale nie w momencie, gdzie walczył z poważną chorobą. Na szczęście z opresji wyciągnęła mnie Cait. Wytłumaczyła Justinowi, że powinien znaleźć sobie inne miejsce. Niestety mój chłopak nie chciał odpuścić i wyszła z tego jedna wielka kłótnia. Nie chciałam tego słuchać. Miałam większe zmartwienia na głowie. Wtedy wszystko potoczyło się tak szybko.

Przyszedł Chaz i od razu zabrał Justina do swojej ławki. Mój ukochany nie miał nawet czasu zareagować. Wiedziałam, że on nie odpuści. Zawsze musiał postawić na swoim. Byłam pewna, że będzie mnie męczył tak długo, aż pozna prawdę.

Uratował mnie dzwonek na lekcje. Nauczyciel wszedł od razu do sali. Gdy sprawdzał obecność, był w szoku widząc, że Justin jest wśród nas. Cała szkoła od kilku tygodni nie mówiła o niczym innym, jak o chorobie mojego chłopaka. Dlatego nieobecność Justina była idealnym pretekstem dla osób, którym zależało na moim cierpieniu.

Przez całą lekcję czułam na sobie spojrzenie Jusa. Zaraz po dzwonku opuściłam salę. Nie chciałam się teraz tłumaczyć swojemu ukochanemu. Miałam szczęście, bo nasz dyrektor zatrzymał go po zajęciach, aby z nim porozmawiać. Bez zastanowienia udałam się na następną lekcję. Przez cały czas zastanawiałam się, jak wybrnąć z tego wszystkiego. Z jednej strony nie chciałam, aby mój chłopak martwił się o mnie. Z drugiej zaś chciałam, aby mnie w tym momencie wspierał, żeby podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Przecież kiedyś musi się wszystko ułożyć, prawda?

Rozmyślania tak mnie pochłonęły, że nie zauważyłam, że to już koniec lekcji. Wybiegłam z sali, jak oparzona. Niestety zderzyłam się z jakimś palantem. Stałam na środku korytarza i patrzyłam w podłogę. Bałam się podnieść wzrok. Miałam wrażenie, że z każdej strony czeka mnie niebezpieczeństwo. Wtedy poczułam męską dłoń na swoim podbródku. Od razu wiedziałam do kogo ona należała. Justin próbował skupić moje spojrzenie na sobie, jednak ja starałam się unikać jego wzroku. Mój chłopak przesunął dłonią wzdłuż mojego karku poprawiając zbłąkany kosmyk moich włosów. Tym samym wywołał u mnie falę zimnych dreszczy przebiegających wzdłuż mojego kręgosłupa. Już zapomniałam, jak kojąco ten dotyk działał na moje zmartwienia.


- Powiesz mi, co się dzieje? Odkąd zaczęłaś odwiedzać mnie w szpitalu jesteś dla mnie niedostępna. Dzisiaj ciągle mnie unikasz i nie chcesz ze mną rozmawiać. Chyba zasługuję na jakieś wyjaśnienia – powiedział przejętym tonem. Jego głos drżał od nadmiaru emocji. Wiedziałam, że zachowując się w ten sposób krzywdziłam bliską mi osobę, ale po takich przeżyciach nie potrafiłam inaczej. Czy mogłam po tym wszystkim zaufać jeszcze jakiemuś mężczyźnie? Czy Justin mógł zrozumieć, co przechodziłam w tym momencie?

Niepewnie podniosłam swój wzrok. Justin stał przede mną z troską wymalowaną na twarzy. Martwił się. Był bardziej przejęty mną niż własnym stanem zdrowia. Czy to możliwe, że chłopak dla którego dawniej liczyły się tylko pieniądze dziś patrzy inaczej na świat? Widząc, jak Justin zadręczał się przeze mnie, w moich oczach pojawiły się strumienie łez.


- Chcesz znać prawdę? Zostałam zgwałcona! Lepiej!? - odparłam łamiącym się tonem. Nie czekałam na jego reakcję. Zostawiłam mężczyznę samego na środku korytarza i pobiegłam do łazienki. Tam zamknęłam się w jednej z kabin. Musiałam dać upust swoim emocjom. Chwilę później po mojej twarzy zaczęły płynąć łzy. Słony płyn ciągle wpadał do moich ust. Miałam już dość takiego życia. Czy ja naprawdę nie mogę być w końcu szczęśliwa?

Usłyszałam czyjeś kroki. Podciągnęłam nogi bliżej klatki piersiowej. Nie chciałam, aby ktokolwiek mnie widział w takim stanie.


- Selena wyjdź. Wiem, że tutaj jesteś. Rozmawiałam z Justinem – powiedziała moja przyjaciółka.

Powoli otworzyłam drzwi. Caitlin od razu odwróciła się w moją stronę. Nie mówiąc nic wyciągnęła ręce w moją stronę. Nie myśląc długo przytuliłam się do dziewczyny, a moje łzy wezbrały na sile. Cait czekała, aż uspokoję się. W końcu udało mi się opanować emocje. Podeszłam do lustra. Byłam cała czerwona od płaczu. Oczy miałam podkrążone i opuchnięte. Przepłukałam twarz zimną wodą. Chwilę później siedziałyśmy już w sali.

Byłam w szoku. Nie widziałam Justina. Zaczęłam zastanawiać się, co się stało z moim chłopakiem. Przez całą lekcję nie potrafiłam skoncentrować się na słowach nauczyciela. Miałam złe przeczucie. Wiedziałam, że stało się coś złego. Niestety moje przypuszczenia potwierdziły się wcześniej niż bym się tego spodziewała. Gdy skończyły się zajęcia, zobaczyłam Justina siedzącego pod klasą. Głowę miał skierowaną ku ziemi. W swoje włosy wplótł palce. Wiedziałam, że nie bez powodu zachowywał się tak a nie inaczej.

Niepewnie podeszłam do chłopaka. Powoli położyłam swoją rękę na jego ramieniu. Nadal bałam się do niego zbliżać. W końcu nadal byłam w nim zakochana. Owszem bałam się każdego jego nagłego ruchu. Jednak tylko przy nim czułam się bezpiecznie. Justin odruchowo gwałtownie podniósł głowę w górę.

Wtedy zdałam sobie sprawę, dlaczego nie było go na lekcji. Miał opuchnięte oko, wokół którego robił się siniak. Na jego ustach było widać rozcięcia a na brodzie nadal szło ujrzeć ślady krwi. Widziałam w spojrzeniu chłopaka, że był zmęczony.


- Justin, co się stało? - spytałam zmartwiona.

Mężczyzna siedzący obok mnie spuścił swój wzrok w dół. Zdawałam sobie sprawę, że nie miał dla mnie żadnych dobrych wieści.


- Pobiłem się z Markiem – wyszeptał patrząc przed siebie.

Nie wierzyłam własnym uszom. On nie mógł tego zrobić. Starałam się oddalić tę myśl. Jednak ślady na jego twarzy mówiły same za siebie. Z jednej strony cieszyłam się, że to zrobił. Udowodnił mi tym, że zmienił się naprawdę i był gotów dla mnie poświęcić wszystko. Z drugiej strony byłam zaniepokojona. Mój chłopak przecież dopiero skończył walkę z poważną chorobą. A teraz co robił? Od razu pakował się w kłopoty. Martwiłam się o niego. Podczas tych wszystkich ostatnich przykrych momentów tylko on mnie wspierał. Przecież dzięki Justinowi poznałam prawdę o swoich biologicznych rodzicach. Odkąd byliśmy razem, zawsze robił wszystko, abym był szczęśliwa i nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo.

- Dlaczego się z nim pobiłeś? - spytałam retorycznie.

Mężczyzna niepewnie podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach widziałam ból. Wcale mu się nie dziwiłam. Właśnie tego starałam się uniknąć. Krzywdziłam go swoim zachowaniem, kiedy on potrzebował pocieszenia. Jednak miał prawo wiedzieć, co stało się podczas jego nieobecności.

- Przyznał się, że to on Ciebie skrzywdził. Nie mogłem inaczej postąpić. Musiałem stanąć w twojej obronie. Nie chcę, żebyś znów cierpiała – powiedział przejętym tonem.

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Czyżby mój prześladowca naprawdę ujawnił się przed Justinem? Wiedziałam, że w końcu pozna prawdę. Wtedy postanowiłam opowiedzieć o wszystkim swojemu chłopakowi. Po raz kolejny powróciłam pamięcią do tego pechowego dnia.



~Flashback~


Po ostatniej lekcji podeszłam do swojej szafki. Kolejny raz widziałam tam Marka. Chłopak nie mógł znieść myśli, że nie jestem nim zainteresowana. Robił wszystko, aby zwrócić na siebie moją uwagę. Jednak nie był wstanie zastąpić Justina. To przecież do niego należało moje serce. Włożyłam książki i zeszyty do szafki. Zabrałam tylko zeszyt do angielskiego. Miałam napisać esej na następny dzień. Schowałam notatki do torebki i skierowałam się do wyjścia.

Przy drzwiach czekał na mnie Chaz. Mieliśmy pójść do niego na korepetycje z matematyki. To było dziwne. Na początku nie chciałam słyszeć o spędzaniu czasu w jego towarzystwie. A teraz byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Dzięki niemu poznałam prawdę o uczuciach Justina. Pomógł mi wydać pierwszą płytę. A zaraz po zakończeniu szkoły miałam jechać w trasę koncertową. Czy to nie było zadziwiające, jak łatwo przejść od nienawiści do przyjaźni?

- Kochanie dokąd mi uciekasz? - usłyszałam za sobą głos Marka.

Starałam się go unikać. Przyspieszyłam kroku, aby szybciej dotrzeć do swojego przyjaciela. Niestety nie było mi to dane. Mój oprawca jednym szarpnięciem położył mnie na ziemi. Zaczął mnie ciągnąć w kierunku łazienki. Krzyczałam, ile sił miałam w płucach. Niestety wszystko poszło na marne. W budynku nie było już nikogo poza nami. Próbowałam z nim walczyć. Szarpałam się, drapałam go, kopałam. Niestety napastnik okazał się silniejszy.

Doprowadził mnie do łazienki siłą. Tam popchnął mnie na kabinę. Poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Straciłam równowagę i uderzyłam głową o klamkę. Poczułam ostry ból przeszywający moją głowę. Otoczyła mnie ciemność. Nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Czas zlewał się ze sobą. Sekundy stawały się minutami. Minuty godzinami, godziny dniami, dni latami. Trwałam w zawieszeniu. Nie miałam pojęcia, co działo się ze mną.

Nagle ocknęłam się. Jasne światło raziło moje oczy. Mark stał nade mną z parszywym uśmiechem na twarzy. Wtedy do pomieszczenia wbiegł Chaz. Mój napastnik zapiął swoje spodnie i zwycięsko zaśmiał się. Z moich oczu popłynęły strumienie łez. Wiedziałam, że mężczyzna dostał to, o czym marzył.

Mój przyjaciel widząc do rzucił się z pięściami na Marka. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Podciągnęłam kolana pod brodę i objęłam je swoimi rękoma. Łzy z moich oczu płynęły coraz bardziej z każdą chwilą. Chwilę później Chaz zjawił się tuż przy mnie. Powoli pomógł mi wstać z podłogi. Dopiero wtedy zobaczyłam swoje obrażenia. Moja sukienka była porwana. Nogi i ręce miałam podrapane. Każda część ciała mnie bolała. Chłopak nie czekał długo. Zabrał mnie do swojego samochodu i ruszył w stronę szpitala.

~End Flashback~


Justin uważnie słuchał moich relacji. Z każdą chwilą widziałam, jak jego mięśnie spinają się. Długo siedział i patrzył przed siebie. W końcu niepewnie zaczął zbliżać się do mnie. Bałam się tego, co mogło nastąpić. Jednak w jego oczach widziałam tylko troskę i miłość. Mój chłopak delikatnie przytulił mnie do siebie. Początkowo siedziałam i bałam się wykonać jakikolwiek ruch. W pewnym momencie przełamałam swoje lęki. Mocniej objęłam mężczyznę wtulając się w jego ciało. Z jedynej przyjemnej chwili od dłuższego czasu wyrwał mnie dźwięk dzwonka oznaczającego koniec przerwy. Niechętnie wstaliśmy z wygodnej ławki i udaliśmy na kolejne zajęcia.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy między Justinem a Seleną zacznie się znów układać?
Czy Selena poradzi sobie po tak traumatycznych przeżyciach?
Czy Justinowi coś grozi po pobiciu Marka?
Czy Mark zostawi w spokoju Selenę?

niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział XVIII

~ Justin ~




Byłem w szoku występem Seleny. Wiedziałem, że jej związek z Gregiem był udawany. Jednak nigdy nie sądziłem, że Gomez zrobi coś takiego. Ta ostatnia piosenka dała mi dużo do myślenia, a później ta jej rozmowa z chłopakiem na scenie.

Przecież ta Selena to była całkiem inna dziewczyna, którą znałem ze szkoły. Tamta była cicha i zamknięta w sobie. A ta była wyzywająca, pewna siebie i stawiająca zawsze na swoim. Szczerze? Obie jej wersje mnie cholernie pociągają.

Po powrocie za kulisy dałem jej chwilę, żeby mogła się przebrać, lecz krótko po tym poszedłem do jej garderoby. Musiałem poznać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.

Zapukałem niepewnie do drzwi. Kilka sekund później Selena otworzyła je przede mną. Dziewczyna wpuściła mnie do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytałem.

Złapała moją dłoń i poprowadziła mnie na kanapę. Sama przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciwko mnie. Wtedy wiedziałem, że czeka nas długa i poważna rozmowa. Teraz już nie żadne z nas nie będzie miało odwrotu. A ja będę musiał się teraz do wszystkiego przyznać, choć znając mojego przyjaciela, to zrobił to już dawno za mnie.

- Po części tekst piosenki i to co mówiłam do Grega się zgadza. - Powiedziała sięgając po swoją torebkę.

Wiedziałem, co ona zamierzała teraz zrobić. A ja nie mogłem nic z tym zrobić. Widziałem, jak z torebki wyciąga pudełko leków antydepresyjnych.

- Dlaczego teraz bierzesz te leki? - Spytałem, choć tak naprawdę chyba znałem już odpowiedź.

- Justin, bo jeśli mamy poważnie porozmawiać, ja bez nich nie będę w stanie Ci tego powiedzieć. - Odparła.

- Selena, Chaz Ci wszystko powiedział, prawda? - Powiedziałem spoglądając w ziemię.

Dziewczyna skinęła głową i spojrzała w moją stronę. Chwilę oboje milczeliśmy, ale nagle dziewczyna zabrała głos.

- Masz rację. Somers mi powiedział o wszystkim, ale chciałabym to usłyszeć od Ciebie. - Powiedziała poważnym tonem i wstała ze swojego krzesła przemierzając garderobę wzdłuż i wszerz.

Kurwa. Ona wyglądała tak sexownie, gdy chodziła zdenerwowana. Jej biodra tak uroczo falowały, co dodawało jej wdzięku.

Wstałem z kanapy i podszedłem do Seleny. Złapałem nią za ramiona i długo wpatrywałem sie w jej piękne brązowe, hipnotyzujące oczy. Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok.

- Selena ja sie w Tobie zakochałem. Od pierwszego dnia, gdy pojawiłaś się w naszej szkole coś mnie do Ciebie ciągnęło. Próbowałem z tym walczyć, ale już dłużej tak nie umiem. Potrzebuję Cię. - Powiedziałem cichym, opanowanym tonem.

Dziewczyna długo. Bardzo długo stała i spoglądała w przestrzeń za moimi plecami. Sądziłem, że teraz mnie pocałuje, czy coś w tym stylu. Jednak strasznie się pomyliłem.

Selena odsunęła się ode mnie i usiadła na kanapie. Schowała twarz w swoje dłonie a ja momentalnie podszedłem do niej. Oparłem swoje dłonie na jej kolanach, a ona spojrzała na mnie ze łzami w oczach.

- Powiesz mi co się stało? - Spytałem zmartwiony.

- Justin serio uważasz, że powiesz mi, co czujesz do mnie i będzie po sprawie? Ty wiesz, ile wycierpiałam przez Ciebie i Twoich przyjaciół? Rozumiem, że starasz się zmienić tak, jak zrobił to Chaz. Ale to przez Ciebie i Ryana chciałam się zabić. - Wtedy moje oczy się rozszerzyły.

Nie wiedziałem o czym ona do mnie mówi. Przecież ona próbowała sie zabić przez te zdjęcia. Czy ona naprawdę myśli, że to była moja sprawka?

- O czym Ty mówisz? Dlaczego niby twoja próba samobójcza to miałaby być moja i Butlera? - Spytałem nic nie rozumiejąc.

- Bieber Ty naprawdę sądzisz, że te cholerne zdjęcia to był jedyny powód tego? - Spytała podciągając swoje rękawy, ukazując mi swoje blizny na nadgarstkach. - Justin to był tylko wierzchołek góry lodowej, którą Ty, Ryan i Ashley mi zgotowaliście. - Powiedziała a w jej pięknych oczach zebrały się łzy.

Nie mogłem na to patrzeć. Wiedziałem, ile cierpienia jej spowodowałem swoim głupim zachowaniem.

- Selena wiem. Skrzywdziłem Cię, ale uwierz mi chcę teraz naprawić swój błąd. Proszę daj mi szansę. - Powiedziałem ujmując jej dłoń w swoje.

- Justin wyjdź. Chcę zostać sama. - Powiedziała rozklejając się.

Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi. Wiedziałem, że będę musiał się teraz bardzo postarać, żeby zdobyć jej serce.

Gdy opuściłem garderobę Seleny od razu poszedłem poszukać Chaza. Wiedziałem, że tylko z nim mogę teraz porozmawiać. Nawet nie zauważyłem, kiedy na niego wpadłem i zderzyliśmy się ciałami.

- Bieber wszędzie Cię szukałem. Gdzie byłeś? - Powiedziała, po czym spojrzał na mnie. - Rozmawiałeś z nią, prawda? - Spytał retorycznie.

W odpowiedzi skinąłem głową i schowałam twarz w dłoniach. Oparłem się plecami,o ścianę i zjechałem po niej, tak aż w końcu usiadłem na ziemi.

- Kurwa Bieber co się stało między Wami? - Spytał zmartwiony Somers.

- Rozmawialiśmy. Powiedziałem, że ją kocham. A Selena? Ona na to, że za dużo przeze mnie wycierpiała, żeby móc teraz dać mi szansę. - Powiedziałem załamany.

Mój przyjaciel bardzo długo milczał, ale gdy się w końcu odezwał to wcale mnie nie pocieszył.

- Bieber, a dziwisz się? Przecież to, jak nią traktowaliśmy przez tyle czasu nie mogło nie pozostawić żadnego śladu na jej psychice. Stary teraz będziesz sie musiał bardziej postarać o zdobycie jej serca. - Odparł mój przyjaciel, choć ja to wiedziałem już od rozmowy z Seleną.

Nie miałem już ochoty dłużej siedzieć w tym miejscu. Chciałem wrócić do domu i pomyśleć trochę. Musiałem ustalić jakiś sposób, aby zbliżyć się do Gomez.

Pożegnałem się z przyjaciółmi i ruszyłem w stronę swojego domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu i kupiłem gorącą czekoladę, bitą śmietanę w sprayu oraz słodycze dla mojego młodszego rodzeństwa.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Justin przekona do siebie Selenę?
Czy Selena będzie w stanie mu wybaczyć wszystkie przykre momenty, których powodem był Justin?
Jakie los szykuje jeszcze plany dla Justina i Seleny?


Hej kilka ważnych ogłoszeń.


  1. Nie zapominajcie o zakładce “Informowani”. Każdemu kto się tam zgłosi będę na bieżąco pisać o nowych rozdziałach
  2. Każdy kto czyta te opowiadanie niech poświęci kilka chwil na wyrażenie swojej opinii o nowym rozdziale w komentarzu, bo trochę osób czyta te opowiadanie a komentuje tylko niewielka część. Chciałabym znać waszą opinię. Co mogę ewentualnie poprawić w następnych rozdziałach.
  3. Na Facebooku powstał wspólny fanpage dla moich wszystkich blogów. Każdego, kto czyta któreś z moich opowiadań proszę o polubienie strony: Fallen Angel - VougeTrisha Blogi tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. A ja na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.

wtorek, 17 marca 2015

Rozdział XV

~ Selena ~




Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas i rozmawialiśmy, kiedy drzwi do jego domu otworzyły się, a do salonu wszedł Bieber ze swoją świtą.

Pożegnałam się z Somersem i wyszłam z jego domu. Chciałam porozmawiać z mamą na temat tego, co dowiedziałam się od Chaza. Jednak, gdy podchodziłam do swojego samochodu ktoś do mnie podszedł i mnie zatrzymał.

Gdy odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby ujrzałam przed sobą Biebera. Kurwa, czego on chce znów ode mnie? Nie za dużo już przez niego wycierpiałam? Justin przyciągnął mnie do siebie, po czym oparł mnie plecami o moje auto i zachłannie wpił się w moje usta.

Stanowczo odsunęłam odepchnęłam chłopaka od siebie i spojrzałam surowo w jego stronę.

- Czemu nie zostaniesz z nami? - Spytał wyraźnie zaciekawiony.

Głośno westchnęłam i przewróciłam teatralnie oczami.

- Po pierwsze nigdy więcej tego nie rób. - Powiedziałam nawiązując do jego pocałunku. - Po drugie nie mogę zostać, bo mam kilka spraw do załatwienia i umówiłam się z chłopakiem. - Powiedziałam wsiadając do swojego samochodu.

Po ostatniej rozmowie z panem Somersem doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, jak od razu zaczniemy z Gregiem udawać parę, bo to szybciej wpłynie na rozwój mojej kariery, dlatego dzisiaj mieliśmy iść razem do kina wieczorem.

Widziałam, że Bieberowi nie podoba się to, co ode mnie usłyszał, ale w głębi ducha cieszyłam się, że właśnie tak się czuł. Odpaliłam swój samochód i zostawiłam zdezorientowanego Biebera na podjeździe Somersów.

Gdy dojechałam do domu, moja mama siedziała w salonie. Od razu do niej podeszłam i mocno przytuliłam. Widziałam, że płakała. Sama u Chaza rozpłakałam się po takich wieściach, jakie usłyszałam u notariusza.

Dalej nie rozumiem, jak człowiek, którego kochałam i mu ufałam, mógł mi i mamie zrobić takie świństwo.

- Mamo rozmawiałam z Chazem. - Powiedziałam niepewnie.

Moja rodzicielka zaciekawiona podniosła swój wzrok na mnie. Delikatnie się do niej uśmiechnęłam i objęłam nią ramieniem. Opowiedziałam jej o wszystkim, czego dowiedziałam się od swojego przyjaciela.

- Do końca ferii świątecznych chcemy nagrać płytę, więc będziemy mogły się na czas wyprowadzić z tego domu. Nie chcę mieć nic wspólnego z tym człowiekiem. Mamo, jak on mógł nam to zrobić i przez cały ten czas nam powtarzać, że nas kocha? - Spytałam zdławionym tonem, ale nie mogłam się rozpłakać, jeśli za chwilę miałam wyjść ze swoim “chłopakiem” na randkę.

Po rozmowie z mamą poszłam na górę, wzięłam ciepłą kąpiel, poprawiłam makijaż i wyszłam owinięta białym, puszystym ręcznikiem.

Zaczęłam przeglądać swoje ubrania. W końcu wybrałam czarną dopasowaną w tułowiu, rozkloszowaną sukienkę sięgającą połowy uda, która na która miała górę obszytą czarną koronką, z której miała zrobione długie rękawy. Do tego założyłam małe kolczyki w kształcie serc z białymi oczkami, naszyjnik z czerwonym sercem oraz wysokie czerwone szpilki. Do kremowej kopertówki ze złotymi wstawkami schowałam dokumentny, portfel, telefon i klucze od domu.

Weszłam jeszcze na chwilę do łazienki, gdzie spryskałam się perfumami Christina Aguilera a usta musnęłam krwisto-czerwoną szminką.

Gdy zeszłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Greg, więc pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu.

Od razu przytuliłam Grega i wsiedliśmy do jego samochodu, po czym ruszyliśmy w stronę kina. Wybraliśmy jakąś komedię i udaliśmy sie na seans.

Naprawdę świetnie się bawiłam z nim, ale to nie jest chłopak w moim typie, z którym mogłabym związać swoją przyszłość. Jednak dla dobra swojej kariery byłam gotowa udawać związek z nim przez pewien czas.

Po filmie udaliśmy się do restauracji na kolację. dy Greg odwiózł mnie do domu była już godzina prawie 22.

~ Justin ~




Stałem tam jak jakiś kołek. To nie możliwe. Moja Selena ma kogoś? Kurwa, dlaczego ja o niczym nie wiem?

Wszedłem wściekły do domu swojego przyjaciela i spojrzałem nieprzyjaznym wzrokiem w stronę Somersa. Kurwa, jak mógł mi nie powiedzieć, że Gomez się z kimś umawia.

- Chyba musimy pogadać. - Powiedziałem kipiąc ze złości i ruszyłem w stronę pokoju Chaza.

Wiedziałem, że chłopak pójdzie za mną, bo zdawał sobie sprawę, jak może sie to inaczej skończyć.

Gdy usiadłem na jego łóżku chłopak momentalnie wszedł do pokoju i zamknął za nami drzwi.

- O czym chciałeś pogadać? - Spytał Somers bacznie mnie obserwując.

- Z kim ona kurwa się spotyka? - Spytałem wściekły.

Mój przyjaciel zaśmiał się i oparł się plecami o drzwi. A temu co kurwa tak do śmiechu?

- A co zazdrosny jesteś? - Spytał z głupkowatym uśmiechem na twarzy.

Nie odpowiedziałem na jego głupią zaczepkę, bo wiedziałem, że mój przyjaciel ma rację.

- Selena jest w udawanym związku z jednym z chłopaków ze swojego zespołu, żeby ich płyty lepiej się sprzedawały. Za miesiąc hucznie ze sobą zerwą a Gomez rozpocznie karierę solową. Taki plan ma mój tata na karierę Seleny. Tylko Bieber to co usłyszałeś ode mnie jest wielką tajemnicą i nie możesz tego nikomu powiedzieć, rozumiesz? - Powiedział poważnym tonem.

Nie mogłem uwierzyć w jego słowa. Czyli Selena teraz szła na randkę ze zmyślonym facetem? Chyba nie pojmuję logiki taty mojego przyjaciela.

Mam tylko nadzieję, że Selena nie zakocha się w tym frajerze. Ona musi być moja. Po tej rozmowie zeszliśmy a dół do salonu, gdzie razem z Ryanem i Ashley zrobiliśmy sobie całonocny maraton filmowy. Ash szybko zasnęła i spała z głową na kolanach Butlera, zaś my z chłopakami przez całą noc objadaliśmy się popcornem i oglądaliśmy horrory.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Jak skończy się związek Seleny i Grega?
A może Gomez się w nim zakocha?
Jak zakończy się sprawa z kochanką zmarłego ojca Seleny i jej przyrodnią siostrą?


Czy Selena zostawi o tak swoje prywatne studio nagraniowe?


sobota, 31 stycznia 2015

Rozdział X

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Justin ~


Po wyjściu Seleny z domu mojego przyjaciela nie mogłem uwierzyć w jej słowa. Z kim ona kurwa jest umówiona? Przecież nie może mi tego zrobić!

Czy ona nie wie, że ja się w niej zakochałem? Nie dociera to do niej? Selena musi być moja nawet, gdybym do końca życia musiał walczyć o jej miłość.

- Somers z kim ona się umówiła? - Spytałem zdenerwowany, gdy mój przyjaciel wrócił do salonu.

Chaz zaśmiał się, gdy usłyszał moje pytanie i usiadł na przeciwko mnie.

- A co zazdrosny o nią jesteś? Tyle czasu nabijałeś się z Seleny i chcesz w jeden dzień wszystko naprawić? - Spytał ironicznie, a ja mu nic nie odpowiedziałem, bo zbyt dobrze wiedziałem, że Somers ma rację. - Jednak odpowiadając na twoje pytanie to z tego, co wiem do Caitlin to całą ekipą, którą dzisiaj występowali w naszej szkole szli do kina. - Powiedział uśmiechając się.

Odetchnąłem z ulgą słysząc, że szła tylko z przyjaciółmi. Ciągle zastanawiałem się, co mogę zrobić, aby zbliżyć się do Gomez, po tym wszystkim, jak nią traktowałem przez tyle czasu. Nagle sobie coś uświadomiłem.

- Ty powiedziałeś, że gadałeś z Cait? Z tą nową laską z naszej klasy? - Spytałem nie będąc pewnym, czy na pewno wszystko rozumiem. Somers skinął głową i unikał mojego wzroku. Zbyt dobrze go znałem i wiedziałem, co to znaczy. - Stary Ty się zakochałeś! - Wykrzyczałem podekscytowany.

- Kurwa Bieber zamknij się i nie krzycz tyle. A nawet gdybym się zakochał w Caitlin to co Ci do tego? Przecież uganiasz się za Gomez, zapomniałeś? - Spytał z ironicznym uśmiechem.

- Wiem, ale wtedy byśmy mogli chodzić na podwójne randki. - Powiedziałem rozmarzony.

Mój przyjaciel się zaśmiał i spojrzał na mnie, jakbym spadł z kosmosu.

- Najpierw to Ty musisz zdobyć serce Seleny, żeby myśleć o randkach,a wiem, że to będzie bardzo trudne zadanie, dla Ciebie zwłaszcza po tym, co się dowiedziałem dzisiaj po jej występie. - Powiedział robiąc się w jednej chwili blady.

Wiedziałem, że to nie może być nic dobrego skoro on tak reaguje na samo wspomnienie rozmowy z Seleną w szatni.

- Stary dowiem się, dlaczego to nie będzie takie łatwe? - Nalegałem, żeby mi powiedział.

Somers otrząsnął się z transu i spojrzał na mnie, ale jego wzrok był przygaśnięty. Nie był już tak wesoły, jak w momencie, gdy rozmawialiśmy o Caitlin.

- Zastanawiałeś się kiedyś czemu, jak na matematyce zaczynałeś nabijać się z Seleny dyrektor od razu się jej pytał, czy nie musi wyjść do łazienki, a ona wtedy brała ze sobą całą torbę, jak nam wtedy robił wywody, że nie możemy tak na nią naskakiwać i tak dalej? - Spytał mój przyjaciel, a ja skinąłem głową.

Zbyt dobrze to pamiętam, bo ostatnia taka sytuacja miała miejsce jakieś dwa tygodnie temu, gdy szła dać nauczycielowi jakieś zwolnienie, a ja zacząłem jej dogadywać.

- Po występie Seleny poszedłem za nią do szatni, aby pogadać z nią, bo tak szybko zbiegła z tej sceny. Była tak pochłonięta rozmową ze mną, że z tego wszystkiego zapomniała, że jestem razem z nią w tej szatni i wyciągnęła przy mnie pudełko z lekami. Gdy zabrałem jej opakowanie zorientowałem się, że ona bierze leki antydepresyjne. rozumiesz? Widzisz do czego doprowadziliśmy? - Spytał retorycznie, a ja tylko schowałem twarz w dłoniach, nie wierząc w to, że to dzieje się naprawdę. - A wiesz, co w tym wszystkim jest najgorsze? - Spytał mój przyjaciel.

Wtedy podniosłem na niego wzrok. Jego oczy były zaszklone, a Chaz zbliżał się do płaczu.

- Ona pół roku po tym, jak przyszła do naszej szkoły chciała się zabić. Pamiętasz zdjęcia z fotomontażu, które jednego dnia cała szkoła dostała? - Spytał mój przyjaciel.

- Mówisz o tych zdjęciach, co miały być niby rozbieranymi zdjęciami Seleny? - Odpowiedziałem pytaniem na jego pytanie.

Chaz skinął głową, a ja jeszcze bardziej się załamałem, bo od początku wiedziałem, czyja to była sprawka, ale obiecałem, że go nie wydam. Przeze mnie Selena chciała się zabić, została wystawiona na pośmiewisko całej szkoły, bo ja nic nie zrobiłem, aby ratować jej wizerunek, mimo że miałem wtedy do tego taką okazję, ale przecież jeszcze nie wiedziałem, że pokocham tą dziewczynę. Miała być to tylko dziewczyna ze szkoły, którą miałem dołować i szydzić z niej, że nie jest tak dziana jak my, ale los chciał inaczej i zakochałem się w niej.

- To dlatego ona wtedy miesiąc czasu do szkoły nie chodziła, prawda? - Spytałem retorycznie, a on w odpowiedzi skinął tylko głową.

Wstałem z kanapy, pożegnałem się z Chazem i wściekły na samego siebie wyszedłem z jego domu. Ze złości kopnąłem w koło swojego białego Lamborghini Aventadora i pięścią uderzyłem w dach samochodu.

Chwilę później oparłem się o dach samochodu, aby choć trochę się uspokoić. Przecież nie mogłem jechać autem pod wpływem emocji.

Gdy się trochę uspokoiłem wsiadłem do pojazdu i pojechałem w stronę domu. Na wejściu od razu przywitało mnie moje rodzeństwo, które na mnie skoczyło, jakby mnie miesiąc nie widziało.

- Tak bardzo się za mną stęskniliście? - Spytałem z uśmiechem.

- Justin pobawisz się z nami? - Spytał blondyn.

- Nie dzisiaj Jaxon. Jestem zmęczony. Jutro się pobawimy. - Powiedziałem stawiając dwójkę dzieci na ziemi. - Pobaw się z Jazmyn. - Powiedziałem zmierzwiając włosy chłopcu i dziewczynce stojącym przede mną.

O dziwo dzieciaki nie męczyły mnie dłużej. Moje rodzeństwo pobiegło do pokoju Jaxona i zaczęli się w coś bawić. Ja w tym czasie skierowałem swoje kroki do salonu. Wziąłem kontroler do konsoli i położyłem sie na kanapie z głową skierowaną w dół.

- Justin wygodnie Ci tak? - Spytała retorycznie moja mama.

Nic jej nie odpowiedziałem, tylko dalej grałem, wtedy oberwałem ścierką po nogach, abym zwrócił na nią uwagę. Westchnąłem i wcisnąłem przycisk pauza na padzie, po czym usiadłem i spojrzałem na nią zza oparcia.

- Co chcesz? Nie mam humoru. - Powiedziałem podpierając brodę na swoich dłoniach.

- Gdzie byłeś tyle czasu? - Spytała moja mama.

No to zaczyna się wywiad. Jak ja tego nienawidzę.

- Byłem u Chaza. Mogę już wrócić do grania, czy masz jeszcze jakieś pytania? - Odparłem zniecierpliwiony.

- Jesteś głodny? - Zadała kolejne pytanie.

- Ile razy mam mówić NIE MAM HUMORU! Jedzenia się to też dotyczy! - Wykrzyczałem i wyszedłem z salonu.

Wszedłem na górę po schodach i udałem się do swojego pokoju. Trzasnąłem wściekły drzwiami i położyłem się na łóżku wkładając do uszu słuchawki, aby nie mieć do czynienia ze światem zewnętrznym.

Ciągle myślałem o Selenie i o tym, w jaki sposób mogę jej udowodnić, że naprawdę mi na niej zależy.

Wiem, że źle postąpiłem, ale mam nadzieję, że kiedyś mi to wybaczy i będziemy mogli być razem._________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Tak więc mamy kolejny rozdział na blogu :)
Tym razem, jak pewnie zaważyliście cały rozdział jest pisany z perspektywy Justina.
Niestety następny rozdział pojawi się najwcześniej za półtora tygodnia, bo rozpoczynają mi się ferie i wyjeżdżam na kilka dni, gdzie będę niestety odcięta od internetu.
Obiecuję, że gdy tylko wrócę dodam nowy rozdział, z niespodzianką, jakieś się nie spodziewaliście zobaczyć w tym blogu.
Proszę o zapoznanie się z zakładką Bohaterowie, bo pojawiło się tam kilka nowych osób, które niebawem wezmą udział w opowiadaniu.

Czy Justin przyzna się, że wie kto zrobił te zdjęcia?
Czy Justin zdoła przekonać Selenę do siebie?
Co Bieber wymyśli, aby nią zdobyć?
Czy Selena uwierzy w miłość Justina?