Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaskoczenie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zaskoczenie. Pokaż wszystkie posty

środa, 6 kwietnia 2016

Epilog


~ Justin ~


To był dla mnie ciężki dzień. Rano obudziłem się w podłym nastroju. Wyjąłem z szafy pierwsze lepsze ubrania i przebrałem się najszybciej, jak potrafiłem. Zbiegłem na dół do kuchni. Wyjąłem z lodówki smażone piersi z kurczaka oraz sparzonego pomidora. Po chwili ściągnąłem z niego skórę. Gdy miałem już naszykowane wszystkie przedmioty, zacząłem robić sobie kanapki. W wolnym czasie zaparzyłem kawę.

Z gotowym śniadaniem udałem się do salonu. Usiadłem na kanapie i włączyłem telewizor. Oglądałem wiadomości, lecz przeraziłem się, kiedy spojrzałem na zegarek. Szybko się zebrałem i udałem się w stronę domu Chaza.

Chciałem pożegnać się ze swoją dziewczyną, zanim wyjedzie na rok w trasę z nie wiadomo jakimi ludźmi. Bałem się, że po takim czasie rozłąki, przestanie mnie kochać.

Wsiadłem do swojego Lamborghini i z piaskiem opon ruszyłem z miejsca. Gdy wchodziłem do domu przyjaciela, słyszałem śmiech swojej księżniczki. W salonie zastałem Chaza z Caitlin, która siedziała na jego kolanach. Selena stała pod oknem i rozmawiała z kimś przez telefon. Byłem zazdrosny, kiedy słyszałem, jak dziewczyna śmiała się dzięki innej osobie.

- Emma obaczymy się na lotnisku. Teraz chcę spędzić z kimś trochę czasu, zanim wyjadę na rok - powiedziała do telefonu, a ja byłem najszczęśliwszym mężczyzną na ziemi, bo rozmawiała ze swoją tancerką. W tym momencie odetchnąłem z ulgą, a dziewczyna zakończyła rozmowę.

Selena wbiegła w moje ramiona i zaczęła płakać. Nie mogłem uwierzyć, że tak długo będę musiał żyć bez niej. Nie byłem pewien, czy potrafiłem poradzić z tym sobie po raz kolejny.

Najpierw straciłem dziewczynę przez Marka, ponieważ wyjechała bez żadnych wyjaśnień, zanim Selena pojawiła się w naszej szkole. Chciałem spotkać jeszcze Hailey na swojej drodze, bo niewiedza zabijała mnie od środka. Do tej pory, nie miałem pojęcia, co ten facet zrobił mojej ówczesnej dziewczynie, jednak to ja spotykałem się z późniejszymi konsekwencjami jego czynów.

To ja musiałem tłumaczyć się na policji z nagłego zniknięcia Hails, a on miał z tego wspaniały ubaw. Dlatego tak bardzo chciałem chronić Selenę przed nim. Niestety, moje starania poszły na marne. Mark wykorzystał moją nieobecność, aby wcielić swój szatański plan w życie. Nigdy nie wybaczę sobie, że nie mogłem być wtedy przy niej.

- Justin, czy ty mnie w ogóle słuchasz? - spytała zirytowana dziewczyna.

- Przepraszam, kochanie. Zamyśliłem się - powiedziałem, przytulając kobietę do swojej piersi.

Selena głośno westchnęła i wtuliła się w moje ciało. Zaczęła malować dłonią wzory na moim brzuchu, a z jej oczu zaczęły płynąć łzy.

- Powinieneś już wracać, bo my musimy jechać na lotnisko. Będę za tobą cholernie tęsknić - mówiła zalana łzami. Starłem palcami słony płyn z jej twarzy i pożegnałem się z dziewczyną długim namiętnym pocałunkiem.

Wsiadłem do samochodu i wróciłem do domu. Zaparkowałem pojazd w garażu i wybrałem się na spacer. Poszedłem do parku, gdzie dawniej przesiadywałem ze swoją byłą dziewczyną. Udałem się do miejsca, o którego istnieniu wiedziało tylko kilka osób z mojego otoczenia.

Położyłem się na trawie z głową skierowaną w stronę nieba. Zacząłem rozmyślać na temat wyjazdu mojej księżniczki. Czy damy radę przetrwać taką rozłąkę? Czy nasza miłość jest wystarczająco silna?

Byłem tak pogrążony w myślach, że nie zauważyłem, kiedy zacząłem płakać. Zakryłem twarz dłońmi i dałem upust swoim emocjom. Leżałem w jednym miejscu przez pół dnia. Nagle usłyszałem zbliżające się w moją stronę kroki.

- Justin - usłyszałem za sobą tak dobrze znany mi głos.

Gwałtownie odwróciłem się w stronę zbliżającej się osoby. Stanąłem jak wryty. Miałem wrażenie, że widziałem ducha. Kiedy tajemnicza osoba padła w moje ramiona, byłem pewien, że to nie sen. Wtedy wiedziałem, że to będą najlepsze wakacje mojego życia.
_________________________________________________________________________________

Po przeczytaniu skomentuj :)

To już ostatni rozdział tego opowiadania.
Druga część pojawi się pod tytułem “No control”.
Przed opowiadaniem macie dodany zwiastun do drugiej części.
Prolog również znajdziecie już na blogu. Wystarczy, że klikniecie w wyżej podany tytuł.
W drugiej części odpowiem na następujące pytania:

Kogo Justin spotkał w parku?
Kto zagra jako support Seleny?
Czy związek Justina i Seleny ma szansę przetrwać?
Co stanie się z Markiem?
Co stanie się podczas trasy koncertowej?

piątek, 4 grudnia 2015

Rozdział XXVII

~ Selena ~


Całą noc rozmyślałam nad tym, co dzieje się z moim chłopakiem. Martwiłam się jego stanem zdrowia. Wiem, że nie chciał mnie martwić, bo miałam wystarczająco zmartwień, ale nie mogłam przejść obojętnie obok jego cierpienia.

Rano nie mogłam już dłużej wytrzymać tej niepewności. Musiałam dowiedzieć się, co jest Justinowi. Ubrałam na siebie szlafrok i wyszłam ze swojego pokoju. Miałam nadzieję, że mój ukochany już nie śpi.

Zapukałam do jego drzwi. Od razu usłyszałam stłumione „proszę”. Bez zastanowienia weszłam do środka. Chłopak stał tyłem do wejścia i szukał czegoś w swojej torbie. Mój ukochany ledwo trzymał się na nogach, a ja nadal nie miałam pojęcia, jaka jest tego przyczyna.

Mężczyzna wyciągnął opakowanie tabletek. Usiadł na łóżku i zażył pastylkę popijając lek szklanką wody. Gdy odłożył kubek na szafkę mocno wtuliłam się do jego ciała. Byłam naprawdę ciekawa, co dolega Justinowi.

- Kochanie powiesz mi, co się dzieje? Widzę, że coś jest nie tak – powiedziałam zmartwionym tonem.

Chłopak odsunął się ode mnie. Spojrzał w moją stronę z bólem wypisanym na twarzy. Widziałam, że bardzo się czymś martwił.

- Selena to jest trudne do wytłumaczenia. Nie wiem, jak mam Ci to wszystko powiedzieć. Dopiero między nami zaczęło się układać, a teraz mogę stracić to wszystko – powiedział spoglądając na swoje dłonie.

Nadal nic nie rozumiałam. Spojrzałam na mężczyznę i złączyłam nasze ręce. Czekałam, aż podniesie swój wzrok na mnie. Gdy spojrzał w moje oczy, zauważyłam, że jego piękne brązowe tęczówki są wypełnione łzami. Co do cholery go doprowadziło do takiego stanu?

- Jestem chory. Mam białaczkę. Od poniedziałku zaczynam chemioterapię – odparł ledwo słyszalnym głosem.

Nie mogłam uwierzyć, w to co powiedział. Jednak nagle wszystko zaczęło składać się w całość.

Podczas mojej miesięcznej nieobecności w szkole, Justin przez prawie dwa tygodnie mnie nie odwiedzał. Na początku myślałam, że nie miał czasu, aby mnie dziennie odwiedzać. Teraz zrozumiałam już wszystko.

Mocno przytuliłam swojego chłopaka. Bałam się, że mogę go stracić, a tego bym nie przeżyła. Nie mogłam stracić kolejnej osoby, na której mi zależy. Za dużo już w życiu przeszłam, aby móc pożegnać się na zawsze z Justinem.

- A co mówią lekarze? - Spytałam z nadzieją.

- Mówią, że bardzo szybko u mnie to wykryli, a rak nie jest złośliwy i sama chemioterapia powinna pomóc. Niestety najbliższy miesiąc muszę spędzić w szpitalu. Rodzice rozmawiali z nauczycielami i przez całe leczenie, będę miał lekcje w szpitalu. Wrócę przed samą maturą i będę strasznie tęsknił, gdy będziesz daleko ode mnie. Mam nadzieję, że będziesz mnie odwiedzać, bo inaczej zwariuję bez Ciebie – odparł mocno mnie przytulając. 


~ Justin ~


Cieszyłem się, że miałem już rozmowę z Seleną za sobą. Mieliśmy się szykować na spotkanie z biologiczną babcią mojej dziewczyny, kiedy zadzwoniła moja mama. Wiedziałem, że odkąd dowiedziała się o mojej chorobie, nie mogła przestać zamartwiać się moim stanem zdrowia. Jednak czegoś takiego nie spodziewałem się usłyszeć.

- Justin wiem, że zaplanowałeś sobie cały weekend z Seleną, ale dzwonili z kliniki. Znalazło się miejsce i jeszcze dziś wieczorem możesz zacząć leczenie – powiedziała od razu, gdy odebrałem połączenie.

Byłem w szoku. Nie sądziłem, że to może potoczyć się tak szybko. Z jednej strony bałem się, że podczas leczenia coś pójdzie nie tak. Z drugiej wiedziałem, że im szybciej zacznę chemioterapię, tym szybciej będę mógł wrócić do normalnego życia.

- Dobrze. Przekaż im, że dziś wieczorem będę na miejscu – usłyszałem, jak moja mama wzdycha z ulgą po drugiej stronie słuchawki.

Po skończonej rozmowie z mamą, szeroko uśmiechnąłem się do swojej dziewczyny. Selena nie miała pojęcia, co się właściwie przed chwilą stało, więc postanowiłem ją uświadomić w całej sytuacji.

- Musimy wrócić wcześniej do Atlanty. Wieczorem mam się zgłosić w klinice, bo znalazło się miejsce i wcześniej mogę zacząć leczenie – odparłem przyciągając dziewczynę do siebie.

Moja księżniczka zapiszczała z radości. Wiedziałem, że to nie ze względu na szybszy powrót do domu. Selena tak jak ja zdawała sobie sprawę, że dzięki szybszemu leczeniu, szybciej będziemy mogli spędzać czas, jak normalna para nastolatków.

Dziewczyna szybko opuściła mój pokój i poszła się pakować. Bez zastanowienia wybrałem numer od babci Seleny, aby jej przekazać, że odwiedziemy ją innym razem. Kobieta była zawiedziona, że nie pozna bliżej swojej wnuczki. Gdy usłyszała z jakiego powodu szybciej wracamy do domu, sama doszła do wniosku, że lepiej będzie, jak wcześniej rozpocznę leczenie.

Kilka minut później udałem się do łazienki pod prysznic. Po powrocie do pokoju, zacząłem się ubierać, po czym spakowałem swoją torbę. Nagle znów usłyszałem ciche pukanie do drzwi. Od razu wiedziałem, że przyszła moja księżniczka. Zabrałem swój bagaż i opuściłem pomieszczenie. Zeszliśmy na dół do restauracji, gdzie zjedliśmy obfite śniadanie. Później wróciliśmy do recepcji. Oddaliśmy klucze z naszych pokoi i wymeldowaliśmy się z hotelu.

Selena wzięła kluczyki od samochodu. Z daleka otworzyła bagażnik, gdzie od razu włożyliśmy nasze torby. Nie czułem się najlepiej, więc pozwoliłem, aby moja dziewczyna zawiozła nas na lotnisko.

Po dotarciu na miejsce od razu zajęliśmy się prze-bookowaniem biletów, aby jeszcze dziś wrócić do domu. Na szczęście udało nam się dokonać formalności. Mieliśmy lecieć najbliższym samolotem, który miał być za dwie godziny. W tym czasie oddaliśmy samochód do wypożyczalni znajdującej się tuż przy lotnisku.

Następnie wróciliśmy na lotnisko, gdzie przeszliśmy przez odprawę. Przypomniałem sobie, że obiecałem Jazmyn prezent z Nowego Jorku. Razem z Seleną zaraz po odprawie weszliśmy do sklepu bezcłowego. Długo chodziliśmy między regałami i szukaliśmy odpowiednich zabawek dla mojego rodzeństwa.

Moja księżniczka nagle stanęła przy dziale z misiami. Wiedziałem, o czym myślała. Podszedłem do swojej dziewczyny i razem wybraliśmy dwa misie. Po udanych zakupach w końcu mogliśmy wejść na pokład samolotu, który niebawem miał startować.

Podczas lotu byłem bardzo zdenerwowany. Dopiero teraz zacząłem się martwić pobytem w klinice. Dzieliło mnie tylko kilka godzin od rozpoczęcia leczenia, a ja byłem coraz zaniepokojony. Bałem się, że leczenie może pójść nie tak, albo źle zniosę chemioterapię. A ja przecież byłem zbyt młody, aby móc teraz odejść.

Selena oparła swoją głowę na moim ramieniu, a ja mocno przytuliłem nią do siebie. Nie chciałem rozstawać ze swoją księżniczką. Zbyt długo walczyłem o jej uczucie, aby móc to wszystko stracić.

- Justin nie martw się. Wszystko się ułoży. Wyzdrowiejesz i wszystko będzie dobrze, a ja dziennie będę Ciebie odwiedzać – powiedziała całując moje usta.

Jej słowa trochę mnie uspokoiły, ale nadal bałem się pobytu w szpitalu. Nie wiedziałem, jak mój organizm przyjmie leczenie, ale naprawdę nie chciałem jeszcze umierać.

Po kilku godzinach lotu wylądowaliśmy w Atlancie. Od razu zabraliśmy nasze bagaże i na podziemnym parkingu odnaleźliśmy mój samochód. Odwiozłem dziewczynę, po czym udałem się do swojego domu.

Musiałem przygotować się na wizytę w klinice. Bałem się tego coraz bardziej. Nie wiedziałem, co czeka mnie w szpitalu.

Ledwo otworzyłem drzwi, a moja siostra skoczyła na mnie. Straciłem równowagę, żeby nie dać Jazzy poznać, że coś się ze mną dzieje oparłem się plecami o futrynę. Dziewczynka mocno mnie przytuliła i zapiszczała z radości, że znów jestem w domu. Gdy w końcu stanęła na ziemi, ja wyciągnąłem z torby misia dla swojej siostrzyczki. Kiedy weszliśmy do salonu drugą maskotkę podałem swojemu brat.

Moja mama spojrzała na mnie zmartwionym wzrokiem i smutno uśmiechnęła się w moją stronę. Wiedziałem, że bała się tak samo jak ja. Jednak żadne z nas nie było w stanie tego zmienić. Musiałem przejść przez chemioterapię, aby móc żyć, jak każdy normalny nastolatek w moim wieku.

- Justin o 18:00 mamy być w klinice. Masz już spakowane wszystko, co lekarz kazał zabrać – powiedziała smutnym tonem.

Nic nie odpowiedziałem. Podszedłem do swojej rodzicielki. Usiadłem obok niej na kanapie i mocno przytuliłem kobietę. Chwilę później na swoim ramieniu poczułem łzy. Łzy należące do mojej mamy. Wiedziałem, że cierpiała z powodu mojej choroby, ale w końcu musieliśmy być dobrej myśli. Musieliśmy wierzyć, że leczenie pójdzie zgodnie z planem.

- Mamo nie martw się. Wszystko się ułoży. Wyzdrowieję, zobaczysz – odparłem pocieszając kobietę.

Moja mama uspokoiła się, ale nadal była przygnębiona. Sam nie byłem uradowany myślą, że mogę umrzeć podczas leczenia.
________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam, że rozdział jest tak późno, ale miałam próbne matury, próbny egzamin zawodowy i nie miałam czasu usiąść i napisać dla Was rozdziału.
Mam nadzieję, że mi wybaczycie te małe opóźnienie.
Na pewno podczas przerwy świątecznej coś się pokaże na blogu.
Mam nadzieję, że rozdział Wam się podoba i mam nadzieję, że udało mi się Was zaskoczyć biegiem historii.

Spodziewaliście się, że może chodzić o tak poważną chorobę?
Czy Justin przeżyje leczenie?
Czy Selena będzie z Justinem przez cały ten czas?
Czy Justin wyzdrowieje?
Co jeszcze spotka Justina i Selenę?


piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział XXII

~ Justin ~



Nie spałem całą noc. Razem z Chazem siedzieliśmy w salonie w domu Seleny i obmyślaliśmy plan, jak zniechęcić Marka do tej cudownej dziewczyny. Miałem nadzieję, że szybko uda nam się go pozbyć. Nie mogłem pozwolić na to, aby ten chłopak skrzywdził moją księżniczkę. Wiedziałem, że on zrobi wszystko, aby zaciągnąć Selenę do łóżka.

Przecież to było już widać nawet na imprezie u mojego przyjaciela. On musiał jej czegoś dosypać. Nikt, dosłownie nikt nie mdleje po kilku łykach drinka. Nawet jeśli ta osoba w ogóle nie pije alkoholu.

Wiedziałem, że Mark znalazł w Selenie swój kolejny cel do zaliczenia. Ktoś musiał mu w tym przeszkodzić, a tą osobą będę ja. Nie pozwolę na to, aby mojej ukochanej stała się krzywda.

- Mark musiał coś dosypać Selenie. Czuje to. Ona nigdy wcześniej się tak nie zachowywała – powiedziałem przecierając twarz swoimi dłońmi.

- Wiem stary, dla mnie to też jest dziwne. Musimy coś z tym zrobić, żeby ten dupek nie skrzywdził Seleny – odparł mój przyjaciel,

Przesiedzieliśmy całą noc i snuliśmy plany. Próbowaliśmy wymyślić coś sensownego, aby odciągnąć Marka od dziewczyny, którą kochałem.

Nagle usłyszałem, jak ktoś schodzi po schodach. To nie mogła być Caitlin, bo przecież siedziała z nami. W takim razie była tylko jedna możliwość. W wejściu do salonu stanęła Selena.

Wyglądała tak uroczo, gdy była zaspana. Mimowolnie się uśmiechnąłem na ten widok. Chociaż miała włosy rozrzucone po twarzy i tak była najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu spotkałem.

~ Selena ~



Rano usłyszałam dziwne odgłosy z salonu. Wiedziałam, że nie należą do mojej mamy, bo była na szkoleniu.

Najdziwniejsze jest to, że nawet nie pamiętałam, jak dostałam się do domu. Pamiętam tylko, że byłam na imprezie u Chaza po meczu koszykówki.

Weszłam do salonu. Byłam w dużym szoku, gdy zobaczyłam swoich przyjaciół oraz Justina siedzących na kanapie.

- Co tutaj robicie? - Spytałam nic nie rozumiejąc.

Caitlin szybko wstała z kanapy i zabrała mnie do kuchni. Dziewczyna widziała, że nie cieszy mnie widok Biebera w moim domu. Tam usiadłyśmy przy stoliku, a moja przyjaciółka zaczęła mi opowiadać historię z wczorajszej imprezy. Nie potrafiłam sobie poskładać tego wszystkiego w całość.

- Dalej nie rozumiem, co tutaj robi Bieber – powiedziałam, gdy Beadles skończyła mi opowiadać swoją historię.

- Justin z Chazem po prostu chcieli mieć pewność, że nic Ci się nie stanie w nocy. Oni by sobie nie wybaczyli, gdyby Mark tu w nocy przyszedł i coś Ci zrobił. Kochana myślę, że powinnaś dać szansę Bieberowi. On Cię naprawdę kocha.

- Caitlin ja nie potrafię zapomnieć tego, że zniszczył mi życie w szkole. Przecież te leki antydepresyjne biorę przez niego.

Nie chciałam się już dłużej tłumaczyć swojej przyjaciółce. Wyszłam z kuchni i udałam się do swojego pokoju. Tam z szafki wyciągnęłam ubrania i udałam się pod prysznic. Założyłam na siebie czarne legginsy, czarną tunikę na ramiączkach, siwy wełniany sweter zapinany na guziki oraz czarne kozaki sięgające połowy uda na szpilce.

Wszyscy dalej siedzieli w salonie, gdy w końcu wróciłam na dół. Usiadłam na kanapie, która znajdowała się najdalej od Justina. Nagle przypomniałam sobie, że muszę znaleźć receptę.

Zaczęłam przeszukiwać szuflady w salonie. Przeszukałam wszystkie szafki z dokumentami, ale nigdzie nie znalazłam tego, czego szukałam. Wtedy w ręce wpadła mi jakaś dziwna kartka, który był schowany na dnie szafki.

- Selena, czego szukasz? - Spytał Chaz, który przytulał swoją dziewczynę.

- Szukam recepty, bo muszę dzisiaj wykupić leki – odparłam bez przekonania.

Usiadłam na podłodze i zaczęłam czytać dokument w mojej ręce. Nie mogłam uwierzyć w to, co tam było napisane. Rzuciłam kartkę na ziemię i zalałam się łzami. To nie mogła być prawda.

Justin podszedł do mnie i podniósł z podłogi papier. Gdy czytał akt adopcyjny, przez łzy widziałam, jak przez jego twarz przebiegło jakieś uczucie. Niestety nie byłam w stanie go zidentyfikować.

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego moi biologiczni rodzice mnie oddali. Wtedy uświadomiłam sobie coś istotnego.

- Justin twój tata jest detektywem, prawda? - Spytałam retorycznie, a chłopak tylko skinął głową na znak, że się ze mną zgadza. - Mógłbyś z nim porozmawiać, żeby pomógł mi odnaleźć moich biologicznych rodziców? Chciałabym wiedzieć, dlaczego oddali mnie do adopcji.

- Kochanie dla Ciebie zrobię wszystko – powiedział przytulając mnie.

Nie miałam już siły, aby go unikać. Po prostu wtuliłam się w jego ciało i dałam upust swoim emocjom. Wtedy przestałam przejmować się wszystkimi przykrymi momentami, które przeżyłam przez niego od początku naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam, że mogę czuć się tak dobrze przy Bieberze. W tej chwili nie potrzebowałam niczego innego do życia.

Od najmłodszych lat żyłam w kłamstwie. Jak oni mogli mnie tak potraktować. Przecież mam prawo wiedzieć, że w jakimś miejscu na ziemi są moi biologiczni rodzice.

~ Justin ~



Widziałem, jak w jednej chwili Selenie zawalił się cały świat. Jeszcze dobrze nie pozbierała się po śmierci ojca, a teraz dowiedziała się, że wszystko było tylko bajką. Nie mogłem tak po prostu patrzeć na cierpienie tej dziewczyny. Mocno nią przytuliłem do siebie i czekałem, aż się uspokoi.

Byłem w szoku, gdy tym razem Gomez mnie nie odtrąciła. Zacząłem wierzyć w to, że mogę mieć jeszcze jakąś szansę na zbliżenie się do Seleny. Gdy w końcu się uspokoiła postanowiłem zabrać nią na spacer, aby mogła pozbierać swoje myśli.

- Selena pójdziesz ze mną na spacer? - Spytałem w pewnym momencie.

Ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna szybko się zgodziła i poszła do łazienki. Po chwili wróciła w delikatnym makijażu. Chaz i Caitlin chwilę wcześniej opuścili dom Seleny. Gomez była w szoku, gdy nie zobaczyła w salonie naszych przyjaciół.

- Beadles i Somers musieli już iść do domu, bo Cait ma przypilnować młodszego brata – powiedziałem zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.

Selena założyła kurtkę na siebie i czekała na mnie. Szybko znalazłem się u boku dziewczyny i wyszliśmy z domu. Zabrałem Selenę do swojego ulubionego parku, gdzie usiedliśmy na ławce.

Byłem w wielkim szoku, gdy Selena wtuliła się w moje ciało. Delikatnie objąłem kobietę swoimi ramionami, a ona uniosła swoją twarz w górę. Jej piękne oczy zabłyszczały, jak nigdy przedtem w mojej obecności. Nie mogłem uwierzyć, że trzymam w ramionach cały swój świat. Zdecydowanie wolałem przytulać ją przytulać, iż dokuczać tej słodkiej dziewczynie.

- Justin przepraszam – usłyszałem cichy głos Seleny.

- Za co kochanie? - Niczego nie rozumiałem.

To przecież ja powinienem błagać nią o wybaczenie. Przecież nikt nie skrzywdził tej kobiety, tak jak ja zrobiłem to przez ostatnie trzy lata.

- Przepraszam, że ostatnio się tak zachowywałam wobec Ciebie. Po prostu nie wierzyłam, że możesz się zmienić. Jednak teraz widzę, że popełniłam błąd. Cait mi opowiedziała, jak wczoraj stanąłeś po mojej stronie. Do tego dzisiaj mogę polegać tylko na tobie. Przepraszam, że byłam taka oschła dla Ciebie – odparła mocniej mnie przytulając.

- Kochanie nie masz za co mnie przepraszać. To ja przez tyle lat zachowywałem się, jak dupek. Dlatego wiem, że mi nie ufałaś. Naprawdę Cię kocham i zrobię wszystko, żebyś zawsze była szczęśliwa.

Nim skończyłem mówić Selena wpiła się w moje usta. Od razu przyciągnąłem dziewczynę do siebie, tak aby usiadła na moich kolanach. Wtedy usłyszałem tak dobrze znany mi śmiech Somersa.

Delikatnie odsunąłem od siebie swoją ukochaną, a mój przyjaciel od razu do nas podszedł. Byłem w szoku, że Beadles puściła Chaza samego.

- Wiedzę gołąbki, że między wami już wszystko w porządku – zaśmiał się mój przyjaciel.

- Zamknij się. Tylko ja zostałem przy niej, gdy potrzebowała waszego wsparcia. A teraz spadaj, bo chcemy pobyć sami – powiedziałem przytulając mocniej dziewczynę.

Ku mojemu zdziwieniu Somers odszedł od nas bez zbędnych protestów. Poczekałem, aż oddali się na bezpieczną odległość. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynę i spojrzałem Selenie głęboko w oczy.

- Kochanie, co teraz będzie między nami? Dasz nam szansę? - Spytałem muskając opuszkami palców policzek swojej ukochanej.

Kobieta nachyliła się nade mną i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach. Nim zdążyłem odpowiedzieć na ten gest Gomez odsunęła się ode mnie i tajemniczo uśmiechnęła się w moją stronę.

- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - Spytała ukazując swoje śnieżnobiałe ząbki w uśmiechu.

W odpowiedzi skinąłem głową i mocno nią wtuliłem w siebie. Byłem szczęśliwy, że dziewczyna w końcu dała mi szansę. Teraz mogłem naprawić wszystko, co do tej pory zepsułem. Wiedziałem od czego mam zacząć, aby uszczęśliwić moją miłość.

Chciałem z pomocą taty odnaleźć biologiczną rodzinę Seleny. Przecież mój tata, jako detektyw znał różne sposoby na rozwiązanie takich zagadek. Zwłaszcza, że na akcie adopcji były dane osobowe matki i ojca mojej królewny.

Miałem wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. W ciągu jednej chwili, gdy relacje między nami się zmieniły, świat zaczął mi się wydawać piękniejszy.

To chore, że w zaledwie po paru minutach nabieramy innego spojrzenia na rzeczywistość. Miłość jednak potrafi zdziałać cuda.

Nigdy nie sądziłem, że zmienię się z powodu dziewczyny. Tym bardziej z powodu dziewczyny pochodzącej z innego poziomu społecznego. Odkąd Selena pojawiła się w moim życiu, wszystko wywróciło się do góry nogami.

Mój umysł i serce szaleją, gdy zbyt długo nie mnie przy tej kobiecie. Wiem, że popełniłem wiele błędów od początku naszej znajomości.

Nigdy nie chciałem bliżej poznać Seleny, bo bałem się odtrącenia. Tak ja bogaty chłopak z pozycją w szkole bałem się, że dziewczyna może mnie odtrącić. Większość osób kręci się przy mnie głównie z powodu pieniędzy moich rodziców. Mówię większość, bo Ryana i Chaza znam od swoich najmłodszych lat. Po prostu wiem, że na tych dwóch facetach mogę zawsze polegać. Są dla mnie niczym bracia.

Gdy poznałem Selenę zacząłem się bać, że będzie starała się zbliżyć do mnie z powodu swojej sytuacji majątkowej. Jednak ona zawsze wolała trzymać się na uboczu naszej klasy, dlatego była świetnym celem do drwin.

Nie osądzajcie mnie źle. Nie jestem taki, jak sądzicie. Jestem wrażliwym chłopakiem z duszą romantyka, ale wiem, że życie jest brutalne. Nie wierzę w bajki z happy endem, dlatego przybieram arogancką postawę.

Boję się odrzucenia, więc odtrącam od siebie innych ludzi zanim oni to zrobią. Po prostu nie chcę cierpieć przez kogoś na kim zacznie mi zależeć.

Jednak z Seleną to jest inna historia. Im dłużej z niej drwiłem i widziałem, jak cierpi, tym dłużej ja byłem w rozsypce emocjonalnej. Zakochałem się w niej, gdy pierwszy raz przekroczyła próg naszej klasy, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać. Nie wiedziałem, jak na taką wiadomość zareagują moi przyjaciele. Przecież byliśmy dosłownymi przeciwieństwami siebie. A teraz? Teraz żałuję, że nie zebrałem się wcześniej na odwagę.

Tak to pewnie wszystko mogłoby się potoczyć całkiem inaczej. Jedak teraz najważniejszy jest fakt, że mam swoją wymarzoną dziewczynę przy sobie. Jestem chyba najszczęśliwszym mężczyzną na świecie.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was, że musieliście tyle czekać na rozdział. Niestety byłam chora i nie miałam siły, aby usiąść przy laptopie i cokolwiek napisać.
Teraz na szczęście jest już wszystko dobrze. Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Sądzę, że ten szablon lepiej wygląda od poprzedniego. Jednak chciałabym poznać wasze opinie na ten temat.
Chciałam Wam podziękować za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Kolejny rozdział pojawi się gdy będzie 25 komentarzy pod postem.

Czy Justin pomoże Selenie odnaleźć biologiczną rodzinę?
Dlaczego Selena została oddana do adopcji?
Czy Selena dobrze robi dając Justinowi szansę?
A może wszystkiego pożałuje?

Czy Mark da spokój Selenie?


niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział XX



~ Selena ~






Po kilku lekcjach nadeszła tak długo wyczekiwana przeze mnie długa przerwa. Zawsze w tym czasie miałam próby z zespołem cheerleaderek, ale odkąd zaczęłam skupiać na swojej karierze musiałam zrezygnować z tych zajęć.

Mimo tego dziennie chodziłam na ich próby, aby patrzeć, jak dziewczyny radzą sobie beze mnie. Teraz kapitanem drużyny była Caitlin, która zajęła moje miejsce w drużynie. Obie z moją przyjaciółką wiedziałyśmy, że ja mając teraz na głowie karierę, nie będę miała czasu na występy z drużyną, a Beadles idealnie się do tego nadawała, bo tańczyła w moim zespole odkąd zjawiła się w mieście.

Byłyśmy właśnie na sali gimnastycznej. Siedziałam na ławce z Somersem, kiedy nagle do pomieszczenia wbiegł Bieber, jak poparzony. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, żebym wstała. Naprawdę nie miałam pojęcia, o co mu chodzi.

- Selena wiedziałem, że Ciebie tu znajdę. Chodź musisz iść ze mną tylko na krótki moment. - Błagał chłopak.

Spojrzałam niepewnie na Cait i Chaza. Moja przyjaciółka zarządziła przerwę w ćwiczeniach, bo sama była ciekawa, co Justin znów wymyślił. Widziałam, że nawet mój przyjaciel nie miał pojęcia, do czego tym razem Bieber się posunął.

- No chodź Sel, proszę nie daj się dłużej namawiać. Chaz i cheerleaderki mogą iść z nami. - Powiedział, gdy zauważył, że bez swoich przyjaciół nigdzie się nie ruszę.

Długo rozważałam jego propozycję, ale w końcu moja ciekawość zwyciężyła. Gdy się zgodziłam chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia na zewnątrz. Nie miałam pojęcia, po co on ciągnie mnie na dwór. Przecież kurtkę zostawiłam w szafce. On chyba nie myśli logicznie.

- Poczekaj tutaj. - Powiedział Justin zostawiając mnie i naszych przyjaciół przy szklanych drzwiach, które pozwalały na wyjście ze szkoły.

Sam pobiegł na dwór. Chwilę kręcił się po podwórku szkolnym, wtedy podszedł ktoś do niego i coś mu wręczył. Po otrzymaniu tajemniczej paczki biegiem wrócił do szkoły. Naprawdę zaczęłam się trochę bać jego pomysłu. Gdy wszedł z powrotem do budynku złapał mnie za rękę i szybkim krokiem ruszył w stronę stołówki, gdzie zazwyczaj na tej przerwie przebywa cała szkoła.

Gdy w końcu doprowadził nas wszystkich na stołówkę, stanął na stole, przy którym zazwyczaj siedział z przyjaciółmi i wyciągnął rękę w moją stronę. Wszyscy uczniowie spojrzeli zainteresowani w naszą stronę. Chciałam, żeby w końcu skończył już te swoje wygłupy i powiedział, o co mu do jasnej cholery chodzi.

- Selena wiem, że zachowywałem się, jak dupek. Skrzywdziłem Ciebie swoim zachowaniem i to nie jeden raz, czego teraz bardzo żałuję. Ale proszę daj mi szansę naprawić to wszystko, więc uczyń mi ten zaszczyt i wybierz się ze mną na bal zimowy. - Mówił to wszystko z takim przekonaniem, że po prostu mu uległam.

Co ten chłopak miał w sobie, że mimo tylu krzywd nadal działał na mnie, jak magnez? Bieber zeskoczył ze stołu i podbiegł do mnie. Nim się obejrzałam, Justin trzymał mnie już w swoich ramionach i obracał się ze mną wokół własnej osi. Po chwili postawił mnie na ziemi i podał mi małą paczkę, którą wyciągnął z kieszeni spodni.

- Proszę otwórz to, gdy będziesz już sama. - Powiedział proszącym tonem.

W odpowiedzi skinęłam tylko głową na znak, że postaram się wykonać jego prośbę. Razem z Chazem i Caitlin wyszliśmy ze stołówki, aby moja przyjaciółka mogła dokończyć próbę cheerleaderek, ponieważ dzisiaj był ważny mecz. Ledwo weszliśmy na salę gimnastyczną a za nami wszedł Bieber z Ryanem i Ashley. Dziewczyna podeszła do nas i chwilę mi się przyglądała.

- Możemy się dosiąść i popatrzeć? Chcielibyśmy się dowiedzieć, dlaczego każdą długą przerwę spędzacie tutaj. - Powiedziała dziewczyna.

- Jasne siadajcie. - Odparłam wskazując an wolne ławki.

Bieber oczywiście zajął wolne miejsce między mną a Chazem. Przez całą próbę dziewczyn ciągle coś komentował i nie dawał mi się skoncentrować na ich układzie. Nagle podbiegła do mnie Cait. Pytając, czy coś jeszcze powinny dodać do tej choreografii.

- Szczerze? Ja bym na koniec dodała jeszcze piramidę. - Powiedziałam po chwili namysłu.

- Dziewczyny słyszałyście? Próbujemy z piramidą. - Zapiszczała szczęśliwa Caitlin.

Dziewczyny na nowo włączyły muzykę i powtórzymy cały układ dodając na koniec piramidę , na którą wskakiwały z salt.

- Selena możemy dziś zrezygnować z korków z maty? - Spytał Chaz. Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc. - Dzisiaj jest mecz naszej drużyny koszykarskiej a sama dobrze wiesz, że chłopaki są w drużynie i nie chciałbym przegapić ich meczu zwłaszcza, że Cait z dziewczynami będzie tańczyć w czasie przerwy. - Powiedział proszącym tonem mój przyjaciel, gdy szliśmy już do sali od języka angielskiego.

Wtedy wszystko stało się jasne. Wiedziałem, że Somers tak łatwo nie odpuści i za wszelką cenę będzie mnie męczył, żebym pozwoliła mu ten jeden raz opuścić zajęcia z matematyki. Nagle z pomocą przyszedł mu Justin.

- Selena przecież sama nie przegapiłaś żadnego naszego meczu, bo byłaś kapitanem drużyny cheerleaderek, więc proszę przyjdź z Chazem a matematyką możecie się zająć jutro. - Mówił błagalnym tonem.

Gdy obaj zaczęli mnie namawiać, wiedziałam, że dłużej już im nie ulegnę, dlatego w końcu dla świętego spokoju zgodziłam się na ten mecz.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Przypominam, że opowiadanie znajdziecie też na Wattpad :)

Kolejny rozdział, gdy pojawi się 15 komentarzy pod tym postem

Co znajduje się w paczce, którą Selena dostała od Justina?

Czy Selena pojawi się na meczu?

Co wydarzy się podczas spotkania?

Czy Selena będzie żałować decyzji o spędzeniu balu zimowego z Bieberem?