Pokazywanie postów oznaczonych etykietą występ. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą występ. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2016

Rozdział XXXII

~ Justin ~





Ostatnie kilka tygodni zarówno dla mnie, jak i Seleny były okropne. Ciągle dochodziliśmy do siebie. Ona potrzebowała czasu, aby zacząć na nowo żyć po gwałcie, ja miałem cięższe zadanie. Raz w tygodniu musiałem stawiać się na badania krwi, a pilnowanie diety było bardzo trudne. Nie raz chciałem wyjść z kolegami na pizzę, ale nie miałem takiej możliwości. W końcu zdrowie było najważniejsze.

Podszedłem do Seleny, która stała przy swojej szafce. Objąłem dziewczynę w pasie i mocno wtuliłem się w jej plecy. Nie mogłem uwierzyć, że za kilka dni wszystko miało się zmienić. Kobieta, którą pokochałem, miała opuścić mnie na najbliższy rok. Nie wiedziałem, czy byłem w stanie pogodzić się z tym wszystkim.

- Cześć kochanie - wymruczałem tuż przy uchu swojej wybranki. Dziewczyna szybko odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Selena zarzuciła ręce na moją szyję i wpiła się w moje wargi. Nie pozostałem jej dłużny. Przyparłem kobietę plecami do szafki i przejąłem dominację w pocałunku. Swoje dłonie pokierowałem na biodra ukochanej i delikatnie uniosłem ją w powietrze.

- Może nie przy ludziach? - Spytał z ironią Ryan. Wiedziałem, że był sfrustrowany po wyjeździe Ashley. W końcu jako jedyny z naszej paczki został bez dziewczyny. W tajemnicy od niego wiedziałem, że Ally przyjedzie zaraz po maturze, aby pokazać się ze swoim ukochanym na balu maturalnym.

Nie miałem ochoty na słuchanie jego komentarzy. Postawiłem Selenę na ziemi i pociągnąłem ją za rękę w stronę naszej klasy. Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie miała odbyć się matura z matematyki. Zajęliśmy nasze miejsca w ławce i powróciliśmy do przerwanego nam zajęcia. Niestety i tym razem nie było nam dane nacieszyć się sobą. Nauczyciel wszedł do sali z plikiem dokumentów. Podszedł do każdego z nas i położył przed nami arkusze.

Od razu przeczytałem instrukcję, a mężczyzna pozwolił nam otworzyć egzemplarze. Wpisałem swój kod, który znajdował się naklejony na ławce. Dyrektor zapisał na tablicy godzinę rozpoczęcia i zakończenia egzaminu.

W tym momencie wszystkie rozmowy się skończyły i każdy zajął się rozwiązywaniem zadań. W pomieszczeniu dało się wyczuć gęstą napiętą atmosferę. Każdy uczeń zdawał sobie sprawę, że przed sobą miał najważniejszy egzamin życia, który decydował o dalszych losach każdego z nas.



~*~



- Selena - krzyknąłem, stojąc przy schodach.

Czekałem, aby dziewczyna łaskawie zeszła. Przed domem mojej ukochanej stała wynajęta przez nas limuzyna. Lada moment miał rozpocząć się bal maturalny, na który byliśmy praktycznie spóźnieni.

W końcu doczekałem się swojej piękności. Gdy zobaczyłem miłość mojego na szczycie schodów, moje serce szybciej zabiło. Kiedy znalazła się u mojego boku, mocno objąłem swoją wybrankę w pasie, a mama kobiety, którą kochałem, zaczęła robić nam zdjęcia. Po kilku fotografiach mogliśmy wyjść z budynku. Wsiedliśmy do limuzyny i ruszyliśmy w stronę restauracji, gdzie miało odbyć się przyjęcie.

Dopiero wtedy mogłem przyjrzeć się kreacji swojej księżniczki. Miała na sobie śliczną czarną sukienkę na ramiączkach. Z przodu srebrną nicią zostały wyhaftowane abstrakcyjne wzory. Wokół jej pasa była obszyta długa czarno-czerwona tiulowa spódnica.

Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, szybko skierowaliśmy się w stronę naszych przyjaciół. Chaz i Ryan nie mogli odkleić się od swoich ukochanych. Szczerze? Nie dziwiłem się temu drugiemu. Przecież sam zachowywałem się podobnie po powrocie z kliniki. Wyjazd Ashley wiele zmienił w jego życiu. Był przybity i prawie z łóżka nie wychodził. A teraz? Był po prostu szczęśliwy.

Dyrektor zaczął swoje przemówienie, a ja stanąłem za swoją dziewczyną i mocno objąłem kobietę w talii. Chwilę później wszyscy maturzyści zaczęli tańczyć walca na rozpoczęcie balu.

Muszę przyznać, że bawiłem się wspaniale. Cały wieczór spędziłem w gronie najwspanialszych ludzi na świecie. Jednak nie spodziewałem się tego, co stało się w pewnym momencie.



~ Selena ~




Dzień przed balem dyrektor poprosił mnie o przysługę. Zgodziłam się bez wahania, bo bardzo mi się spodobał jego pomysł. W pewnym momencie odeszłam od stolika, gdzie siedział mój chłopak z przyjaciółmi. Widziałam zaskoczone i zaniepokojone spojrzenie swojego chłopaka. Podeszłam do naszego nauczyciela matematyki i zamieniłam z nim kilka słów. Mężczyzna wszedł na scenę, a ja podeszłam do DJ'a i podałam mu płytę z nagraniem.

- Specjalnie dla was zaśpiewa teraz Selena, która za kilka dni wyjedzie w trasę po świecie - powiedział profesor, z którym przed chwilą rozmawiałam.

Weszłam na scenę i odebrałam od niego mikrofon. Światła na moment zostały zgaszone, a kiedy DJ w końcu je włączył, wszystkie były skierowane na moją osobę. Wtedy usłyszałam znajome mi dźwięki, płynące z głośnika. Zamknęłam swoje oczy i wzięłam głęboki oddech. Po chwili spojrzałam na chłopaka, z którym przyszłam na bal. Tym razem w jego oczach widziałam coś w rodzaju dumy. Otworzyłam swoje usta, aby zaśpiewać Love you like a love song.

It’s been said and done
To zostało powiedziane i zrobione
Every beautiful thought's been already sung
Każda piękna myśl została już zaśpiewana
And I guess right now here’s another one
I chyba teraz, tutaj jest jeszcze jedna
So your melody will play on and on
Tak więc twoja melodia będzie grać w kółko
With the best of ‘om
Wraz z tym, co najlepsze w niej
You are beautiful
Jesteś piękny
Like a dream come alive, incredible
Tak jak spełniający się sen, niewiarygodny
A centerfold, miracle, lyrical
Znany, cudny, liryczny
You saved my life again
Znów ocaliłeś moje życie
And I want you to know baby
I chcę byś wiedział skarbie, że:


I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać


Constantly
Stale
Boy you play though my mind like a symphony
Chłopcze grasz na moim umyśle, jak symfonia
There’s no way to describe
Nie ma sposobu, żeby opisać
What you do to me
Co mi robisz
You just do to me
Po prostu robisz mi to,
What you do
Co robisz
And it feels like I’ve been rescued
Czuję się jakbym była uratowana
I’ve been set free
Uwolniona
I am hipnotized
Jestem zahipnotyzowana
By your destiny
Przez twoje przeznaczenie
You are magicial, lyrical, beautiful
Jesteś magiczny, liryczny, piękny
You are
Ty jesteś
And I want you to know baby
Chcę byś wiedział skarbie, że:


I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać



No one compares
Nikt nie porównuje
You stand alone
Ciebie stojącego samotnie
To every recerd I own
Do każdego nagrania którego jestem właścicielką 
Music to my heart
Muzyką do mojego serca
That’s what you are
Tym właśnie jesteś
A song that goes on and on
Utworem który trwa i trwa



I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(I love you)
(Kocham cię)
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(Like a love song)
(Jak w piosence o miłości)
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
(Like a love song)
(Jak w piosence o miłości)
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(I love you)
(Kocham cię)
I love you
Kocham cię
Like a love song
Jak w piosence o miłości



Gdy skończyłam śpiewać, zbiegłam ze sceny. Od razu rzuciłam się w ramiona Justina. Wiedziałam, że za kilka dni miałam rozstać się z nim na kilka miesięcy. Nie byłam pewna, czy potrafiłam poradzić sobie z taką rozłąką. Mogłam mieć tylko nadzieje, że przyjaciele pomogą mi się z tym wszystkim pogodzić.

Byłam w szoku, gdy widziałam, jak wiele osób śpiewało i tańczyło do mojego utworu. Nie sądziłam, że po tym wszystkim tak wiele osób z naszej szkoły słuchało moich piosenek.

Justin mocno przyciągnął mnie do siebie. Jego usta szybko odnalazły moje. Jego pocałunki były takie delikatne i czułe, że zatraciłam się w nich bezopamiętania.

- Czemu do tej pory nie słyszałem tej piosenki? - spytał, kiedy zakończył pocałunek.

- Po prostu nagrałam ją, gdy byłeś w szpitalu - powiedziałam, wtulając twarz w jego ramię. Przez pewien czas wdychałam zapach jego cudownych perfum, jednak dyrektor przerwał naszą sielankę.

- Czas na ogłoszenie króla i królowej balu - odparł radośnie mężczyzna. Zrobił chwilę dramatycznej przerwy, zanim znów zaczął mówić. - Królem i królową tegorocznego balu maturalnego zostają Selena Gomez i Justin Bieber - wykrzyczał do mikrofonu.

W pierwszym momencie nie wierzyłam w to, co słyszałam. Jednak wszystko stało się jasne, gdy Justin wciągnął mnie za rękę na scenę. Odebraliśmy nasze szarfy i korony, po czym wykonaliśmy nasz taniec, który był zakończeniem całej zabawy.
___________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Tak więc przed Wami ostatni rozdział opowiadania.
Niebawem pojawi się epilog.
Jednak nie martwcie się. Planuje stworzyć jeszcze jedną część tego opowiadania. Jednak drugą część znajdziecie pod innym adresem.
Link do drugiej części podam wam wraz z epilogiem.
A teraz zapraszam was do czytania mojego nowego opowiadania “It’s too late to say sorry |J.B|”
Mam nadzieję, że druga część, tak jak i nowe opowiadanie przypadną Wam do gustu.


Czy Justin puści Selenę w trasę koncertową?
Kto zagra jako support Seleny podczas trasy?
A może Justin pojedzie razem ze swoją dziewczyną?
A może chłopak dotrzyma towarzystwa swojej wybrance podczas tej podróży?




niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział XIX

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Selena ~





Po wyjściu Biebera z mojej garderoby usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach, aby uspokoić swoje myśli po całym zajściu.

Nie mam bladego pojęcia, jak długo siedziałam zamyślona, ale nagle usłyszałam, że drzwi do mojej garderoby się otwierają. Momentalnie obok mnie ktoś usiadł i poczułam, jak obejmuje mnie silna para męskich ramion.

- Wszystko w porządku? - Spytał Chaz. - Uspokój się i wyjdź z garderoby, bo jakaś kobieta czeka na Ciebie i chce z Tobą porozmawiać. - Odparł mój przyjaciel.

- Chaz, jak mam się czuć? Facet przez którego moje życie legło w gruzach che teraz ze mną być? Do tego kochanka mojego ojca zajęła dom, w którym się wychowywałam odkąd pamiętam. Chaz ja już nie mam na to siły. - Powiedziałam powstrzymując się od łez.

- Wiem mała, ale Bieber naprawdę się zmienił. A tak w ogóle to idziesz na bal zimowy w naszej szkole? - Spyta ł mój przyjaciel.

W odpowiedzi skinęłam głową, bo nie miałam siły już się odzywać. Razem z Somersem jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Mój przyjaciel starał się mnie pocieszyć i uspokoić, co w końcu mu się udało.

Po długich namowach mojego przyjaciela w końcu wyszłam z garderoby i udaliśmy się miejsca, gdzie czekała cała nasza ekipa. Nagle podeszła do mnie Maria Lopez - kochanka mojego ojca - ze swoją kilkunastu miesięczną córką na rękach.

Byłam oburzona. Jak ona po tym wszystkim miała czelność przychodzić do mnie? Czy do tej kobiety nie docierało, że nie chcę mieć z nią i jej bachorem nic wspólnego?

- Selena możemy porozmawiać? Spytała kobieta.

- Nie mamy o czym. Ja uważam sprawę za zamkniętą. Odebrała mi pani ojca. Teraz dom, którym się wychowywałam. Ale do mojego życia niech się pani nie miesza. - Powiedziałam wściekła.

- Ja właśnie przyszłam tutaj w sprawie tego domu. Chcę wiedzieć, co się stało ze strychem. - Powiedziała poważnym tonem.

Wtedy po prostu roześmiałam się w twarz. Ona naprawdę była taka głupia, czy tylko taką udawała?

- Sądziłaś, że zostawię twojemu bachorowi to, co mój tata stworzył specjalnie na moje potrzeby? Nie ma takiej opcji. Powiedziałam i od razu zawołałam swojego przyjaciela. - Chaz, pokażesz pani drogę do wyjścia? - Poprosiłam, a mój przyjaciel od razu wiedział, co mam na myśli.

Gdy mój przyjaciel poszedł odprowadzić kochankę mojego ojca ja wróciłam do garderoby. Pozbierałam resztę swoich rzeczy, po czym wyszłam tylnymi drzwiami wsiadając do limuzyny. Nim się zorientowałam Chaz i Caitlin siedzieli obok mnie.

Kierowca od razu odwiózł mnie do domu.


Po wejściu do swojej nowej willi mama od razu zaczęła się wypytywać o wrażenia po moim pierwszym występie przed tak dużą publicznością. Nie miałam siły na takie rozmowy, jednak z chęcią opowiedziałam mamie o całym dniu spędzonym na koncercie.

- Mamo, ale to nie wszystko. Nie uwierzysz. Przyszła ta lafirynda taty z ich bachorem i prawiła mi morały na temat rozwalonego studia na strychu. - Powiedziałam przecierając dłońmi twarz ze zmęczenia.

- Kochanie rozumiem twój ból, ale to w końcu twoja siostra. Może powinnaś dać jej szansę. Nie będę Cię już dłużej męczyć córuś. Idź umyj twarz z tego makijażu i połóż się spać, bo rano musisz iść do szkoły. - Odparła moja mama, gdy widziała, że zasypiam już na fotelu.

Zgodnie z jej propozycją wstałam z kanapy. Ucałowałam jej policzek na pożegnanie, po czym ruszyłam do swojego pokoju, a z szafki wyjęłam swoją piżamę. W końcu weszłam pod prysznic. Gdy skończyłam się myć, dokładnie osuszyłam swoje ciało i założyłam swoją piżamę składającą się z krótkich spodenek w białą panterkę oraz białej bluzki na krótki rękaw z sercem mającym identyczny motyw, jaki był na spodenkach.

Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Gdy spojrzałam na zegarek w telefonie okazało się, że za godzinę powinnam być w szkole. Wyszłam w ekspresowym tempie z łóżka i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki. Szybko wykonałam poranną toaletę i w ręczniku wróciłam do pokoju.

Grzebałam chwilę w szafie, aż wyciągnęłam różową bluzkę w białe paski, czarne legginsy oraz szary sweterek sięgający pępka. Z szafki obok wyjęłam czarne kozaki do kolana oraz czarną torebkę. Włożyłam do niej telefon, książki oraz dokumenty. Wychodząc z pokoju zabrałam kluczyki od samochodu.

Na stole miałam przygotowane śniadanie do szkoły, które również spakowałam do torby. Gdy wychodziłam z domu zamknęłam za sobą starannie drzwi, po czym wsiadłam do samochodu.

Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem na przerwę. Przy mojej szafce czekał już Chaz ze swoją dziewczyną Caitlin. Moja przyjaciółka od razu rzuciła się w moje ramiona i mocno mnie przytuliła.

- Jesteś teraz wielką gwiazdą. - Zaćwierkała mi do ucha.

Spojrzałam na nią zdezorientowana, dlatego w drodze do sali Cait razem z Somersem opowiadali mi o reakcji mediów i prasy na tak wielki tłum fanów podczas pierwszego koncertu.

- Oni chcą z Tobą przeprowadzić wywiad na temat twojego szokującego zerwania z Gregiem. - Dodał Chaz.

Gdy szliśmy przez korytarz, nagle cała szkoła zaczęła mnie inaczej traktować. To jest chore, że ludzie zmieniają swoje nastawienie do innych tylko przez sławę i pieniądze. Każdy chciał teraz ze mną rozmawiać, a wcześniej? Wcześniej mnie wyzywali lub traktowali jak powietrze.

Udało mi się dostać do mojej ławki, gdzie usiadłam razem z Caitlin. Nagle w ławce przed nami pojawił się Bieber z słodkim, małym białym misiem i czerwoną różą.

- Selena pójdziesz ze mną na bal zimowy? - Spytał pełen nadziei.

W reakcji na jego pytanie zaczęłam się śmiać. Dobra może i jestem w nim zakochana od pierwszego dnia przekroczenia progu tej szkoły, ale po tym co mi zrobił nie dam mu takiej satysfakcji.

- Bieber Ty chyba zwariowałeś. Po tym co mi zrobiłeś musisz wymyślić coś innego. Ze mną nie jest tak łatwo. - Powiedziałam lekko odpychając go, żeby nie wisiał tak nad moją ławką. W rezultacie Justin upadł plecami na krzesło stojące w ławce przede mną, a cała klasa zaczęła się z niego śmiać.

Nagle zadzwonił dzwonek i do sali wszedł nasz dyrektor, który uczył nas matematyki.

- Panie Bieber na randkę może się pan umawiać po lekcji, ale teraz niech pan zajmie swoje miejsce. Zanim zaczniemy lekcje chciałbym pogratulować występu naszej uczennicy Selenie Gomez, który odbył się wczoraj. Film z twojego występu szybko znalazł się na internecie i większość grona pedagogicznego już go widziała. - Powiedział nasz nauczyciel i zaczął sprawdzać listę obecności._________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Więc na początek kilka informacji:
1. Wiem: zaniedbałam bloga, ale miałam laptop w naprawie a siostra nie chciała mi użyczyć swojego. Na szczęście mój laptop w końcu wrócił z naprawy i mogę zacząć częściej dodawać rozdziały.
2. Nie wiem, dlaczego, ale coraz mniej osób komentuje to opowiadania a czyta je coraz więcej osób dlatego chyba muszę zmienić taktykę. Jeśli pojawi się 15 komentarzy pod tym rozdziałem (od różnych osób) to pojawi się nowy rozdział
3. Przypominam, że na facebooku powstała strona promująca moje blogi: Fallen Angel - VogeTrisha Blogi możecie tam zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. Na każde pytanie zadane przez Was postaram się odpowiedzieć.
4. Opowiadanie możecie też czytać od tej pory na Wattpadzie: Z czasem wszystko się zmienia - Nawet ludzie

Czy kochanka zmarłego ojca Seleny da jej już spokój?
Czy coś jeszcze jej rodzina przed nią zataiła?
Czy Justin naprawdę chce zabrać Selenę na bal, czy to kolejna jego zagrywka?
Co wymyśli Justin, aby przekonać Selenę, aby poszła z nim na mecz?


wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział XVII

~ Selena ~




Gdy razem z przyjaciółmi skończyłam rozpakowywać pudła ze swoimi rzeczami w nowym domu razem z Cait uznałyśmy, że już najwyższy czas, aby zacząć przygotowywać się do naszego występu.

Szczerze mówiąc bałam się trochę tego, co miało nastąpić tego dnia, bo nie zawsze prowokuje się chłopaka do zerwania na oczach całego świata.

Bałam się, że po tym wydarzeniu moja kariera rozpłynie się równie szybko, jak się zaczęła, a tego naprawdę bym nie chciała, bo od zawsze marzyłam, aby stanąć na scenie i śpiewać przed wielką publicznością.

A dzisiaj po osiemnastu latach mojego życia nareszcie mam szansę spełnić swoje największe marzenie. No dobra, może jedno z wielkich marzeń, bo drugie częściowo zaczyna się spełniać.

Już nie mogłam się doczekać momentu, aż stanę na scenie i spojrzę na ten tłum fanów czekających, aż zacznę śpiewać swoje piosenki. A najbardziej czekałam na moment, kiedy znów zobaczę Justina.

Razem z Cait i Chazem powtórzyliśmy jeszcze raz cały nasz plan, bo tylko oni wiedzieli, co zamierzam zrobić tego dnia, a do tego potrzebowałam pomocy Somersa.

Gdy mój przyjaciel opuścił mój dom, aby pomóc swojemu tacie wszystko wyszykować na miejscu koncertu, Caitlin pomogła mi wybrać strój, w którym miałam pojechać na arenę.

Z szafy wyciągnęła białe rurki w czarne pionowe paski, czarny top odsłaniający cały mój brzuch oraz czarną prześwitującą bluzkę, którą miałam założyć na top.

Wzięłam swoje ubrania i skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam gorący prysznic, aby zrelaksować się przed swoim występem. Następnie zaczęłam suszyć swoje włosy. Zrobiłam sobie delikatny makijaż a włosy lekko podkręciłam lokówką. Gdy wyszłam z łazienki mojej przyjaciółki już nie było w moim domu. Miałam pewność, że Cait też pojechała się wyszykować, aby wyglądać, jak bóstwo dla swojego chłopaka.

Przed wyjściem z domu założyłam czarne szpilki ze szpiczastymi czubkami palców oraz wzięłam małą czarną kopertówkę do której schowałam dokumenty, telefon i klucze.

Moja mama pojechała już wcześniej na miejsce koncertu a ja musiałam czekać na limuzynę, która miała po mnie przyjechać.

Próbowałam się kłócić z panem Somersem, że pojadę sama swoim samochodem, ale on był nieugięty i powiedział, że cały nasz zespół ma jechać limuzyną.

Cóż przynajmniej ostatni raz będę miała okazję porozmawiać z ekipą, z którą tak dobrze nagrywało mi się piosenki. Zastanawiałam się, co dalej planuje tata mojego przyjaciela, skoro miałam teraz rozpocząć karierę solową, to i tak będę potrzebować zespołu, który będzie grał na moich koncertach, ale cóż tym się na razie nie martwię, bo to zadanie chyba należy do mojego menadżera, aby zadbać o to.

Kilka minut później pod mój dom podjechała długa czarna limuzyna. Wyszłam ze swojego domu i zamknęłam drzwi na klucz. Wsiadłam do środka pojazdu, gdzie był już cały mój zespół. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy, lecz gdy dojechaliśmy na arenę to już nikomu z nas nie było tak wesoło. Wszyscy mieliśmy ogromną tremę. Mimo, że wiele razy występowałam w szkole publicznie to i tak nie mogło się równać z tym, że teraz zagram dla tysięcy obcych mi osób. W szkole to wszystkich znałam przynajmniej z widzenia, a tam na scenie zobaczę masę obcych mi twarzy. Bałam się, że nie poradzę sobie z tym wszystkim.

Pod tylnym wejściem na arenę czekał już na nas Chaz, który zaprowadził nas za kulisy i wskazał nam nasze garderoby. Tam już na mnie czekała stylistka i wizażystka. Pierwsza z nich zaczęła przeglądać wieszaki z ubraniami stojące w rogu garderoby, natomiast druga kazała mi usiąść na fotelu przed wielkim lustrem i zaczęła poprawiać mój makijaż, aby był wyraźniejszy.

Gdy jedna z kobiet skończyła mnie malować druga podała mi fioletowy kombinezon składający się z bluzki na długi rękaw i mocno krótkich spodenek. Wszystko było pokryte świecącymi cyrkoniami. W uszach miałam zapięte długie srebrne wiszące kolczyki zakończone małymi fioletowymi kulkami. Do tego stylistka podała mi wysokie buty na obcasie, które również były pokryte cyrkoniami a ich kolor był identyczny z moim kombinezonem.

Kiedy obie uznały, że jestem już gotowa pozwoliły mi pójść spotkać się z moimi przyjaciółmi, którzy czekali za kulisami, skąd mieli doskonały widok na całą scenę.

Z daleka ujrzałam Justina, ale nie dałam po sobie poznać tego, jak bardzo ucieszył mnie jego widok. Razem z Bieber stał Chaz z Cait oraz Ryan i jego dziewczyna Asheley Dennise.

O dziwo w ostatnim czasie, czyli od końca przerwy świątecznej Butler i jego dziewczyna zaczęli ze mną normalnie rozmawiać. Już mnie nie gnębili, tak jak jeszcze miesiąc temu.

- Cześć Sel. - Powiedział z uśmiechem Somers i przytulił mnie do siebie, a zaraz po nim jego gest powtórzyła Caitlin.

Bieber ze zdziwienia otworzył szeroko oczy. Nie sądziłam, że takim strojem mogę go, aż tak bardzo zszokować.

- Selena wyglądasz niesamowicie. - Usłyszałam nad uchem głos Grega.

Szybko odwróciłam się w jego stronę i mocno go przytuliłam. Do samego końca mieliśmy udawać, że coś nas łączy. Kątem oka widziałam, jak mięśnie twarzy Justina się spinają, a on sam zaciska swoje dłonie w pięści.

- Też wyglądasz oszałamiająco. - Powiedziałam z uśmiechem.

- Mała ja lecę na scenę z zespołem a Ty zaraz tam do nas dojdź, jak tylko pan Somers przyniesie Tobie nowy mikrofon. - Powiedział i musnął ustami mój policzek.

Gdy zniknął nam z oczu szeroko uśmiechnęłam się do Chaza. Tylko on wiedział w jaki sposób chcę sprawić, że się dzisiaj z Gregiem rozstanę.

- Jesteś z nim szczęśliwa? - Spytał beznamiętnym tonem Justin.

Wiedziałam, o kogo mu chodzi. A podobało mi się to, że Bieber był o mnie zazdrosny, bo wiedziałam w tajemnicy od Chaza, że Justin od pewnego czasu był we mnie zakochany, dlatego mu się nie podobało, że umawiam się z innym chłopakiem.

- Może jestem, a może i nie. A dlaczego Cię to tak nagle interesuje? - Spytałam zakładając ręce na piersi.

Nie spodziewałam się takiej reakcji Biebera, który bez słowa do mnie podszedł i wpił się w moje usta z delikatnym pocałunkiem.

Ten pocałunek był inny niż poprzednie pocałunki, w których próbował przekonać mnie do siebie. Tym razem to było tak, jakby próbował w ten jeden sposób przekazać mi swoje uczucia.

Nie ukrywam, ale ten słodki i delikatny Justin o wiele bardziej mi się podobał. Gdy odsunął się ode mnie spojrzałam na swoją przyjaciółkę.

- Cait przyniesiesz mi tabletki z mojej torebki? - Poprosiłam.

Moja przyjaciółka skinęła głową i zniknęła za drzwiami mojej garderoby. Wtedy zostałam sama z Chazem i jego przyjaciółmi. To dziwne, ale moja mama miała jednak rację. Ludzie mogą się zmienić, jeśli dasz im poznać samego siebie.

- Co to za tabletki? - Spytała Ashley.

Chaz i Justin głośno przełknęli ślinę, bo tylko oni razem z Cait wiedzieli o tych tabletkach. W końcu to ich dwójka Bieber i Somers nakryli mnie, gdy wyciągałam tabletki z torebki.

- Dalej je bierzesz? - Spytał niepewnie Somers.

W odpowiedzi skinęłam głową, ale wiedziałam, że niebawem przestanę je brać jeśli dalej będę się dobrze czuła.

Wtedy wróciła Cait i podała mi opakowanie leków antydepresyjnych oraz szklankę wody. Z pudełka wyciągnęłam dwie tabletki, które od razu połknęłam. Ashley i Ryan patrzyli się na opakowanie z szeroko otwartymi oczami.

- Jak długo je bierzesz? - Spytał Butler.

- Bieber i Somers wam wszystko opowiedzą, bo ja zaraz muszę iść na scenę.

Wtedy Ashley i Ryan jeszcze bardziej się zdziwili, że ich przyjaciele wiedzą o moich lekach. Wtedy nagle oboje coś sobie uświadomili.

- Selena dyrektor wie o Twoich lekach? - Spytał Ryan.

W odpowiedzi skinęłam głową i podwinęłam swoje rękawy bluzki, aby teraz mogli zobaczyć pozostałości po bliznach na moich nadgarstkach po mojej nieudanej próbie samobójczej z początku nauki w szkole prywatnej.

- Dlatego dyrektor pozwalał Ci wychodzić w czasie lekcji do łazienki i zabierałaś wtedy torbę, żeby nikt nie widział leków, prawda? - Spytała Ashley a ja w odpowiedzi znów skinęłam głową potwierdzając jej słowa. - Ale dlaczego wcześniej nie nikt nie widział tych blizn? - Dodała.

- Gdy były mocno widoczne wiecznie miałam rękawy naciągnięte na dłonie, na w-fie też ćwiczyłam w bluzie na długi rękaw, żeby zakryć nadgarstki. A teraz gdy blizny prawie się zagoiły to, gdybym wam ich nie pokazała to pewnie nikt z was by nie wiedział, że w ogóle je mam. - Powiedziałam z uśmiechem.

Wtedy podszedł do mnie tata mojego przyjaciela i podał mi mikrofon wysadzany kolorowymi cyrkoniami. Uśmiechnęłam się do Chaza i Cait.

- Pamiętasz, co masz zrobić? - Spytałam z uśmiechem.

Mój przyjaciel skinął głową i szeroko się do mnie uśmiechnął, czyli pamięta swoje zadanie.

Usłyszałam początkowy filmik do piosenki Whiplash, więc moja przyjaciółka od razu pobiegła na scenę. Gdy światła zgasły wyszłam na scenę i stanęłam na swoim miejscu oplatając nadgarstki czerwonymi linami. Chwilę później zaczęłam swoje show od piosenki Whiplash, później zaśpiewałam B.E.A.T., Bang a Drum, Hit The Lights, Bang Bang Bang, Come & Get It, Naturally, Who Says, Demon, Slow Down oraz Save The Day.

Na koniec odwróciłam się w stronę swojego zespołu i ostatni raz spojrzałam na Grega, który znał cały mój plan, po czym zwróciłam się do publiczności.

- Na sam koniec tego koncertu chciałabym wam przedstawić naszą nową piosenkę, która jutro wyjdzie ze studia. - Powiedziałam pogodnie.

Gdy usłyszałam dźwięki Nobody Does It Like You szeroko się uśmiechnęłam. Cait od razu poszła po krzesło, które postawiła na środku sceny, a Somers wprowadził na scenę Biebera, który był lekko zdezorientowany i nie miał pojęcia po co został wciągnięty na scenę. Kiedy Bieber usiadł na krześle zaczęłam chodzić po scenie i śpiewać słowa piosenki:



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)

Wtedy odwróciłam się w stronę Justina i zaczęłam do niego podchodzić, jak dziki kot śpiewając dalej kolejne wersy:



Your eyes your lips your touch 
(Twoje oczy, twoje usta, twój dotyk)
This toxic twisted rush 
(Ta pokręcona, toksyczna gorączka)
Your sexy king of swag 
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had 
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)

Nagle podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach bawiąc się przy tym jego włosami i muskając opuszkami palców jego twarz śpiewałam dalej kolejne zwrotki piosenki patrząc mu głęboko w oczy, bo tą piosenkę pisałam z myślą o nim i tym, jak bardzo ten jeden człowiek zmienił moje życie.



You're my bad boy fairytale
(Jesteś moim złym chłopcem z bajki)
My rebel with a halo
(Mój buntownik z aureolą)
You hit me a like a hurricane
(Uderzasz mnie, jak huragan)
And I can never say no
(I nigdy nie mogę powiedzieć "nie")



Your minde your hands your voice
(Twój umysł, twoje dłonie, twój głos)
The way you make me yours
(Sposób w jaki robisz mnie swoją)
Your sexy kind of swag
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



I wanna be your bad girl
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side
(Budzisz moją dziką stronę)


Gdy skończyłam śpiewać odsunęłam się od Justina i słodko się do niego uśmiechnęłam. Widziałam, po jego minie, że zrozumiał ukryty w niej przekaz, bo momentalnie przyciągnął mnie bliżej siebie i wpił się w moje usta z czułym pocałunkiem. Jego usta delikatnie muskały moje wargi a w moim brzuchu nagle poruszyło się stado motyli, które łaskotały mnie od środka, gdy on całował moje usta. Kiedy odsunął się ode mnie widziałam zdziwienie wypisane na twarzach wszystkich zebranych pod sceną.

Teraz czekała mnie najciekawsza część dzisiejszego koncertu a mianowicie "kłótnia" z Gregiem. Mój udawany chłopak podszedł do mnie z wielkim oburzeniem wypisanym na twarzy.

- Selena, co to kurwa miało być? Pierwszy nasz występ i Ty już liżesz się na scenie z jakimś obcym gościem? Myślałem, że jesteś inna! - Zaczął krzyczeć do mikrofonu.
- Greg Ty myślałeś, że ja zawsze będę tą grzeczną dziewczynką, którą poznałeś na samym początku? Jeśli tak to sorry. Poza tym nigdy jemu nie dorównasz. - Powiedziałam wskazując na Justina.

Wstałam z kolan Justina i podałam mu swoją dłoń pomagając mu wstać z krzesła na którym oboje siedzieliśmy.

- Sorry Greg, ale muszę to powiedzieć. To koniec. Nie pasujemy do siebie. - Odparłam triumfalnym tonem i wbiegłam za kulisy trzymając Justina za rękę.

Poszłam do swojej garderoby, gdzie przebrałam się we wcześniejsze ubrania. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi, więc szybko do nich podeszłam, aby je otworzyć. Ujrzałam za nimi Justina, wiedziałam, że ma wiele pytań dotyczących dzisiejszego występu, dlatego wpuściłam go do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytał Bieber.

Złapałam jego dłoń i poprowadziłam go na kanapę, gdzie kazałam mu usiąść, sama przysunęłam sobie krzesło i usiadłam tak, aby móc patrzeć w jego oczy.
________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Selena powie Justinowi prawdę?
Czy Justin i Selena będą razem?
Jaka niespodzianka jeszcze czeka Selenę tego dnia?


Czy kochanka jej ojca da spokój Selenie?

sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział VIII



Tydzień później

~ Selena ~




Rano wstałam szczęśliwa, bo w końcu dzisiaj jest nasz wielki występ. Wiedziałam, że Somers skończył już montować filmik do mojej piosenki, więc byłam jeszcze bardziej zadowolona, bo w końcu będę mogła zobaczyć, co przygotował mój przyjaciel.

Poszłam do łazienki, gdzie wzięłam prawie gorący prysznic, po czym owinęłam się ręcznikiem wokół talii. Wysuszyłam swoje długie włosy. Nałożyłam niewielką ilość podkładu na twarz, po czym narysowałam dwie czarne kreski na swoich powiekach, rzęsy przeczesałam czarnym pogrubiającym i wydłużającym tuszem, a usta musnęłam czerwoną błyszczącą pomadką z brokatowymi drobinkami o arbuzowym smaku.

Gdy wróciłam do swojego pokoju założyłam na siebie czerwone rurki, czarną obcisłą koszulkę na ramiączkach, na górę luźną niebieską bluzkę na krótki rękaw sięgającą bluzką z kokardą stworzoną z czarnych cekinów. Do czarnej torebki schowałam pamięć przenośną z całym swoim podkładem muzycznym.

Kilka minut później byłam już na dole. Pożegnałam się z mamą, po czym założyłam czarny płaszczyk i czarne botki. Wyszłam z domu i wsiadłam do swojego samochodu.

Po kilkunastu minutach zaparkowałam auto na szkolnym podjeździe i udałam się w stronę szatni. Tam czekali już na mnie wszyscy przyjaciele z moich zajęć tanecznych. Przytuliłam każdego z nich na przywitanie, po czym zniknęłam w łazience i założyłam:


Gdy wyszłam zaczęliśmy od ćwiczeń przy muzyce, aby się trochę rozciągnąć przed naszym występem.

W przerwie po pierwszym akcie weszliśmy na scenę. Brad pomógł mi założyć mikrofon i pokazaliśmy nasz pierwszy układ do piosenki nagranej w moim domowym studiu B.E.A.T.

Po tym układzie zeszliśmy ze sceny. Mieliśmy dwadzieścia minut na przygotowanie się. Ledwo zdążyłam przebrać swój strój na inną kreację, a usłyszałam pukanie do drzwi:


− Otwarte powiedziałam pogodnie. – Wtedy zobaczyłam Chaza i jego ojca.

− Selena możemy chwilę porozmawiać? – Spytał mężczyzna.

W odpowiedzi skinęłam głową. Moi przyjaciele wyszli, a ja tylko zauważyłam, jak Chaz i Caitlin posyłają sobie znaczące spojrzenia, na co przewróciłam oczami i uśmiechnęłam się.

Gdy zostaliśmy sami podszedł do mnie pan Somers razem z Chazem i usiedliśmy na ławkach w szatni.

− Myślałaś kiedyś o zostaniu piosenkarką? – Spytał ojciec mojego przyjaciela.

Spojrzałam zdezorientowana na swojego przyjaciela, który wzruszył ramionami.

− Selena mój tata jest menadżerem pewnego zespołu, który poszukuje wokalistki i uważa, że świetnie byś się do nich nadawała, a do tego jest właścicielem najbardziej wpływowej i rozpoznawanej wytwórni płytowej na świecie. – Wytłumaczył mój przyjaciel.

− Właśnie Selena. Przemyśl naszą propozycję. Wieczorem przyjedziesz do Chaza na korepetycję? – Spytał mężczyzna a ja skinęłam głową. – W takim razie chciałbym, żebyś mi wtedy odpowiedziała. – Poprosił mężczyzna i wyszedł zostawiając mnie sam na sam z jego synem.

Somers podał mi płytę, jak mniemam z filmem, o który go poprosiłam.

− Chaz, co się dzieje między Tobą a Caitlin? – Spytałam podchodząc do swojej torebki skąd wyciągnęłam butelkę wody niegazowanej wraz z opakowaniem tabletek.

− Podczas przerwy świątecznej idziemy do kina. – Odparł. – Selena, co to za tabletki? – Spytał wyrywając mi pudełko z rąk.

No to ładnie. Teraz nie mam wyboru i muszę mu powiedzieć prawdę. Usiadłam na ławce i schowałam twarz w dłonie.

− Leki antydepresyjne. – Odpowiedziałam unikając jego surowego wzroku.

− Ale jak to? Od kiedy? – Spytał mój przyjaciel.

Westchnęłam cicho i spojrzałam w jego stronę. W jego spojrzeniu kryło się zmartwienie, ale jego wzrok był też surowy i zdeterminowany, chciał poznać w końcu całą prawdę.

− Nie patrz tak na mnie. Chciałam się zabić pół roku po tym, jak zaczęłam chodzić do tej szkoły. Zdążyłam się przyzwyczaić, że zachowywaliście się w stosunku do mnie, jak ostatnie świnie, ale tego dnia wszystko straciło sens. Próbowałam popełnić samobójstwo tego dnia, co ktoś po szkole rozesłał moje przerobione zdjęcia, że niby robiłam rozbierane sesje. Wtedy wiedziałam, że tylko tak skończę ciągłe pasmo upokorzeń. Niestety moja mama musiała wrócić wcześniej z pracy i znalazła mnie nieprzytomną w kuchni z opakowaniem po tabletkach nasennych. Po trzech dniach obudziłam się w szpitalu, dlatego po ostatnim spięciu z Bieberem nasz nauczyciel od matematyki spytał, czy nie muszę iść do łazienki, bo do tej pory tylko on wiedział, że muszę brać te leki. – Powiedziałam unikając jego wzroku.

− Selena tak mi przykro. Ja nie wiedziałem. – Powiedział przytulając mnie do siebie.

− Chaz nie mogłeś wiedzieć, bo nikt z tej szkoły tego nie wiedział poza dyrektorem. – A teraz idę na swój występ.

Znów całą ekipą wyszliśmy na scenę. Zatańczyliśmy układy do dwóch moich piosenek Whiplash oraz Come & Get It. Jeden z chłopaków z mojej ekipy włączył filmik, który leciał na telebimie przed naszym wejściem na scenę przed pierwszą z piosenek.

Po powrocie do szatni przebrałam się po raz kolejny. Tym razem ubrałam piękną długą sukienkę:


Na koniec jasełek wyszłam sama na scenę. Chaz podszedł do laptopa i włączył filmik z filmem stworzonym przez niego. Stanęłam tyłem do planszy, aby się nie rozproszyć podczas śpiewania. Zamknęłam oczy po chwili usłyszałam mówiony przeze mnie tekst wprowadzający do piosenki lecący z głośników. Po chwili włączyła się muzyka, a ja zaczęłam śpiewać The Hearts Wants It.

Po zakończeniu piosenki stałam jeszcze chwilę na scenie wpatrując się w jeden punkt. W Justina. Kilka sekund później się otrząsnęłam i zeszłam ze sceny, po czym udałam się do szatni.

Tam przebrałam się w strój, co miałam założony, gdy jechałam do szkoły.

Gdy miałam wychodzić z szatni usłyszałam pukanie do drzwi. Na pewno to nie był Chaz ani jego ojciec, bo z nimi miałam się spotkać dopiero wieczorem, więc kim był tajemniczy gość?
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

No właśnie, kto odwiedził Selenę?
Czego od niej chce?
Czy Gomez zgodzi się na propozycję Somersów?
Jaki będzie warunek podpisania kontraktu podany Selenie?

poniedziałek, 8 grudnia 2014

Rozdział VI



Rano wstałam w kiepskim humorze. Dziś znów spotkam Biebera i jego świtę. To się robi już naprawdę ciężkie.

Dlaczego on musi być takim kretynem i musiał się na mnie uwziąć? Z zamyśleń wyrwała mnie mama, która weszła do mojego pokoju.

− Kochanie dzwonił pan dyrektor prosił, żebyś zjawiła się dziś wcześniej w szkole, bo ma do Ciebie podobno, jakąś ważną sprawę. – Powiedziała siadając przy mnie na łóżku widząc, że jestem w nie najlepszym humorze. – Kochanie proszę nie załamuj się za kilka miesięcy i tak skończysz szkołę, wstań z łóżka, ubierz się i zejdź na śniadanie. – Poprosiła moja rodzicielka.

Niechętnie zwlekłam się z łóżka i podążyłam w stronę swojej łazienki. Wzięłam gorący prysznic, po czym wróciłam owinięta w ręcznik do swojego pokoju. Ubrałam na siebie:


Chwilę później zeszłam na dół do kuchni, gdzie na stole czekały na mnie naleśniki. Zjadłam swoje śniadanie i wsiadłam do samochodu udając się prosto do szkoły.

Od razu udałam się w stronę pokoju pana dyrektora, jednak sekretarka powiedziała mi, że znajdę go w sali od matematyki, gdzie mięliśmy mieć teraz lekcję.

Skierowałam w wyznaczonym kierunku. Gdy weszłam do klasy zobaczyłam jedynie naszego dyrektora. Podeszłam do swojej ławki, aby zostawić tam swoje rzeczy.

− Selena możesz do mnie podejść? – Spytał po chwili.

Odwróciłam się w jego stronę i podeszłam do jego biurka. Mężczyzna uśmiechnął się do mnie łagodnie widząc moje zdenerwowanie.

− Selena chciałbym Cię prosić o małą przysługę. – Powiedział pan Braun. – Wiem, że masz wielki talent, który nie ogranicza się wyłącznie do tańca. Mogłabyś przygotować mały występ swoich umiejętności na dzień jasełek? Wystąpiłabyś zaraz po przedstawieniu. – Poprosił nasz dyrektor.

Wiedziałam, że on nie przyjmie odmowy, więc musiałam się zgodzić. Od razu wiedziałam, jaki pokaz swoich umiejętności przedstawię.

Usiadłam do swojej ławki i zaczęłam wypakowywać swoje rzeczy. W tym samym momencie do pomieszczenia zaczęli się schodzić inni uczniowie.

Chaz zajął swoje miejsce posyłając mi smutny uśmiech. Wiedziałam, że był niezadowolony po wczorajszej naszej rozmowie, ale przecież nie mogłam mu powiedzieć prawdy. Miałam szczęście, że dziś jestem wcześniej zwolniona z lekcji.

Gdy chciałam podejść do biurka dyrektora ze zwolnieniem z ostatnich lekcji drogę zagrodził mi Bieber z Butlerem i Ashley.

− Co już uciekasz z lekcji? Nie ładnie. Wczoraj Ciebie nie było. Dziś uciekasz. No nie myślałem, że nasza kujonka może być, aż tak niegrzeczna. – Powiedział zagradzając mi drogę.

Puściłam jego słowa koło uszu i po prostu przeszłam obok niego. Położyłam na biurku dyrektora moje zwolnienie od lekarza, bo tylko on wiedział w całej szkole, jak wygląda moja sytuacja zdrowotna.

− Selena na ilu lekcjach Ciebie dziś nie będzie? – Spytał, gdy podeszłam już do swojej ławki.

− Trzy. – Odpowiedziałam smutno uśmiechając się do niego.

Muszę porozmawiać z lekarzem, że potrzebuję innych leków, bo te przestają na mnie chyba już działać.

− Dobrze za chwilę Ci to wpisze do dziennika. – Dyrektor widząc moje zachowanie uśmiechnął się do mnie pocieszająco. – Nie chcesz iść do łazienki się uspokoić po tym, co się stało przed chwilą? – Spytał dając mi do zrozumienia, że wie, czego potrzebuję teraz, a wiedział, że nie zrobię tego przy całej klasie.

W odpowiedzi skinęłam głową i wzięłam swoją torebkę. Wyszłam z klasy i udałam się do łazienki. Przemyłam twarz chłodną wodą i przez chwilę patrzyłam w lustro. Co ze mną jest nie tak, że cała klasa się na mnie uwzięła? A no tak wiem, moi rodzice nie są tak dziani, jak ich. Jednak mi to nie przeszkadza.

Z torebki wyciągnęłam butelkę wody oraz małe prostokątne pudełeczko, z którego wyjęłam białą pastylkę. Włożyłam do ust tabletkę popijając nią wodą.

Odetchnęłam kilka razy głęboko i wróciłam do klasy. Zajęłam swoje miejsce, a pan dyrektor rozpoczął zajęcia.

Dwie godziny później byłam w drodze na umówioną wizytę. Na ostatnim zakręcie skręciłam w lewo i podjechałam pod wielki budynek przychodni. Zaparkowałam samochód na parkingu i udałam się do środka budynku. Weszłam do windy i wcisnęłam guzik wskazujący, że pojadę na piąte piętro. Od razu skierowałam się do rejestracji, a recepcjonistka powiedziała, że doktor czeka już na mnie w swoim gabinecie.

Udałam się do pokoju 368, gdzie wciągu tych kilku lat byłam już nie jeden raz. Zapukałam do drzwi, a gdy usłyszałam ciche proszę weszłam do środka.

Przy biurku siedział mężczyzna w wieku trzydziestu lat. Był on dość widocznie rozbudowanej muskulatury. Miał brązowe oczy i kruczoczarne włosy postawione na żelu.

− Witaj Selena, usiądź proszę. – Powiedział uśmiechając się moją stronę.

Gdy zajęłam miejsce na fotelu naprzeciwko niego uśmiechnął się do mnie.

− Opowiesz mi, jak minął Tobie ostatni miesiąc od naszej ostatniej rozmowy? – Spytał mój psycholog.

Opowiedziałam mu o wszystkim, jak zaczęłam dawać korepetycje Somers’ owi wraz z tym, jak bardzo ten chłopak się zmienił przez te korepetycje. Powiedziałam mu o udziale w mistrzostwach tańca orientalnego oraz o moim ostatnim występie w szkole.

− Widzę, że dużo się dzieje w twoim życiu, ale widzę, że nadal jesteś taka przybita, coś się dzieje? – Spytał wyszukując w mojej twarzy jakiejkolwiek zmiany.

− Poza zmianą Chaza ciągle jest tak, jak było, a te leki przestały już działać. Naprawdę już nie wiem, jak mam sobie z tym wszystkim radzić.

− Spróbuj zwiększyć dawkę leków biorąc je tak, jak do tej pory, ale po dwie tabletki. Mam nadzieję, że to coś pomoże. – Powiedział pogodnie. – W takim razie widzimy się za miesiąc. – Odparł wypisując mi receptę na kolejne paczki tabletek oraz zwolnienie ze szkoły na następny miesiąc.

− Dziękuję i do zobaczenia za miesiąc. – Powiedziałam wysilając się na uśmiech do pana Collins’ a.

Wsiadłam z powrotem do samochodu i pojechałam najpierw do apteki wykupić leki, a następnie wróciłam do domu.


~ Justin ~




Nie wiem, co się ze mną dzieje, ale dręczenie Seleny już mi nie daje takiej satysfakcji, jak kiedyś. Do tego mam wrażenie, że Somers się od nas odsuwa. Postanowiłem pojechać do niego do domu po szkole i z nim pogadać.

Ryan i Ashley znów poszli gdzieś na jakąś głupią randkę. Szczerze to mnie już trochę irytują. Wiecznie się tylko obściskują i już nie mają czasu dla nikogo z naszej paczki.

Wszedłem do domu Chaza bez pukania, jak mamy to w zwyczaju robić. Z daleka usłyszałem, jak mój przyjaciel gra na Play’ u od razu skierowałem się w stronę salonu. Nie myliłem się mój przyjaciel leżał na kanapie z głową skierowaną w dół i grał w NBA.

Podszedłem do niego i usiadłem tuż przy nim. Mój kumpel od razu usiadł normalnie i uśmiechnął się do mnie podając mi drugiego pada. Graliśmy już chyba z pół godziny, kiedy przypomniałem sobie, po co tak naprawdę zjawiłem się tutaj.

− Stary, co się z Tobą dzieje? Już nie nabijasz się z nami z Gomez. Martwimy się o Ciebie. Chory jesteś, czy co? – Spytałem żartobliwym tonem.

Jednak mój przyjaciel zacisnął usta w wąską linię, a ja wiedziałem, że wcale mu nie jest do śmiechu. Kurwa, co się z nim dzieje?

− Bieber nie jestem chory ani nic. Po prostu przez ten czas, co spędziłem z nią podczas tych korepetycji uświadomił mi, że źle nią oceniałem. Nie rozumiesz? Żaden z nas jej nie zna, a my się z niej nabijamy. Dzięki tym korkom zrozumiałem, że ona też ma uczucia i nie możemy się tak w stosunku do niej zachowywać, bo to jest nie fair. Ona nam niczym nie zawiniła. – Powiedział zirytowany.

Wow pierwszy raz go widziałem w takim stanie. Swoją drogą ciekawe, czemu tak nagle zmienił nastawienie, co do Gomez.

− Somers zakochałeś się w niej, że tak jej bronisz? – Zaśmiałem się, choć wcale nie było mi do śmiechu, bo gdyby to potwierdził to bym go chyba zabił.

− Chciałbyś. Po pierwsze zabujałem się w tej nowej z naszej klasy. Po drugie po prostu wydoroślałem. Poza tym ty chyba też powinieneś, bo uwierz takim zachowaniem nigdy nie zdobędziesz Seleny. Tak Bieber wiem, że się w niej zabujałeś, gdy tylko przyszła do naszej szkoły, dlatego tak po niej jeździsz, bo chcesz, żeby zwróciła na Ciebie uwagę, ale powiem Ci jedno, jeśli dalej będziesz się tak zachowywał w stosunku do niej to ona nigdy Ciebie nie zechce. – Powiedział zbyt poważnym tonem.

Wtedy zadzwonił dzwonek do drzwi. Chaz poszedł otworzyć, a ja nadal siedziałem i rozmyślałem nad tym, co powiedział mój przyjaciel.

Nagle do salonu wszedł Somers z Seleną. Muszę przyznać wyglądała całkiem inaczej niż w szkole. Była bardziej pogodna jednak, gdy mnie zobaczyła, znów zrobiła się spięta. Zdążyła się przebrać ze stroju, który miała na sobie w szkole i wyglądała naprawdę ślicznie. Miała na sobie:


Kurwa Bieber zamknij się, bo zaczynasz pieprzyć głupoty. Co z tego, że Somers zna twoją tajemnicę? Teraz musisz pilnować, żeby jej nie wygadał Selenie zanim nie wymyślisz, co dalej robić. – Upomniałem się w myślach.

− Nie przejmuj się nim, bo Justin już wychodzi. – Powiedział Chaz uśmiechając się w stronę dziewczyny, co było naprawdę dziwne. – Chcesz coś do picia? – Spytał.

− Wodę, jakbyś mógł mi przynieść. – Powiedziała speszona i zaczęła szukać czegoś w swojej torebce.

Ja w tym czasie posłałem groźne spojrzenie Chazowi mówiące „Nawet nie próbuj jej mnie wydać”. Mój przyjaciel skinął głową i zniknął w kuchni w tym czasie ja opuściłem jego dom.

Ciągle zastanawiając się nad jego słowami. Doszedłem do wniosku, że chyba jednak Somers ma rację i powinienem zmienić swoje zachowanie w stosunku tej dziewczyny, jeśli chcę się do niej zbliżyć.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej :)
No i jest kolejny rozdział :)
Przepraszam za opóźnienie, ale miałam dużo nauki a jeszcze miałam problemy z laptopem :(
Obiecuję, że niebawem rozdziały zaczną pojawiać się częściej.

Spodziewaliście się, że Selena chodzi do psychologa?
Czy Justin naprawdę się zmieni chcąc zbliżyć się do Seleny?
Czy Bieber naprawdę coś czuje do Seleny, czy chce się nią zabawić?
Czego Selena szukała w torebce?
Czy Selena powie Somers’ owi, że bierze leki?