Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashley Denise. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ashley Denise. Pokaż wszystkie posty

środa, 30 marca 2016

Rozdział XXXII

~ Justin ~





Ostatnie kilka tygodni zarówno dla mnie, jak i Seleny były okropne. Ciągle dochodziliśmy do siebie. Ona potrzebowała czasu, aby zacząć na nowo żyć po gwałcie, ja miałem cięższe zadanie. Raz w tygodniu musiałem stawiać się na badania krwi, a pilnowanie diety było bardzo trudne. Nie raz chciałem wyjść z kolegami na pizzę, ale nie miałem takiej możliwości. W końcu zdrowie było najważniejsze.

Podszedłem do Seleny, która stała przy swojej szafce. Objąłem dziewczynę w pasie i mocno wtuliłem się w jej plecy. Nie mogłem uwierzyć, że za kilka dni wszystko miało się zmienić. Kobieta, którą pokochałem, miała opuścić mnie na najbliższy rok. Nie wiedziałem, czy byłem w stanie pogodzić się z tym wszystkim.

- Cześć kochanie - wymruczałem tuż przy uchu swojej wybranki. Dziewczyna szybko odwróciła się w moją stronę z szerokim uśmiechem wymalowanym na twarzy. Selena zarzuciła ręce na moją szyję i wpiła się w moje wargi. Nie pozostałem jej dłużny. Przyparłem kobietę plecami do szafki i przejąłem dominację w pocałunku. Swoje dłonie pokierowałem na biodra ukochanej i delikatnie uniosłem ją w powietrze.

- Może nie przy ludziach? - Spytał z ironią Ryan. Wiedziałem, że był sfrustrowany po wyjeździe Ashley. W końcu jako jedyny z naszej paczki został bez dziewczyny. W tajemnicy od niego wiedziałem, że Ally przyjedzie zaraz po maturze, aby pokazać się ze swoim ukochanym na balu maturalnym.

Nie miałem ochoty na słuchanie jego komentarzy. Postawiłem Selenę na ziemi i pociągnąłem ją za rękę w stronę naszej klasy. Weszliśmy do pomieszczenia, gdzie miała odbyć się matura z matematyki. Zajęliśmy nasze miejsca w ławce i powróciliśmy do przerwanego nam zajęcia. Niestety i tym razem nie było nam dane nacieszyć się sobą. Nauczyciel wszedł do sali z plikiem dokumentów. Podszedł do każdego z nas i położył przed nami arkusze.

Od razu przeczytałem instrukcję, a mężczyzna pozwolił nam otworzyć egzemplarze. Wpisałem swój kod, który znajdował się naklejony na ławce. Dyrektor zapisał na tablicy godzinę rozpoczęcia i zakończenia egzaminu.

W tym momencie wszystkie rozmowy się skończyły i każdy zajął się rozwiązywaniem zadań. W pomieszczeniu dało się wyczuć gęstą napiętą atmosferę. Każdy uczeń zdawał sobie sprawę, że przed sobą miał najważniejszy egzamin życia, który decydował o dalszych losach każdego z nas.



~*~



- Selena - krzyknąłem, stojąc przy schodach.

Czekałem, aby dziewczyna łaskawie zeszła. Przed domem mojej ukochanej stała wynajęta przez nas limuzyna. Lada moment miał rozpocząć się bal maturalny, na który byliśmy praktycznie spóźnieni.

W końcu doczekałem się swojej piękności. Gdy zobaczyłem miłość mojego na szczycie schodów, moje serce szybciej zabiło. Kiedy znalazła się u mojego boku, mocno objąłem swoją wybrankę w pasie, a mama kobiety, którą kochałem, zaczęła robić nam zdjęcia. Po kilku fotografiach mogliśmy wyjść z budynku. Wsiedliśmy do limuzyny i ruszyliśmy w stronę restauracji, gdzie miało odbyć się przyjęcie.

Dopiero wtedy mogłem przyjrzeć się kreacji swojej księżniczki. Miała na sobie śliczną czarną sukienkę na ramiączkach. Z przodu srebrną nicią zostały wyhaftowane abstrakcyjne wzory. Wokół jej pasa była obszyta długa czarno-czerwona tiulowa spódnica.

Kiedy w końcu dotarliśmy na miejsce, szybko skierowaliśmy się w stronę naszych przyjaciół. Chaz i Ryan nie mogli odkleić się od swoich ukochanych. Szczerze? Nie dziwiłem się temu drugiemu. Przecież sam zachowywałem się podobnie po powrocie z kliniki. Wyjazd Ashley wiele zmienił w jego życiu. Był przybity i prawie z łóżka nie wychodził. A teraz? Był po prostu szczęśliwy.

Dyrektor zaczął swoje przemówienie, a ja stanąłem za swoją dziewczyną i mocno objąłem kobietę w talii. Chwilę później wszyscy maturzyści zaczęli tańczyć walca na rozpoczęcie balu.

Muszę przyznać, że bawiłem się wspaniale. Cały wieczór spędziłem w gronie najwspanialszych ludzi na świecie. Jednak nie spodziewałem się tego, co stało się w pewnym momencie.



~ Selena ~




Dzień przed balem dyrektor poprosił mnie o przysługę. Zgodziłam się bez wahania, bo bardzo mi się spodobał jego pomysł. W pewnym momencie odeszłam od stolika, gdzie siedział mój chłopak z przyjaciółmi. Widziałam zaskoczone i zaniepokojone spojrzenie swojego chłopaka. Podeszłam do naszego nauczyciela matematyki i zamieniłam z nim kilka słów. Mężczyzna wszedł na scenę, a ja podeszłam do DJ'a i podałam mu płytę z nagraniem.

- Specjalnie dla was zaśpiewa teraz Selena, która za kilka dni wyjedzie w trasę po świecie - powiedział profesor, z którym przed chwilą rozmawiałam.

Weszłam na scenę i odebrałam od niego mikrofon. Światła na moment zostały zgaszone, a kiedy DJ w końcu je włączył, wszystkie były skierowane na moją osobę. Wtedy usłyszałam znajome mi dźwięki, płynące z głośnika. Zamknęłam swoje oczy i wzięłam głęboki oddech. Po chwili spojrzałam na chłopaka, z którym przyszłam na bal. Tym razem w jego oczach widziałam coś w rodzaju dumy. Otworzyłam swoje usta, aby zaśpiewać Love you like a love song.

It’s been said and done
To zostało powiedziane i zrobione
Every beautiful thought's been already sung
Każda piękna myśl została już zaśpiewana
And I guess right now here’s another one
I chyba teraz, tutaj jest jeszcze jedna
So your melody will play on and on
Tak więc twoja melodia będzie grać w kółko
With the best of ‘om
Wraz z tym, co najlepsze w niej
You are beautiful
Jesteś piękny
Like a dream come alive, incredible
Tak jak spełniający się sen, niewiarygodny
A centerfold, miracle, lyrical
Znany, cudny, liryczny
You saved my life again
Znów ocaliłeś moje życie
And I want you to know baby
I chcę byś wiedział skarbie, że:


I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać


Constantly
Stale
Boy you play though my mind like a symphony
Chłopcze grasz na moim umyśle, jak symfonia
There’s no way to describe
Nie ma sposobu, żeby opisać
What you do to me
Co mi robisz
You just do to me
Po prostu robisz mi to,
What you do
Co robisz
And it feels like I’ve been rescued
Czuję się jakbym była uratowana
I’ve been set free
Uwolniona
I am hipnotized
Jestem zahipnotyzowana
By your destiny
Przez twoje przeznaczenie
You are magicial, lyrical, beautiful
Jesteś magiczny, liryczny, piękny
You are
Ty jesteś
And I want you to know baby
Chcę byś wiedział skarbie, że:


I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać



No one compares
Nikt nie porównuje
You stand alone
Ciebie stojącego samotnie
To every recerd I own
Do każdego nagrania którego jestem właścicielką 
Music to my heart
Muzyką do mojego serca
That’s what you are
Tym właśnie jesteś
A song that goes on and on
Utworem który trwa i trwa



I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(I love you)
(Kocham cię)
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(Like a love song)
(Jak w piosence o miłości)
And I keep hittin’ repeat-peat-peat-peat-peat-peat
I będę to powtarzać-rzać-rzać-rzać-rzać-rzać
(Like a love song)
(Jak w piosence o miłości)
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
I, I love you like a love song baby
Ja, ja kocham cię jak w piosence o miłości, kochanie
(I love you)
(Kocham cię)
I love you
Kocham cię
Like a love song
Jak w piosence o miłości



Gdy skończyłam śpiewać, zbiegłam ze sceny. Od razu rzuciłam się w ramiona Justina. Wiedziałam, że za kilka dni miałam rozstać się z nim na kilka miesięcy. Nie byłam pewna, czy potrafiłam poradzić sobie z taką rozłąką. Mogłam mieć tylko nadzieje, że przyjaciele pomogą mi się z tym wszystkim pogodzić.

Byłam w szoku, gdy widziałam, jak wiele osób śpiewało i tańczyło do mojego utworu. Nie sądziłam, że po tym wszystkim tak wiele osób z naszej szkoły słuchało moich piosenek.

Justin mocno przyciągnął mnie do siebie. Jego usta szybko odnalazły moje. Jego pocałunki były takie delikatne i czułe, że zatraciłam się w nich bezopamiętania.

- Czemu do tej pory nie słyszałem tej piosenki? - spytał, kiedy zakończył pocałunek.

- Po prostu nagrałam ją, gdy byłeś w szpitalu - powiedziałam, wtulając twarz w jego ramię. Przez pewien czas wdychałam zapach jego cudownych perfum, jednak dyrektor przerwał naszą sielankę.

- Czas na ogłoszenie króla i królowej balu - odparł radośnie mężczyzna. Zrobił chwilę dramatycznej przerwy, zanim znów zaczął mówić. - Królem i królową tegorocznego balu maturalnego zostają Selena Gomez i Justin Bieber - wykrzyczał do mikrofonu.

W pierwszym momencie nie wierzyłam w to, co słyszałam. Jednak wszystko stało się jasne, gdy Justin wciągnął mnie za rękę na scenę. Odebraliśmy nasze szarfy i korony, po czym wykonaliśmy nasz taniec, który był zakończeniem całej zabawy.
___________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Tak więc przed Wami ostatni rozdział opowiadania.
Niebawem pojawi się epilog.
Jednak nie martwcie się. Planuje stworzyć jeszcze jedną część tego opowiadania. Jednak drugą część znajdziecie pod innym adresem.
Link do drugiej części podam wam wraz z epilogiem.
A teraz zapraszam was do czytania mojego nowego opowiadania “It’s too late to say sorry |J.B|”
Mam nadzieję, że druga część, tak jak i nowe opowiadanie przypadną Wam do gustu.


Czy Justin puści Selenę w trasę koncertową?
Kto zagra jako support Seleny podczas trasy?
A może Justin pojedzie razem ze swoją dziewczyną?
A może chłopak dotrzyma towarzystwa swojej wybrance podczas tej podróży?




wtorek, 28 kwietnia 2015

Rozdział XVII

~ Selena ~




Gdy razem z przyjaciółmi skończyłam rozpakowywać pudła ze swoimi rzeczami w nowym domu razem z Cait uznałyśmy, że już najwyższy czas, aby zacząć przygotowywać się do naszego występu.

Szczerze mówiąc bałam się trochę tego, co miało nastąpić tego dnia, bo nie zawsze prowokuje się chłopaka do zerwania na oczach całego świata.

Bałam się, że po tym wydarzeniu moja kariera rozpłynie się równie szybko, jak się zaczęła, a tego naprawdę bym nie chciała, bo od zawsze marzyłam, aby stanąć na scenie i śpiewać przed wielką publicznością.

A dzisiaj po osiemnastu latach mojego życia nareszcie mam szansę spełnić swoje największe marzenie. No dobra, może jedno z wielkich marzeń, bo drugie częściowo zaczyna się spełniać.

Już nie mogłam się doczekać momentu, aż stanę na scenie i spojrzę na ten tłum fanów czekających, aż zacznę śpiewać swoje piosenki. A najbardziej czekałam na moment, kiedy znów zobaczę Justina.

Razem z Cait i Chazem powtórzyliśmy jeszcze raz cały nasz plan, bo tylko oni wiedzieli, co zamierzam zrobić tego dnia, a do tego potrzebowałam pomocy Somersa.

Gdy mój przyjaciel opuścił mój dom, aby pomóc swojemu tacie wszystko wyszykować na miejscu koncertu, Caitlin pomogła mi wybrać strój, w którym miałam pojechać na arenę.

Z szafy wyciągnęła białe rurki w czarne pionowe paski, czarny top odsłaniający cały mój brzuch oraz czarną prześwitującą bluzkę, którą miałam założyć na top.

Wzięłam swoje ubrania i skierowałam się do łazienki. Tam wzięłam gorący prysznic, aby zrelaksować się przed swoim występem. Następnie zaczęłam suszyć swoje włosy. Zrobiłam sobie delikatny makijaż a włosy lekko podkręciłam lokówką. Gdy wyszłam z łazienki mojej przyjaciółki już nie było w moim domu. Miałam pewność, że Cait też pojechała się wyszykować, aby wyglądać, jak bóstwo dla swojego chłopaka.

Przed wyjściem z domu założyłam czarne szpilki ze szpiczastymi czubkami palców oraz wzięłam małą czarną kopertówkę do której schowałam dokumenty, telefon i klucze.

Moja mama pojechała już wcześniej na miejsce koncertu a ja musiałam czekać na limuzynę, która miała po mnie przyjechać.

Próbowałam się kłócić z panem Somersem, że pojadę sama swoim samochodem, ale on był nieugięty i powiedział, że cały nasz zespół ma jechać limuzyną.

Cóż przynajmniej ostatni raz będę miała okazję porozmawiać z ekipą, z którą tak dobrze nagrywało mi się piosenki. Zastanawiałam się, co dalej planuje tata mojego przyjaciela, skoro miałam teraz rozpocząć karierę solową, to i tak będę potrzebować zespołu, który będzie grał na moich koncertach, ale cóż tym się na razie nie martwię, bo to zadanie chyba należy do mojego menadżera, aby zadbać o to.

Kilka minut później pod mój dom podjechała długa czarna limuzyna. Wyszłam ze swojego domu i zamknęłam drzwi na klucz. Wsiadłam do środka pojazdu, gdzie był już cały mój zespół. Podczas drogi dużo rozmawialiśmy i żartowaliśmy, lecz gdy dojechaliśmy na arenę to już nikomu z nas nie było tak wesoło. Wszyscy mieliśmy ogromną tremę. Mimo, że wiele razy występowałam w szkole publicznie to i tak nie mogło się równać z tym, że teraz zagram dla tysięcy obcych mi osób. W szkole to wszystkich znałam przynajmniej z widzenia, a tam na scenie zobaczę masę obcych mi twarzy. Bałam się, że nie poradzę sobie z tym wszystkim.

Pod tylnym wejściem na arenę czekał już na nas Chaz, który zaprowadził nas za kulisy i wskazał nam nasze garderoby. Tam już na mnie czekała stylistka i wizażystka. Pierwsza z nich zaczęła przeglądać wieszaki z ubraniami stojące w rogu garderoby, natomiast druga kazała mi usiąść na fotelu przed wielkim lustrem i zaczęła poprawiać mój makijaż, aby był wyraźniejszy.

Gdy jedna z kobiet skończyła mnie malować druga podała mi fioletowy kombinezon składający się z bluzki na długi rękaw i mocno krótkich spodenek. Wszystko było pokryte świecącymi cyrkoniami. W uszach miałam zapięte długie srebrne wiszące kolczyki zakończone małymi fioletowymi kulkami. Do tego stylistka podała mi wysokie buty na obcasie, które również były pokryte cyrkoniami a ich kolor był identyczny z moim kombinezonem.

Kiedy obie uznały, że jestem już gotowa pozwoliły mi pójść spotkać się z moimi przyjaciółmi, którzy czekali za kulisami, skąd mieli doskonały widok na całą scenę.

Z daleka ujrzałam Justina, ale nie dałam po sobie poznać tego, jak bardzo ucieszył mnie jego widok. Razem z Bieber stał Chaz z Cait oraz Ryan i jego dziewczyna Asheley Dennise.

O dziwo w ostatnim czasie, czyli od końca przerwy świątecznej Butler i jego dziewczyna zaczęli ze mną normalnie rozmawiać. Już mnie nie gnębili, tak jak jeszcze miesiąc temu.

- Cześć Sel. - Powiedział z uśmiechem Somers i przytulił mnie do siebie, a zaraz po nim jego gest powtórzyła Caitlin.

Bieber ze zdziwienia otworzył szeroko oczy. Nie sądziłam, że takim strojem mogę go, aż tak bardzo zszokować.

- Selena wyglądasz niesamowicie. - Usłyszałam nad uchem głos Grega.

Szybko odwróciłam się w jego stronę i mocno go przytuliłam. Do samego końca mieliśmy udawać, że coś nas łączy. Kątem oka widziałam, jak mięśnie twarzy Justina się spinają, a on sam zaciska swoje dłonie w pięści.

- Też wyglądasz oszałamiająco. - Powiedziałam z uśmiechem.

- Mała ja lecę na scenę z zespołem a Ty zaraz tam do nas dojdź, jak tylko pan Somers przyniesie Tobie nowy mikrofon. - Powiedział i musnął ustami mój policzek.

Gdy zniknął nam z oczu szeroko uśmiechnęłam się do Chaza. Tylko on wiedział w jaki sposób chcę sprawić, że się dzisiaj z Gregiem rozstanę.

- Jesteś z nim szczęśliwa? - Spytał beznamiętnym tonem Justin.

Wiedziałam, o kogo mu chodzi. A podobało mi się to, że Bieber był o mnie zazdrosny, bo wiedziałam w tajemnicy od Chaza, że Justin od pewnego czasu był we mnie zakochany, dlatego mu się nie podobało, że umawiam się z innym chłopakiem.

- Może jestem, a może i nie. A dlaczego Cię to tak nagle interesuje? - Spytałam zakładając ręce na piersi.

Nie spodziewałam się takiej reakcji Biebera, który bez słowa do mnie podszedł i wpił się w moje usta z delikatnym pocałunkiem.

Ten pocałunek był inny niż poprzednie pocałunki, w których próbował przekonać mnie do siebie. Tym razem to było tak, jakby próbował w ten jeden sposób przekazać mi swoje uczucia.

Nie ukrywam, ale ten słodki i delikatny Justin o wiele bardziej mi się podobał. Gdy odsunął się ode mnie spojrzałam na swoją przyjaciółkę.

- Cait przyniesiesz mi tabletki z mojej torebki? - Poprosiłam.

Moja przyjaciółka skinęła głową i zniknęła za drzwiami mojej garderoby. Wtedy zostałam sama z Chazem i jego przyjaciółmi. To dziwne, ale moja mama miała jednak rację. Ludzie mogą się zmienić, jeśli dasz im poznać samego siebie.

- Co to za tabletki? - Spytała Ashley.

Chaz i Justin głośno przełknęli ślinę, bo tylko oni razem z Cait wiedzieli o tych tabletkach. W końcu to ich dwójka Bieber i Somers nakryli mnie, gdy wyciągałam tabletki z torebki.

- Dalej je bierzesz? - Spytał niepewnie Somers.

W odpowiedzi skinęłam głową, ale wiedziałam, że niebawem przestanę je brać jeśli dalej będę się dobrze czuła.

Wtedy wróciła Cait i podała mi opakowanie leków antydepresyjnych oraz szklankę wody. Z pudełka wyciągnęłam dwie tabletki, które od razu połknęłam. Ashley i Ryan patrzyli się na opakowanie z szeroko otwartymi oczami.

- Jak długo je bierzesz? - Spytał Butler.

- Bieber i Somers wam wszystko opowiedzą, bo ja zaraz muszę iść na scenę.

Wtedy Ashley i Ryan jeszcze bardziej się zdziwili, że ich przyjaciele wiedzą o moich lekach. Wtedy nagle oboje coś sobie uświadomili.

- Selena dyrektor wie o Twoich lekach? - Spytał Ryan.

W odpowiedzi skinęłam głową i podwinęłam swoje rękawy bluzki, aby teraz mogli zobaczyć pozostałości po bliznach na moich nadgarstkach po mojej nieudanej próbie samobójczej z początku nauki w szkole prywatnej.

- Dlatego dyrektor pozwalał Ci wychodzić w czasie lekcji do łazienki i zabierałaś wtedy torbę, żeby nikt nie widział leków, prawda? - Spytała Ashley a ja w odpowiedzi znów skinęłam głową potwierdzając jej słowa. - Ale dlaczego wcześniej nie nikt nie widział tych blizn? - Dodała.

- Gdy były mocno widoczne wiecznie miałam rękawy naciągnięte na dłonie, na w-fie też ćwiczyłam w bluzie na długi rękaw, żeby zakryć nadgarstki. A teraz gdy blizny prawie się zagoiły to, gdybym wam ich nie pokazała to pewnie nikt z was by nie wiedział, że w ogóle je mam. - Powiedziałam z uśmiechem.

Wtedy podszedł do mnie tata mojego przyjaciela i podał mi mikrofon wysadzany kolorowymi cyrkoniami. Uśmiechnęłam się do Chaza i Cait.

- Pamiętasz, co masz zrobić? - Spytałam z uśmiechem.

Mój przyjaciel skinął głową i szeroko się do mnie uśmiechnął, czyli pamięta swoje zadanie.

Usłyszałam początkowy filmik do piosenki Whiplash, więc moja przyjaciółka od razu pobiegła na scenę. Gdy światła zgasły wyszłam na scenę i stanęłam na swoim miejscu oplatając nadgarstki czerwonymi linami. Chwilę później zaczęłam swoje show od piosenki Whiplash, później zaśpiewałam B.E.A.T., Bang a Drum, Hit The Lights, Bang Bang Bang, Come & Get It, Naturally, Who Says, Demon, Slow Down oraz Save The Day.

Na koniec odwróciłam się w stronę swojego zespołu i ostatni raz spojrzałam na Grega, który znał cały mój plan, po czym zwróciłam się do publiczności.

- Na sam koniec tego koncertu chciałabym wam przedstawić naszą nową piosenkę, która jutro wyjdzie ze studia. - Powiedziałam pogodnie.

Gdy usłyszałam dźwięki Nobody Does It Like You szeroko się uśmiechnęłam. Cait od razu poszła po krzesło, które postawiła na środku sceny, a Somers wprowadził na scenę Biebera, który był lekko zdezorientowany i nie miał pojęcia po co został wciągnięty na scenę. Kiedy Bieber usiadł na krześle zaczęłam chodzić po scenie i śpiewać słowa piosenki:



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)

Wtedy odwróciłam się w stronę Justina i zaczęłam do niego podchodzić, jak dziki kot śpiewając dalej kolejne wersy:



Your eyes your lips your touch 
(Twoje oczy, twoje usta, twój dotyk)
This toxic twisted rush 
(Ta pokręcona, toksyczna gorączka)
Your sexy king of swag 
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had 
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)

Nagle podeszłam do Justina i usiadłam na jego kolanach bawiąc się przy tym jego włosami i muskając opuszkami palców jego twarz śpiewałam dalej kolejne zwrotki piosenki patrząc mu głęboko w oczy, bo tą piosenkę pisałam z myślą o nim i tym, jak bardzo ten jeden człowiek zmienił moje życie.



You're my bad boy fairytale
(Jesteś moim złym chłopcem z bajki)
My rebel with a halo
(Mój buntownik z aureolą)
You hit me a like a hurricane
(Uderzasz mnie, jak huragan)
And I can never say no
(I nigdy nie mogę powiedzieć "nie")



Your minde your hands your voice
(Twój umysł, twoje dłonie, twój głos)
The way you make me yours
(Sposób w jaki robisz mnie swoją)
Your sexy kind of swag
(Twój sexowny rodzaj swagu)
The best I've ever had
(Najlepsze, co kiedykolwiek miałam)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



You're my bad boy fairytale 
(Jesteś moim bajkowym złym chłopcem)
Prince Charming with a dark side 
(Księciem z bajki z mroczną stroną)
I wanna be your bad girl 
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side 
(Budzisz moją dziką stronę)



Nobody, nobody, no-nobody, nobody does it like you
(Nikt, nikt nie robi tego jak Ty)
You got me feelin' so caught up but im lovin' all the crazy things you make me do
(Masz mnie tak bardzo pochłoniętą uczuciem, ale kocham wszystkie szalone rzeczy, które przez Ciebie robię)
Nobody, nobody, no-nobody, nobody, nobody, doe-doe-doe
(Nikt, nikt, nikt)



No I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)
No I can't go back, no, I can't go back to the way it was, to the way it was
(Nie mogę wrócić, nie mogę wrócić do tego, co było, do tego, co było)



I wanna be your bad girl
(Chcę być twoją złą dziewczyną)
You bring out my wild side
(Budzisz moją dziką stronę)


Gdy skończyłam śpiewać odsunęłam się od Justina i słodko się do niego uśmiechnęłam. Widziałam, po jego minie, że zrozumiał ukryty w niej przekaz, bo momentalnie przyciągnął mnie bliżej siebie i wpił się w moje usta z czułym pocałunkiem. Jego usta delikatnie muskały moje wargi a w moim brzuchu nagle poruszyło się stado motyli, które łaskotały mnie od środka, gdy on całował moje usta. Kiedy odsunął się ode mnie widziałam zdziwienie wypisane na twarzach wszystkich zebranych pod sceną.

Teraz czekała mnie najciekawsza część dzisiejszego koncertu a mianowicie "kłótnia" z Gregiem. Mój udawany chłopak podszedł do mnie z wielkim oburzeniem wypisanym na twarzy.

- Selena, co to kurwa miało być? Pierwszy nasz występ i Ty już liżesz się na scenie z jakimś obcym gościem? Myślałem, że jesteś inna! - Zaczął krzyczeć do mikrofonu.
- Greg Ty myślałeś, że ja zawsze będę tą grzeczną dziewczynką, którą poznałeś na samym początku? Jeśli tak to sorry. Poza tym nigdy jemu nie dorównasz. - Powiedziałam wskazując na Justina.

Wstałam z kolan Justina i podałam mu swoją dłoń pomagając mu wstać z krzesła na którym oboje siedzieliśmy.

- Sorry Greg, ale muszę to powiedzieć. To koniec. Nie pasujemy do siebie. - Odparłam triumfalnym tonem i wbiegłam za kulisy trzymając Justina za rękę.

Poszłam do swojej garderoby, gdzie przebrałam się we wcześniejsze ubrania. Chwilę później ktoś zapukał do drzwi, więc szybko do nich podeszłam, aby je otworzyć. Ujrzałam za nimi Justina, wiedziałam, że ma wiele pytań dotyczących dzisiejszego występu, dlatego wpuściłam go do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytał Bieber.

Złapałam jego dłoń i poprowadziłam go na kanapę, gdzie kazałam mu usiąść, sama przysunęłam sobie krzesło i usiadłam tak, aby móc patrzeć w jego oczy.
________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Selena powie Justinowi prawdę?
Czy Justin i Selena będą razem?
Jaka niespodzianka jeszcze czeka Selenę tego dnia?


Czy kochanka jej ojca da spokój Selenie?

środa, 26 listopada 2014

Rozdział V



Gdy zeszłam ze sceny od razu poszłam do szatni, przebrałam się we wcześniejszy strój i poszłam na lekcje, które miałam razem z Bieberem i jego świtą.

Jedyny plus był taki, że teraz odkąd Caitlin chodziła z nami do szkoły miałyśmy razem matematykę, którą mamy razem i siedziałam z nią w ławce.

Od razu po wejściu do sali usiadłam w swojej ławce. Wtedy podszedł do mnie Justin i jego świta. Jednak Somers od razu usiadł w ławce, aby nie słuchać swoich przyjaciół. Wiedziałam, że go bolało ich zachowanie, ale nie mógł nic na to poradzić, bo nie chciałam ujawniać naszej przyjaźni.

Bieber oparł się rękoma o moją ławkę i zaczął mnie mierzyć wzrokiem. Nie miałam pojęcia, o co mu chodzi tym razem.

− Wiesz, co szkoda, że ta szabla nie zrobiła Ci krzywdy. Wtedy bym już nie musiał Ciebie oglądać. – Zaśmiał się a jego przyjaciele mu zawtórowali głośnym śmiechem.

Zaraz po nich cała klasa wybuchła śmiechem. Miałam już ich dość. Chciałam, aby ten rok szkolny dobiegł już końca. Marzyłam tylko o tym, aby skończyć tą szkołę i móc ich już nigdy więcej nie oglądać.

Na szczęście zadzwonił dzwonek i od razu do klasy wszedł nasz nauczyciel matematyki. Gdy zobaczył Biebera i jego świtę przy mojej ławce zrobił groźną minę.

− Bieber dzwonek już dawno zadzwonił i chyba powinieneś z przyjaciółmi zająć swoje miejsce. – Powiedział nasz dyrektor.

Bieber się skrzywił a jego twarz wyrażała wściekłość, ale nie dyskutował z nauczycielem i razem ze świtą zajęli swoje miejsca.

− Gomez możesz do mnie podejść? – Spytał dyrektor.

Niechętnie wstałam ze swojej ławki i podeszłam do starszego mężczyzny o krępej posturze i siwej czuprynie.

− Chciałem Ci podziękować za ten dzisiejszy występ. Sądzę, że dałaś wiele do myślenia niektórym uczniom, ale część z nich chyba nigdy się nie zmieni. – Powiedział smutno, a ja skinęłam głową na znak, że się z nim zgadzam, bo wiedziałam, że Bieber jest jedną z tych osób, która na pewno się nie zmieni.

− Z tej okazji, że tyle się napracowałaś podczas przygotowywania tych układów zwalniam Cię dziś z lekcji, więc możesz wracać do domu. – Powiedział mężczyzna z uśmiechem.

− Dziękuję. – Powiedziałam pełna ekscytacji, bo przynajmniej nie będę musiała już dzisiaj oglądać Biebera i reszty jego towarzyszy.

− Selena, ale mam nadzieję, że te tatuaże nie są prawdziwe. – Powiedział wskazując na moje ręce, które nawet na wierzchu dłoni były wytatuowane.

− Proszę się nie martwić za miesiąc nawet nie będzie po nich śladu, bo henna jest zmywalna, a chciałam pokazać, jak wygląda typowy orientalny strój ze wszystkimi jego częściami, łącznie z tatuażami z henny, które są ważnym symbolem w tej kulturze. – Powiedziałam i skierowałam się do wyjścia.

Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam w stronę domu. Gdy dojechałam na miejsce od razu skierowałam się do kuchni, gdzie przygotowałam sobie lekką sałatkę, z którą poszłam do swojego pokoju. Tam włączyłam swój laptop i zaczęłam słuchać muzyki. Nim się obejrzałam moja mama wróciła z pracy.

− Kochanie Ty już wróciłaś? – Spytała moja rodzicielka widząc, jak schodzę po schodach.

− Tak, dyrektor mnie zwolnił przez ten występ. – Powiedziałam opierając się o framugę drzwi kuchennych.

− Udało się? – Spytała mama.

Gdy uzyskała pozytywną odpowiedź mocno mnie przytuliła do siebie.

− Wiedziałam, że mam zdolną córeczkę. – Powiedziała przepełniona dumą.

Wróciłam z powrotem do swojego pokoju. Przebrałam się w:


Po czym położyłam się na łóżku i nawet nie wiem, w którym momencie zasnęłam.

Kilka godzin później obudziła mnie mama, która weszła do mojego pokoju.

− Sel, kochanie chodź na dół, bo ktoś na Ciebie czeka. – Powiedziała pogodnie.

Nie miałam pojęcia, kto to może być. Wtedy spojrzałam na zegarek. Była godzina 18:27. Już prawie pół godziny powinnam być u Chaza.

Gdy zeszłam na dół. W salonie zastałam Somersa. Siedział na kanapie i czekał, aż się zjawię.

− Część. – Powiedziałam starając się uśmiechnąć do chłopaka, który spojrzał w moją stronę. – Sorry, że nie przyjechałam, ale po powrocie do domu nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. – Odparłam zmieszana.

Somers uśmiechnął się do mnie i spojrzał w moją stronę z szerokim uśmiechem na twarzy, po czym podszedł do mnie i przytulił mnie do siebie. Chwilę później spojrzał na moje ręce, na których były tatuaże z henny.

− Spoko nie gniewam się. To ja sądziłem, że się może na mnie obraziłaś za coś. Poza tym ładnie Ci w tych tatuażach. Czemu mi ich wczoraj nie pokazałaś, jak byłaś u mnie? – Spytał pogodnie, gdy weszliśmy do mojego pokoju.

Chłopak na widok mojego pokoju stanął, jak wryty i zaniemówił z wrażenia. Od razu zaprowadziłam go do kanapy, na której usiadł.

Nie wiem, co go tak zszokowało w moim pokoju. Przecież on wyglądał normalnie.


W ścianie po drugiej stronie pokoju były ukryte przesuwane drzwi, których gołym okiem nie było widać, prowadzące do łazienki.

− Wow. Twój pokój wygląda nawet lepiej od mojego. – Powiedział mój przyjaciel.

− Wiem, żaden z Was się tego nie spodziewał, prawda? – Spytałam podchodząc do półki z książkami i zabierając z niej podręcznik do matematyki.

− Serio musimy się dziś uczyć? – Spytał proszącym tonem.

Ja w odpowiedzi skinęłam głową i zaczęłam mu tłumaczyć materiał z matematyki.

Muszę przyznać, że w ostatnim czasie „Pan kompletnie nieogarniający matematyki” zaczął robić coraz większe postępy w nauce. Byłam z niego dumna.

Gdy skończyliśmy naukę zeszliśmy na dół do kuchni, gdzie przyrządziłam nam gorącą czekoladę. Widziałam, że coś trapi Somersa, ale nie chciałam na niego naciskać, bojąc się, że się zamknie w sobie i już się do mnie nie odezwie.

− Sel przepraszam Cię za Biebera i resztę. Nie chcę, żebyś przez nich cierpiała. – Powiedział przytulając mnie do siebie. – Jesteś dla mnie, jak siostra i nie mogę patrzeć, jak moi przyjaciele Ciebie traktują.

− Wiem Somers, ale nie martw się. Przeżyłam tyle czasu to te kilka miesięcy też przeżyję. – Uśmiechnęłam się do niego. – Uwierz mi mam rzeczy, które pomagają mi zapomnieć o takich sytuacjach. – Pocieszyłam go.

− Selena, jak Ty to robisz, że zawsze jesteś taka wesoła. Nawet po tym, jak Bieber Ciebie traktuje. – Spytał pogodnie.

Nie odezwałam się tylko spuściłam głowę w dół. Przecież nie mogłam mu powiedzieć prawdy, dlaczego tak łatwo się uśmiecham nawet przy tak ciężkich chwilach, gdy Bieber i jego świta powoduje, że życie już nie ma sensu.

Gdy znów zaczęłam o tym myśleć łzy zaczęły lecieć z moich oczu strumieniami. Chaz przytulił mnie do siebie pocieszając.

Nagle spojrzałam na zegar. Taa… teraz już wiem, dlaczego wpadłam nagle w taki ponury nastrój.

− Sorry Chaz, ale muszę odpocząć. Spotkamy się jutro na korkach u Ciebie. – Powiedziałam odsuwając się od niego.

− Sel co się dzieje? Widzę, że coś Cię męczy. – Powiedział znów próbując mnie objąć.

− Somers proszę Cię. Daj spokój. Nie chcę o tym rozmawiać. Proszę daj mi wrócić do pokoju i odpocząć. – Poprosiłam.

Chłopak niechętnie skinął głową i przytulił mnie na pożegnanie, po czym opuścił mój dom i odjechał z piskiem opon. Wiedziałam, że takim zachowaniem ranię przyjaciela, ale przecież nie mogłam mu powiedzieć prawdy, bo gdyby poznał prawdę byłoby naprawdę źle.


Po przeczytaniu skomentuj :)

No i jest kolejny rozdział :)
Mam do Was kilka spraw:
1.Cóż przemyślałam kilka spraw po jednym z komentarzy pod opowiadaniem i wzięłam sobie tą radę głęboko do serca :)
2.Chcę, żebyście wiedzieli, że czytam Wasze wszystkie komentarze i niektóre dają mi wiele do myślenia, każdy z nich staram się wziąć pod uwagę :)
3.Jeśli chodzi o częstotliwość dodawanych rozdziałów to wiem, że nie są za często. Z góry za to przepraszam, ale wiecie, jak wygląda życie w szkole. A za trzy tygodnie jest wystawienie ocen semestralnych i trzeba podciągnąć oceny :)
4.Obiecuję, że jak tylko uporam się ze sprawami szkolnymi rozdziały będą pojawiały się częściej :)

Co Selena ukrywa przed Chazem?
Dlaczego dziewczyna ma takie humory, że często jest taka wesoła a potem nagle smutna?
Czy Bieber i jego ekipa przejrzą w końcu na oczy?


W jaki sposób Bieber będzie jeszcze szydził z Gomez?



wtorek, 18 listopada 2014

Rozdział IV



Minęło kilka tygodni odkąd wróciłam po mistrzostwach. Na jednych z korepetycji postanowiłam, że dam Chazowi szansę. Może on naprawdę się zmieni, myślałam.

W ten sposób zaczęłam się przyjaźnić z Somersem. Teraz Chaz był dla mnie praktycznie, jak brat. Był początek grudnia, a w naszej szkole jutro miał odbyć się mój występ mikołajkowy. Somers wiedział, jaki układ zamierzam zademonstrować, jednak ciągle mnie przekonywał, że powinnam zatańczyć układ z mistrzostw.

Aktualnie byliśmy w jego przestronnym ogrodzie i leżeliśmy na śniegu po bitwie na śnieżki.

W szkole nikt nie wie o naszej przyjaźni i mam nadzieję, że tak zostanie już do końca szkoły. Jednak Chaz chciał to już na samym początku ujawnić, ale nie chcę, żeby o tym ktoś wiedział. Zwłaszcza, jego przyjaciele ze szkoły.

− Chaz jest jakaś dziewczyna, która Ci się podoba? – Spytałam z uśmiechem patrząc na swojego przyjaciela.

Somers lekko się zmieszał, jednak uśmiechnął się i odpowiedział na moje pytanie.

− Tak. Ta nowa, co przyszła do nas do szkoły. Wiesz, która mówiłaś, że razem chodzicie na tańce. – Powiedział nieśmiało.

No właśnie zapomniałam wspomnieć, że mamy nową uczennicę w szkole. Jej rodzice przeprowadzili się tutaj z Los Angeles, a razem ze mną chodzi na dancehall. Nazywa się Caitlin Beadles i zrobiła wielkie zamieszanie w naszej szkole.

− To czemu do niej nie zagadasz? – Spytałam pogodnie.

− Boję się, że wszystko spieprzę. A nie chcę, żeby mnie uważała za jakiegoś potwora, jak Ty na początku, choć wiem, że wtedy sobie na to zasłużyłem. – Powiedział smutny. – Chodź idziemy do środka na gorącą czekoladę. – Powiedział wstając ze śniegu i wyciągają do mnie rękę, aby pomóc mi wstać.

Gdy weszliśmy do budynku udałam się do salonu. Somers w tym czasie poszedł do kuchni i kilka minut później wrócił z dwoma kubkami gorącej czekolady z bitą śmietaną.

Chłopak usiadł bok mnie i podał mi kubek z gorącym napojem.

− A jest ktoś kto Tobie się podoba? – Spytał mój przyjaciel.

Odwróciłam od niego wzrok i wbiłam go w podłogę. Nie chciałam mu mówić, kto mi się podoba, bo to było zbyt bolesne.

− Chaz nie chcę o tym rozmawiać. – Powiedziałam wymijająco.

− Ej… Sel pamiętaj mi możesz powiedzieć o wszystkim. – Powiedział ujmując moją twarz w swoje dłonie sprawiając tym, że musiałam na niego spojrzeć.

Głośno westchnęłam. Miał rację. Jeśli chcę się z nim przyjaźnić nie mogę mieć przed nim sekretów.

− Podoba mi się Justin. Podobał mi się od pierwszego dnia, gdy weszłam do tej szkoły. Ale jego zachowanie przekreśla wszystko. Zachowuje się, jak jakiś dupek, a ja z kimś takim nie chcę być. – Powiedziałam unikając jego wzroku.

− Cóż wiem, że to mój przyjaciel, ale masz rację. Bieber zachowuje się jak dupek. Zwłaszcza w stosunku do Ciebie. Mam już dość patrzenia, jak cierpisz przez jego słowa. – Powiedział obejmując mnie ramieniem. – Sel, a jakie jest twoje największe marzenie? – Spytał mój przyjaciel.

− Hmm… - Zamyśliłam się na chwilę, ale wiedziałam, jaka będzie odpowiedź. – Moim marzeniem jest kiedyś stanąć na scenie przed milionami osób. Chcę zostać piosenkarką. – Powiedziałam odpływając w marzeniach.

− Zaśpiewaj mi coś. – Poprosił mój przyjaciel.

− Innym razem. Teraz już muszę się zbierać jest późno. Jutro widzimy się w szkole na moim występie. – Powiedziałam pogodnie.

Somers przytulił mnie na pożegnanie i ruszyłam w stronę swojego domu.

Po wejściu do budynku poszłam do kuchni, zjadłam kolację. Udałam się na górę. Poszłam do łazienki, wzięłam prysznic i ubrałam się w piżamę:
Po czym położyłam się spać. Rano wstałam wcześniej niż zwykle. Spakowałam strój. Zrobiłam makijaż w stylu orientalnym i ubrałam się w:


Wsiadłam do samochodu i ruszyłam do szkoły, aby mieć czas się przygotować do występu.

Przebrałam się w strój do tańca brzucha ze skrzydłami ISIS:


Specjalnie na tą okazję zrobiłam sobie tatuaże z henny w stylu belly na rękach, boku oraz nogach.

Gdy byłam gotowa wyszłam z szatni i skierowałam swoje kroki na salę gimnastyczną. Tam podłączyłam muzykę i stałam zakryta skrzydłami czekając, aż cała szkoła się zejdzie. Miałam szczęście, że okna były pozasłaniane. Na scenę były ustawione tylko reflektory, tak jak prosiłam nauczycieli, a na ścianie była biała tablica wyświetlająca różne obrazy. Oświetleniem i filmami na ścianie zajmował się sam pan dyrektor.

Pierwszy na salę wszedł Chaz ze swoją ekipą. Zobaczyłam kpiący uśmiech Butlera i Ashley. Bieber spojrzał na mnie z obojętną miną. A Somers wzrokiem mógłby zabić Ryana.

Gdy cała szkoła zajęła swoje miejsca na sali. Jeden z nauczycie zgasił światło a na ścianie pojawił się wielki niebieski motyl. Chwilę później włączono muzykę i wyszłam na scenę. Zatańczyłam swój układ tańca brzucha. Później zatańczyłam kolejne kilka:

Przy następniej piosence zeszłam na chwilę ze sceny i wzięłam swój rekwizyt w postaci szpaty, z którą zatańczyłam kolejny taniec. Na sam koniec zatańczyłam.


Po przeczytaniu skomentuj

Hejka :)
Tak więc wiem znów zawaliłam, że tak mało pisze o Justinie, ale obiecuję, że w następnym rozdziale będzie go znacznie więcej : )

Co zrobi Bieber po zobaczeniu umiejętności panny Gomez?
Czy Chaz zbierze się na odwagę i powie Caitlin, co do niej czuje?
Czy Justin przestanie dogadywać Selenie?


Czy Sel spełni swoje marzenie i zostanie piosenkarką?

środa, 5 listopada 2014

Rozdział I



Atlanta to piękne, ciche spokojne miasto. Pełne jest ono życzliwych ludzi, którzy zawsze są gotowi Ci pomóc.

Jednak nie wszystko w nim jest takie piękne, jakby się mogło wydawać. To prawda life is brutal. Nie wszystko jest takie, jakbyśmy sobie zaplanowali.

Jednak są też rejony miasta, gdzie roi się od zarozumiałych, aroganckich ludzi, którzy myślą, że są lepsi od innych.

Niestety mieszkam sama w takiej dzielnicy. Jest to bogata dzielnica, a ludzie tu żyjący myślą, że jeśli mają kupę forsy, to są lepsi od innych.

Ale ja do tych ludzi nie należę. Żyję w przeciętnie prosperującej amerykańskiej rodzinie. Nie żyjemy w jakiś szczególnych luksusach, ale stać nas na wszystko, co nam się zamarzy. Jednak dla ludzi z mojego otoczenia jestem po prostu biedna.

W zasadzie mi by to nie przeszkadzało. W końcu mam wszystko, czego potrzebuję do szczęścia, bo mam kochającą rodzinę i nie obchodzi mnie opinia innych osób.

Jednak moim „znajomym” ze szkoły bardzo przeszkadza moja sytuacja materialna, co przyznam bardzo mnie irytuje.

Okazują mi to na każdym kroku. Naśmiewają się ze mnie, poniżają i Bóg jeden wie, co jeszcze wymyślą.

W końcu zdołałam się do tego przyzwyczaić. Aby nie myśleć o tym, co się dzieje w szkole oddaje się w pełni nauce i swojej pasji, jaką jest taniec. Nawet w szkole korzystam z kilku form tańca. Między innymi jestem kapitanem drużyny cheerliderek, czego nikt nie zauważa, bo nie mam tak wpływowych rodziców, jak niektórzy z tej szkoły. Poza szkołą uczęszczam na lekcje tańca orientalnego – tańca brzucha, - zumby i dancehallu.

Dziennie proszę Boga, aby coś w tym moim życiu się zmieniło, bo teraz mam go dość. Chciałabym mieszkać w normalnej dzielnicy, chodzić do normalnej szkoły, gdzie każdy należy do jakiejś paczki i nikt nikomu nie przeszkadza. Ale niestety życie to nie jakaś piękna bajka, tylko wredna suka.

Moja mama powtarza, że każdemu należy dać szansę, bo może się zmieni. Jednak ja w to nie wierzę. Prędzej James z Big Time Rush mi się oświadczy, niż Ci ludzie coś zrozumieją.

Właśnie jadę do szkoły moim niebieskim Chrysler’ em PT Cruiser’ em:
Wjechałam na parking szkolny i udałam się w stronę budynku. Idę właśnie pod salę, w której miałam mieć matematykę z naszym dyrektorem. Byłam ubrana w:


Gdy nagle usłyszałam ten sam tekst, co dziennie słyszę z ust moich rówieśników ze szkoły.

- O patrzcie, nasza ofiara. Ej wieśniaro. – Jedno przejście przez korytarz powoduje tyle obelg pod moim adresem, że nie da się tego policzyć.

Jednak ja nie zamierzam się tym przejmować. W końcu ja sama wiem, ile jestem warta a takich ludzi po prostu ignoruję.

Najbardziej wkurwia mnie tekst mojej kochanej mamy, gdy mówi, że będę tutaj jeszcze tutaj szczęśliwa i nie będę chciała się stąd wyprowadzić. Jeszcze, czego!? Jedyne, o czym marzę to wyprowadzić się, jak najdalej stąd. Nienawidzę tego miejsca.

Weszłam do pracowni matematycznej i usiadłam w swojej ławce. W tym samym momencie do klasy weszła „najfajniejsza” paczka w naszej szkole.

To taka nasza elita szkolna. Ludzie zapatrzeni w siebie, najbardziej denerwujący i irytujący, jakich kiedykolwiek poznałam. A w jej skład wchodzą: Ryan Butler, Chaz Somers, Ashley Denise i najbardziej denerwujący człowiek na świecie – Justin Bieber.

- Ej wieśniaro! – Zawołał Bieber, a ja momentalnie podniosłam głowę.

Chwilę później wszystkie moje książki wylądowały na podłodze, a on uśmiechnął się podle. Chwilę później już cała klasa się z tego śmiała. Boże klasa kretynów.

- Dobra Bieber dość tego facet idzie. – Powiedziała Ashley.

Wszyscy usiedli do swoich ławek, a ja zaczęłam zbierać swoje książki z podłogi.

A wiecie, co jest w tym wszystkim najgorsze, że podoba mi się od pierwszego dnia, gdy go zobaczyłam w tej cholernej szkole, ale szybko zrozumiałam, że jest zarozumiałym dupkiem, czego nie da się pominąć. I nie ważne, jakby był przystojny to nic tego faktu nie zmieni.

Nauczyciel sprawdził listę obecności, po czym zwrócił się do mnie.

- Gomez zostaniesz z Somersem u mnie po lekcji. – Powiedział nasz dyrektor.

Co on ode chce ode mnie? I czemu jeszcze ten padalec Chaz? Ja przepraszam bardzo, ale nie zgadzam się na coś, co jest powiązane z jakimkolwiek uczniem tej szkoły, a na pewno już NIE Somersem. Mówię kategoryczne NIE. No ale w końcu ja i tak nic nie zmienię tej szkoły, bo zawsze wszystko jest tak, jak Ci „lepsi” chcą. A może on chce mnie wysłać na jakiś konkurs? Nie wiem, czy wspominałam, ale poza moimi zainteresowaniami tańcem, któremu się tak często oddaję, jestem też jedną z najlepszych uczennic w tej szkole. Zawsze mam świadectwo z paskiem. No, ale po co Somers? Przecież on ledwo mnoży i dzieli. Szczerze mówiąc to pierwszy raz spotkałam się z tak tępym człowiekiem, jeśli chodzi o matematykę. I naprawdę nie mam bladego pojęcia, jakim cudem ON zdaje do kolejnych klas.

Nagle zadzwonił dzwonek. Uczniowie wyszli z klas, a ja zaczęłam pakować swoje książki do torby. Podeszłam do biurka nauczyciela, a Somers zmierzył mnie wzrokiem.

- Każdy o tym wie, że pan Somers nie jest orłem z matematyki. Ba! Ja nawet nie wiem, jakim cudem ty przechodzisz do kolejnej klasy. – Chaz zrobił się cały czerwony ze złości, myślałam, że za chwilę on eksploduje. – Dlatego panna Gomez będzie Tobie udzielała korepetycji. Od poniedziałku do piątku o 18. – Wyjaśnił nauczyciel.

Że co kurwa? Mam jeszcze tego człowieka widywać poza szkołą? To jakiś absurd!

- Co!? – Krzyknął Somers. – Moi rodzice się na to w życiu nie zgodzą.

Nauczyciel uśmiechnął się promiennie i oparł się wygodnie o krzesło.

- Tak się składa panie Somers, że to ich pomysł. – Odparł dyrektor.

-Nie może mi Pan tego zrobić! – Krzyknęłam zdesperowana, bo dopiero teraz odzyskałam mowę. Somers tylko prychnął.

- Selena to nic takiego. Przecież jesteś najlepszą uczennicą, a w ten sposób pomożesz tylko koledze. – Powiedział nauczyciel.

- Koledze!? – Krzyknęłam i wybiegłam z klasy.

Moje oczy natychmiast wypełniły się łzami. Weszłam do łazienki i zamknęłam się w kabinie.

Niestety zadzwonił dzwonek oznaczający koniec przerwy. Wyszłam z kabiny, przemyłam twarz i udałam się na lekcję. Miałam szczęście, bo do końca dnia nie miałam już żadnych lekcji z naszą „kochaną” elitą szkolną.

Po lekcjach od razu pojechałam do domu, wbiegłam po schodach. Weszłam do swojego pokoju i włączyłam wieżę. Włożyłam płytę z piosenkami do tańca orientalnego i zaczęłam ćwiczyć wszystkie swoje układy po kolei.

Nagle zawołała mnie moja mama.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy jej znajomi ze szkoły się zmienią?
Czy Selena pogodzi się z dawaniem korepetycji Somersowi?
Jak się zakończą te korepetycje?



Tak więc jest już pierwszy rozdział. Mam nadzieję, że się podoba. Zapraszam do czytania i komentowania wpisów.