Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą nienawiść. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 26 stycznia 2016

Rozdział XXX

~ Selena ~



Minął tydzień. Chyba najcięższy tydzień w moim życiu. Odwiedzając Justina w klinice widziałam twarz innego chłopaka. Chłopaka, który miał satysfakcję z cierpienia innych osób. Spoglądając na swojego ukochanego widziałam w nim prześladowcę. Wiedziałam, że powinnam wspierać teraz Justina, ale wydarzenia sprzed kilku dni ciągle odbijały się na moim zachowaniu. Im więcej myślałam o tej sytuacji, tym bardziej zdawałam sobie sprawę, że już nic nie będzie takie, jak dawniej.

Pogrążona w swoich myślach weszłam z Caitlin do szkoły. Od czasu tego nieszczęśliwego zajścia, tylko ona się mną opiekowała. Przechodząc obok szafek byłam w szoku, gdy zobaczyłam swojego chłopaka. Przecież miał najwcześniej wyjść z kliniki za tydzień. Nie chciałam z nim teraz rozmawiać. Marzyłam, aby usiąść w ławce i choć na chwilę skupić się na czymś innym, niż przykre i bolesne wspomnienia.

Razem z przyjaciółką zajęłyśmy nasze miejsca. Niestety tego nie przemyślałam, że Justin będzie chciał znów siedzieć ze mną. Spuściłam swój wzrok na dół, aby nie mógł odczytać moich uczuć. Po tym wszystkim bałam się spojrzeć w jego oczy. Wiedziałam, że jak pozna prawdę będzie wściekły. Nie mogłam do tego dopuścić, aby teraz władały nim tak silne emocje. Musiał znać prawdę, ale nie w momencie, gdzie walczył z poważną chorobą. Na szczęście z opresji wyciągnęła mnie Cait. Wytłumaczyła Justinowi, że powinien znaleźć sobie inne miejsce. Niestety mój chłopak nie chciał odpuścić i wyszła z tego jedna wielka kłótnia. Nie chciałam tego słuchać. Miałam większe zmartwienia na głowie. Wtedy wszystko potoczyło się tak szybko.

Przyszedł Chaz i od razu zabrał Justina do swojej ławki. Mój ukochany nie miał nawet czasu zareagować. Wiedziałam, że on nie odpuści. Zawsze musiał postawić na swoim. Byłam pewna, że będzie mnie męczył tak długo, aż pozna prawdę.

Uratował mnie dzwonek na lekcje. Nauczyciel wszedł od razu do sali. Gdy sprawdzał obecność, był w szoku widząc, że Justin jest wśród nas. Cała szkoła od kilku tygodni nie mówiła o niczym innym, jak o chorobie mojego chłopaka. Dlatego nieobecność Justina była idealnym pretekstem dla osób, którym zależało na moim cierpieniu.

Przez całą lekcję czułam na sobie spojrzenie Jusa. Zaraz po dzwonku opuściłam salę. Nie chciałam się teraz tłumaczyć swojemu ukochanemu. Miałam szczęście, bo nasz dyrektor zatrzymał go po zajęciach, aby z nim porozmawiać. Bez zastanowienia udałam się na następną lekcję. Przez cały czas zastanawiałam się, jak wybrnąć z tego wszystkiego. Z jednej strony nie chciałam, aby mój chłopak martwił się o mnie. Z drugiej zaś chciałam, aby mnie w tym momencie wspierał, żeby podszedł do mnie, przytulił mnie i powiedział, że wszystko będzie dobrze. Przecież kiedyś musi się wszystko ułożyć, prawda?

Rozmyślania tak mnie pochłonęły, że nie zauważyłam, że to już koniec lekcji. Wybiegłam z sali, jak oparzona. Niestety zderzyłam się z jakimś palantem. Stałam na środku korytarza i patrzyłam w podłogę. Bałam się podnieść wzrok. Miałam wrażenie, że z każdej strony czeka mnie niebezpieczeństwo. Wtedy poczułam męską dłoń na swoim podbródku. Od razu wiedziałam do kogo ona należała. Justin próbował skupić moje spojrzenie na sobie, jednak ja starałam się unikać jego wzroku. Mój chłopak przesunął dłonią wzdłuż mojego karku poprawiając zbłąkany kosmyk moich włosów. Tym samym wywołał u mnie falę zimnych dreszczy przebiegających wzdłuż mojego kręgosłupa. Już zapomniałam, jak kojąco ten dotyk działał na moje zmartwienia.


- Powiesz mi, co się dzieje? Odkąd zaczęłaś odwiedzać mnie w szpitalu jesteś dla mnie niedostępna. Dzisiaj ciągle mnie unikasz i nie chcesz ze mną rozmawiać. Chyba zasługuję na jakieś wyjaśnienia – powiedział przejętym tonem. Jego głos drżał od nadmiaru emocji. Wiedziałam, że zachowując się w ten sposób krzywdziłam bliską mi osobę, ale po takich przeżyciach nie potrafiłam inaczej. Czy mogłam po tym wszystkim zaufać jeszcze jakiemuś mężczyźnie? Czy Justin mógł zrozumieć, co przechodziłam w tym momencie?

Niepewnie podniosłam swój wzrok. Justin stał przede mną z troską wymalowaną na twarzy. Martwił się. Był bardziej przejęty mną niż własnym stanem zdrowia. Czy to możliwe, że chłopak dla którego dawniej liczyły się tylko pieniądze dziś patrzy inaczej na świat? Widząc, jak Justin zadręczał się przeze mnie, w moich oczach pojawiły się strumienie łez.


- Chcesz znać prawdę? Zostałam zgwałcona! Lepiej!? - odparłam łamiącym się tonem. Nie czekałam na jego reakcję. Zostawiłam mężczyznę samego na środku korytarza i pobiegłam do łazienki. Tam zamknęłam się w jednej z kabin. Musiałam dać upust swoim emocjom. Chwilę później po mojej twarzy zaczęły płynąć łzy. Słony płyn ciągle wpadał do moich ust. Miałam już dość takiego życia. Czy ja naprawdę nie mogę być w końcu szczęśliwa?

Usłyszałam czyjeś kroki. Podciągnęłam nogi bliżej klatki piersiowej. Nie chciałam, aby ktokolwiek mnie widział w takim stanie.


- Selena wyjdź. Wiem, że tutaj jesteś. Rozmawiałam z Justinem – powiedziała moja przyjaciółka.

Powoli otworzyłam drzwi. Caitlin od razu odwróciła się w moją stronę. Nie mówiąc nic wyciągnęła ręce w moją stronę. Nie myśląc długo przytuliłam się do dziewczyny, a moje łzy wezbrały na sile. Cait czekała, aż uspokoję się. W końcu udało mi się opanować emocje. Podeszłam do lustra. Byłam cała czerwona od płaczu. Oczy miałam podkrążone i opuchnięte. Przepłukałam twarz zimną wodą. Chwilę później siedziałyśmy już w sali.

Byłam w szoku. Nie widziałam Justina. Zaczęłam zastanawiać się, co się stało z moim chłopakiem. Przez całą lekcję nie potrafiłam skoncentrować się na słowach nauczyciela. Miałam złe przeczucie. Wiedziałam, że stało się coś złego. Niestety moje przypuszczenia potwierdziły się wcześniej niż bym się tego spodziewała. Gdy skończyły się zajęcia, zobaczyłam Justina siedzącego pod klasą. Głowę miał skierowaną ku ziemi. W swoje włosy wplótł palce. Wiedziałam, że nie bez powodu zachowywał się tak a nie inaczej.

Niepewnie podeszłam do chłopaka. Powoli położyłam swoją rękę na jego ramieniu. Nadal bałam się do niego zbliżać. W końcu nadal byłam w nim zakochana. Owszem bałam się każdego jego nagłego ruchu. Jednak tylko przy nim czułam się bezpiecznie. Justin odruchowo gwałtownie podniósł głowę w górę.

Wtedy zdałam sobie sprawę, dlaczego nie było go na lekcji. Miał opuchnięte oko, wokół którego robił się siniak. Na jego ustach było widać rozcięcia a na brodzie nadal szło ujrzeć ślady krwi. Widziałam w spojrzeniu chłopaka, że był zmęczony.


- Justin, co się stało? - spytałam zmartwiona.

Mężczyzna siedzący obok mnie spuścił swój wzrok w dół. Zdawałam sobie sprawę, że nie miał dla mnie żadnych dobrych wieści.


- Pobiłem się z Markiem – wyszeptał patrząc przed siebie.

Nie wierzyłam własnym uszom. On nie mógł tego zrobić. Starałam się oddalić tę myśl. Jednak ślady na jego twarzy mówiły same za siebie. Z jednej strony cieszyłam się, że to zrobił. Udowodnił mi tym, że zmienił się naprawdę i był gotów dla mnie poświęcić wszystko. Z drugiej strony byłam zaniepokojona. Mój chłopak przecież dopiero skończył walkę z poważną chorobą. A teraz co robił? Od razu pakował się w kłopoty. Martwiłam się o niego. Podczas tych wszystkich ostatnich przykrych momentów tylko on mnie wspierał. Przecież dzięki Justinowi poznałam prawdę o swoich biologicznych rodzicach. Odkąd byliśmy razem, zawsze robił wszystko, abym był szczęśliwa i nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo.

- Dlaczego się z nim pobiłeś? - spytałam retorycznie.

Mężczyzna niepewnie podniósł na mnie swój wzrok. W jego oczach widziałam ból. Wcale mu się nie dziwiłam. Właśnie tego starałam się uniknąć. Krzywdziłam go swoim zachowaniem, kiedy on potrzebował pocieszenia. Jednak miał prawo wiedzieć, co stało się podczas jego nieobecności.

- Przyznał się, że to on Ciebie skrzywdził. Nie mogłem inaczej postąpić. Musiałem stanąć w twojej obronie. Nie chcę, żebyś znów cierpiała – powiedział przejętym tonem.

Nie mogłam uwierzyć własnym uszom. Czyżby mój prześladowca naprawdę ujawnił się przed Justinem? Wiedziałam, że w końcu pozna prawdę. Wtedy postanowiłam opowiedzieć o wszystkim swojemu chłopakowi. Po raz kolejny powróciłam pamięcią do tego pechowego dnia.



~Flashback~


Po ostatniej lekcji podeszłam do swojej szafki. Kolejny raz widziałam tam Marka. Chłopak nie mógł znieść myśli, że nie jestem nim zainteresowana. Robił wszystko, aby zwrócić na siebie moją uwagę. Jednak nie był wstanie zastąpić Justina. To przecież do niego należało moje serce. Włożyłam książki i zeszyty do szafki. Zabrałam tylko zeszyt do angielskiego. Miałam napisać esej na następny dzień. Schowałam notatki do torebki i skierowałam się do wyjścia.

Przy drzwiach czekał na mnie Chaz. Mieliśmy pójść do niego na korepetycje z matematyki. To było dziwne. Na początku nie chciałam słyszeć o spędzaniu czasu w jego towarzystwie. A teraz byliśmy najlepszymi przyjaciółmi. Dzięki niemu poznałam prawdę o uczuciach Justina. Pomógł mi wydać pierwszą płytę. A zaraz po zakończeniu szkoły miałam jechać w trasę koncertową. Czy to nie było zadziwiające, jak łatwo przejść od nienawiści do przyjaźni?

- Kochanie dokąd mi uciekasz? - usłyszałam za sobą głos Marka.

Starałam się go unikać. Przyspieszyłam kroku, aby szybciej dotrzeć do swojego przyjaciela. Niestety nie było mi to dane. Mój oprawca jednym szarpnięciem położył mnie na ziemi. Zaczął mnie ciągnąć w kierunku łazienki. Krzyczałam, ile sił miałam w płucach. Niestety wszystko poszło na marne. W budynku nie było już nikogo poza nami. Próbowałam z nim walczyć. Szarpałam się, drapałam go, kopałam. Niestety napastnik okazał się silniejszy.

Doprowadził mnie do łazienki siłą. Tam popchnął mnie na kabinę. Poślizgnęłam się na mokrej podłodze. Straciłam równowagę i uderzyłam głową o klamkę. Poczułam ostry ból przeszywający moją głowę. Otoczyła mnie ciemność. Nie docierały do mnie żadne bodźce z zewnątrz. Czas zlewał się ze sobą. Sekundy stawały się minutami. Minuty godzinami, godziny dniami, dni latami. Trwałam w zawieszeniu. Nie miałam pojęcia, co działo się ze mną.

Nagle ocknęłam się. Jasne światło raziło moje oczy. Mark stał nade mną z parszywym uśmiechem na twarzy. Wtedy do pomieszczenia wbiegł Chaz. Mój napastnik zapiął swoje spodnie i zwycięsko zaśmiał się. Z moich oczu popłynęły strumienie łez. Wiedziałam, że mężczyzna dostał to, o czym marzył.

Mój przyjaciel widząc do rzucił się z pięściami na Marka. Zaczęłam jeszcze bardziej płakać. Podciągnęłam kolana pod brodę i objęłam je swoimi rękoma. Łzy z moich oczu płynęły coraz bardziej z każdą chwilą. Chwilę później Chaz zjawił się tuż przy mnie. Powoli pomógł mi wstać z podłogi. Dopiero wtedy zobaczyłam swoje obrażenia. Moja sukienka była porwana. Nogi i ręce miałam podrapane. Każda część ciała mnie bolała. Chłopak nie czekał długo. Zabrał mnie do swojego samochodu i ruszył w stronę szpitala.

~End Flashback~


Justin uważnie słuchał moich relacji. Z każdą chwilą widziałam, jak jego mięśnie spinają się. Długo siedział i patrzył przed siebie. W końcu niepewnie zaczął zbliżać się do mnie. Bałam się tego, co mogło nastąpić. Jednak w jego oczach widziałam tylko troskę i miłość. Mój chłopak delikatnie przytulił mnie do siebie. Początkowo siedziałam i bałam się wykonać jakikolwiek ruch. W pewnym momencie przełamałam swoje lęki. Mocniej objęłam mężczyznę wtulając się w jego ciało. Z jedynej przyjemnej chwili od dłuższego czasu wyrwał mnie dźwięk dzwonka oznaczającego koniec przerwy. Niechętnie wstaliśmy z wygodnej ławki i udaliśmy na kolejne zajęcia.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Czy między Justinem a Seleną zacznie się znów układać?
Czy Selena poradzi sobie po tak traumatycznych przeżyciach?
Czy Justinowi coś grozi po pobiciu Marka?
Czy Mark zostawi w spokoju Selenę?

poniedziałek, 28 grudnia 2015

Rozdział XXVIII

~ Selena ~



Justin od kilku dni był już w klinice. Lekarze nie chcieli mnie do niego wpuścić. Twierdzili, że tylko rodzina może go odwiedzać. Cały czas byłam w kontakcie ze swoim chłopakiem.

Martwiłam się stanem zdrowia swojego chłopaka. Chciałam, aby jak najszybciej wyzdrowiał. Chciałam mieć, go już przy sobie. Wiem, może wtedy myślałam egoistycznie, ale dla mnie każdy dzień bez niego powodował w moim sercu coraz większą pustkę.

Kolejny dzień. Kolejnych kilkanaście godzin bez mojego ukochanego. Kolejnych kilkaset minut cierpienia z powodu braku mojego ukochanego przy moim boku.

Wstałam z łóżka i po raz kolejny w tym tygodniu. Bez entuzjazmu udałam się w stronę łazienki zabierając z szafy pierwsze lepsze ubrania. Zabierając swoją torbę z biurka od razu podniosłam swój telefon. Odruchowo spojrzałam na wyświetlacz. Okazało się, że mam nieodebrane połączenie od swojego chłopaka. Nie zastanawiając się długo wybrałam jego numer telefonu.

- Cześć kochanie – usłyszałam słaby głos Justina.

- Cześć Justin. Dobrze się czujesz? - Spytałam zmartwiona.

- Tak kochanie. Nie martw się. To tylko skutek uboczny chemioterapii, ale lekarze mówią, że jest coraz lepiej i gdy tylko skończę dostawać kroplówki z chemią będziesz mogła mnie odwiedzić – powiedział pełen entuzjazmu.

Słysząc to szeroko się uśmiechnęłam. Ten dzień zaczął się naprawdę pięknie. Miałam nadzieję, że cały będzie taki radosny.

- Wiesz już kiedy, przestaniesz dostawać te kroplówki? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Jeszcze nie maleńka, ale mam nadzieję, że to już niedługo – odparł pogodnym tonem – kochanie, nie zatrzymuję Cię dłużej, bo musisz iść do szkoły – powiedział zmartwiony.

Pożegnałam się ze swoim ukochanym i szczęśliwa zbiegłam na dół. W kuchni przyrządziłam sobie śniadanie do szkoły. Schowałam jedzenie do torebki, po czym wyszłam z domu i wsiadłam do samochodu.

Gdy dojechałam do szkoły od razu udałam się do sali z matematyki. Przy mojej ławce już siedziała Cait, a Chaz z Ryanem tuż przed nią. Wiedziałam, że Ryan cierpi, bo jego dziewczyna wyjechała na Florydę z rodziną. Trochę dziwiłam się rodzicom Ashley, że zdecydowali się przeprowadzić na dwa miesiące przed maturą ich córki. Czyżby tak bardzo im zależało na szczęściu ich jedynego dziecka?

Wiedziałam, co czuje przyjaciel mojego chłopaka. W końcu czułam się tak samo teraz, gdy Justin leży w klinice, a ja nie mogę odwiedzić swojego ukochanego.

Caitlin widząc moje przygnębienie od razu do mnie podbiegła i mocno przytuliła się do mnie. Nim się obejrzałam z moich oczu zaczęły płynąć strumienie łez. Dlaczego tak ciężko mi było bez chłopaka, którego jeszcze kilka tygodni temu unikałam?

- Selena wiesz, co się dzieje z Justine? Od waszej wycieczki z Nowego Jorku nie ma go w szkole. Pokłóciliście się? Przeziębił się? - Ryan zasypywał mnie pytaniami.

Usiadłam na krześle i powoli zaczęłam wyciągać książki z torby. Po chwili spojrzałam na Chaza i Cait. Po ich minach widziałam, że też czekają na moją odpowiedź. Od kilku dni unikałam już tego tematu. Jednak nasi przyjaciele mieli prawo poznać prawdę o chorobie mojego chłopaka.

- Justin leży w klinice. Jest chory na białaczkę. Bierze chemioterapię i nikt poza rodziną na razie nie może go odwiedzać, dopóki jego odporność się nie zwiększy – powiedziałam smutna.

Wiedziałam, że chłopcy mają jeszcze mnóstwo pytań dotyczących stanu zdrowia Justina. Jednak musieli się z tym wstrzymać, bo zadzwonił dzwonek i do klasy wszedł nauczyciel.

Dyrektor co chwilę spoglądał na mnie zmartwionym wzrokiem. Wiedziałam, że martwił się o mnie, zwłaszcza po moich przeżyciach, które miał udokumentowane w szkolnych aktach. Całą lekcję byłam mentalnie nieobecna, dlatego nawet nie mam pojęcia, jakim cudem w moim zeszycie znalazły się wszystkie notatki.

Gdy zadzwonił dzwonek, jak najszybciej uciekłam z sali. Nie chciałam, aby mnie ktokolwiek zatrzymywał. Nie chciał z nikim rozmawiać. Chciałam być sama. Chciałam być przy Justinie. Dlaczego lekarze nie pozwalają mi się z nim zobaczyć?

Niestety wychodząc przez drzwi z kimś się zderzyłam. Chciałam, jak najszybciej uciec z tego miejsca, ale na swoim ramieniu poczułam silną męską dłoń.

- Dokąd uciekasz księżniczko? - Usłyszałam ten parszywy i denerwujący głos.

Powoli odwróciłam się w stronę mężczyzny. Niechętnie i z wielką obawą podniosłam swój wzrok na towarzysza. Przede mną stał Mark. Ten sam Mark, który na imprezie u Chaza próbował mnie wykorzystać.

- Nie twój zasrany interes – syknęłam głosem pełnym jadu.

Chłopak od razu przyparł mnie do ściany odcinając mi powoli dostęp tlenu. Byłam przerażona. Nie wiedziałam, co on chce zrobić. Bałam się, że on może mi zrobić krzywdę na oczach całej szkoły i nikt na to nie zareaguje.

Twarz Marka wyrażała złość. Z każdą kolejną chwilą moje ciało było ogarnięte większym paraliżem. Ten chłopak był nie obliczalny. Miałam już okazję się przekonać o tym.

Nim się zorientowałam ktoś odciągnął mojego napastnika silnym szarpnięciem. Mark stracił pewny grunt pod nogami i upadł na podłogę, oddając mi przy tym normalny dopływ tlenu do mojego organizmu. Przestraszona podniosłam wzrok na swojego wybawcę. Lub raczej wybawców. Przede mną stali Chaz z Ryanem. Ryan pochylił się nad leżącym na ziemi Markiem i podniósł go za koszulkę. Przyparł chłopaka do ściany, przy której jeszcze przed chwilą sam mnie więził.

- To że Biebera nie ma w szkole, nie znaczy, że musisz przystawiać się do jego laski. Jeszcze raz zobaczę Cię przy Selenie a inaczej porozmawiamy, zrozumiano? - Wycedził z zaciśniętymi zębami.

Przyjaciel mojego chłopka puścił Marka i odszedł nie oglądając się za siebie. A ja dalej tkwiłam w tym samym miejscu zastanawiając się, co się dzieje. W tym samym momencie podeszła do mnie Cait. Dziewczyna od razu wyrwała mnie z zamyślenia. Szybko udałyśmy się na następną lekcję.

Chciałam, aby ten dzień się już skończył. Chyba nie mogło być już gorzej. Co jeszcze musiało się stać, aby Mark w końcu dał mi spokój?

Siedząc na lekcjach nie mogłam się skupić na słowach nauczyciela. Byłam za bardzo pochłonięta rozmyślaniem. Nie miałam pojęcia, czego Mark chciał ode mnie. Dlaczego tak bardzo mu zależało na tym, aby zniszczyć mi życie? A może miało to związek z Justinem?

Z każdą minutą byłam coraz bardziej skupiałam się na własnych myślach. Siedziałam patrząc w jeden punkt na ścianie. Nie docierało do mnie nic się do mnie mówiło. Zastanawiałam się, dlaczego ja zawsze muszę mieć pod górkę? Nie mogę być szczęśliwa, jak większość ludzi? Dlaczego moje życie musi być takie skomplikowane? Przecież nigdy nikogo nie skrzywdziłam umyślnie. Więc za co los mnie tak karze?

Po powrocie do domu od razu położyłam się na łóżku w swoim pokoju. Chciałam zapomnieć o otaczającym mnie świecie. Nie mogłam się doczekać, aż Justin wyjdzie ze szpitala. Wiedziałam, że gdy mój chłopak będzie znów przy mnie moje życie wróci do normy.

Leżąc i myśląc o swoim chłopaku zasnęłam. Obudził mnie dopiero mój dzwoniący telefon. Miałam wrażenie, że to mi się tylko śni, ale dźwięk z każdą chwilą się nasilał.

Niechętnie podniosłam urządzenie ze swojego łóżka i przeciągnęłam palcem po ekranie, aby odebrać połączenie.

- Cześć księżniczko – usłyszałam pogodny ton Justina.

- Cześć Justin. Jak się czujesz kochanie? - Spytałam przeciągając się na łóżku.

Usłyszałam, jak mój chłopak zaczyna się śmiać. Momentalnie przed oczami stanął mi obraz szeroko uśmiechającego się chłopaka. Tęskniłam za nim i już nie mogłam się doczekać naszego ponownego spotkania.

- Czuję się znacznie lepiej. Kochanie słyszałem, że miałaś nie najlepszy dzień w szkole. Jak się czujesz po tym wszystkim? - Spytał zmartwionym tonem mój ukochany.

Niestety tym pytaniem spowodował, że znów wróciłam pamięcią do nieprzyjemnych chwil. Oczami wyobraźni po raz kolejny przeżyłam moment ataku Marka. Na samo wspomnienie tego zdarzenia moim ciałem wstrząsnęły dreszcze.

- Justin nie martw się. Uwierz jest dobrze – skłamałam.

Nie chciałam niepotrzebnie go martwić. On powinien zadbać teraz o własne zdrowie a nie przejmować się moim samopoczuciem. To takie dziwne. Jeszcze kilka tygodni temu nie przejmowałabym się chorobą Justina, ani on moim samopoczuciem. Czy to nie jest zaskakujące, jak łatwo wszystko się zmienia? Nawet ludzie z czasem się zmieniają. Jakby mi wtedy ktoś powiedział, że moją największą miłością zostanie Justin to chyba bym tą osobę wyśmiała prosto w twarz. A dziś? Dziś jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. Mam kochającego chłopaka, którego kocham nad życie.

- Mała nie kłam. Wiem, że nie jest dobrze. Przede mną tego nie ukryjesz – powiedział po chwili do telefonu.

Głośno westchnęłam. Cóż miał rację. Tyle razy widział moją reakcję na podobne zachowanie z jego strony, więc wiedział, jak się reaguję na w takich sytuacjach. Przed nim naprawdę nie mogłam niczego ukryć.

- Zgoda. Nie czuję się najlepiej. Najchętniej siedziałabym do matury w domu. Nie chcę znów widzieć Marka. Boję się, co on może mi zrobić. Nawet nie masz pojęcia, jak się cieszę, że Chaz i Ryan go wtedy powstrzymali. Nie wiem, jak by się to skończyło, gdyby nie oni – odparłam starając się ukryć smutek.

Rozmawialiśmy jeszcze z dobrą godzinę. Justin próbował mnie pocieszać. Tłumaczył, że w końcu wszystko się ułoży. Mówił, że chłopcy nie dopuszczą do tego, aby Mark mi zagrażał. Jednak to nie rozwiało moich obaw. Naprawdę byłam przerażona myślą, że następnego dnia znów spotkam w szkole psychopatę, który chce mnie skrzywdzić.

Chciałam, aby Justin był przy mnie. Chciałam, aby to on mnie chronił przed Markiem. Chciałam móc się do niego przytulać w razie ogarniającej mnie fali smutków.

Mogłam wtedy rozmawiać z nim cały dzień, ale niestety ktoś nam przerwał. Usłyszałam w telefonie kobiecy głos, który kazał mojemu chłopakowi kończyć rozmowę, bo miał iść na badania.

Po zakończonej rozmowie udałam się pod prysznic. Gdy wróciłam do pokoju od razu poszłam spać.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj

Proszę komentujcie każdy przeczytany rozdział. Dla Was to tylko chwila. A dla mnie motywacja do dalszego i szybszego pisania dla Was rozdziałów.
W ostatnich komentarzach dostałam pytanie, czy pojawi się jeszcze jakaś wzmianka o Marku. Dlatego pojawia się taki a nie inny rozdział.
Początkowo miałam trochę inne plany, ale pisząc ten rozdział dostałam natchnienia na większe zamieszanie w życiu głównych bohaterów.
Jak pewnie zauważyliście rozdział jest nieco dłuższy, niż wszystkie dotychczasowe rozdziały. Będę się teraz starać pisać rozdziały mniej więcej zbliżone długością do tego.
Mam też do Was wielką prośbę.
Mianowicie – moja przyjaciółka wraca po długiej przerwie do pisania opowiadań (nie są to opowiadania o Justinie, ale powiem Wam szczerze są bardzo ciekawe, bo sama je czytam odkąd razem zaczęłyśmy przygodę z pisaniem), dlatego proszę Was abyście odwiedzili jej bloga i pomogli jej wrócić do najwyższej formy. Ona naprawdę bardzo dobrze pisze. Mam nadzieję, że Wam również spodobają się jej blogi tam bardzo, jak mi.

Czy Selena odwiedzi Justina w szpitalu?
Czy Mark da spokój Selenie?
Czy przyjaciele Justina dopilnują, aby jego dziewczynie nie stała się krzywda?

Kto poważnie namiesza w życiu Seleny i dlaczego?

sobota, 4 lipca 2015

Rozdział XIX

*Przeczytaj notkę pod rozdziałem*

~ Selena ~





Po wyjściu Biebera z mojej garderoby usiadłam na kanapie i schowałam twarz w dłoniach, aby uspokoić swoje myśli po całym zajściu.

Nie mam bladego pojęcia, jak długo siedziałam zamyślona, ale nagle usłyszałam, że drzwi do mojej garderoby się otwierają. Momentalnie obok mnie ktoś usiadł i poczułam, jak obejmuje mnie silna para męskich ramion.

- Wszystko w porządku? - Spytał Chaz. - Uspokój się i wyjdź z garderoby, bo jakaś kobieta czeka na Ciebie i chce z Tobą porozmawiać. - Odparł mój przyjaciel.

- Chaz, jak mam się czuć? Facet przez którego moje życie legło w gruzach che teraz ze mną być? Do tego kochanka mojego ojca zajęła dom, w którym się wychowywałam odkąd pamiętam. Chaz ja już nie mam na to siły. - Powiedziałam powstrzymując się od łez.

- Wiem mała, ale Bieber naprawdę się zmienił. A tak w ogóle to idziesz na bal zimowy w naszej szkole? - Spyta ł mój przyjaciel.

W odpowiedzi skinęłam głową, bo nie miałam siły już się odzywać. Razem z Somersem jeszcze przez jakiś czas siedzieliśmy i rozmawialiśmy. Mój przyjaciel starał się mnie pocieszyć i uspokoić, co w końcu mu się udało.

Po długich namowach mojego przyjaciela w końcu wyszłam z garderoby i udaliśmy się miejsca, gdzie czekała cała nasza ekipa. Nagle podeszła do mnie Maria Lopez - kochanka mojego ojca - ze swoją kilkunastu miesięczną córką na rękach.

Byłam oburzona. Jak ona po tym wszystkim miała czelność przychodzić do mnie? Czy do tej kobiety nie docierało, że nie chcę mieć z nią i jej bachorem nic wspólnego?

- Selena możemy porozmawiać? Spytała kobieta.

- Nie mamy o czym. Ja uważam sprawę za zamkniętą. Odebrała mi pani ojca. Teraz dom, którym się wychowywałam. Ale do mojego życia niech się pani nie miesza. - Powiedziałam wściekła.

- Ja właśnie przyszłam tutaj w sprawie tego domu. Chcę wiedzieć, co się stało ze strychem. - Powiedziała poważnym tonem.

Wtedy po prostu roześmiałam się w twarz. Ona naprawdę była taka głupia, czy tylko taką udawała?

- Sądziłaś, że zostawię twojemu bachorowi to, co mój tata stworzył specjalnie na moje potrzeby? Nie ma takiej opcji. Powiedziałam i od razu zawołałam swojego przyjaciela. - Chaz, pokażesz pani drogę do wyjścia? - Poprosiłam, a mój przyjaciel od razu wiedział, co mam na myśli.

Gdy mój przyjaciel poszedł odprowadzić kochankę mojego ojca ja wróciłam do garderoby. Pozbierałam resztę swoich rzeczy, po czym wyszłam tylnymi drzwiami wsiadając do limuzyny. Nim się zorientowałam Chaz i Caitlin siedzieli obok mnie.

Kierowca od razu odwiózł mnie do domu.


Po wejściu do swojej nowej willi mama od razu zaczęła się wypytywać o wrażenia po moim pierwszym występie przed tak dużą publicznością. Nie miałam siły na takie rozmowy, jednak z chęcią opowiedziałam mamie o całym dniu spędzonym na koncercie.

- Mamo, ale to nie wszystko. Nie uwierzysz. Przyszła ta lafirynda taty z ich bachorem i prawiła mi morały na temat rozwalonego studia na strychu. - Powiedziałam przecierając dłońmi twarz ze zmęczenia.

- Kochanie rozumiem twój ból, ale to w końcu twoja siostra. Może powinnaś dać jej szansę. Nie będę Cię już dłużej męczyć córuś. Idź umyj twarz z tego makijażu i połóż się spać, bo rano musisz iść do szkoły. - Odparła moja mama, gdy widziała, że zasypiam już na fotelu.

Zgodnie z jej propozycją wstałam z kanapy. Ucałowałam jej policzek na pożegnanie, po czym ruszyłam do swojego pokoju, a z szafki wyjęłam swoją piżamę. W końcu weszłam pod prysznic. Gdy skończyłam się myć, dokładnie osuszyłam swoje ciało i założyłam swoją piżamę składającą się z krótkich spodenek w białą panterkę oraz białej bluzki na krótki rękaw z sercem mającym identyczny motyw, jaki był na spodenkach.

Położyłam się na łóżku i momentalnie zasnęłam. Rano obudziły mnie promienie słońca wpadające przez okno do mojego pokoju. Gdy spojrzałam na zegarek w telefonie okazało się, że za godzinę powinnam być w szkole. Wyszłam w ekspresowym tempie z łóżka i od razu skierowałam swoje kroki do łazienki. Szybko wykonałam poranną toaletę i w ręczniku wróciłam do pokoju.

Grzebałam chwilę w szafie, aż wyciągnęłam różową bluzkę w białe paski, czarne legginsy oraz szary sweterek sięgający pępka. Z szafki obok wyjęłam czarne kozaki do kolana oraz czarną torebkę. Włożyłam do niej telefon, książki oraz dokumenty. Wychodząc z pokoju zabrałam kluczyki od samochodu.

Na stole miałam przygotowane śniadanie do szkoły, które również spakowałam do torby. Gdy wychodziłam z domu zamknęłam za sobą starannie drzwi, po czym wsiadłam do samochodu.

Do szkoły weszłam równo z dzwonkiem na przerwę. Przy mojej szafce czekał już Chaz ze swoją dziewczyną Caitlin. Moja przyjaciółka od razu rzuciła się w moje ramiona i mocno mnie przytuliła.

- Jesteś teraz wielką gwiazdą. - Zaćwierkała mi do ucha.

Spojrzałam na nią zdezorientowana, dlatego w drodze do sali Cait razem z Somersem opowiadali mi o reakcji mediów i prasy na tak wielki tłum fanów podczas pierwszego koncertu.

- Oni chcą z Tobą przeprowadzić wywiad na temat twojego szokującego zerwania z Gregiem. - Dodał Chaz.

Gdy szliśmy przez korytarz, nagle cała szkoła zaczęła mnie inaczej traktować. To jest chore, że ludzie zmieniają swoje nastawienie do innych tylko przez sławę i pieniądze. Każdy chciał teraz ze mną rozmawiać, a wcześniej? Wcześniej mnie wyzywali lub traktowali jak powietrze.

Udało mi się dostać do mojej ławki, gdzie usiadłam razem z Caitlin. Nagle w ławce przed nami pojawił się Bieber z słodkim, małym białym misiem i czerwoną różą.

- Selena pójdziesz ze mną na bal zimowy? - Spytał pełen nadziei.

W reakcji na jego pytanie zaczęłam się śmiać. Dobra może i jestem w nim zakochana od pierwszego dnia przekroczenia progu tej szkoły, ale po tym co mi zrobił nie dam mu takiej satysfakcji.

- Bieber Ty chyba zwariowałeś. Po tym co mi zrobiłeś musisz wymyślić coś innego. Ze mną nie jest tak łatwo. - Powiedziałam lekko odpychając go, żeby nie wisiał tak nad moją ławką. W rezultacie Justin upadł plecami na krzesło stojące w ławce przede mną, a cała klasa zaczęła się z niego śmiać.

Nagle zadzwonił dzwonek i do sali wszedł nasz dyrektor, który uczył nas matematyki.

- Panie Bieber na randkę może się pan umawiać po lekcji, ale teraz niech pan zajmie swoje miejsce. Zanim zaczniemy lekcje chciałbym pogratulować występu naszej uczennicy Selenie Gomez, który odbył się wczoraj. Film z twojego występu szybko znalazł się na internecie i większość grona pedagogicznego już go widziała. - Powiedział nasz nauczyciel i zaczął sprawdzać listę obecności._________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Więc na początek kilka informacji:
1. Wiem: zaniedbałam bloga, ale miałam laptop w naprawie a siostra nie chciała mi użyczyć swojego. Na szczęście mój laptop w końcu wrócił z naprawy i mogę zacząć częściej dodawać rozdziały.
2. Nie wiem, dlaczego, ale coraz mniej osób komentuje to opowiadania a czyta je coraz więcej osób dlatego chyba muszę zmienić taktykę. Jeśli pojawi się 15 komentarzy pod tym rozdziałem (od różnych osób) to pojawi się nowy rozdział
3. Przypominam, że na facebooku powstała strona promująca moje blogi: Fallen Angel - VogeTrisha Blogi możecie tam zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. Na każde pytanie zadane przez Was postaram się odpowiedzieć.
4. Opowiadanie możecie też czytać od tej pory na Wattpadzie: Z czasem wszystko się zmienia - Nawet ludzie

Czy kochanka zmarłego ojca Seleny da jej już spokój?
Czy coś jeszcze jej rodzina przed nią zataiła?
Czy Justin naprawdę chce zabrać Selenę na bal, czy to kolejna jego zagrywka?
Co wymyśli Justin, aby przekonać Selenę, aby poszła z nim na mecz?


poniedziałek, 25 maja 2015

Rozdział XVIII

~ Justin ~




Byłem w szoku występem Seleny. Wiedziałem, że jej związek z Gregiem był udawany. Jednak nigdy nie sądziłem, że Gomez zrobi coś takiego. Ta ostatnia piosenka dała mi dużo do myślenia, a później ta jej rozmowa z chłopakiem na scenie.

Przecież ta Selena to była całkiem inna dziewczyna, którą znałem ze szkoły. Tamta była cicha i zamknięta w sobie. A ta była wyzywająca, pewna siebie i stawiająca zawsze na swoim. Szczerze? Obie jej wersje mnie cholernie pociągają.

Po powrocie za kulisy dałem jej chwilę, żeby mogła się przebrać, lecz krótko po tym poszedłem do jej garderoby. Musiałem poznać odpowiedź na nurtujące mnie pytanie.

Zapukałem niepewnie do drzwi. Kilka sekund później Selena otworzyła je przede mną. Dziewczyna wpuściła mnie do środka.

- Selena to, co śpiewałaś w tej piosence i to co mówiłaś do tego swojego chłopaka, to Ty tak naprawdę sądzisz? - Spytałem.

Złapała moją dłoń i poprowadziła mnie na kanapę. Sama przysunęła sobie krzesło i usiadła naprzeciwko mnie. Wtedy wiedziałem, że czeka nas długa i poważna rozmowa. Teraz już nie żadne z nas nie będzie miało odwrotu. A ja będę musiał się teraz do wszystkiego przyznać, choć znając mojego przyjaciela, to zrobił to już dawno za mnie.

- Po części tekst piosenki i to co mówiłam do Grega się zgadza. - Powiedziała sięgając po swoją torebkę.

Wiedziałem, co ona zamierzała teraz zrobić. A ja nie mogłem nic z tym zrobić. Widziałem, jak z torebki wyciąga pudełko leków antydepresyjnych.

- Dlaczego teraz bierzesz te leki? - Spytałem, choć tak naprawdę chyba znałem już odpowiedź.

- Justin, bo jeśli mamy poważnie porozmawiać, ja bez nich nie będę w stanie Ci tego powiedzieć. - Odparła.

- Selena, Chaz Ci wszystko powiedział, prawda? - Powiedziałem spoglądając w ziemię.

Dziewczyna skinęła głową i spojrzała w moją stronę. Chwilę oboje milczeliśmy, ale nagle dziewczyna zabrała głos.

- Masz rację. Somers mi powiedział o wszystkim, ale chciałabym to usłyszeć od Ciebie. - Powiedziała poważnym tonem i wstała ze swojego krzesła przemierzając garderobę wzdłuż i wszerz.

Kurwa. Ona wyglądała tak sexownie, gdy chodziła zdenerwowana. Jej biodra tak uroczo falowały, co dodawało jej wdzięku.

Wstałem z kanapy i podszedłem do Seleny. Złapałem nią za ramiona i długo wpatrywałem sie w jej piękne brązowe, hipnotyzujące oczy. Dziewczyna podniosła na mnie swój wzrok.

- Selena ja sie w Tobie zakochałem. Od pierwszego dnia, gdy pojawiłaś się w naszej szkole coś mnie do Ciebie ciągnęło. Próbowałem z tym walczyć, ale już dłużej tak nie umiem. Potrzebuję Cię. - Powiedziałem cichym, opanowanym tonem.

Dziewczyna długo. Bardzo długo stała i spoglądała w przestrzeń za moimi plecami. Sądziłem, że teraz mnie pocałuje, czy coś w tym stylu. Jednak strasznie się pomyliłem.

Selena odsunęła się ode mnie i usiadła na kanapie. Schowała twarz w swoje dłonie a ja momentalnie podszedłem do niej. Oparłem swoje dłonie na jej kolanach, a ona spojrzała na mnie ze łzami w oczach.

- Powiesz mi co się stało? - Spytałem zmartwiony.

- Justin serio uważasz, że powiesz mi, co czujesz do mnie i będzie po sprawie? Ty wiesz, ile wycierpiałam przez Ciebie i Twoich przyjaciół? Rozumiem, że starasz się zmienić tak, jak zrobił to Chaz. Ale to przez Ciebie i Ryana chciałam się zabić. - Wtedy moje oczy się rozszerzyły.

Nie wiedziałem o czym ona do mnie mówi. Przecież ona próbowała sie zabić przez te zdjęcia. Czy ona naprawdę myśli, że to była moja sprawka?

- O czym Ty mówisz? Dlaczego niby twoja próba samobójcza to miałaby być moja i Butlera? - Spytałem nic nie rozumiejąc.

- Bieber Ty naprawdę sądzisz, że te cholerne zdjęcia to był jedyny powód tego? - Spytała podciągając swoje rękawy, ukazując mi swoje blizny na nadgarstkach. - Justin to był tylko wierzchołek góry lodowej, którą Ty, Ryan i Ashley mi zgotowaliście. - Powiedziała a w jej pięknych oczach zebrały się łzy.

Nie mogłem na to patrzeć. Wiedziałem, ile cierpienia jej spowodowałem swoim głupim zachowaniem.

- Selena wiem. Skrzywdziłem Cię, ale uwierz mi chcę teraz naprawić swój błąd. Proszę daj mi szansę. - Powiedziałem ujmując jej dłoń w swoje.

- Justin wyjdź. Chcę zostać sama. - Powiedziała rozklejając się.

Wstałem z kanapy i ruszyłem w stronę drzwi. Wiedziałem, że będę musiał się teraz bardzo postarać, żeby zdobyć jej serce.

Gdy opuściłem garderobę Seleny od razu poszedłem poszukać Chaza. Wiedziałem, że tylko z nim mogę teraz porozmawiać. Nawet nie zauważyłem, kiedy na niego wpadłem i zderzyliśmy się ciałami.

- Bieber wszędzie Cię szukałem. Gdzie byłeś? - Powiedziała, po czym spojrzał na mnie. - Rozmawiałeś z nią, prawda? - Spytał retorycznie.

W odpowiedzi skinąłem głową i schowałam twarz w dłoniach. Oparłem się plecami,o ścianę i zjechałem po niej, tak aż w końcu usiadłem na ziemi.

- Kurwa Bieber co się stało między Wami? - Spytał zmartwiony Somers.

- Rozmawialiśmy. Powiedziałem, że ją kocham. A Selena? Ona na to, że za dużo przeze mnie wycierpiała, żeby móc teraz dać mi szansę. - Powiedziałem załamany.

Mój przyjaciel bardzo długo milczał, ale gdy się w końcu odezwał to wcale mnie nie pocieszył.

- Bieber, a dziwisz się? Przecież to, jak nią traktowaliśmy przez tyle czasu nie mogło nie pozostawić żadnego śladu na jej psychice. Stary teraz będziesz sie musiał bardziej postarać o zdobycie jej serca. - Odparł mój przyjaciel, choć ja to wiedziałem już od rozmowy z Seleną.

Nie miałem już ochoty dłużej siedzieć w tym miejscu. Chciałem wrócić do domu i pomyśleć trochę. Musiałem ustalić jakiś sposób, aby zbliżyć się do Gomez.

Pożegnałem się z przyjaciółmi i ruszyłem w stronę swojego domu. Po drodze wstąpiłem do sklepu i kupiłem gorącą czekoladę, bitą śmietanę w sprayu oraz słodycze dla mojego młodszego rodzeństwa.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Czy Justin przekona do siebie Selenę?
Czy Selena będzie w stanie mu wybaczyć wszystkie przykre momenty, których powodem był Justin?
Jakie los szykuje jeszcze plany dla Justina i Seleny?


Hej kilka ważnych ogłoszeń.


  1. Nie zapominajcie o zakładce “Informowani”. Każdemu kto się tam zgłosi będę na bieżąco pisać o nowych rozdziałach
  2. Każdy kto czyta te opowiadanie niech poświęci kilka chwil na wyrażenie swojej opinii o nowym rozdziale w komentarzu, bo trochę osób czyta te opowiadanie a komentuje tylko niewielka część. Chciałabym znać waszą opinię. Co mogę ewentualnie poprawić w następnych rozdziałach.
  3. Na Facebooku powstał wspólny fanpage dla moich wszystkich blogów. Każdego, kto czyta któreś z moich opowiadań proszę o polubienie strony: Fallen Angel - VougeTrisha Blogi tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, ale nie tylko. A ja na wszystkie pytania postaram się odpowiedzieć.

wtorek, 17 marca 2015

Rozdział XV

~ Selena ~




Siedzieliśmy jeszcze jakiś czas i rozmawialiśmy, kiedy drzwi do jego domu otworzyły się, a do salonu wszedł Bieber ze swoją świtą.

Pożegnałam się z Somersem i wyszłam z jego domu. Chciałam porozmawiać z mamą na temat tego, co dowiedziałam się od Chaza. Jednak, gdy podchodziłam do swojego samochodu ktoś do mnie podszedł i mnie zatrzymał.

Gdy odwróciłam się w stronę tajemniczej osoby ujrzałam przed sobą Biebera. Kurwa, czego on chce znów ode mnie? Nie za dużo już przez niego wycierpiałam? Justin przyciągnął mnie do siebie, po czym oparł mnie plecami o moje auto i zachłannie wpił się w moje usta.

Stanowczo odsunęłam odepchnęłam chłopaka od siebie i spojrzałam surowo w jego stronę.

- Czemu nie zostaniesz z nami? - Spytał wyraźnie zaciekawiony.

Głośno westchnęłam i przewróciłam teatralnie oczami.

- Po pierwsze nigdy więcej tego nie rób. - Powiedziałam nawiązując do jego pocałunku. - Po drugie nie mogę zostać, bo mam kilka spraw do załatwienia i umówiłam się z chłopakiem. - Powiedziałam wsiadając do swojego samochodu.

Po ostatniej rozmowie z panem Somersem doszliśmy do wniosku, że najlepiej będzie, jak od razu zaczniemy z Gregiem udawać parę, bo to szybciej wpłynie na rozwój mojej kariery, dlatego dzisiaj mieliśmy iść razem do kina wieczorem.

Widziałam, że Bieberowi nie podoba się to, co ode mnie usłyszał, ale w głębi ducha cieszyłam się, że właśnie tak się czuł. Odpaliłam swój samochód i zostawiłam zdezorientowanego Biebera na podjeździe Somersów.

Gdy dojechałam do domu, moja mama siedziała w salonie. Od razu do niej podeszłam i mocno przytuliłam. Widziałam, że płakała. Sama u Chaza rozpłakałam się po takich wieściach, jakie usłyszałam u notariusza.

Dalej nie rozumiem, jak człowiek, którego kochałam i mu ufałam, mógł mi i mamie zrobić takie świństwo.

- Mamo rozmawiałam z Chazem. - Powiedziałam niepewnie.

Moja rodzicielka zaciekawiona podniosła swój wzrok na mnie. Delikatnie się do niej uśmiechnęłam i objęłam nią ramieniem. Opowiedziałam jej o wszystkim, czego dowiedziałam się od swojego przyjaciela.

- Do końca ferii świątecznych chcemy nagrać płytę, więc będziemy mogły się na czas wyprowadzić z tego domu. Nie chcę mieć nic wspólnego z tym człowiekiem. Mamo, jak on mógł nam to zrobić i przez cały ten czas nam powtarzać, że nas kocha? - Spytałam zdławionym tonem, ale nie mogłam się rozpłakać, jeśli za chwilę miałam wyjść ze swoim “chłopakiem” na randkę.

Po rozmowie z mamą poszłam na górę, wzięłam ciepłą kąpiel, poprawiłam makijaż i wyszłam owinięta białym, puszystym ręcznikiem.

Zaczęłam przeglądać swoje ubrania. W końcu wybrałam czarną dopasowaną w tułowiu, rozkloszowaną sukienkę sięgającą połowy uda, która na która miała górę obszytą czarną koronką, z której miała zrobione długie rękawy. Do tego założyłam małe kolczyki w kształcie serc z białymi oczkami, naszyjnik z czerwonym sercem oraz wysokie czerwone szpilki. Do kremowej kopertówki ze złotymi wstawkami schowałam dokumentny, portfel, telefon i klucze od domu.

Weszłam jeszcze na chwilę do łazienki, gdzie spryskałam się perfumami Christina Aguilera a usta musnęłam krwisto-czerwoną szminką.

Gdy zeszłam na dół usłyszałam dzwonek do drzwi. Wiedziałam, że to Greg, więc pożegnałam się z mamą i wyszłam z domu.

Od razu przytuliłam Grega i wsiedliśmy do jego samochodu, po czym ruszyliśmy w stronę kina. Wybraliśmy jakąś komedię i udaliśmy sie na seans.

Naprawdę świetnie się bawiłam z nim, ale to nie jest chłopak w moim typie, z którym mogłabym związać swoją przyszłość. Jednak dla dobra swojej kariery byłam gotowa udawać związek z nim przez pewien czas.

Po filmie udaliśmy się do restauracji na kolację. dy Greg odwiózł mnie do domu była już godzina prawie 22.

~ Justin ~




Stałem tam jak jakiś kołek. To nie możliwe. Moja Selena ma kogoś? Kurwa, dlaczego ja o niczym nie wiem?

Wszedłem wściekły do domu swojego przyjaciela i spojrzałem nieprzyjaznym wzrokiem w stronę Somersa. Kurwa, jak mógł mi nie powiedzieć, że Gomez się z kimś umawia.

- Chyba musimy pogadać. - Powiedziałem kipiąc ze złości i ruszyłem w stronę pokoju Chaza.

Wiedziałem, że chłopak pójdzie za mną, bo zdawał sobie sprawę, jak może sie to inaczej skończyć.

Gdy usiadłem na jego łóżku chłopak momentalnie wszedł do pokoju i zamknął za nami drzwi.

- O czym chciałeś pogadać? - Spytał Somers bacznie mnie obserwując.

- Z kim ona kurwa się spotyka? - Spytałem wściekły.

Mój przyjaciel zaśmiał się i oparł się plecami o drzwi. A temu co kurwa tak do śmiechu?

- A co zazdrosny jesteś? - Spytał z głupkowatym uśmiechem na twarzy.

Nie odpowiedziałem na jego głupią zaczepkę, bo wiedziałem, że mój przyjaciel ma rację.

- Selena jest w udawanym związku z jednym z chłopaków ze swojego zespołu, żeby ich płyty lepiej się sprzedawały. Za miesiąc hucznie ze sobą zerwą a Gomez rozpocznie karierę solową. Taki plan ma mój tata na karierę Seleny. Tylko Bieber to co usłyszałeś ode mnie jest wielką tajemnicą i nie możesz tego nikomu powiedzieć, rozumiesz? - Powiedział poważnym tonem.

Nie mogłem uwierzyć w jego słowa. Czyli Selena teraz szła na randkę ze zmyślonym facetem? Chyba nie pojmuję logiki taty mojego przyjaciela.

Mam tylko nadzieję, że Selena nie zakocha się w tym frajerze. Ona musi być moja. Po tej rozmowie zeszliśmy a dół do salonu, gdzie razem z Ryanem i Ashley zrobiliśmy sobie całonocny maraton filmowy. Ash szybko zasnęła i spała z głową na kolanach Butlera, zaś my z chłopakami przez całą noc objadaliśmy się popcornem i oglądaliśmy horrory.
_____________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)


Jak skończy się związek Seleny i Grega?
A może Gomez się w nim zakocha?
Jak zakończy się sprawa z kochanką zmarłego ojca Seleny i jej przyrodnią siostrą?


Czy Selena zostawi o tak swoje prywatne studio nagraniowe?


środa, 4 marca 2015

Rozdział XIII

~ Selena ~


Chaz zaprowadził mnie do gabinetu swojego ojca. Pan Somers uśmiechnął się na mój widok i kazał mi usiąść na krześle stojącym przed jego biurkiem.

- Nie spodziewałem się Ciebie dzisiaj zobaczyć po tym, co mi Chaz powiedział. - Odparł zaskoczony moją obecnością.

- Wiem, ale po prostu nie umiem siedzieć w domu po tym wszystkim. - Odpowiedziałam zajmując wskazane przez niego miejsce.

- Selena wspominałem Ci wczoraj, że mam dla Ciebie propozycję związaną z Twoją karierą. Chciałbym szybko odciąć Cię od zespołu chłopaków, dlatego doszedłem do wniosku, że przez najbliższe dwa miesiące razem z Greg' iem Garman' em będzie udawać parę, bo najbardziej ludzi kręcą romanse. Po dwóch miesiącach zaczęłabyś solową karierę. Zgadzasz się? - Spytał tata mojego przyjaciela.

Chwilę zastanawiałam się nad odpowiedzią, jednak zgodziłam się, bo wiedziałam, że dzięki temu zyskam więcej fanów.

Po rozmowie z panem Somersem zeszłam na dół do salonu, gdzie siedział Chaz. Podeszłam do niego i mocno go przytuliłam.

- Za co to? - Spytał zdziwiony mój przyjaciel, jednak obejmując mnie swoimi ramionami.

- Chaz dziękuję Ci na te piękne kwiaty, które rano leżały na mojej ławce w szkole. - Powiedziałam odsuwając się od niego.

Somers się uśmiechnął i przecząco pokręcił głową. Nie rozumiałam, co ma na myśli.

- Gomez te kwiaty nie były ode mnie. - Powiedział mój przyjaciel.

Wtedy usiadłam prosto i spojrzałam na niego zaskoczona. Przecież to musiał być on. Bieber nigdy by nie był zdolny do czegoś takiego, a tylko we dwóch siedzieli w sali.

- W takim razie od kogo, bo Bieber na pewno by nie wpadł na taki pomysł. - Powiedziałam chowając twarz w dłoniach.

- Selena nie widzisz, że on stara się zmienić? On nigdy Ci nie dokuczał, bo tak mu się podobało tylko chciał zwrócić na Twoją uwagę, bo zakochał się w Tobie. Po prostu nie umiał się długo przed tym sam przed sobą przyznać, dlatego teraz on robi wszystko, żeby Ci się przypodobać. - Nie mogłam uwierzyć własnym

Musiałam wszystko sobie na nowo poukładać i przemyśleć. Pożegnałam się ze swoim przyjacielem i wróciłam do domu.___________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Wiem kolejny krótki rozdział, ale niebawem zaczną pojawiać się dłuższe.
Te kilka rozdziałów musicie jeszcze przetrzymać.
Wiem, że dawno nie było rozdziału, ale mam dużo nauki niestety i nie mam czasu na pisanie czegokolwiek.
Gdy tylko będę miała chwilę więcej na napisanie czegoś od razu rozdziały będą pojawiać się częściej :)
Jak pewnie zauważyliście pojawiła się nowa zakładka, w której znajdziecie zwiastun do bloga :)

Czy Selena zdoła wybaczyć to wszystko Justinowi?
Jakie los ma plany dla Gomez?
Jak Bieber zareaguje, dy dowie się o planie ojca Chaza?


wtorek, 17 lutego 2015

Rozdział XII

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Justin ~



Myślałem, że podrzucając Selenie kwiaty na ławkę w szkole chociaż trochę się do niej zbliżę, ale ona nie zwróciła na nie większej uwagi.

Dziewczyna siedziała przygnębiona w swojej łące. Wysłałem Chaza, aby dowiedział się, co wprawiło Selenę w taki nastrój. Wiedziałem, że w ostatnim czasie mój przyjaciel bardzo zbliżył się do panny Gomez. Somers nie protestował i poszedł porozmawiać z Seleną. Niestety nie słyszałem, o czym rozmawiali, bo mówili zbyt cicho.

Gdy mój przyjaciel wrócił do ławki nie mogłem się niczego dowiedzieć, ponieważ do sali wszedł nas nauczyciel matematyki. Podczas sprawdzania obecności zamienił kilka niezrozumiałych dla mnie słów. Nagle Selena wyszła z sali razem z Caitlin, a ja oparłem się o ścianę i wyczekująco czekałem na wyjaśnienia mojego przyjaciela.

- Stary, co się dzieje z Gomez? - Spytałem cicho.

Mój przyjaciel otworzył zeszyt na ostatniej stronie i ołówkiem zaczął coś pisać. Gdy podsunął mi swój zeszyt nie wierzyłem w to, co tam pisało. "Wczoraj tata Seleny zginął w wypadku samochodowym."

Teraz już rozumiałem strój dziewczyny i okulary przeciwsłoneczne, które miała na sobie od rana.

Chciałem jakoś dać Selenie do zrozumienia, że może na mnie liczyć, ale wiedziałem, że po tym wszystkim ona mi nie uwierzy. W jaki sposób miałem przekonać Gomez do siebie skoro nie chciała mi dać żadnej szansy?

~ Selena ~



Caitlin szybko się zgodziła pójść ze mną do łazienki. Gdy weszłyśmy do pomieszczenia zdjęłam swoje okulary przeciwsłoneczne i przeraziłam się widząc swoje odbicie w lustrze.

Miałam cały tusz rozmazany. Szybko zaczęłam zmywać swój makijaż. Gdy skończyłam założyłam z powrotem swoje przyciemniane okulary i usiadłam na kafelkach rozklejając się na dobre.

- Selena powiesz mi, co się dzieje? - Spytała zmartwionym tonem moja przyjaciółka.

W odpowiedzi westchnęłam i mocno przytuliłam się do dziewczyny znów zalewając się łzami.

- Mój tata wczoraj zginął w wypadku. - Powiedziałam z płaczem.

- Przykro mi Selena. Mogę Ci jakoś pomóc? - Spytała z nadzieją w głosie.

- Cait nikt nie jest w stanie mi pomóc. Możesz tylko zatrzymać z daleka ode mnie Justina. - Powiedziałam patrząc w jej oczy. - Przyjedziesz do mnie dzisiaj o 20:00? Muszę z Tobą porozmawiać. Porozmawiaj z rodzicami, żeby pozwolili Ci zostać u mnie na noc. - Odparłam z nadzieją.

- Zgoda Selena przyjadę do Ciebie i porozmawiamy na spokojnie. A teraz chodź wracamy do klasy.

Wszystkie lekcje bardzo szybko mi minęły. Gdy wróciłam do domu byłam w szoku, że zastałam swoją mamę. Siedziała w salonie i przeglądała dokumenty z ubezpieczalni.

- Mamo możemy chwilę porozmawiać? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Oczywiście słońce. Usiądź obok mnie i powiedz mi, co się dzieje. - Powiedziała moja mama odkładając dokumenty na bok.

Przez chwilę siedziałam i zastanawiałam się, w jaki sposób mam to wszystko przekazać mamie. W końce głęboko westchnęłam i spojrzałam na swoją rodzicielkę.

- Mamo, czy ja się nadaję na piosenkarkę? Tylko odpowiedz szczerze. - Odparłam patrząc kobiecie w oczy.

- Oczywiście kochanie, że się nadajesz. Przecież inaczej tata by nie zbudował na strychu studia nagrań dla Ciebie. - Powiedziała przytulając mnie do siebie. - A skąd takie pytanie kochanie? - Spytała przyglądając mi się uważnie.

- Wczoraj podczas mojego występu w szkole, podczas przerwy przyszedł do mnie tata Chaza z propozycją podpisania kontraktu z jego wytwórnią. Mogłabym wtedy wydać wszystkie swoje piosenki, które mam napisane. Tylko nie wiem, czy mogę się zgodzić na tą propozycję. - Powiedziałam przytulając się do mamy.

- Kochanie to wspaniała wiadomość. Oczywiście, że powinnaś sie zgodzić. Tata byłby z Ciebie dumny. - Odparła pogodnie kobieta.

Spojrzałam na zegarek. Tak się zagadałam z mamą, że nawet nie zauważyłam, kiedy nadeszła moja pora na wyjście z domu, żeby zdążyć na korepetycje do Chaza.

- Kochanie pogrzeb będzie jutro o 11:00. - Powiedziała mama, gdy widziała, że zbieram sie do wyjścia.

- Dobrze. - Odpowiedziałam i wyszłam z domu.

Kilkanaście minut później byłam już w domu mojego przyjaciela. Somers był w szoku, gdy mnie zobaczył, ale od razu wpuścił mnie do środka.

Mój przyjaciel odebrał ode mnie ciemny płaszczyk, który miałam na sobie i powiesił go na wieszaku w przedpokoju.

- Chaz twój tata jest w domu? - Spytałam odwracając sie w stronę Somersa.

- Tak. Chodź zaprowadzę Cię do niego. - Powiedział z uśmiechem mój przyjaciel.

Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej. No więc mamy kolejny rozdział.
Zamierzam wprowadzić trochę zamieszania w życiu Seleny, co już niebawem się pojawi.
Przypominam, że możecie polecać swoje blogi w zakładce "Wasze Blogi" oraz jeśli chcecie być informowani podawajcie swoje twittery w zakładce "Informowani".
Wiem, że dzisiaj jest krótszy rozdział, ale niebawem będą pojawiać się dłuższe, bo będzie więcej akcji związanej z pewnymi zmianami w życiu Seleny, ale dopiero za kilka rozdziałów dowiecie się, co tak naprawdę się stanie.

Jaką propozycję ma dla Seleny tata Chaza?
Czy Selena zgodzi się na propozycje pana Somersa?
Jak Justin zareaguje, gdy się o wszystkim dowie?
Jakie los ma jeszcze plany dla Seleny?

środa, 11 lutego 2015

Rozdział XI

* Przeczytaj notkę pod rozdziałem *

~ Selena ~



Gdy wróciłam do domu była godzina 22:45. O dziwo moja mama siedziała w salonie przy zapalonym świetle.Byłam w szoku, bo o tej godzinie zawsze już spała.

Weszłam do środka i przeraził mnie widok, który tam zastałam. Mama siedziała zapłakana na fotelu. To nie może dobrze wróżyć.

Usiadłam na ziemi przed fotelem, na którym siedziała moja mama, położyłam swoje dłonie na jej kolanach i spojrzałam w jej oczy.

- Mamo, co się stało? Czemu płaczesz? - Spytałam przestraszona.

- Twój tata miał wypadek, jak wracał z delegacji. Niestety lekarze przyjechali zbyt późno i zmarł na miejscu. - Powiedziała jeszcze bardziej zalewając się łzami.

Nie wierzyłam własnym uszom. Zaczęłam płakać, jak małe dziecko. Wybiegłam z salonu zalana łzami i pobiegłam do swojego pokoju. Trzaskając drzwiami położyłam się na łóżku i zaczęłam płakać w poduszkę. Mój tata nie mógł umrzeć. To jakaś pomyłka.

Tak długo płakałam, że nawet nie wiem, kiedy zasnęłam. Gdy rano wstałam spojrzałam na telefon, który wskazywał godzinę 6:48. Za chwilę muszę się zbierać do szkoły, bo to ostatni dzień przed przerwą świąteczną. Niechętnie wyszłam z łóżka i skierowałam swoje kroki w stronę szafy z ubraniami. Wyjęłam z niej zestaw ubrań i ruszyłam do łazienki. Wzięłam gorący prysznic, po porannej toalecie stanęłam przed lustrem ubrana w czarne rurki oraz czarną obcisłą bluzkę na długi rękaw z dużym dekoltem. Spojrzałam na siebie w lustrze i przeraziłam się swojego odbicia. Miałam czerwone i zapuchnięte oczy od płaczu. Musiałam choć trochę zakryć ślady płaczu, jeśli miałam pokazać się dzisiaj publicznie.

Nałożyłam na twarz niewielką ilość podkładu, po czym wszystko pokryłam pudrem. Na koniec oczy podkreśliłam cienką kreską czarnym eyelinerem, usta musnęłam różowym błyszczykiem z drobinkami brokatu o smaku arbuza, a na rzęsy nałożyłam tuszu pogrubiającego. Włosy tego dnia zostawiłam rozpuszczone, bo wiedziałam, że jeszcze nie raz będę płakać.

Gdy skończyłam swoje poranne zajęcia w łazience wyszłam z pomieszczenia. Do dużej torebki wykładanej ćwiekami włożyłam zeszyty. Z szuflady wyjęłam okulary przeciwsłoneczne, aby ukryć pod nimi ślady płaczu. Nogi wsunęłam w czarne kozaki na szpilce. Jeszcze raz przejrzałam się w lustrze, gdy uznałam, że jestem gotowa złapałam za kluczyki od samochodu.

Po chwili byłam już w kuchni, gdzie przygotowałam dla siebie śniadanie do szkoły oraz upiekłam mamie naleśniki i zaparzyłam kawę. Ułożyłam wszystko na tacy i zaniosłam to do sypialni, którą jeszcze wczoraj uważałam za wspólną sypialnię rodziców.

Wokół łóżka leżało pełno chusteczek higienicznych. Wcale się temu nie dziwię, bo sama pół nocy przepłakałam.

- Mamo wstań musisz iść do pracy. - Powiedziałam stawiając na szafce nocnej śniadanie dla swojej rodzicielki.

- Selena za chwilę spóźnisz się do szkoły. - Powiedziała przekręcając się na łóżku, aby na mnie spojrzeć.

- Wiem, ale przygotowałam Ci śniadanie. Znając Ciebie dzisiaj nie byłabyś w stanie sobie nic przygotować. - Odparłam wychodząc z sypialni.

Zeszłam na dół i zabrałam swoją torebkę. Wsiadłam do swojego samochodu i ruszyłam w stronę szkoły.

Wchodząc do szkoły zostałam mile zaskoczona. W sali matematycznej na mojej ławce leżał bukiet białych orchidei. Nie miałam pojęcia skąd ta osoba wiedziała, że uwielbiam te kwiaty, ale bardzo mi się to spodobało. Ku mojemu zaskoczeniu w sali siedział tylko Chaz i Justin, którzy siedzieli w jednej ławce.

Somers uśmiechnął się do mnie pogodnie, a ja położyłam ręce skrzyżowane na ławce i ułożyłam na nich swoją głowę. Usłyszałam odsuwane krzesło z ławki, gdzie siedział mój przyjaciel, po chwili ktoś usiadł obok mnie i szturchnął mnie w ramię, gdy podniosłam wzrok zobaczyłam Chaza siedzącego obok mnie.

- Ściągniesz okulary? - Spytał mój przyjaciel, a ja w odpowiedzi tylko przecząco pokiwałam głową. - Selena, co się dzieje? Dawno nie widziałem Ciebie takiej ponurej. - Powiedział zmartwiony.

- Chaz a z czego mam się cieszyć? Że mój tata wczoraj zginął w wypadku samochodowym? - Spytałam prawie zalewając się łzami.

Mój przyjaciel natychmiast mnie przytulił do siebie i czekał, aż chociaż trochę się uspokoję.

- Przykro mi Selena. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałbym Ci teraz jakoś pomóc w tej sytuacji. Pamiętaj, że możesz na mnie zawsze liczyć. - Powiedział gładząc mnie po plecach.

- Dzięki Chaz. - Wtedy do sali zaczęli się schodzić inni uczniowie. - Możesz już wrócić do swojej ławki? Muszę wziąć leki. - Poprosiłam.

Somers bez słowa wstał z krzesła, gdzie za chwilę miała usiąść Caitlin. Z torebki wyjęłam tabletki i od razu zażyłam jedną pastylkę popijając ją wodą.

Równo z dzwonkiem do sali wszedł nasz dyrektor, który rozpoczął sprawdzanie listy obecności. Gdy doszedł do mojego nazwiska zatrzymał się na chwilę.

- Selena w imieniu całego grona pedagogicznego chciałbym Ci złożyć serdeczne wyrazy współczucia. Twoja mama do mnie dzwoniła i o wszystkim mnie poinformowała. Przykro mi, że tak się stało. Wiem, że to dla Ciebie teraz jest trudne, ale musisz być silna. - Powiedział starając się mnie pocieszyć widząc moje okulary przeciwsłoneczne na twarzy.

- Dziękuję panu to dla mnie wiele znaczy. - Odpowiedziałam wysilając się na uśmiech w stronę nauczyciela.

- Sądziłem, że po takich przeżyciach będziesz wolała zostać w domu. - Odparł dyrektor.

- Nie. W domu za dużo bym myślała o tym wszystkim. Tutaj mogę nie myśleć tyle o wczorajszych wydarzeniach. - Powiedziałam starając się przybrać w miarę naturalny ton głosu. - Mogę wyjść na chwilę do łazienki? - Spytałam z nadzieją w głosie.

- Dobrze, a może chcesz, żeby ktoś poszedł z Tobą? - Spytał łagodnie.

Pochyliłam się nad przyjaciółką, która siedziała razem ze mną i szeptem spytałam, czy pójdzie razem ze mną._________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej jak obiecywałam wróciłam po półtoratygodniowej przerwie.
Chciałam Was poinformować, że rozdziały będą się pojawiać raz w tygodniu we wtorki lub środy.
Jakiś czas temu zostałam zapytana, czy można być informowanym o nowych rozdziałach, dlatego od dziś rusza zakładka "Informowani", gdzie możecie podawać swoje twittery lub aski, jeśli chcecie od razu wiedzieć o nowych rozdziałach.
Druga sprawa jest taka, że rusza również zakładka "Wasze Blogi" możecie tam polecać swoje blogi, które piszecie. Z przyjemnością w wolnej chwili na każdy z nich zajrzę.

Czy Caitlin pójdzie z Seleną?
Co stanie się w łazience?
Od kogo były te kwiaty?
Czy Justin dowie się, że tata Seleny nie żyje?
Jeśli tak to jak chłopak zareaguje i co zrobi?
Jakie jeszcze niespodzianki szykuje dla Seleny?

niedziela, 25 stycznia 2015

Rozdział IX

~ Selena ~



Gdy miałam wychodzić z szatni usłyszałam pukanie do drzwi. Na pewno to nie był Chaz ani jego ojciec, bo z nimi miałam się spotkać dopiero wieczorem, więc kim był tajemniczy gość?

− Proszę. ­− Powiedziałam niepewnie szukając w torebce kluczyków od samochodu.

Usłyszałam dźwięk otwieranych drzwi, a osoba, która weszła do pomieszczenia przyparła mnie do ściany. Ktoś uniósł mój podbródek w górę, wtedy zauważyłam, że przede mną stoi Justin Bieber. Nie wierzyłam własnym oczom.

Chłopak, który od trzech lat nie daje mi żyć stoi teraz przede mną i jest niebezpiecznie blisko. Nagle położył swoją dłoń na moim krzyżu i jeszcze bardziej przyciągnął mnie do siebie i wpił się w moje usta.

Jego wargi były takie miękkie i czułe przy każdym ruchu, który wykonywał w tym pocałunku. Stałam tam zdezorientowana. Nie miałam pojęcia, co się dzieje.

Czy to kolejna intryga Biebera? A może on mnie naprawdę lubi? Pytania ciągle chodziły mi po głowie, jednak szybko udało mi się opanować. Odepchnęłam od siebie chłopaka i poprawiłam torbę na ramieniu, po czym wyszłam bez słowa z szatni.

Wsiadłam do swojego samochodu i pojechałam do swojego domu. Byłam tak zdenerwowana, że cały dzień przeleżałam w łóżku. Długo rozmyślałam o propozycji pana Somersa i chyba podjęłam właściwą decyzję

.~ Justin ~



Podczas występu Seleny w przerwach między kolejnymi partiami jasełek siedziałem oniemiały. Ta dziewczyna jest naprawdę niesamowita.

Nie dość, że ma wspaniały głos to jeszcze świetnie tańczy. Jednak najbardziej podobało mi się, gdy ona wraz z koleżankami plątały się w sznurkach.

Chaz ma chyba rację nie doceniałem talentu tej dziewczyny. Szczerze sądzę, że ktoś powinien dać jej szansę na wykazanie się na scenie przed dużą publicznością.

Po przedstawieniu chciałem z nią porozmawiać, więc skierowałem się do szatni i miałem szczęście, gdy nią tam jeszcze zastałem. Bez zastanowienie podszedłem do Gomez i przyparłem nią ściany, gdy nie zwracała na mnie uwagi i zacząłem składać czułe pocałunki na jej ustach. Nie powiem, zabolało mnie, gdy Selena nie odwzajemniła moich pocałunków. Po prostu stała zdezorientowana, a później tak po prostu odsunęła się ode mnie i wyszła zostawiając mnie tam samego i zagubionego we własnych myślach.

Czyżby aż tak bardzo mnie nienawidziła? Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zdobyć jej zaufanie.

Po koszu, jakiego dostałem od Seleny musiałem to wszystko jakoś odreagować i komuś się wyżalić, a wiedziałem, że tylko jeden człowiek mnie zrozumie.

Bez dłuższego namysłu pojechałem do Somersa. Po raz pierwszy zapukałem do drzwi jego domu, po chwili otworzył mi mój przyjaciel, który był w lekkim szoku.

− Bieber, od kiedy Ty pukasz? – Spytał z uśmiechem klepiąc mnie po ramieniu i wpuszczając do środka.

− Stary mam doła. – Odparłem siadając na kanapie w salonie.

− Opowiadaj, co się dzieje. – Powiedział, kiedy usiadł na fotelu naprzeciw mnie.

Przetarłem dłońmi twarz, aby trochę oponować emocje, które teraz gotowały się we mnie.

Miałem wrażenie, że zaraz eksploduję od środka. To wszystko było takie nielogiczne. Przecież z Seleną jesteśmy z dwóch różnych światów, a ja ciągle o niej myślę. Zakochałem się w niej? Mogę tak nazwać to uczucie, które mnie opanowało? Zawsze sądziłem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach i głupich serialach dla nastolatek, ale cóż teraz sam widzę, że to chyba jest możliwe.

Opowiedziałem Chazowi całą historię, a on po prostu siedział i uważnie słuchał. Wiedziałem, że mogę mu powiedzieć o wszystkim, a on tego nikomu nie wygada, dlatego był moim najlepszym przyjacielem razem z Butlerem. Na chłopaków zawsze mogłem liczyć.

− A na koniec po prostu tak bez żadnego słowa wyszła, rozumiesz? Wyszła i zostawiła mnie tam samego i zdezorientowanego. – Powiedziałem załamany.

− Stary Ty sądziłeś, że ona od razu rzuci Ci się na szyję i będziecie szczęśliwą parą? Sorry, ale poznałem nią trochę i wiem, że będziesz musiał się długo starać o jej względy. – Powiedział mój przyjaciel.

Wiedziałem, że ma rację, ale co ja mogłem zrobić? Przecież ona nie chce ze mną w ogóle rozmawiać. I wcale jej się nie dziwię. Po tym jak bardzo nią skrzywdziłem ma prawo mnie nienawidzić.

Nagle rozległ się dzwonek do drzwi, mój przyjaciel wstał i poszedł otworzyć. Miałem cichą nadzieję, że to może Selena, ale słysząc męskie głosy od razu zrozumiałem, że Gomez prędko nie przyjdzie.

− Tak, tatę znajdziecie na górze w gabinecie. Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy. – Powiedział mój przyjaciel stojąc w drzwiach salonu.

Czyli to kolejny zespół, który jego ojciec chce wypromować. Mogłem się domyślić tego już na samym początku.

− Zaraz powinna być Selena. – Powiedział Chaz patrząc na zegarek.

Mój przyjaciel miał rację, punktualnie o 18: 00 rozległo się ciche pukanie do drzwi. Somers otworzył drzwi a ja usłyszałem stukot obcasów na kafelkach w przedpokoju.

− Przemyślałaś naszą propozycję? – Spytał Chaz.

− Tak, ale po rozmawiamy o tym później. Najpierw chcę poznać szczegóły od twojego taty, mógłbyś mnie zaprowadzić do niego? – Usłyszałem głos Seleny.

Byłem ciekawy, co Chaz i jego ojciec zaproponowali Selenie. Chyba nie chcieli z niej zrobić gwiazdy?

− Jasne chodź za mną. – Powiedział prowadząc nią na górę.

Po chwili mój przyjaciel wrócił i usiadł zadowolony na fotelu. Zacząłem się powypytywać o jego propozycję dla Gomez, ale on tylko potwierdził moje obawy. Selena teraz będzie dużo podróżować i zdobywać sławę, pozna wielu innych mężczyzn, o mnie zapomni i już nigdy nie będę miał u niej szans. To nie może się tak skończyć.

Godzinę później Selena zeszła na dół. Dopiero teraz zauważyłem, że wyglądała całkiem inaczej niż w szkole. Była po prostu niebezpiecznie piękna, niczym najpiękniejszy Anioł Śmierci, ale widząc jej strój zastanawiałem się, czy nie jest jej przypadkiem zimno.

~ Selena ~

Po przemyśleniach związanych z propozycją pana Somersa postanowiłam wziąć prysznic zanim pojadę do Chaza, bo po wizycie u swojego przyjaciela miałam w planach iść ze znajomymi z zajęć tanecznych do kina w ramach wynagrodzenia im tego, że występowali w mojej szkole. Wychodząc spod prysznica założyłam na siebie:


Do małej czarnej torebki na cienkim pasku włożyłam portfel, klucze od domu i samochodu oraz dokumenty. Telefon schowałam do kieszeni szortów, po czym wyszłam z domu żegnając się z mamą.

− Wrócę późno, bo umówiłam się do kina z ludźmi z tańców, później pewnie jeszcze pójdziemy na pizzę. – Powiedziałem będąc już przy drzwiach.

Wsiadając do swojego samochodu myślałam o tym dziwnym zachowaniu Biebera w szatni. Co miał znaczyć ten jego pocałunek?

Tak się zamyśliłam, że nawet nie wiem, kiedy dojechałam na miejsce. Chaz od razu zaprowadził mnie do gabinetu swojego taty. Tam już siedziało czterech chłopaków wyglądających na dwadzieścia parę lat.

− O Selena usiądź. – Powiedział pan Somers wskazując mi wolny fotel. – To jest zespół The Scene, z którym będziesz występować o ile się zgodzisz. – Wytłumaczył mi ojciec mojego przyjaciela,

− Jeśli się zgodzę to ludzie z którymi dzisiaj występowałam w szkole będą mogli występować ze mną na scenie w formie tancerzy? – Zastrzegłam.

− Oczywiście, jeśli się zgodzisz na mój warunek, ale o tym porozmawiamy jutro sami na korepetycjach mojego syna. – Powiedział mężczyzna.

W odpowiedzi skinęłam głową, a pan Somers po kolei przedstawił mi członków zespołu. Po ustaleniu wstępnych warunków pan Somers pozwolił mi już wyjść z gabinetu.

Od razu udałam się do salonu, gdzie siedział Somers, jak się później okazało był tam również Bieber. Jednak nie miałam ochoty na rozmowy z Justinem zwłaszcza po dzisiejszym zajściu. Musiałam wszystko sobie na naowo po układać.

− Selena to, co zaczynamy? − Spytał Chaz.

W odpowiedzi uśmiechnęłam się przepraszająco do chłopaka i pokręciłam przecząco głową. Wiedziałam, że będzie zawiedziony, bo ostatnio na prawdę coraz lepiej nam się ze sobą rozmawiało.

− Chciałabym dzisiaj zostać z Tobą na korkach, ale jestem już umówiona, przepraszam. Jutro przyjdę, bo Twój tata chce ze mną jeszcze o czymś porozmawiać, więc wtedy to nadrobimy. − Powiedziałam uśmiechając się do chłopaka.

− Zgoda, ale powiedz mi jedno. Nie jest Ci tak za zimno? − Chaz skomentował mój strój. − Przecież na dworze jest zimno i pada śnieg.

− O mnie się nie martw Somers, poza tym idę tylko do kina a po dworze nie zamierzam chodzić dalej niż z parkingu do budynku. - Odparłam z uśmiechem.

Chaz odprowadził mnie do drzwi, a gdy miałam już wychodzić przytulił mnie po przyjacielsku. Chwilę później siedząc w swoim samochodzie zastanawiałam się, czy Bieber opowiedział mu o dzisiejszym zajściu.

Szybko odgoniłam swoje myśli od Justina i skupiłam się na drodze, ponieważ było ślisko i nie chciałam wpaść w poślizg.

Gdy dojechałam do kina z daleka zobaczyłam wszystkich swoich przyjaciół z zajęć tanecznych. Od razu do nich podeszłam i przytuliłam każdego z nich na przywitanie, mimo że widzieliśmy się kilka godzin temu w mojej szkole.

Podeszliśmy wszyscy do kasy, a chłopcy kupili bilety na sens. Okazało się, że moi przyjaciele kupili bilety na horror, o którym już od dwóch tygodni opowiadali. Jeśli sądzili, że uda im się mnie przestraszyć to grubo się mylili, bo horror to był jeden z moich ulubionych gatunków filmowych.
Gdy film dobiegł końca zaproponowałam wszystkim, żebyśmy przeszli do niedalekiej pizzerii, moi przyjaciele chętnie się zgodzili.

Wchodząc do restauracji od razu uderzył nas specyficzny zapach pieczonej pizzy. Gdy usiedliśmy do stolika zaczęliśmy przeglądać karty z ofertami. Po chwili podeszła do nas kelnerka, która w widoczny sposób wpadła w oko Maxowi.

Była wysoką brunetką o intensywnie zielonych oczach, które kolorem przypominały szmaragd. Miała łagodne rysy twarzy, jej włosy były spięte w koński ogon i sięgały pasa. Dziewczyna miała przyjemny, promienny uśmiech i urocze spojrzenie.

− Coś podać? − Spytała wesoło.

− Zamówimy dwie duże pizze z serem, pieczarkami i szynką. A do picia trzy duże cole i szklanki, jakbyśmy mogli prosić. − Odpowiedziałam.

Nie musiałam się żadnego z przyjaciół pytać o to co zamówić, ponieważ za każdym razem, gdy szliśmy na pizzę zamawialiśmy to samo.

Dwadzieścia minut później dziewczyna wróciła z naszym zamówieniem. Spędziliśmy razem dużo czasu na żartowaniu i rozmawianiu. Przy nich czułam się naprawdę swobodnie, tak jak przy Somersie, gdy byliśmy sami.___________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej :)
Przepraszam Was, za tak długą nieobecność na blogu, ale miałam dużo nauki na testy. Teraz obiecuję, że rozdziały będą się częściej pojawiać. Mam nadzieję, że wybaczycie mi tą sytuację i dalej będziecie czytać tego bloga :)

Czy Justin powie Selenie o swoich uczuciach?

Jaką propozycję ma jeszcze pan Somers dla panny Gomez?
Czy Chazowi ułoży się z Caitlin?