piątek, 6 listopada 2015

Rozdział XXVI

~ Justin ~



Skończyłem pakować swoją torbę. Zostawiłem bagaż w holu i pobiegłem na górę. Wszedłem do pokoju swojej młodszej siostry. Dziewczynka siedziała na puszystym białym dywanie i bawiła się lalkami. Powoli podszedłem do niej i nachyliłem się nad jej drobną posturą. Jazmyn podniosła na mnie swój wzrok. Widziałem, jak w jej słodkich oczkach zbierają się łzy.

- Nie kochasz mnie już. Jedziesz sobie beze mnie i już się nie chcesz ze mną bawić – powiedziała zdławionym głosem powstrzymując się od płaczu.

- Księżniczko to nie prawda. Kocham Cię mała, bo jesteś moją słodką siostrzyczką, ale muszę dzisiaj zabrać Selenę w jedno miejsce. W zamian obiecuję Ci Jazzy, że jak wrócę to zrobimy, coś razem, zgoda? - Spytałem z nadzieją w tonie.

Nie chciałem, aby moja siostra była na mnie zła z tego powodu, że zakochałem się w Selenie. Miałem nadzieję, że niedługo mała zrozumie wszystko i wszystko będzie tak jak dawniej. Dziewczynka zarzuciła mi swoje drobne rączki na szyję i smutno uśmiechnęła się w moją stronę.

- A przywieziesz mi coś? - Spytała ukazując swoje zęby.

- Nie martw się o to. Dostaniesz coś specjalnego ode mnie, jak tylko wrócę – powiedziałem przytulając dziecko do swojego ciała.

Pożegnałem się z rodziną i wyszedłem z domu zabierając swoją torbę. Wsiadłem do samochodu i pojechałem po swoją dziewczynę. Po kilku minutach Selena siedziała już w moim aucie.

Na lotnisko dojechaliśmy godzinę przed naszym lotem. Niestety w kolejce do odprawy staliśmy dobre czterdzieści minut. Nagle podbiegły do nas jakieś dziewczyny. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Myślałem, że przez depresję mojej dziewczyny wszyscy zapomnieli o jej karierze. Jak widać byłem w bardzo wielkim błędzie. Dziesięć dziewczyn nas otoczyło i nie pozwalało nam przejść dalej. Jedna przez drugą się przekrzykiwały. Hałas z każdą kolejną chwilą stawał się nie do wytrzymania. Nie szło zrozumieć, co mówią w takiej głośnej atmosferze.


- Cisza! - Krzyknąłem najgłośniej, jak byłem w stanie. Nie wytrzymałem już tego, bo od tego wszystkiego rozbolała mnie głowa.

Moja ukochana spojrzała na mnie z uśmiechem i delikatnie musnęła moje usta. Wtedy zdałem sobie sprawę, że nie tylko ja cierpiałem z powodu tych krzyków. Widziałem, że Selena też nie była zadowolona z tego faktu, ale cóż życie w świetle reflektorów nie jest takie łatwe, jak wszystkim się wydaje.

- A teraz spokojnie powiedzcie, jak możemy wam pomóc – spytałem opanowanym tonem, choć przychodziło mi to z trudem.


- Mogłybyśmy prosić o zdjęcie z Seleną? Byłyśmy na twoim koncercie i masz naprawdę wielki talent muzyczny – powiedziała jedna z nich.

Moja dziewczyna zgodziła się na zdjęcie grupowe, bo wiedziała, że goni nas czas. Wziąłem telefon jednej z dziewczyn i zrobiłem fotkę mojej księżniczce i jej fankom. Po wszystkim grzecznie się pożegnaliśmy i udaliśmy się w stronę wejścia do samolotu, który lada moment miał odlecieć.

Gdy w końcu wsiedliśmy do samolotu byłem szczęśliwy, że w Nowym Jorku spędzimy trochę czasu sam na sam. Wiedziałem, że właśnie tego oboje potrzebujemy. Ten krótki wyjazd pomoże nam rozwiązać wiele problemów z przeszłości. Byłem tego pewien. Jednak bałem się. Bałem się, że coś pójdzie nie tak. Bałem się, że jak zwykle coś zniszczę i na zawsze stracę swoją ukochaną Selenkę.

Im bliżej byliśmy celu tym więcej myślałem, a moje obawy były coraz większe. Nie uszło to oczywiście uwadze mojej księżniczki. Dziewczyna od razu mocno wtuliła się w moje ciało i spojrzała głęboko w moje oczy.

- Justin powiesz mi, co się dzieje? - Spytała łagodnym tonem delikatnie uśmiechając się w moją stronę.

Jej wzrok był taki łagodny a przy tym wyrażał samą troskę i zmartwienie. Nie mogłem pozwolić na to, aby w jej życiu jeszcze kiedykolwiek zapanował niepokój lub ból. Ona już zbyt wiele przeżyła, a ja nie mogłem dokładać jej kolejnych zmartwień. Nie teraz gdy w każdej chwili mogłem wszystko stracić. Wiedziałem, że każdym gwałtownym ruchem mogę zaprzepaścić wszystko, co wypracowałem, aby zdobyć jej zaufanie. Jak więc mogłem teraz to wszystko porzucić?

Bałem się tego wyjazdu. Bałem się, że nic nie wyjdzie po mojej myśli, ale co ja mogłem zrobić, żeby uszczęśliwić tak wspaniałą kobietę?

- Nic kochanie. Po prostu rozmyślam. Czeka nas naprawdę wyjątkowy i niezapomniany czas przez ten weekend – powiedziałem starając się wybrać jak najlepsze słowa, a zarazem takie, które nie dadzą mojej dziewczynie żadnej konkretnej odpowiedzi.

Wiedziałem, że czeka mnie jeszcze długa rozmowa z Seleną, nie miałem pojęcia, jak mam jej to wszystko wytłumaczyć. Wiedziałem, że to wszystko może zepsuć nasz związek, ale nie mogłem pozwolić odejść tak wspaniałej kobiecie.

Miałem pewność, że ten weekend będzie niezapomniany, bo przez te dwa dni mogłem zyskać tak wiele, albo stracić to wszystko za sprawą jednej konwersacji, której miałem się podjąć podczas tego weekendu.

- Uśmiechnij się skarbie, proszę – zaczęła mnie pocieszać.

Przyciągnąłem dziewczynę bliżej siebie i musnąłem delikatnie jej słodkie usta. Gdy skończyłem całować swoją wybrankę delikatnie uśmiechnąłem się do niej. Wtedy stewardessa ogłosiła, że podchodzimy do lądowanie. Zapięliśmy pasy, a samolot zaczął tracić swoją wysokość. Uwielbiam ten moment, gdy jestem coraz bliżej ziemi, bo wiem, że lada moment poczuję pewny grunt pod stopami.

Wychodząc z lotniska od razu wsiedliśmy do podstawionego samochodu. W pierwszej kolejności udaliśmy na cmentarz. Znałem tą okolicę bardzo dobrze, bo często jeździłem tam z rodzicami. Zaparkowałem pojazd przed bramą cmentarną i razem z miłością mojego życia udałem się na poszukiwania odpowiedniego nagrobka. Chciałem w pierwszej kolejności zająć się tym, po co tak naprawdę tutaj przyjechaliśmy.

Gdy doszliśmy w odpowiednie miejsce usiadłem na ławce przy grobie biologicznych rodziców Seleny. Czułem, że robi mi się słabo, dlatego wolałem chwilę posiedzieć, niż martwić swoim stanem najważniejszą dziewczynę w moim życiu. Spojrzałem na zdjęcie na płycie nagrobnej i delikatnie uśmiechnąłem się sam do siebie.


- Jesteś bardzo podobna do swojej mamy – powiedziałem spoglądając na dziewczynę.

Moja ukochana zaczerwieniła się i usiadła na ławce tuż przy mnie. Wtedy zobaczyłem, jak w naszą stronę zbliża się jakaś kobieta. Po chwili rozpoznałem tą osobę. Była to biologiczna babcia Seleny. Za każdym razem, jak z rodzicami byłem w tym miejscu to zawsze odwiedzaliśmy mamę zmarłego przyjaciela mojego taty, a zarazem ojca Seleny.

Kobieta widząc kogoś siedzącego przy grobie jej syna i synowej przyspieszyła kroku i szybko znalazła się przy nas. Gdy pani Maria mnie rozpoznała szeroko uśmiechnęła się w moją stronę. Powoli wstałem z ławki, aby nie stracić równowagi. Strasznie kręciło mi się w głowie i nie miałem ochoty tutaj przyjeżdżać. Jednak obietnicy trzeba dotrzymać. Gdyby nie fakt, że tak bardzo kocham Selenę to na pewno bym sobie odpuścił lot do Nowego Jorku.

Starsza pani mocno mnie przytuliła, gdy wstałem na równe nogi. Zachwiałem się lekko, gdy kobieta mnie puściła.

- Justin wszystko w porządku? - Spytała zmartwiona.

Tak. Jestem zmęczony podróżą i trochę źle się czuję. Do tego mamy pełno nauki przed maturą, ale obiecałem Selenie, że pokażę jej to miejsce – powiedziałem do Pani Marii.

Kobieta dopiero teraz zauważyła dziewczynę siedzącą na ławce. Po raz kolejny tego dnia zakręciło mi się w głowie, więc usiadłem z powrotem na ławce, aby niepotrzebnie nie martwić swojej dziewczyny. Starsza pani przyglądała się mojej ukochanej przez chwilę. Nagle w jej oczach pojawiły się łzy.

- Justin to córka mojego syna, prawda? - Spytała kobieta.

W odpowiedzi skinąłem głową. Objąłem swoją dziewczynę ramieniem i delikatnie musnąłem jej policzek. Wiedziałem, że dziewczyna nie jest w stanie zrozumieć tego, co się tutaj dzieje. Dlatego musiałem swojej księżniczce to wszystko wytłumaczyć.

- Kochanie pani Maria jest mamą twojego taty. Pamiętasz, jak opowiadałem Ci o tym wypadku, wtedy po rozmowie z moim tatą, jak znalazłaś te dokumenty? Mój tata bardzo przyjaźnił się z twoim tatą od dziecka. Gdy twoi rodzice zginęli w wypadku mój tata chciał Ciebie adoptować, ale ktoś go już ubiegł. Twoja babcia nie mogła tego zrobić, bo była poważnie chora i nikt nie wiedział, czy wygra walkę z chorobą. Mimo wszystko razem z tatą systematycznie odwiedzaliśmy panią Marię. Kiedy miesiąc temu zadałem mojemu tacie pytanie dotyczące twoich biologicznych rodziców, dowiedziałem się, że to byli Ci sami ludzie, o których mi opowiadał od dziecka. Wcześniej po prostu nie poskładałem tego wszystkiego w całość. Gdy mój tata dowiedział się o naszym planie odwiedzenie Nowego Jorku od razu skontaktował się z panią Marią. Ona szukała Cię odkąd zostałaś adoptowana księżniczko – powiedziałem łapiąc drobną dłoń Seleny w swoje ręce.

Starsza pani i moja dziewczyna uważnie słuchały moich relacji. Wiedziałem, że każda z nich chciała dowiedzieć się, jak najwięcej o tej drugiej. Jednak to nie był czas i miejsce na takie rozmowy. Pani Maria chyba szła moim tokiem rozumowania, bo od razu wpadła na ciekawy pomysł.

- Może wpadniecie jutro do mnie na obiad? Porozmawiamy, bliżej się poznamy? Bo to nie miejsce na rozmowy tego typu – odparła starsza kobieta.

- Zadzwonię do pani rano, bo prawdę mówiąc my w Nowym Jorku nie zabawimy zbyt długo. W poniedziałek musimy znów iść do szkoły – powiedziałem powoli wstając z ławki.

Nie chciałem wykonywać nagłych ruchów w takim stanie. Wiedziałem, że mogę czuć się tylko gorzej. Chciałem wrócić do hotelu i położyć się do łóżka. Bałem się, że cały ten wyjazd źle się dla mnie skończy. Razem z Seleną pożegnaliśmy się z panią Marią i udaliśmy się do hotelu. Tym razem poprosiłem swoją dziewczynę, aby to ona zawiozła nas na miejsce, bo ja nie byłem w stanie.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej :)
No i jest kolejny rozdział.
Trochę bardziej tajemniczy, niż poprzednie.
Mam nadzieję, że ostatnie rozdziały tego opowiadania przypadną wam do gustu.
Dla wiernych czytelników moich blogów szykuję pewną niespodziankę. Jednak na razie musicie uzbroić się w cierpliwość.
Przed opublikowaniem następnego rozdziału spróbujcie się zastanowić nad poniższymi pytaniami.

O czym Justin boi się powiedzieć Selenie?
Jaki to wpływ będzie miało na ich związek?
Czy Justin i Selena pojadą na obiad do pani Marii?
Czy problemy Seleny dobiegły końca?
Czemu Justin tak nagle źle się poczuł na cmentarzu?
Czy na pewno Justina złe samopoczucie zaczęło się na cmentarzu?

niedziela, 4 października 2015

Rozdział XXV

~ Justin ~



Rano obudził mnie dźwięk budzika w telefonie. Niechętnie przeciągnąłem się na łóżku i przetarłem zaspane oczy. Sięgnąłem po telefon leżący na szafce nocnej i wyłączyłem dzwonek. Od razu w spisie kontaktów wyszukałem numer swojej dziewczyny.

Nie mogłem pozwolić na to, aby po tak długiej nieobecności spóźniła się na lekcje. Gdy znalazłem to, czego szukałem od razu nawiązałem połączenie. Selena bardzo długo nie odbierała, więc zacząłem się już martwić. Na szczęście w ostatnim momencie zdyszana podniosła słuchawkę.

- Justin, czego chcesz musiałam specjalnie biec z łazienki – powiedziała łapiąc oddech.

- Kochanie chciałem Cię tylko obudzić, bo bałem się, że zaśpisz do szkoły. Za pół godziny jestem u Ciebie – odparłem leżąc jeszcze w łóżku.

Zaraz po rozmowie ze swoją ukochaną od razu wybrałem się do łazienki. Po gorącym prysznicu zbiegłem na dół, gdzie czekało na mnie śniadanie. Gdy skończyłem swój posiłek udałem się do swojego pokoju, skąd zabrałem plecak. Wyszedłem z domu żegnając się z rodzicami i wsiadłem do swojego auta.

Chwilę później czekałem już pod domem swojej dziewczyny. Nim zdążyłem wysiąść z pojazdu, Selena już szła w moją stronę. Gdy tylko była w zasięgu mojej dłoni, od razu ją przyciągnąłem i złożyłem czuły pocałunek na jej słodkich ustach. Otworzyłem przed nią drzwi swojego samochodu i ruszyliśmy w stronę szkoły.

Po dotarciu na miejsce wszyscy się pytali, dlaczego nie było jej tyle czasu. Widziałem, że męczą ją takie pytania, dlatego postanowiłem to zakończyć.

- To nie jest wasza sprawa. Jeśli będzie chciała to sama wam powie, a do tego czasu dajcie jej spokój. Chodź kochanie – powiedziałem obejmując kobietę w pasie i prowadząc do sali.

Usiedliśmy razem, tak jak tuż przed jej napadem depresji. Widziałem, że moja ukochana czuje się nieswojo w tej klasie po takiej nieobecności, dlatego starałem się poprawić jakoś humor Seleny. Niestety wszystkie moje próby poszły na marne. Nagle coś zaświtało mi w głowie. Zbliżyłem się do swojej dziewczyny i nachyliłem nad jej uchem.

- Kochanie jeśli będziesz grzecznie chodzić do szkoły to na weekend pojedziemy do Nowego Jorku – powiedziałem mając nadzieję, że przynajmniej to uspokoi moją ukochaną i pomoże pozbyć jej się obaw.

Miałem rację, bo Selena zapiszczała z radości i mocno mnie przytuliła. Nie czekając długo wykorzystałem okazję i przyciągnąłem ją do siebie sadzając na swoich kolanach. Szeroko uśmiechnąłem się do swojej wybranki i zacząłem składać czułe pocałunki na jej ustach. Tak byłem pochłonięty przyjemnymi doznaniami, że nie zauważyłem, kiedy w sali zjawił się nauczyciel.

- Bieber cała klasa wie, że stęskniłeś się za panną Gomez, ale to nie czas i miejsce na takie zachowanie – skarcił nas nauczyciel stojąc tuż przy naszej ławce.

Niechętnie wypuściłem dziewczynę ze swoich objęć i położyłem twarz na stoliku. Czułem po prostu, jak cały robię się czerwony. Nigdy wcześniej nikt nie złapał mnie na czymś takim. A teraz co? Teraz nauczyciel sądzi, że jestem nadpobudliwy emocjonalnie. Może po części to jest prawdą, bo odkąd jestem z Seleną szukam okazji, aby być z nią sam na sam. Uwielbiam momenty, gdy po prostu trzymam swoją dziewczynę w ramionach. Nic nie poradzę, że jestem romantycznym typem faceta. Uwielbiam być zakochany. Uwielbiam kochać i być kochanym. A Selena właśnie daje mi to wszystko, czego potrzebuję. Daje mi miłość, bliskość, radość i wiele rzeczy, których po prostu nie jestem w stanie nazwać. Jednak wiem, że uczucie, które jest między nami, przetrwa naprawdę wszystko.

- Justin skoro wszystko rozumiesz, że śpisz na lekcji, to rozwiąż zadanie na tablicy – głos dyrektora wyrwał mnie z zamyślenia.

Pięknie tego brakowało mi do szczęścia. Spojrzałem błagalnym wzrokiem na swoją ukochaną, na co ona podsunęła mi tylko swój zeszyt z gotowym rozwiązaniem. Podniosłem notatnik i udałem się we wskazanym przez nauczyciela kierunku. Szybko przepisałem na tablicę starannie napisane obliczenia mojej dziewczyny i chciałem wrócić na miejsce, jednak nie było mi to dane.

- A teraz wytłumacz klasie, jak do tego doszedłeś – polecił belfer.

- Miałem tylko rozwiązać zadanie – zacząłem się kłócić.

- Dobrze powiedziałeś miałeś te zadanie rozwiązać sam a nie spisać je od Seleny. Dlatego chcę, żebyś nam to wytłumaczył, jeśli zrobiłeś to sam – profesor nie dawał za wygraną.

Spojrzałem jeszcze raz na wyliczenia i wykres. Wtedy stwierdziłem, że to wcale nie jest takie trudne. Więc zacząłem tłumaczyć to klasie. Widząc uśmiech na twarzy swojej miłości zrozumiałem, że dobrze zinterpretowałem jej zapiski.

- Mogę już wrócić na miejsce? - Spytałem zniecierpliwiony.

Na szczęście na nauczyciel nie miał dla mnie żadnych dodatkowych zajęć i w spokoju mogłem wrócić do swojej dziewczyny. Selena uśmiechnęła się do mnie, gdy oddawałem jej zeszyt.

- Następnym razem zamiast spać, zajmij się lekcją i nie myśl o niebieskich migdałach – zaśmiała się moja księżniczka.

- Wcale nie spałem i nie myślałem o niebieskich migdałach. Myślałem o Tobie skarbie – powiedziałem okrywając swoją dłonią jej dłoń.

Wtedy rozległ się dzwonek na przerwę. Zbawienie przyszło na mnie, jak grom z jasnego nieba. Z Seleną pozbieraliśmy swoje rzeczy i udaliśmy się do sali biologicznej. Dziewczyna usiadła na ławce opierając się plecami o ścianę i uśmiechnęła się słodko w moją stronę.

- Kochanie wszystko w porządku? - Spytałem siadając na krześle i splatając nasze dłonie razem.

- Tak. Nie martw się Justin. Nic mi nie jest. Dzięki Tobie czuję się znacznie lepiej – odparła czochrając moje starannie ułożone włosy.

Pierwszy raz od dłuższego czasu znów zobaczyłem uśmiech na twarzy tej pięknej kobiety. Mimowolnie moja twarz trysnęła radością na ten piękny widok. Wiedziałem, że mogę zepsuć tym pytaniem dobry humor mojej księżniczki, ale niestety nie dawało mi to spokoju od pewnego czasu.

- Kim była ta kobieta, z którą pokłóciłaś się podczas swojego koncertu? - Spytałem bawiąc się pierścionkiem na jej dłoni.

- To była kochanka mojego taty i ich dziecko – odpowiedziała smutna patrząc w jakiś martwy punkt przed sobą.

- Przepraszam aniele, nie chciałem Cię zasmucić...

- Wiem Justin, ale miałeś prawo poznać odpowiedź – powiedziała przerywając mi wypowiedź.

Nagle zadzwonił dzwonek i Caitlin wygoniła mnie z sali, bo niestety to była jedyna lekcja, którą mieliśmy osobo. Ja zamiast biologii wolałem rozszerzony angielski. Pocałowałem czule swoją ukochaną i długo nie mogłem się od niej oderwać.

- Justin nie przesadzaj. Spotkacie się po tej lekcji – odparła dziewczyna mojego przyjaciela.

Wyszedłem z klasy oglądając się ciągle w stronę mojej pięknej Seleny. Tego dnia lekcja dłużyła mi się, jak nigdy wcześniej. Marzyłem tylko o tym, aby być przy swojej miłości. Nie potrafiłem się skupić na żadnym poleceniu nauczyciela. Bałem się, że podczas tych czterdziestu pięciu minut stanie się coś złego.

Nagle zadzwonił alarm pożarowy. Nie miałem pojęcia, co się dzieje. Opuściliśmy salę i zebraliśmy się wszyscy na parkingu. Szukałem w tłumie Seleny, a gdy w końcu odnalazłem swoją księżniczkę, pobiegłem do niej i mocno wtuliłem nią w swoje ciało.

Gdy moja ukochana zaczęła się śmiać zrozumiałem, że to tylko próbny alarm, w którym nauczyciele chcieli sprawdzić nasze zachowanie w przypadku prawdziwego zagrożenia.

- Justin możemy już zaczynać, czy będziesz jeszcze obmacywał Selenę? - Spytał dyrektor.

Po raz kolejny tego dnia zrobiłem się czerwony ze wstydu. Tym razem zostałem złapany, gdy trzymałem swoje dłonie na pośladkach swojej dziewczyny. Stanąłem za Seleną i objąłem mocno ją w pasie, po czym schowałem twarz w jej ramieniu. Nie chciałem, żeby ktoś mnie widział w takim stanie.

- Może pan zaczynać i nie przejmować się zachowaniem Justina – odpowiedziała moja królewna.

Miałem szczęście, bo apel szybko się skończył i byliśmy wcześniej zwolnieni do domu. Gdy wszyscy zaczęli się zbierać do szkoły po swoje rzeczy, ja zatrzymałem na chwilę swoją ukochaną.

- Poczekaj na mnie w sali biologicznej. Za chwilę przyjdę po Ciebie – powiedziałem tajemniczym tonem.

Dziewczyna chętnie się zgodziła, więc pobiegłem do sali od angielskiego po swoje rzeczy. Byłem w umówionym miejscu jeszcze zanim Selena skończyła pakować swoją torbę.

- Gotowa? - Spytałem mrucząc jej do ucha stoją tuż za nią.

- Tak. Możemy już iść – odparła splatając nasze dłonie razem.

Uśmiechnąłem się mimowolnie, bo jeszcze kilka tygodni temu na pewno by się nie zgodziła na nic takiego. A dzisiaj? Nasza relacja wygląda całkiem inaczej i dobrze mi z tym.

Wyszliśmy na parking. Pomogłem swojej miłości wsiąść do samochodu, po czym sam zająłem miejsce za kierownicą. Pojechaliśmy do domu mojej dziewczyny, gdzie długo siedzieliśmy na kanapie oglądając telewizję.

Nie potrafiłem skupić się na filmie, ponieważ po mojej głowie krążyły inne myśli. Mentalnie byłem już przy Walentynkach, które miały się odbyć za kilka dni. Obmyślałem, więc z tej okazji chytry plan spędzenia ze swoją całego dnia z dala od wścibskich ludzi.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Hej wiem zawaliłam.

Miał być rozdział po 3 tygodniach lub 25 komentarzach, a pojawia się dopiero teraz.

Miałam po prostu przez ten czas pełno sprawdzianów i to jeszcze nie koniec, bo w grudniu kończą mi się wszystkie przedmioty zawodowe i chcą nas perfekcyjnie przygotować do egzaminu zawodowego. Do tego dochodzi sprawa z maturą i się robi tłok nauki, że nie mam czasu usiąść do laptopa, żeby cokolwiek dla was napisać.

Niestety mam też przykrą wiadomość dla was. Musicie się liczyć z tym, że niebawem te opowiadanie się skończy, bo wielkimi krokami dochodzimy do końca historii. Nie wiem czy to będzie jeszcze 5, może 10 rozdziałów, ale na pewno skończy się tylko na tej jednej części.



Co Justin planuje na Walentynki?

Czy wycieczka do Nowego Jorku wypali?

Czy to koniec problemów Seleny?


czwartek, 27 sierpnia 2015

Rozdział XXIV

* przeczytaj notkę pod rozdziałem *


~ Selena ~



Miałam dość. Miałam dość tego cholernego życia. Wszystko zaczęło się sypać. Najpierw śmierć mojego ojca spadła na mnie tak znienacka. Późniejsza nowina o jego kochance i tym bachorze, któremu wszystko zapisał.

A teraz? Teraz się jeszcze okazuje, że nie jestem i nigdy nie byłam jego prawdziwą córką. Nie dziwię się, że zdradził moją mamę i zapisał wszystko temu bękartowi. Przecież to było jego dziecko z krwi i kości. A ja byłam tylko kulą u jego nogi.

Całe życie żyłam w kłamstwie. Najbliższe mi osoby, którym ufałam bezgranicznie, przez cały ten czas mnie okłamywały. I gdzie tu jest kurwa sprawiedliwość?

Każdy ma prawo znać nawet najbardziej bolesną prawdę, a oni po prostu woleli tkwić w kłamstwie. To było bolesne przeżycie.

Dopiero w tym momencie wszystkie emocje, które starałam się stłumić, wybuchły. Musiałam wszystko z siebie w jakiś sposób wyrzucić. Cały dzień przepłakałam, aż z wykończenia zasnęłam.

Na swoje szczęście miałam przy sobie Justina, przy którym mogłam wylać wszystkie swoje żale. Z jednej strony to jest nawet śmieszne, bo jeszcze kilka tygodni temu toczyliśmy ze sobą wojnę, a dziś jesteśmy parą.

Następnego dnia nie miałam ochoty iść do szkoły. Moja mama wcześnie rano wyszła do pracy, więc nie miała pojęcia, co się ze mną dzieje. Postanowiłam wykorzystać sytuację i tego dnia zostać w domu. Musiałam po prostu wszystko sobie przemyśleć i poukładać na nowo.

Usłyszałam dźwięk swojego telefonu. W pierwszym momencie myślałam, że ta osoba da za wygraną, jednak po chwili mój prześladowca postanowił odezwać się jeszcze raz. Niechętnie odebrałam połączenie i usłyszałam głos swojego chłopaka.

- Hej kochanie, dzwonię Ci powiedzieć, że dzisiaj do szkoły pojedziemy razem, zgoda? - Spytał słodkim tonem.

- Przepraszam Justin, ale do szkoły będziesz musiał jechać sam. Źle się czuję i chcę po prostu poukładać sobie wszystko na nowo. Nie gniewaj się, ale dzisiaj chcę zostać w domu – odparłam starając się ukryć smutek w głosie.

- Dobrze, później po szkole cię odwiedzę – odparł zawiedziony.


***





Minął miesiąc. Paskudny miesiąc odkąd Selena przestała chodzić do szkoły. Za kilka tygodni podchodzimy do matury, a ona jest tak załamana, że z domu nie wychodzi. Musiałem w końcu coś z tym zrobić. Nie pozwolę na to, aby zawaliła szkołę przez to wszystko, co działo się w jej życiu.

Od razu po szkole udałem się do domu swojej dziewczyny. Musiałem dość długo czekać, aż w końcu otworzy mi drzwi.

Wszedłem do środka i od razu mocno przytuliłem swoją ukochaną. Brakowało mi Seleny przez cały ten czas, mimo że odwiedzałem nią dziennie.

- Kochanie idź się przebrać. Wychodzimy, bo nie możesz tak ciągle siedzieć w domu. Wszyscy się martwią o Ciebie i dyrektor ciągle się pyta, kiedy jego najlepsza uczennica wróci w końcu do klasy. Proszę nie każ mi stosować drastycznych środków. Kochanie rozumiem, że chcesz to wszystko sobie poukładać na nowo, ale miesiąc to chyba wystarczająco dużo czasu...

Tego co się wtedy stało nigdy bym się nie spodziewał, Selena zatkała mi usta pocałunkiem. Momentalnie przyciągnąłem kobietę bliżej siebie i odwzajemniłem go ze zdwojoną siłą. Po chwili dziewczyna odsunęła się ode mnie i lekko uśmiechnęła.

- Za dużo mówisz skarbie – odparła z uśmiechem.

Nim się obejrzałem była już w drodze do swojego pokoju. Postanowiłem dać jej czas na przygotowanie się. Usiadłem na schodach i zacząłem pisać smsy z Chazem. Umówiliśmy się, że spotkamy się w moim domu, gdy przyjdę tam ze swoją księżniczką, bo musiałem się zająć dzisiaj rodzeństwem.

Chwilę później usłyszałem, jak dziewczyna schodzi po schodach. Od razu odwróciłem się w jej kierunku. Wyglądała tak pięknie, a zarazem tak zwyczajnie. Gdy tylko stanęła obok mnie, mocno ją przytuliłem do siebie.

- Chodź kochanie, bo czekają na nas – powiedziałem z uśmiechem na twarzy.

Dziewczyna spojrzała na mnie ze zdziwieniem wypisanym na twarzy. Mimowolnie uśmiechnąłem się na ten słodki widok. Jednak nie chciałem tłumaczyć jej wszystkiego. Objąłem ją ramieniem w talii i wyszliśmy z domu Seleny.

Moja ukochana zamknęła drzwi i wsiedliśmy do mojego samochodu. Chwilę później byliśmy już na moim podjeździe. Szybko wysiadłem z pojazdu i otworzyłem drzwi przed swoją dziewczyną. Ująłem dłoń Seleny i razem poszliśmy do mojego domu.

Gdy tylko weszliśmy do środka zaatakowali mnie Jazzy z Jaxonem. Nim się obejrzałem moja mama znalazła się w przedpokoju.

- Dzieci dajcie Justinowi spokój – starała się nad nimi zapanować.

- Słyszeliście łobuzy dajcie mi się rozebrać, zgoda? Zobaczymy się w salonie – powiedziałem z uśmiechem do rodzeństwa.

Ku mojemu zdziwieniu maluchy od razu pobiegły do drugiego pomieszczenia. Pomogłem Selenia zdjąć płacz i po raz kolejny złapałem jej dłoń. Chwilę później razem z moją myszką weszliśmy do pokoju, gdzie zastaliśmy już Chaza z Cait. Nagle do środka wszedł mój tata.

- Justin to my wychodzimy i zostawiam dzieci pod twoją opieką. Mam nadzieję, że tym razem nie wejdą ci na głowę. Ostatnim razem chyba za dużo im pozwoliłeś. Musisz być konsekwentny w tym, co im mówisz – upomniał mnie ojciec i razem z moją mamą wyszli z domu.

Pierwszy raz od miesiąca zobaczyłem uśmiech na twarzy Seleny. Moja dziewczyna dobrze dogadywała się z moim rodzeństwem. O dziwo nawet Jaxon z chęcią spędzał z nią czas. Mój brat zawsze był bardzo skryty i nieśmiały, dlatego byłem w szoku, że od razu polubił Selenę. Nawet moja ukochana była w siódmym niebie, gdy zabawiała dzieci.

Niestety maluchy szybko wykończyły kobietę mojego życia. Chwilę później dziewczyna usiadła zmęczona na kanapie, a moje rodzeństwo po raz kolejny ją zaatakowało.

- Jazzy, Jaxon dajcie już spokój Selenie. Idźcie się bawić do swoich pokoi – powiedziałem usiłując pozbyć się dzieci.

Byłem w niezłym szoku, gdy moje rodzeństwo po raz pierwszy posłuchało tego, co im kazałem zrobić.

W końcu zostałem sam na sam ze swoją dziewczyną i naszymi przyjaciółmi. Chaz od razu zaczął się jej wypytywać o samopoczucie, a ja nie chciałem już tego dłużej słuchać.

- Stary proszę Cię daj już spokój. Niech przestanie w końcu myśleć o tym – upomniałem przyjaciela.

Selena momentalnie wtuliła się w moje ciało. Wiedziałem, że muszę odciągnąć jej myśli od tych przykrych wspomnień.

- Kochanie spójrz na mnie. Wszystko się ułoży. Nie możesz o tym myśleć. Musisz żyć dalej, rozumiesz? Nie pozwolę Ci się poddać tuż przed maturą – powiedziałem patrząc jej prosto w oczy.

- Zgoda, ale obiecaj mi, że niedługo zabierzesz mnie na grób moich biologicznych rodziców. Proszę – odparła głosem, któremu po prostu nie szło się oprzeć.

- Dobrze pojedziemy pod warunkiem, że wrócisz do szkoły – zaszantażowałem nią.

W końcu dziewczyna przystała na moją propozycję i już nie mogła mi się wymigać. Tuż przed godziną 22 moi rodzice wrócili do domu. W tym czasie postanowiłem odprowadzić swoją ukochaną do domu. Nie miałem daleko, więc wybraliśmy się na spacer. Gdy doszliśmy na miejsce pocałowałem ją czule na pożegnanie i ostrzegłem, że rano przyjadę po nią i zabiorę ze sobą do szkoły.
_________________________________________________________________________________
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was za opóźnienie z rozdziałem.
Wiem, że było ponad 30 komentarzy, a miał być po 25.
Niestety są pewne rzeczy, które blokują mi czas na pisanie opowiadań.
Mianowicie jest to prawo jazdy. Szczerze, jeśli ktoś z Was zamierza w przyszłości zdawać w Rybniku to odradzam. Dlaczego? Ja osobiście oblałam już 12 raz jazdy. Znam osoby, co właśnie w tym miejscu zdawały po dwadzieścia parę razy. Egzaminatorzy doczepiają się naprawdę nawet do najmniejszego błędu, co kończy się negatywnym wynikiem. Owszem są i osoby, które zdają za pierwszym razem, ale to egzaminator musi mieć naprawdę świetny humor, bo na daną godzinę egzaminu jest zapisane 15 osób z czego zdaje 1 góra 2 osoby.
Dobra dość o moim prawie jazdy. Przejdźmy do innego tematu.
Mianowicie, jak każdy wie we wtorek rozpoczyna się rok szkolny, a dla mnie zaczyna się ostateczna walka o oceny. W maju piszę maturę a z matematyki nadal nic nie umiem, dlatego wiem, że w tym roku muszę więcej czasu poświęcić na naukę, dlatego rozdziały na moich blogach będą pojawiały się rzadziej. Przed rozpoczęciem roku szkolnego jeśli dodacie 25 komentarzy to wstawię jeszcze jeden rozdział. Bo później może się okazać, że rozdziały będą się pojawiać może raz w miesiącu, chyba że szybciej wyrobię się z rozdziałami.
To tyle z moich ogłoszeń parafialnych. Mam nadzieję, że ten czas od września do maja mi wybaczycie, bo po maturze bd miała więcej czasu i rozdziały będą pojawiać się znacznie częściej.

Czy Selena na pewno pójdzie do szkoły?
Czy Justin dotrzyma słowa i zabierze Selenę na grób jej rodziców?

Czy w końcu jej życie zacznie się układać?

czwartek, 20 sierpnia 2015

Rozdział XXIII

~ Justin ~



Następnego dnia w szkole wiedziałem, że ten dzień wyglądał całkiem inaczej niż do tej pory. Jednak bałem się rozmowy z Seleną. Wczoraj po powrocie do domu rozmawiałem tatą na temat odnalezienia biologicznej rodziny dziewczyny. Niestety nie miałem dla niej dobrych wieści. Bałem się, że tą nowiną zepsuje Selenie zabawę na balu zimowym.

Wchodząc do budynku szkoły od razu skierowałem się do swojej szafki. Zabrałem książkę z matematyki i udałem się do sali. Ku mojemu zaskoczeniu w środku była tylko Selena. Od razu udałem się do stolika, przy którym siedziała dziewczyna. Usiadłem na wolnym krześle obok niej.

Moja ukochana uśmiechnęła się na mój widok. Bałem się naszej rozmowy, bo wiedziałem, że to nie będzie dla niej przyjemne.

- Justin rozmawiałeś z tatą? - Spytała z nadzieją w głosie.

- Tak kochanie rozmawiałem, ale opowiem Ci wszystko po szkole – odparłem uśmiechając się do niej delikatnie.

Nadszedł czas, aby zadać Selenie pytanie, które męczyło mnie od wczoraj. Nie wiedziałem, jak ona na to zareaguje.

- Kochanie to, co działo się wczoraj? To oznacza, że teraz jesteśmy parą? - Spytałem niepewnie.

Dziewczyna zaśmiała się słodko i przysunęła się bliżej. Złapała moją dłoń splatając nasze palce razem.

- A chcesz tego? - Odpowiedziała mi pytaniem.

- O niczym innym nie marzę słońce – odparłem spoglądając w jej słodkie oczy.

- W takim razie zgadzam się – powiedziała z uśmiechem.

Byłem szczęśliwy. W końcu mogłem Selenę oficjalnie nazwać całym swoim światem. Nagle w drzwiach zobaczyłem Chaza i Caitlin. W mojej głowie zrodził się nowy plan.

Nasi przyjaciele podeszli do ławki Seleny. Cait czekała, aż zejdę z jej miejsca, na co ja się tylko uśmiechnąłem.

- Mam genialny plan. Zrobimy zamianę. Od dzisiaj Cait siedzisz z Chazem, a ja z Seleną – odparłem dumny ze swojego pomysłu.

- Czyli Chaz mówił prawdę? Jesteście razem? - Spytała dziewczyna mojego przyjaciela.

W odpowiedzi skinąłem głową i objąłem swoją ukochaną. To naprawdę była miła odmiana. Trzymanie Seleny w ramionach sprawiało mi więcej przyjemności, niż przypuszczałem na początku.

Chwilę później w sali pojawiła się reszta naszej klasy. Zaraz po dzwonku wszedł nasz dyrektor, który usiadł za swoim biurkiem. Wiedziałem, że jest w szoku widząc zmianę naszych miejsc. Przecież przez tyle czasu widział, jak traktowałem Selenę, a teraz jest świadkiem, jak nasze relacje całkiem się zmieniają.

Ku mojemu zdziwieniu dzisiejsza lekcja matematyki, jak i reszta przedmiotów minęła mi bardzo szybko. A wszystko z powodu dziewczyny, która cały czas była przy moim boku.

Zaraz po lekcjach musiałem jechać odebrać swoje rodzeństwo ze szkoły. Odprowadziłem swoją ukochaną do samochodu.

- Odwiozę tylko dzieciaki do domu i przyjadę do Ciebie. Powiem Ci wszystko, czego się wczoraj dowiedziałem – powiedziałem bawiąc się długimi włosami Seleny.

- Zgoda. Tylko nie każ mi zbyt długo na siebie czekać, bo już nie mogę się doczekać twoich relacji – odparła pogodnie.

Wiedziałem, że swoją opowieścią popsuję humor tej dziewczynie. Byłem pewien, że nawet jeśli nie będę chciał jej nic powiedzieć, to ona siłą wymusi na mnie prawdę. Pożegnałem się ze swoją ukochaną. Wsiadłem do swojego Lamborghini i ruszyłem w stronę szkoły swojego rodzeństwa. W drodze po Jazmyn i Jaxona znacznie przekroczyłem dozwoloną prędkość. Miałem to już w swojej naturze. Nigdy nie przejmowałem się żadnymi ograniczeniami. Zawsze robiłem to, co chciałem i nikt nie był w stanie mnie powstrzymać. Jednak teraz wiedziałem, że jeśli chcę stworzyć poważny związek z Seleną to muszę zmienić parę rzeczy.

Z piskiem opon wjechałem na teren szkoły mojego rodzeństwa. Dzieci jeszcze nie było w pobliżu. Wysiadłem z pojazdu i oparłem się o jego karoserię czekając, aż Jazzy i Jaxon łaskawie opuszczą mury budynku. Po dobrych dziesięciu minutach w końcu zobaczyłem dwie postacie biegnące w moją stronę.

- Justin! - Krzyknęli oboje rzucając się na mnie.

- Dość tych czułości. Wsiadać do auta, bo się trochę spieszę – powiedziałem poganiając ich.

Dzieci grzecznie wykonały polecenie i mogliśmy wrócić do domu. Gdy moje rodzeństwo opuściło samochód, od razu pojechałem do domu Seleny. Zapukałem do drzwi, które otworzyła przede mną mama mojej dziewczyny.

- Zastałem może Selenę? - Spytałem przeczesując dłonią swoją grzywkę.

- Siedzi w salonie – odparła kobieta wpuszczając mnie do środka.

Biegiem skierowałem się we wskazanym kierunku. Tam zastałem zapłakaną dziewczynę. Serce zaczęło mi pękać widząc to, co działo się z moją księżniczką. Powoli podszedłem do Seleny i delikatnie dotknąłem jej ramienia. Moja ukochana delikatnie podniosła swój wzrok na mnie. Zastanawiałem się, czy poznała już prawdę, czy będę musiał przysporzyć jej więcej cierpienia.

- Justin możemy pójść do mnie do pokoju? - Poprosiła.

Z chęcią się zgodziłem, bo cieszyła mnie każda możliwość spędzenia z nią czasu sam na sam. Podałem dziewczynie swoją dłoń, aby pomóc jej wstać z kanapy. Objąłem ją w pasie i skierowaliśmy się na górę. Tam oboje usiedliśmy na łóżku i długo milczeliśmy. Nie miałem pojęcia od czego mam zacząć.

- Powiesz mi w końcu, czego się dowiedziałeś? - Spytała zniecierpliwiona.

- Zgoda. Selena musisz się przygotować na to, że nie mam dla Ciebie dobrych wieści – odparłem ciężko wzdychając.

- Rozumiem. Jestem przygotowana na wszystko. Chcę tylko poznać prawdę i dowiedzieć się, dlaczego oddali mnie do adopcji. Tylko ty możesz mi pomóc – powiedziała błagalnym tonem i złapała moją rękę.

Mimowolnie uśmiechnąłem się na jej gest. Nadal nie mogłem uwierzyć, że jeszcze kilka tygodni temu bałem się przyznać przed samym sobą, że kocham Selenę. A dzisiaj? Dzisiaj siedzimy tutaj jako para. Czy to nie jest zabawne, jak w jednej chwili nienawiść może przerodzić się w prawdziwe uczucie i na odwrót?

- Dobrze, tylko proszę wysłuchaj mnie do samego końca i mi nie przerywaj – poprosiłem.

Dziewczyna skinęła głową na znak porozumienia, a ja niespokojnie przeczesałem dłonią swoje włosy.

    *Flashback*



Po całym dniu spędzonym z Seleną wszedłem do swojego domu. Od progu zaatakowało mnie moje młodsze rodzeństwo. Dzieciaki ciągle kłóciły się z kim będę się teraz bawił. Jednak ja nie miałem wtedy na to najmniejszej ochoty. Chciałem po prostu, jak najszybciej porozmawiać z tatą na temat sprawy dziewczyny, którą kochałem nad życie.

Miałem szczęście, bo znalazłem go w gabinecie, który miał urządzony w przybudówce. Niepewnie wszedłem do środka. Nie miałem pojęcia, od czego mam zacząć tą rozmowę. Jednak wiedziałem jedno. Zrobię wszystko, aby pomóc Selenie poznać prawdę.

- Tato masz czas? Możemy chwilę porozmawiać? - Spytałem stojąc przy drzwiach.

- Jasne. Jeśli nie ma to nic wspólnego z tym, że coś przeskrobałeś. Nie mam zamiaru kolejny raz płacić za Ciebie mandatu, ani tłumaczyć się na policji – powiedział surowym tonem.

To prawda. Kiedyś dużo czasu spędzałem na policji za bójki z kolegami, jak również co tydzień przynosiłem tacie nowe mandaty do zapłaty. Jednak dłuższego czasu jestem czysty. Nic nie przeskrobałem. Policja mnie nie złapała i dziennie odbieram dzieci ze szkoły. Chyba należy mi się więcej zaufania.

- Nie tato. To nie ma z tym nic wspólnego. Chciałem z Tobą porozmawiać o Selenie Gomez, a raczej prosić Cię przysługę w jej imieniu. Pamiętasz, jak Ci opowiadałem, że staram się naprawić nasze relacje, bo się w niej zakochałem? - Spytałem.

Mój tata skinął głową na znak, że wie, o czym mówię. Mimo to nadal nie rozumiał, czego od niego chcę.

- No właśnie wczoraj na imprezie u Chaza jeden z chłopaków dosypał jej czegoś do napoju. Jednak tym się zajmiemy sami z chłopakami, ale coś się stało, jak zostaliśmy na noc u Seleny. Z Chazem i Cait pilnowaliśmy, żeby nic się jej nie stało. Niestety rano sprawy się skomplikowały. Gdy szukała recepty na wykupienie swoich lekarstw znalazł akt adopcyjny. Chciałbym, żebyś odnalazł biologicznych rodziców Seleny. To jest dla niej bardzo ważne, bo chciałaby wiedzieć, dlaczego wychowała ją inna rodzina – powiedziałem stojąc naprzeciwko biurka i opierając swoje dłonie na oparciu krzesła.

Mężczyzna siedzący przede mną długo rozmyślał moją prośbę. Jednak wiedział, że na żadnej innej kobiecie mi tak nie zależało W ostateczności zgodził się nam pomóc w poszukiwaniach.

- Widziałeś ten akt? Wiesz, gdzie się urodziła, i jak nazywają się biologiczni rodzice? - Spytał.

- Tak widziałem. Urodziła się w Nowym Jorku, a jej biologiczni rodzice rodzice nazywają się Adrian i Maria Cambell. Pomożesz nam ich odnaleźć, prawda? - Dodałem od razu.

Po mojej wypowiedzi twarz mojego ojca zbladła. Przez chwilę wyglądał, jakby zobaczył ducha. Nie miałem pojęcia, co wprawiło go w taki stan, ale zacząłem się martwić. Kilka sekund później otrząsnął się z osłupienia i spojrzał na mnie ponurym wzrokiem.

- Jesteś pewien? - Dociekał.

W odpowiedzi skinąłem głową. Wtedy mój tata przetarł twarz swoimi dłońmi i spojrzał na mnie po raz kolejny.

- W takim razie usiądź, bo nie mam dla Ciebie dobrych wiadomości – powiedział mój tata, a ja wykonałem jego polecenie.

*End-flashback*



- Wtedy mi powiedział, że twoi rodzice zginęli w wypadku samochodowym, gdy miałaś zaledwie 3 miesiące. Tata mówi, że przyjaźnił się z nimi od dziecka, bo urodził się w Nowym Jorku i całe życie się przyjaźnili. Po ich śmierci razem z moją mamą i ze mną przenieśli się do Atlanty. Nigdy nie myślał, że kiedyś się spotkamy. Mój ojciec powiedział jeszcze, że jeśli będziesz chciała się czegoś o nich dowiedzieć to on z wielką przyjemnością Ci o nich opowie – powiedziałem na koniec swojej historii.

Widziałem, jak w jej oczach zbierają się łzy. Od razu mocno przytuliłem ją do siebie i ucałowałem czubek jej głowy. Dziewczyna od razu wybuchła głośnym płaczem. Pozwoliłem jej wypłakać się w swoje ramie. Wiedziałem, że teraz właśnie tego potrzebowała.

Nie chciałem sprawiać jej bólu tą opowieścią. Ona przecież w ostatnim czasie tyle przeszła. Czy cierpienie tej dziewczyny kiedyś się skończy? Mam nadzieję, że tak. Gdybym wcześniej znał jej historię, pewnie nigdy bym się nie zachował, jak dupek w stosunku do tej pięknej i utalentowanej dziewczyny.

Czasu cofnąć nie mogłem, aby naprawić to, co zepsułem. Mogłem jedynie teraz nie popełniać błędów z przeszłości i być dla niej wsparciem. W pewnym momencie Selena zasnęła wykończona wrażeniami. Delikatnie położyłem dziewczynę na łóżku i powoli uwolniłem się z jej objęć.

Moja ukochana potrzebowała teraz dużo odpoczynku, więc postanowiłem wrócić do domu. Na pożegnanie złożyłem czuły pocałunek na jej czole i opuściłem pokój swojej dziewczyny. Miałem tylko nadzieję, że Selena nie wymyśli nic głupiego, gdy się obudzi.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was za drobne opóźnienie, ale ciągle myślałam, jak udoskonalić ten rozdział. Mam nadzieję, że Wam się podoba ten wpis.
Rozsyłajcie adres bloga wśród znajomych. Niech dotrze do większego grona odbiorców.
Przypominam, że blog znajduje się również na Wattpadzie.
Każdy, kto czyta tego bloga niech polubi stronę na facebooku stworzoną specjalnie dla czytelników moich blogów. Link znajdziecie w notatce po prawej stronie szablonu. Tam możecie zadawać pytania dotyczące blogów, jak i również prywatne. Kto chce być informowany wpisuje się do zakładki „Informowani”.
Kolejny rozdział gdy pod tym postem pojawi się co najmniej 25 komentarzy.

Czy Selena otrząśnie się z szoku?
Czy Justin będzie w stanie pomóc Selenie pozbierać się po przykrych przeżyciach?
Czy Mark da spokój Selenie?
Czy kochanka jej zmarłego ojca da w końcu spokój Selenie?

Jakie jeszcze nieszczęścia spadną na główną bohaterkę?

piątek, 14 sierpnia 2015

Rozdział XXII

~ Justin ~



Nie spałem całą noc. Razem z Chazem siedzieliśmy w salonie w domu Seleny i obmyślaliśmy plan, jak zniechęcić Marka do tej cudownej dziewczyny. Miałem nadzieję, że szybko uda nam się go pozbyć. Nie mogłem pozwolić na to, aby ten chłopak skrzywdził moją księżniczkę. Wiedziałem, że on zrobi wszystko, aby zaciągnąć Selenę do łóżka.

Przecież to było już widać nawet na imprezie u mojego przyjaciela. On musiał jej czegoś dosypać. Nikt, dosłownie nikt nie mdleje po kilku łykach drinka. Nawet jeśli ta osoba w ogóle nie pije alkoholu.

Wiedziałem, że Mark znalazł w Selenie swój kolejny cel do zaliczenia. Ktoś musiał mu w tym przeszkodzić, a tą osobą będę ja. Nie pozwolę na to, aby mojej ukochanej stała się krzywda.

- Mark musiał coś dosypać Selenie. Czuje to. Ona nigdy wcześniej się tak nie zachowywała – powiedziałem przecierając twarz swoimi dłońmi.

- Wiem stary, dla mnie to też jest dziwne. Musimy coś z tym zrobić, żeby ten dupek nie skrzywdził Seleny – odparł mój przyjaciel,

Przesiedzieliśmy całą noc i snuliśmy plany. Próbowaliśmy wymyślić coś sensownego, aby odciągnąć Marka od dziewczyny, którą kochałem.

Nagle usłyszałem, jak ktoś schodzi po schodach. To nie mogła być Caitlin, bo przecież siedziała z nami. W takim razie była tylko jedna możliwość. W wejściu do salonu stanęła Selena.

Wyglądała tak uroczo, gdy była zaspana. Mimowolnie się uśmiechnąłem na ten widok. Chociaż miała włosy rozrzucone po twarzy i tak była najpiękniejszą kobietą, jaką w życiu spotkałem.

~ Selena ~



Rano usłyszałam dziwne odgłosy z salonu. Wiedziałam, że nie należą do mojej mamy, bo była na szkoleniu.

Najdziwniejsze jest to, że nawet nie pamiętałam, jak dostałam się do domu. Pamiętam tylko, że byłam na imprezie u Chaza po meczu koszykówki.

Weszłam do salonu. Byłam w dużym szoku, gdy zobaczyłam swoich przyjaciół oraz Justina siedzących na kanapie.

- Co tutaj robicie? - Spytałam nic nie rozumiejąc.

Caitlin szybko wstała z kanapy i zabrała mnie do kuchni. Dziewczyna widziała, że nie cieszy mnie widok Biebera w moim domu. Tam usiadłyśmy przy stoliku, a moja przyjaciółka zaczęła mi opowiadać historię z wczorajszej imprezy. Nie potrafiłam sobie poskładać tego wszystkiego w całość.

- Dalej nie rozumiem, co tutaj robi Bieber – powiedziałam, gdy Beadles skończyła mi opowiadać swoją historię.

- Justin z Chazem po prostu chcieli mieć pewność, że nic Ci się nie stanie w nocy. Oni by sobie nie wybaczyli, gdyby Mark tu w nocy przyszedł i coś Ci zrobił. Kochana myślę, że powinnaś dać szansę Bieberowi. On Cię naprawdę kocha.

- Caitlin ja nie potrafię zapomnieć tego, że zniszczył mi życie w szkole. Przecież te leki antydepresyjne biorę przez niego.

Nie chciałam się już dłużej tłumaczyć swojej przyjaciółce. Wyszłam z kuchni i udałam się do swojego pokoju. Tam z szafki wyciągnęłam ubrania i udałam się pod prysznic. Założyłam na siebie czarne legginsy, czarną tunikę na ramiączkach, siwy wełniany sweter zapinany na guziki oraz czarne kozaki sięgające połowy uda na szpilce.

Wszyscy dalej siedzieli w salonie, gdy w końcu wróciłam na dół. Usiadłam na kanapie, która znajdowała się najdalej od Justina. Nagle przypomniałam sobie, że muszę znaleźć receptę.

Zaczęłam przeszukiwać szuflady w salonie. Przeszukałam wszystkie szafki z dokumentami, ale nigdzie nie znalazłam tego, czego szukałam. Wtedy w ręce wpadła mi jakaś dziwna kartka, który był schowany na dnie szafki.

- Selena, czego szukasz? - Spytał Chaz, który przytulał swoją dziewczynę.

- Szukam recepty, bo muszę dzisiaj wykupić leki – odparłam bez przekonania.

Usiadłam na podłodze i zaczęłam czytać dokument w mojej ręce. Nie mogłam uwierzyć w to, co tam było napisane. Rzuciłam kartkę na ziemię i zalałam się łzami. To nie mogła być prawda.

Justin podszedł do mnie i podniósł z podłogi papier. Gdy czytał akt adopcyjny, przez łzy widziałam, jak przez jego twarz przebiegło jakieś uczucie. Niestety nie byłam w stanie go zidentyfikować.

Zaczęłam się zastanawiać, dlaczego moi biologiczni rodzice mnie oddali. Wtedy uświadomiłam sobie coś istotnego.

- Justin twój tata jest detektywem, prawda? - Spytałam retorycznie, a chłopak tylko skinął głową na znak, że się ze mną zgadza. - Mógłbyś z nim porozmawiać, żeby pomógł mi odnaleźć moich biologicznych rodziców? Chciałabym wiedzieć, dlaczego oddali mnie do adopcji.

- Kochanie dla Ciebie zrobię wszystko – powiedział przytulając mnie.

Nie miałam już siły, aby go unikać. Po prostu wtuliłam się w jego ciało i dałam upust swoim emocjom. Wtedy przestałam przejmować się wszystkimi przykrymi momentami, które przeżyłam przez niego od początku naszej znajomości.

Szczerze mówiąc nigdy nie myślałam, że mogę czuć się tak dobrze przy Bieberze. W tej chwili nie potrzebowałam niczego innego do życia.

Od najmłodszych lat żyłam w kłamstwie. Jak oni mogli mnie tak potraktować. Przecież mam prawo wiedzieć, że w jakimś miejscu na ziemi są moi biologiczni rodzice.

~ Justin ~



Widziałem, jak w jednej chwili Selenie zawalił się cały świat. Jeszcze dobrze nie pozbierała się po śmierci ojca, a teraz dowiedziała się, że wszystko było tylko bajką. Nie mogłem tak po prostu patrzeć na cierpienie tej dziewczyny. Mocno nią przytuliłem do siebie i czekałem, aż się uspokoi.

Byłem w szoku, gdy tym razem Gomez mnie nie odtrąciła. Zacząłem wierzyć w to, że mogę mieć jeszcze jakąś szansę na zbliżenie się do Seleny. Gdy w końcu się uspokoiła postanowiłem zabrać nią na spacer, aby mogła pozbierać swoje myśli.

- Selena pójdziesz ze mną na spacer? - Spytałem w pewnym momencie.

Ku mojemu zaskoczeniu dziewczyna szybko się zgodziła i poszła do łazienki. Po chwili wróciła w delikatnym makijażu. Chaz i Caitlin chwilę wcześniej opuścili dom Seleny. Gomez była w szoku, gdy nie zobaczyła w salonie naszych przyjaciół.

- Beadles i Somers musieli już iść do domu, bo Cait ma przypilnować młodszego brata – powiedziałem zanim zdążyła cokolwiek powiedzieć.

Selena założyła kurtkę na siebie i czekała na mnie. Szybko znalazłem się u boku dziewczyny i wyszliśmy z domu. Zabrałem Selenę do swojego ulubionego parku, gdzie usiedliśmy na ławce.

Byłem w wielkim szoku, gdy Selena wtuliła się w moje ciało. Delikatnie objąłem kobietę swoimi ramionami, a ona uniosła swoją twarz w górę. Jej piękne oczy zabłyszczały, jak nigdy przedtem w mojej obecności. Nie mogłem uwierzyć, że trzymam w ramionach cały swój świat. Zdecydowanie wolałem przytulać ją przytulać, iż dokuczać tej słodkiej dziewczynie.

- Justin przepraszam – usłyszałem cichy głos Seleny.

- Za co kochanie? - Niczego nie rozumiałem.

To przecież ja powinienem błagać nią o wybaczenie. Przecież nikt nie skrzywdził tej kobiety, tak jak ja zrobiłem to przez ostatnie trzy lata.

- Przepraszam, że ostatnio się tak zachowywałam wobec Ciebie. Po prostu nie wierzyłam, że możesz się zmienić. Jednak teraz widzę, że popełniłam błąd. Cait mi opowiedziała, jak wczoraj stanąłeś po mojej stronie. Do tego dzisiaj mogę polegać tylko na tobie. Przepraszam, że byłam taka oschła dla Ciebie – odparła mocniej mnie przytulając.

- Kochanie nie masz za co mnie przepraszać. To ja przez tyle lat zachowywałem się, jak dupek. Dlatego wiem, że mi nie ufałaś. Naprawdę Cię kocham i zrobię wszystko, żebyś zawsze była szczęśliwa.

Nim skończyłem mówić Selena wpiła się w moje usta. Od razu przyciągnąłem dziewczynę do siebie, tak aby usiadła na moich kolanach. Wtedy usłyszałem tak dobrze znany mi śmiech Somersa.

Delikatnie odsunąłem od siebie swoją ukochaną, a mój przyjaciel od razu do nas podszedł. Byłem w szoku, że Beadles puściła Chaza samego.

- Wiedzę gołąbki, że między wami już wszystko w porządku – zaśmiał się mój przyjaciel.

- Zamknij się. Tylko ja zostałem przy niej, gdy potrzebowała waszego wsparcia. A teraz spadaj, bo chcemy pobyć sami – powiedziałem przytulając mocniej dziewczynę.

Ku mojemu zdziwieniu Somers odszedł od nas bez zbędnych protestów. Poczekałem, aż oddali się na bezpieczną odległość. Delikatnie odsunąłem od siebie dziewczynę i spojrzałem Selenie głęboko w oczy.

- Kochanie, co teraz będzie między nami? Dasz nam szansę? - Spytałem muskając opuszkami palców policzek swojej ukochanej.

Kobieta nachyliła się nade mną i złożyła delikatny pocałunek na moich ustach. Nim zdążyłem odpowiedzieć na ten gest Gomez odsunęła się ode mnie i tajemniczo uśmiechnęła się w moją stronę.

- Taka odpowiedź Ci wystarczy? - Spytała ukazując swoje śnieżnobiałe ząbki w uśmiechu.

W odpowiedzi skinąłem głową i mocno nią wtuliłem w siebie. Byłem szczęśliwy, że dziewczyna w końcu dała mi szansę. Teraz mogłem naprawić wszystko, co do tej pory zepsułem. Wiedziałem od czego mam zacząć, aby uszczęśliwić moją miłość.

Chciałem z pomocą taty odnaleźć biologiczną rodzinę Seleny. Przecież mój tata, jako detektyw znał różne sposoby na rozwiązanie takich zagadek. Zwłaszcza, że na akcie adopcji były dane osobowe matki i ojca mojej królewny.

Miałem wrażenie, że czas zatrzymał się w miejscu. W ciągu jednej chwili, gdy relacje między nami się zmieniły, świat zaczął mi się wydawać piękniejszy.

To chore, że w zaledwie po paru minutach nabieramy innego spojrzenia na rzeczywistość. Miłość jednak potrafi zdziałać cuda.

Nigdy nie sądziłem, że zmienię się z powodu dziewczyny. Tym bardziej z powodu dziewczyny pochodzącej z innego poziomu społecznego. Odkąd Selena pojawiła się w moim życiu, wszystko wywróciło się do góry nogami.

Mój umysł i serce szaleją, gdy zbyt długo nie mnie przy tej kobiecie. Wiem, że popełniłem wiele błędów od początku naszej znajomości.

Nigdy nie chciałem bliżej poznać Seleny, bo bałem się odtrącenia. Tak ja bogaty chłopak z pozycją w szkole bałem się, że dziewczyna może mnie odtrącić. Większość osób kręci się przy mnie głównie z powodu pieniędzy moich rodziców. Mówię większość, bo Ryana i Chaza znam od swoich najmłodszych lat. Po prostu wiem, że na tych dwóch facetach mogę zawsze polegać. Są dla mnie niczym bracia.

Gdy poznałem Selenę zacząłem się bać, że będzie starała się zbliżyć do mnie z powodu swojej sytuacji majątkowej. Jednak ona zawsze wolała trzymać się na uboczu naszej klasy, dlatego była świetnym celem do drwin.

Nie osądzajcie mnie źle. Nie jestem taki, jak sądzicie. Jestem wrażliwym chłopakiem z duszą romantyka, ale wiem, że życie jest brutalne. Nie wierzę w bajki z happy endem, dlatego przybieram arogancką postawę.

Boję się odrzucenia, więc odtrącam od siebie innych ludzi zanim oni to zrobią. Po prostu nie chcę cierpieć przez kogoś na kim zacznie mi zależeć.

Jednak z Seleną to jest inna historia. Im dłużej z niej drwiłem i widziałem, jak cierpi, tym dłużej ja byłem w rozsypce emocjonalnej. Zakochałem się w niej, gdy pierwszy raz przekroczyła próg naszej klasy, ale nie chciałem dać tego po sobie poznać. Nie wiedziałem, jak na taką wiadomość zareagują moi przyjaciele. Przecież byliśmy dosłownymi przeciwieństwami siebie. A teraz? Teraz żałuję, że nie zebrałem się wcześniej na odwagę.

Tak to pewnie wszystko mogłoby się potoczyć całkiem inaczej. Jedak teraz najważniejszy jest fakt, że mam swoją wymarzoną dziewczynę przy sobie. Jestem chyba najszczęśliwszym mężczyzną na świecie.
Po przeczytaniu skomentuj :)

Przepraszam Was, że musieliście tyle czekać na rozdział. Niestety byłam chora i nie miałam siły, aby usiąść przy laptopie i cokolwiek napisać.
Teraz na szczęście jest już wszystko dobrze. Jak widzicie zmieniłam wygląd bloga. Sądzę, że ten szablon lepiej wygląda od poprzedniego. Jednak chciałabym poznać wasze opinie na ten temat.
Chciałam Wam podziękować za tyle komentarzy pod ostatnim postem. Kolejny rozdział pojawi się gdy będzie 25 komentarzy pod postem.

Czy Justin pomoże Selenie odnaleźć biologiczną rodzinę?
Dlaczego Selena została oddana do adopcji?
Czy Selena dobrze robi dając Justinowi szansę?
A może wszystkiego pożałuje?

Czy Mark da spokój Selenie?


niedziela, 2 sierpnia 2015

Rozdział XXI



~Selena~






Gdy w końcu wszystkie lekcje się skończyły udałam się w stronę parkingu, gdzie stał mój samochód. Nagle podbiegła do mnie moja przyjaciółka.

Selena proszę przyjdź na ten mecz. A po naszym występie Chaz chce żebyśmy poszli razem na imprezę. - Błagała Caitlin.

- Nie wiem kochana, jeszcze się zastanowię. - Odparłam i wsiadłam do swojego samochodu.

Przez korki na drodze wróciłam do domu pół godziny później niż zwykle. Po wejściu do budynku nie zastałam swojej mamy w salonie, gdzie zazwyczaj siedziała po pracy. Od razu skierowałam się do kuchni. Tam na lodówce była przyczepiona kartka z informacją, że moja rodzicielka wyjechała a szkolenie i wróci za kilka dni. Odgrzałam sobie obiad, po czym pobiegłam na górę do swojego pokoju. Ta usiadłam przy biurku i zaczęłam wyciągać książki z torebki.

Nagle na moje kolana wypadła paczka, którą Bieber dał mi w szkole. Niepewnie odwinęłam pakunek, a moim oczom ukazał się śliczny, szklany, przezroczysty świecznik z białymi sercami. Z pod spodu wystawał kawałek kartki, którą od razu wyciągnęłam. Okazało się, że był to list od Justina: „Selena wiem, że od początku zachowywałem się nie fair w stosunku do Ciebie, ale ja naprawdę chcę zacząć wszystko od początku i naprawić swoje błędy,więc proszę daj mi tylko szansę się wykazać.”

I co ja teraz miałam zrobić? Przecież nie mogłam od tak zapomnieć o latach upokorzeń spowodowanych przez Justina Biebera. Nie mogłam mu tak po prostu tego wszystkiego odpuścić. Jeśli chciał wszystko naprawić, musiał się wiele napracować.

Gdy skończyłam odrabiać lekcje postanowiłam przebrać się w coś bardziej eleganckiego. Nie chciałam sprawić zawodu swojej przyjaciółce zwłaszcza, że obiecałam jej swoją obecność na tym meczu. Otworzyłam lustrzane, przesuwane drzwi do swojej garderoby, z której wyjęłam czerwoną, krótką sukienkę sięgającą połowy uda. Miała koronkowe rękawy, a cała była pokryta kolorowymi cekinami. Do tego założyłam czarne szpilki.

Wychodząc z domu zabrałam ze sobą małą torebkę, do której schowałam telefon, klucze i dokumenty. Po chwili siedziałam już w samochodzie i byłam w drodze do hali sportowej, gdzie nasza szkolna drużyna koszykarska miała mieć mecz.

Minęło piętnaście minut, a ja już byłam na miejscu. Z daleka widziałam samochód Chaza. Po wejściu do budynku od razu słyszałam krzyki Cait, jak ćwiczyła razem innymi cheerleaderkami. Skierowałam swoje kroki w stronę odgłosów dobiegających z szatni, gdzie były dziewczyny.

Ku mojemu zaskoczeniu razem z nimi był Bieber z Somersem. Chłopcy na mój widok szeroko się uśmiechnęli, a Chaz mocno się do mnie przytulił.

- Jednak jesteś. - Powiedział radośnie Bieber.

- Tak. W końcu obiecałam to Caitlin, ale sądzę, że powinniśmy już iść na halę, aby zająć sobie miejsca, bo dziewczyny potrzebują spokoju do ćwiczeń. - Odparłam uśmiechając się do swojej przyjaciółki, która widocznie odetchnęła z ulgą na moje słowa.

Obaj chętnie się zgodzili i wyszli z szatni zaraz po mnie. Przez całą drogę na halę czułam czyjś wzrok na swoich pośladkach i chyba się domyślałam, kto tak za mną zagląda. Długo nie musiałam czekać na to, aby się dowiedzieć, kim jest ta osoba, ponieważ ledwo usiedliśmy, a Justin nachylił się nade mną i zaczął mi szeptać do ucha.

- Wyglądasz zniewalająco kochanie.

Położyłam swoją dłoń na jego czole i go odepchnęłam od siebie, po czym usiadł obok mnie.

- Bieber zapamiętaj sobie jedno. Nie jestem twoim kochaniem. - Powiedziałam akcentując ostatnie zdanie.

Widziałam po jego minie, że zabolały go moje słowa, ale po tym wszystkim nie pozwolę, aby tak łatwo odzyskał moje zaufanie. Nie po tym, ile przez niego wycierpiałam. Mimo wszystko Justin i tak objął mnie ramieniem, na co ja tylko wzniosłam oczy do ku niebu. Po prostu już nie miałam siły się z nim kłócić.

Tuż przed rozpoczęciem rozgrywek na boisko weszły nasze cheerleaderki, które zatańczyły swój układ. Chwilę po nich na stadion wbiegła nasza drużyna i rozpoczął się mecz. Przez pierwszą połowę walka była bardzo wyrównana. Podczas przerwy znów wyszły cheerleaderki, które zaczęły tańczyć przed publicznością. W międzyczasie postanowiłam pójść do sklepiku po coś do picia. Gdy doszłam na miejsce zorientowałam się, że Justin szedł za mną. Kupiłam sobie colę w butelce i usiadłam przy stoliku, aby w spokoju wypić swój napój. Po chwili Bieber dosiadł się do mnie.

- Czemu tak bez słowa uciekłaś? - Spytał stawiając swój napój na stoliku.

- Pić mi się zachciało, a myślałam, że wy będziecie woleli oglądać, jak dziewczyny tańczą. - Odparłam popijając swoją colę.

- Ja wolę patrzeć na Ciebie. - Powiedział uśmiechając się zniewalająco.

Przewróciłam oczami i udałam się z powrotem na halę, bo nie chciało mi się już z nim rozmawiać. Usiadłam obok Chaza i patrzyłam, jak tańczy moja przyjaciółka z resztą cheerleaderek. Justin po chwili znów usiadł obok mnie, a Somers spojrzał na nas podejrzliwym wzrokiem.

Wzniosłam oczy ku niebu, bo wiedziałam, że mój przyjaciel powstrzymuje się od zbędnego komentarza na temat naszego nagłego zniknięcia.

Nagle rozpoczęła się druga połowa meczu. Przez pierwsze piętnaście minut drugiej części nasza drużyna przegrywała sporą ilością punktów, ale po zmianie rozgrywającego wygraliśmy dziesięcioma punktami. Gdy rozgrywki się skończyły poszliśmy na parking, gdzie czekaliśmy na Caitlin.

Po przyjściu mojej przyjaciółki, wsiedliśmy do samochodów i ruszyliśmy do domu Somersa, gdzie miała się odbyć impreza, którą podczas naszej nieobecności szykował Ryan ze swoją dziewczyną Ashley.

Trzydzieści minut później byliśmy już na miejscu. Gdy wysiadałam z samochodu to Justin już na kogoś czekał oparty o maskę swojego pojazdu. Ominęłam go nie zwracając a niego większej uwagi. Nagle chłopak mnie dogonił i złapał za moje ramię.

- Nie wiedziałaś, że czekałem na Ciebie? - Spytał słodko patrząc w moje oczy.

Ja tylko wzruszyłam ramionami i poszłam dalej przed siebie. Justin oczywiście ie odpuścił i musiał iść za mną.

- Nie. Nie zauważyłam. - Odparłam nawet nie patrząc w jego stronę.

Gdy już dochodziliśmy do domu Somersa Justin otworzył przede mną drzwi i czekał aż wejdę pierwsza. Po tych wszystkich upokorzeniach teraz to wydawało mi się śmieszne, że człowiek może się tak bardzo zmienić. Mimo wszystko postanowiłam z niego zadrwić, tak jak on robił to przez kilka ostatnich lat.

- Dżentelmen się znalazł. - Powiedziałam wznosząc oczy do nieba i kręcąc głową z dezaprobatą.

Wyminęłam go nawet na niego nie patrząc, ale po chwili znów widziałam jego sylwetkę u swojego boku.

- Nie ułatwisz mi tego, prawda? - Spytał retorycznie Justin, ale ja i tak postanowiłam odpowiedzieć mu na to pytanie.

- Nie Justin. - Powiedziałam i odwróciłam się w jego stronę patrząc mu w oczy. - Nie ułatwię Ci tego. Zniszczyłeś wszystko, gdy tylko zaczęłam chodzić do tej szkoły a teraz nagle mi mówisz, że mnie kochasz. Sorry, ale nie ze mną takie numery. Zapamiętaj zaufanie ludzi jest łatwo stracić, ale odbudować je już dużo trudniej. A ty po tym wszystkim będziesz musiał się bardzo dużo napracować. - Odparłam i odeszłam od niego nie czekając na jakąkolwiek jego reakcję.

Szybko doszłam do salonu, gdzie z daleka widziałam już Caitlin od razu podeszłam do swojej przyjaciółki, aby uciec przed Bieberem. Po prostu miałam go już dość, jak na jeden dzień.

Impreza szybko zaczęła się rozkręcać. Przyszło naprawdę dużo osób z naszej szkoły, choć większość z ich znałam tylko z widzenia. W pewnym momencie razem z Cait chciałyśmy na spokojnie porozmawiać, więc udałyśmy się do pokoju Chaza.

- Chciałam Ci podziękować, że zabrałaś chłopaków z tej szatni, poza tym czemu podczas przerwy tak nagle z Justinem zniknęliście? - Zaczęła moja przyjaciółka.

Wiedziałam, że dziewczyna nie odpuści i będzie tak długo męczyć, aż w końcu jej odpowiem na pytanie. Opowiedziałam jej całą historię z zajścia w sklepie i z naszego wejścia do domu Chaza. Siedziałyśmy chyba z pół godziny w pokoju Somersa i rozmawiałyśmy. Gdy zeszłyśmy na dół okazało się, że Justin i chłopak Caitlin nas szukali po prawie całej posesji.

Ledwo nas zauważyli a Bieber już podbiegł w moją stronę, żeby wyciągnąć mnie na parkiet. Czy ten chłopak nie rozumie, że chce od niego odpocząć? Jednak szybko udało mi się uwolnić od niego.

Usiadłam na kanapie, a chwilę później podszedł do mnie chłopak z równoległej klasy, który zajął miejsce obok.

- Napijesz się? - Spytał podając mi colę w szklance, jak do drinka.

Nie myśląc długo nad konsekwencjami przyjęłam od niego napój. Już po paru łykach zaczęło mi się kręcić w głowie.






~Justin~






Odkąd Selena uciekła przede mną z parkietu, cały czas obserwowałem jej kroki. Gdy Mark podszedł do dziewczyny, którą kochałem, wiedziałem, że to nie wróży nic dobrego. Mark był typem, który zrobi wszystko, aby zaliczyć nową laskę. Przeleciał większość dziewczyn w naszej szkole a ja wiedziałem, że nie cofnie się przed niczym, żeby tym razem skrzywdzić moją Selenę.

Widząc, jak chłopak podaje jej napój w szklance, miałem złe przeczucia, bardzo złe przeczucia. Gdy widziałem późniejsze zachowanie dziewczyny miałem pewność, że to nie był zwykły drink. Szybko podbiegłem do Seleny nim zdążyła zemdleć. W ostatnim momencie oparła się rękoma na moim karku i skierowałem się z nią w stronę Chaza.

Somers był w widocznym szoku widząc, jak Gomez mnie obejmuje. Po chwili zobaczył jej nieprzytomny wzrok. Mój przyjaciel wtedy już wiedział, że coś jest nie tak.

- Bieber coś ty jej kurwa dał? - Spytał ostrym tonem.

- Stary nic jej nie dałem. Chciałem z nią zatańczyć i mi uciekła. Później widziałem, jak Mark ten z równoległej klasy daje Selenie coś do picia a ona odpłynęła. W ostatnim momencie zdążyłem nią złapać. Somers obaj go znamy. On nie da spokoju dopóki nie dostanie Seleny. Dlatego podaj mi jej adres, a ja nią odwiozę do domu. - Powiedziałem zdeterminowany.

Chciałem mieć pewność, że podczas drogi powrotnej do domu nikt nie skrzywdzi mojej księżniczki. Nagle głos zabrała dziewczyna Somersa.

- Chaz w takim razie zmiana planów. Nie będę mogła zostać u Ciebie tylko muszę iść do Seleny, bo jej mama wyjechała na kilka dni, a ktoś musi się nią zająć.

- W takim razie ja z nią zostanę, bo ona teraz potrzebuje ochrony. Caitlin uwierz mi nie znasz Marka, a on zawsze musi dostać to, czego chce. - Odparłem podtrzymując brunetkę, która zaczęła tracić przytomność.

- W takim razie jedziemy w czwórkę, bo ty Justin nie dasz sobie rady z Markiem w razie czego, a Cait zajmie się Seleną. - Odparł mój przyjaciel.

Somers poszedł porozmawiać z Ryanem, po czym zostawił mu klucze od swojego domu a my udaliśmy się do Seleny. Caitlin od razu zaprowadziła mnie do pokoju swojej przyjaciółki, gdzie położyłem nieprzytomną dziewczynę na wielkim łóżku. Ucałowałem delikatnie czoło panny Gomez i cicho skierowałem się w stronę salonu, gdzie siedzieli moi przyjaciele.

Naprawdę martwiłem się stanem Seleny. Nie chciałem, żeby ktoś skrzywdził moją księżniczkę. Chociaż sam wyrządziłem niej nie jedną szkodę. Jednak teraz chciałem to wszystko naprawić. Zakochałem się w Selenie, gdy tylko przekroczyła mury naszej szkoły, lecz przez bardzo długi czas bałem się do tego przyznać. Teraz jest inaczej. Zrobię wszystko, aby naprawić swoje błędy, żeby tylko być z Seleną.




Po przeczytaniu skomentuj :)

20 komentarzy = następny rozdział

Wiem, że rozdział miał pojawić się wcześniej, ale jak pewnie zauważyliście zaczęłam eksperymentować ze stworzeniem nagłówka. W końcu ściągnęłam odpowiedni program i wyszło mi coś, z czego jestem w pewnym stopniu zadowolona. W sumie dopiero zaczynam robić nagłówki, dlatego ie jest on jeszcze idealny, ale mam nadzieję, że Wam się spodoba.

Jak widzicie podniosłam wam trochę poprzeczkę, bo skoro w tak szybkim czasie udało wam się zebrać i dodać tyle komentarzy (pod ostatnim postem znalazło się 19 komentarzy) to liczę, że teraz będzie jeszcze więcej.

Dziękuję wam za wasze komentarze oraz przypominam, o polubieniu strony na facebooku, która jest podana w zakładce z boku.

Opowiadanie jest dostępne również na Wattpadzie.

Jak Selena zareaguje rano na widok Justina?

Czy Mark odpuści sobie Selenę?

Czy Selena da Justinowi szansę na naprawienie swoich błędów?

piątek, 24 lipca 2015

Rozdział XX



~ Selena ~






Po kilku lekcjach nadeszła tak długo wyczekiwana przeze mnie długa przerwa. Zawsze w tym czasie miałam próby z zespołem cheerleaderek, ale odkąd zaczęłam skupiać na swojej karierze musiałam zrezygnować z tych zajęć.

Mimo tego dziennie chodziłam na ich próby, aby patrzeć, jak dziewczyny radzą sobie beze mnie. Teraz kapitanem drużyny była Caitlin, która zajęła moje miejsce w drużynie. Obie z moją przyjaciółką wiedziałyśmy, że ja mając teraz na głowie karierę, nie będę miała czasu na występy z drużyną, a Beadles idealnie się do tego nadawała, bo tańczyła w moim zespole odkąd zjawiła się w mieście.

Byłyśmy właśnie na sali gimnastycznej. Siedziałam na ławce z Somersem, kiedy nagle do pomieszczenia wbiegł Bieber, jak poparzony. Chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w górę, żebym wstała. Naprawdę nie miałam pojęcia, o co mu chodzi.

- Selena wiedziałem, że Ciebie tu znajdę. Chodź musisz iść ze mną tylko na krótki moment. - Błagał chłopak.

Spojrzałam niepewnie na Cait i Chaza. Moja przyjaciółka zarządziła przerwę w ćwiczeniach, bo sama była ciekawa, co Justin znów wymyślił. Widziałam, że nawet mój przyjaciel nie miał pojęcia, do czego tym razem Bieber się posunął.

- No chodź Sel, proszę nie daj się dłużej namawiać. Chaz i cheerleaderki mogą iść z nami. - Powiedział, gdy zauważył, że bez swoich przyjaciół nigdzie się nie ruszę.

Długo rozważałam jego propozycję, ale w końcu moja ciekawość zwyciężyła. Gdy się zgodziłam chłopak złapał mnie za rękę i pociągnął w stronę wyjścia na zewnątrz. Nie miałam pojęcia, po co on ciągnie mnie na dwór. Przecież kurtkę zostawiłam w szafce. On chyba nie myśli logicznie.

- Poczekaj tutaj. - Powiedział Justin zostawiając mnie i naszych przyjaciół przy szklanych drzwiach, które pozwalały na wyjście ze szkoły.

Sam pobiegł na dwór. Chwilę kręcił się po podwórku szkolnym, wtedy podszedł ktoś do niego i coś mu wręczył. Po otrzymaniu tajemniczej paczki biegiem wrócił do szkoły. Naprawdę zaczęłam się trochę bać jego pomysłu. Gdy wszedł z powrotem do budynku złapał mnie za rękę i szybkim krokiem ruszył w stronę stołówki, gdzie zazwyczaj na tej przerwie przebywa cała szkoła.

Gdy w końcu doprowadził nas wszystkich na stołówkę, stanął na stole, przy którym zazwyczaj siedział z przyjaciółmi i wyciągnął rękę w moją stronę. Wszyscy uczniowie spojrzeli zainteresowani w naszą stronę. Chciałam, żeby w końcu skończył już te swoje wygłupy i powiedział, o co mu do jasnej cholery chodzi.

- Selena wiem, że zachowywałem się, jak dupek. Skrzywdziłem Ciebie swoim zachowaniem i to nie jeden raz, czego teraz bardzo żałuję. Ale proszę daj mi szansę naprawić to wszystko, więc uczyń mi ten zaszczyt i wybierz się ze mną na bal zimowy. - Mówił to wszystko z takim przekonaniem, że po prostu mu uległam.

Co ten chłopak miał w sobie, że mimo tylu krzywd nadal działał na mnie, jak magnez? Bieber zeskoczył ze stołu i podbiegł do mnie. Nim się obejrzałam, Justin trzymał mnie już w swoich ramionach i obracał się ze mną wokół własnej osi. Po chwili postawił mnie na ziemi i podał mi małą paczkę, którą wyciągnął z kieszeni spodni.

- Proszę otwórz to, gdy będziesz już sama. - Powiedział proszącym tonem.

W odpowiedzi skinęłam tylko głową na znak, że postaram się wykonać jego prośbę. Razem z Chazem i Caitlin wyszliśmy ze stołówki, aby moja przyjaciółka mogła dokończyć próbę cheerleaderek, ponieważ dzisiaj był ważny mecz. Ledwo weszliśmy na salę gimnastyczną a za nami wszedł Bieber z Ryanem i Ashley. Dziewczyna podeszła do nas i chwilę mi się przyglądała.

- Możemy się dosiąść i popatrzeć? Chcielibyśmy się dowiedzieć, dlaczego każdą długą przerwę spędzacie tutaj. - Powiedziała dziewczyna.

- Jasne siadajcie. - Odparłam wskazując an wolne ławki.

Bieber oczywiście zajął wolne miejsce między mną a Chazem. Przez całą próbę dziewczyn ciągle coś komentował i nie dawał mi się skoncentrować na ich układzie. Nagle podbiegła do mnie Cait. Pytając, czy coś jeszcze powinny dodać do tej choreografii.

- Szczerze? Ja bym na koniec dodała jeszcze piramidę. - Powiedziałam po chwili namysłu.

- Dziewczyny słyszałyście? Próbujemy z piramidą. - Zapiszczała szczęśliwa Caitlin.

Dziewczyny na nowo włączyły muzykę i powtórzymy cały układ dodając na koniec piramidę , na którą wskakiwały z salt.

- Selena możemy dziś zrezygnować z korków z maty? - Spytał Chaz. Spojrzałam na niego nic nie rozumiejąc. - Dzisiaj jest mecz naszej drużyny koszykarskiej a sama dobrze wiesz, że chłopaki są w drużynie i nie chciałbym przegapić ich meczu zwłaszcza, że Cait z dziewczynami będzie tańczyć w czasie przerwy. - Powiedział proszącym tonem mój przyjaciel, gdy szliśmy już do sali od języka angielskiego.

Wtedy wszystko stało się jasne. Wiedziałem, że Somers tak łatwo nie odpuści i za wszelką cenę będzie mnie męczył, żebym pozwoliła mu ten jeden raz opuścić zajęcia z matematyki. Nagle z pomocą przyszedł mu Justin.

- Selena przecież sama nie przegapiłaś żadnego naszego meczu, bo byłaś kapitanem drużyny cheerleaderek, więc proszę przyjdź z Chazem a matematyką możecie się zająć jutro. - Mówił błagalnym tonem.

Gdy obaj zaczęli mnie namawiać, wiedziałam, że dłużej już im nie ulegnę, dlatego w końcu dla świętego spokoju zgodziłam się na ten mecz.


Po przeczytaniu skomentuj :)

Przypominam, że opowiadanie znajdziecie też na Wattpad :)

Kolejny rozdział, gdy pojawi się 15 komentarzy pod tym postem

Co znajduje się w paczce, którą Selena dostała od Justina?

Czy Selena pojawi się na meczu?

Co wydarzy się podczas spotkania?

Czy Selena będzie żałować decyzji o spędzeniu balu zimowego z Bieberem?